Etykiety

środa, 7 października 2026

Andrzej Waligórski - EKSPORT I IMPORT

 





Polak pęcznieje jak balon z gumy,
Czeka na podziw i poważanie,
Widzi w tym bowiem powód do dumy,
Że cudzoziemcy rwą nasze panie.




Ot, mój pradziadek tak mawiał z łezką,
Patriotycznego pełen prestiżu:
Sam Napoleon panią Walewską
Raczył używać w mieście Paryżu!

co Francuzom był raczej anty,
Odczuwał radość nie mniej kretyńską:
Co tam Walewska! Książę Konstanty
Był łaskaw ciupciać panią Grudzińską!

Na to pradziadek powiadał w gniewie,
Za orientacją będąc francuską:
Honoriusz Balzac w mieście Genewie
Spał z Ewą Hańską, z domu Rzewuską!

Każdy argument jak piorun gromki
Przeciwnikowi grozi awarią;
Szczęsna Potocka i kneź Patiomkin!
Ludwik Piętnasty z Leszczyńską Marią!

Z kart historycznych wstają wspaniali
Króle, wodzowie, nawet biskupy,
Którzy w przeszłości importowali
Nie tyle nasze głowy, co pupy.
..
Wyciągam z tego ponure wnioski:
Nietędzy widać z nas zalotnicy;
Rewanż wziął tylko Staś Poniatowski
Na Katarzynie Wielkiej, carycy!

Był dobry w łóżku, nikt nie zaprzeczy,
Z werwą rozegrał całą imprezę,
Ale że Polak, więc za te rzeczy
Dał wrednej babie zbyt drogi prezent...

By więc uniknąć wstydu i sromu,
I nie wpaść więcej w takie pułapki,
Błagam: Polacy, siedźcie żesz w domu!
Eksportujemy wyłącznie babki! 

Andrzej Waligórski.


poniedziałek, 5 października 2026

Henryk Gryngerg.

 

Henryk Gryngerg - poeta, pisarz , eseista żydowskiego pochodzenia, laureat wielu prestiżowych nagród literackich, autor kilkudziesięciu książek, w których postawił sobie za cel bycie kronikarzem losu Żydów polskich. 

Kiedyś, a ściślej - 8 lat temu pisalam już o nim.  Krótko więc przypomnę - urodził się w 1936 roku w Warszawie. W okresie okupacji niemieckiej, ze względu na żydowskie pochodzenie  ukrywał się na tzw. aryjskich papierach.  Z całej licznej rodziny Holocaust przeżyli – dzięki pomocy Polaków – tylko on i jego matka. Ojca – zamordował polski chłop, któremu ten oddał na przechowanie dwie krowy. Dwuletniego brata, wydanego przez polskich sąsiadów również zabili.Niemcy   Grynberg w swym pisarstwie podejmuje głównie tematykę Holocaustu i losu polskich Żydów.Od 1 kwietnia 1959 do 31 grudnia 1967 pracował w warszawskim Teatrze Żydowskim[3]. W 1967 wraz z zespołem teatru wyjechał na występy do USA i pozostał na emigracji.

Jest laureatem wielu nagród literackich, cztery jego książki były nominowane do Nagrody Literackiej Nike . 


Orfeusz II

Moja żona umarła zanim ją poślubiłem
zanim ją pokochałem
zanim ja ujrzałem
nie wiem nawet jak miała na imię
wiem tylko że piersi jej miały wezbrać
miłością czystą i białą jak mleko
że oczy jej miały oświetlać mi noce
że usta jej miały ogrzewać mi dusze
a ręce jej miałem jak balsam
przykładać sobie do ran
że bez niej jest tu ciemno i zimno
i coraz silniej krwawią
nie zdążyła na swój ślub
ani na miłość
na swoje piersi oczy i usta
na życie
umarła w tysiąc dziewięćset czterdziestym pierwszym
drugim lub trzecim
może jeszcze zanim zaczęła chodzić
mówić a nawet patrzeć
może nie zdążyła się nawet urodzić
to po niej tak pusto w moim hadesie za życia
gdzie wdowcem się urodziłem
i nie ma nawet gdzie interweniować -
nie zdążyła pod mój ślubny baldachim
pod którym czekam do dziś


Szczęśliwy stary człowiek

Szczęśliwy stary człowiek
co pogrzebał już przyjaciół i wrogów
i może umrzeć kiedy chce
bez obawy że sprawi przyjemność
a tym bardziej ból
i jest panem swojego życia
a my niewolnicy przyjaciół naszych i wrogów
dla których musimy żyć
bardzo dobrze i bardzo długo
chodzimy zziajani po świecie
nie mogąc doczekać się kiedy
będziemy wreszcie tak starzy
żeby zacząć naprawdę żyć.

Henryk Gryngerg.

niedziela, 4 października 2026

ks. Jan Twardowski - Bliscy i oddaleni

 



Bo widzisz tu są tacy którzy się kochają
i muszą się spotykać aby się ominąć
bliscy i oddaleni jakby stali w lustrze
piszą do siebie listy gorące i zimne rozchodzą się jak w śmiechu porzucone kwiaty
by nie wiedzieć do końca czemu tak się stało

są inni co się nawet po ciemku odnajdą
lecz przejdą obok siebie bo nie śmią się spotkać
tak czyści i spokojni jakby śnieg się zaczął



byliby doskonali lecz wad im zabrakło
bliscy boją się być blisko żeby nie być dalej
niektórzy umierają – to znaczy już wiedzą

miłości się nie szuka jest albo jej nie ma
nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek

są i tacy co się na zawsze kochają
i dopiero dlatego nie mogą być razem
jak bażanty co nigdy nie chodzą parami

można nawet zabłądzić lecz po drugiej stronie
nasze drogi pocięte schodzą się z powrotem.

ks. Jan Twardowski.

sobota, 3 października 2026

Moja Niedzielna Kartka z Kalendarza.

 

Znalezione w starych zbiorach poezji.

 



Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech,
i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy.

O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie,
bądź na dobrej stopie ze wszystkimi.

Wypowiadaj swą prawdę jasno i spokojnie
i wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych,
oni też mają swoją opowieść.

Unikaj głośnych i napastliwych,
są udręką ducha.

Porównując się z innymi, możesz stać się próżny lub zgorzkniały,
zawsze bowiem znajdziesz gorszych i lepszych od siebie.

Niech twoje osiągnięcia, zarówno jak i plany,
będą dla ciebie źródłem radości.


Wykonuj swą pracę z sercem,
jakkolwiek byłaby skromna;
ją jedynie posiadasz w zmiennych kolejach losu.

Bądź ostrożny w interesach,
na świecie bowiem pełno oszustwa,
niech ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty.

Wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów
i wszędzie życie jest pełne heroizmu.
Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia,
ani nie podchodź cynicznie do miłości,
albowiem wobec oschłości i rozczarowań
ona jest wieczna jak trawa.

Przyjmuj spokojnie, co ci lata doradzają,
z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości.

Rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić
w nagłym nieszczęściu.

Nie dręcz się tworami wyobraźni,
Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.

Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny.
Jesteś dzieckiem wszechświata
nie mniej niż drzewa i gwiazdy. Masz prawo być tutaj.
I czy to jest dla ciebie jasne czy nie,
wszechświat jest bez wątpienia na dobrej drodze.
Tak więc żyj w zgodzie z Bogiem,
czymkolwiek się trudnisz i jakiekolwiek są twoje pragnienia.

W zgiełku i pomieszaniu życia
zachowaj spokój ze swą duszą.
Przy całej złudności i znoju
i rozwianych marzeniach jest to piękny świat.

Bądź uważny.
Staraj się być szczęśliwy.

autor: nn
 

piątek, 2 października 2026

Wisława Szymborska - Jacyś ludzie





Jacyś ludzie w ucieczce przed jakimiś ludźmi.
W jakimś kraju pod słońcem
i niektórymi chmurami.

Zostawiają za sobą jakieś swoje wszystko,
obsiane pola, jakieś kury, psy,
lusterka, w których właśnie przegląda się ogień.


Mają na plecach dzbanki i tobołki,
im bardziej puste, tym z dnia na dzień cięższe.

Odbywa się po cichu czyjeś ustawanie,
a w zgiełku czyjeś komuś chleba wydzieranie
i czyjeś martwym dzieckiem potrząsanie.

Przed nimi jakaś wciąż nie tędy droga,
nie ten, co trzeba most
nad rzeką dziwnie różową.
Dokoła jakieś strzały, raz bliżej, raz dalej,
w górze samolot trochę kołujący.

Przydałaby się jakaś niewidzialność,
jakaś bura kamienność,
a jeszcze lepiej niebyłość
na pewien krótki czas albo i długi.

Coś jeszcze się wydarzy, tylko gdzie i co.
Ktoś wyjdzie im naprzeciw, tylko kiedy, kto,
w ilu postaciach i w jakich zamiarach.
Jeśli będzie miał wybór,
może nie zechce być wrogiem
i pozostawi ich przy jakimś życiu.

Wisława Szymborska