Strony

środa, 20 maja 2026

Jeremi Przybora - BALLADA Z TRUPEM


Trochę dzisiaj coś pogodniejszego:

     BALLADA Z TRUPEM 

Ballada z trupem, z trupem ballada
otwieram szafę facet wypada
Wprost z Białowieży wracam i łup
jak długi leży trup u mych stóp





Ach strach, strach, rany boskie, rany boskie

Może nie trup to może to kukła
Z szafy do stóp mi jak długa gruchła
Gdybym się uparł mogłbym ja tknąć
Eee.. lecz głupio trupa tak tknąć jak bądź

Ach strach, strach, rany boskie, rany boskie

Więc zaraz wołam żonę mą Władkę
i pytam czy to nie trup przypadkiem
Włos się jej zjeżył serce jej łup
i Władka leży też u mych stóp

Ach strach, strach, rany boskie, rany boskie

Myślę do trupa za chwile wrócę
Lecz najpierw żonę Władkę ocucę
i na kanapke taszcze tup, tup
Żone mą Władkę z oczami w słup

Ach strach, strach, rany boskie, rany boskie

Tylko że myśle gdy się ocuci
znow trupa widok w niebyt ja rzuci
zaś nie ponowi jej się ten szok
o.. jeśli się dowi że nie ma zwłok

Ach strach, strach, rany boskie, rany boskie

Reasumując naprawię gafę
trupa pakując z powrotem w szafę
I tu enigmat ciemny jak grób:
trupa już nie ma tam gdzie byl trup

Ach strach, strach, rany boskie, rany boskie

Lecę na schody zbiegam w piwnice
Nigdzie ni śladu trupa nie widzę
Wracam na górę - a niech to kat
Po mojej żonie też przepadł ślad

Ach strach, strach, rany boskie, rany boskie

Trafu widocznie takiego łupem
padłem że żona mi uciekła z trupem
Trafy przeklęte gdy Ci do stóp
Z szafy wypada przystojny trup

Rany boskie...

Jeremi Przybora  -

1 komentarz: