Archiwum bloga

niedziela, 25 lutego 2018

Jonasz Kofta- Bajka 1002-ga

Harem - Thomas Rowlandson

Żył, o Efendi, w pięknym kraju
Kędy gorący, korzenny ląd
Władca - co oprócz innych zwyczajów
Miał tysiąc dwieście czterdzieści żon

(Może się mylę o jedną żonę
Bo wszystkie były zaokrąglone)

Władca nie lubił bałaganu
Intryg, w przedsionku przepychania
Żony więc ponumerowano
Uczciwą drogą losowania

By w usprawnieniach swych nie spocząć
I wszystko mieć w każdej porze
Kazał zbudować kryty taśmociąg
Między haremem a własnym łożem

(Sadzono w taśmę kolejne żony
Włączył - i był zadowolony)

Aż - jak kroniki stare podają -
Taśmociąg zawył, zachrzęścił
Stanął! - A w całym Seraju
Nie było zamiennych części

Wnet po pałacu rozniosło się
Że plan się chyba wali
W łożu jest żona 508
A części nie dostarczyli

(Zawsze są takie kłopoty
Kiedy w rozruchu prototyp)

Władca w sypialni kąt wtulony
Przeżywa nudy dramat
Na taśmie więdną nowe, nie użyte żony
A w łożu wciąż ta sama

Nawet niebrzydki biust ma
Ta moja żona pięćset ósma
Dalej nie można przy dzieciach -
Patrz: van de Velde plansza trzecia

Coraz to nowych doznań
Zapragnął władca jak byle łasuch
We dwoje przecież wiele można
Gdy ma się chwilę czasu

Pierzchło zmęczenie i znudzenie
Haremu masą przerobową;
Cieszył się z tego niestrudzenie
Choć nie był wcale Casanovą

(Rzeczy w szczegółach streścić nie potrafię
Nie popadając w pornografię)

Noc była parna i duszna
Jak zwykle przy miłosnej grypie
Rzekł władca - Wiesz co, pięćset ósma?
Ty chyba jesteś w moim typie

Kiedy poranek okien dosięgnął
Słowik rozśpiewał się w gęstwinie
Szepnął do żony pięćset osiem:
Kochanie, jak ty masz na imię?

Więc został z jedną tylko żoną
To było już dla niego jasne
Jak zachować efektywność wzmożoną
Zmniejszając jednocześnie koszta własne

Bo świat nasz toczy się jednako
A bajki treść nie kłamie
Wciąż ilość nam przechodzi w jakość
A poligamia w monogamię

sobota, 24 lutego 2018

Tadeusz Różewicz - OBLICZE OJCZYZNY



Ojczyzna to kraj dzieciństwa 
Miejsce urodzenia 
To jest ta mała najbliższa 
Ojczyzna

Miasto miasteczko wieś 
Ulica dom podwórko

Pierwsza miłość 
Las na horyzoncie 
Groby

W dzieciństwie poznaje się 
Kwiaty zioła zboża 
Zwierzęta 
Pola łąki 
Słowa owoce

Ojczyzna się śmieje

Na początku ojczyzna 
Jest blisko 
Na wyciągnięcie ręki

Dopiero później rośnie 
Krwawi 
Boli

piątek, 23 lutego 2018

Zbigniew Matyjaszczyk - Młodość nie ma wieku

Fot. Anna Rozwadowska




Jest nieśmiertelność w człowieku
dziecinna naiwna i taka... pełna wiary...
buduje mosty ponad rzeczywistością
przechadza się po parku cudownej nadziei
pod wierzbami płacze gdy przystanie
cieszy się wolnością z ptakami w locie
o stopień jest nad śmiercią
sama kwiaty życia w bukiety układa

Jest młodość w człowieku
nienasycona popędliwa i taka... wciąż uparta...
nieuchwytna jak w okresie dojrzewania
zagląda do ptasich gniazd
zraniona gniewa się jak oszukane dziecko
w piasku buduje zamki wymyślne
i siebie daje innej młodości

Nie zdobywa lat kto jest dzieckiem w duchu 

Wiecznie młody jest źródłem 
światłem 
życiem 
Młodość nie ma wieku.

czwartek, 22 lutego 2018

Krystyna Jabłońska - Szczęście


Co to jest szczęście? - częste pytanie.
Odpowiedź złożona, ja jednak odpowiem,
bo dla mnie szczęściem, móc dawać coś z siebie
dla tych których kocham, i obcych w potrzebie.

Każda życzliwie wyciągnięta ręka,
uśmiech na twarzy i w oczach zmęczonych,
drobny gest wdzięczności - to przecież tak mało,
a znaczy tak wiele w szarej codzienności.

To dom rodzinny, ściany, cztery kąty
i jego progi przyjaźnie skrzypiące.
Po dniu pełnym zmagań, po trudach i znoju,
spieszymy do portu - oazy spokoju.

Szczęściem jest dzień jasny, co po nocy wstaje
i wieczór wytchnienia w gronie osób bliskich
i czyste sumienie, gdy bez żadnych wahań,
zapiszę spełnione uczynki - na zyski.

Szczęściem samo życie, które nam jest dane,
jeżeli rozważnie kierujemy sterem,
wszakże tyle piękna można dostrzec wokól
i tak dużo dobra, gdy dobro się sieje.

Daleko szukamy co mamy tak blisko,
wciąż się rozglądamy, chcemy z życia wszystko.
Tyle w świecie złego, zawiści i krzyku,
a szczęście przysiadło cichutko w kąciku.

środa, 21 lutego 2018

Maciej Pinkwart - TROCHĘ MIEJSCA

mal. Wiliam Haenraets






Zrób mi trochę miejsca
w swoim życiu
dużo nie potrzeba
jedno krzesło przy stole
jedna gwiazda na niebie
kawałek poduszki
mgnienie uśmiechu
fotografia w zeszycie
łza na policzku
cień dotyku ręki
zamyślone spojrzenie
kilka oddechów
kącik w sercu
wiersz na kartce
chwila poza czasem i przestrzenią
krótka wiadomość tekstowa
w środku dnia
kocham cię 
minuta
dzień
noc
wieczność
ja z tego sobie zrobię
największe szczęście

wtorek, 20 lutego 2018

Wacław Buryła -NIEKIEDY WYSTARCZY

mal. John Wliam Godward

NIEKIEDY WYSTARCZY
kilka słów
powiedzianych przez telefon
włożonych w kopertę
wysłanych na adres
kogoś kto samotność
zna bardzo dokładnie
na każdej drodze
potyka się o nią

czasami wystarczy
kilka chwil skradzionych
ciepło czyjejś dłoni
pochwycone w biegu
czyjś uśmiech znany
wyłowiony w tłumie
który wracał będzie
nocą bezsenną
kiedy gwiazdy płaczą
do szczęścia trzeba
tak bardzo niewiele
wystarczy że będziesz
na odległość ręki
na głębokość wzroku
na słyszalność serca
wystarczy że słowa
wyrosną jak mosty

chyba najtrudniej
spełnić marzenia
te najbardziej proste.

poniedziałek, 19 lutego 2018

Wisława Szymborska - Drobne ogłoszenia














KTOKOLWIEK wie, gdzie się podziewa
współczucie (wyobraźnia serca)
- niech daje znać! niech daje znać!
Na cały głos niech o tym śpiewa
i tańczy jakby stracił rozum
weseląc się pod wątłą brzozą,
której wciąż zbiera się na płacz.

UCZĘ milczenia
we wszystkich językach
metodą wpatrywania się
w gwiaździste niebo,
w żuchwy sinantropusa,
w paznokcie noworodka,
w plankton,
w płatek śniegu.

PRZYWRACAM do miłości.
Uwaga! Okazja!
Na zeszłorocznej trawie
w słońcu aż po gardła
leżycie, a wiatr tańczy
( zeszłoroczny ten
wodzirej waszych włosów)
Oferty pod : Sen

POTRZEBNA osoba
do opłakiwania
starców, którzy w przytułkach
umierają. Proszę
kandydować bez metryk
i pisemnych zgłoszeń.
Papiery będą darte
bez pokwitowania.

ZA OBIETNICE męża mojego,
który was zwodził kolorami
ludnego świata, gwarem jego
piosenką z okna, psem zza ściany:
że nigdy nie będziecie sami
w mroku i w ciszy i bez tchu
- odpowiadać nie mogę.
Noc, wdowa po Dniu.

niedziela, 18 lutego 2018

Rainer Maria Rilke - SAMOTNOŚĆ

Samotność jest jak deszcz.
Z morza powstaje, aby spotkać zmierzch;
z równin niezmiernie szerokich, dalekich,
w rozległe niebo nieustannie wrasta.
Dopiero z nieba opada na miasta.

Mży nieuchwytnie w godzinach przedświtu,
kiedy ulice biegną witać ranek,
i kiedy ciała, nie znalazłszy nic,
od siebie odsuwają się rozczarowane;

i kiedy ludzie, co się nienawidzą,
spać muszą razem - bardziej jeszcze sami:

samotność płynie całymi rzekami.

(tłum. Janina Brzostowska)

sobota, 17 lutego 2018

Ernest Bryll - Z bliska, z bliska usłyszeć najtrudniej...



Z bliska, z bliska usłyszeć najtrudniej 
Czy to liść do nas mówi. Czy się potknął anioł 
I uświnił się cały w tej kałuży brudnej 
Która nie znika na drodze przed nami.

Z bliska najdalej iść na spotkanie 
Usłyszeć jakieś, czyjeś o pomoc wołanie 
Za blisko krzyczy. Z bliska nic nie słychać 
Za blisko, śmierdzi. Nie ma jak oddychać.

O, z daleka już lepiej. Najpierw odsapniemy 
Potem obszerne listy napiszemy 
Do anioła. Niech przyjdzie do tego co woła 
Ponoć o pomoc. Jemu jest wiadomo 
Bo patrzy z góry.

Bądźmy dobrej myśli 
Z daleka są bliscy

piątek, 16 lutego 2018

Janusz Andrzejczak - KUKUŁKA

JANUSZ ANDRZEJCZAK - poeta, prozaik, malarz, wędrowiec. Urodził się w 1956 roku w Toruniu. Tam mieszka i pracuje. Absolwent Mikołaja Kopernika w Toruniu. Nauczyciel, pedagog. Autor tomików poetyckich: TAKIJEDEN, ŁAGODNIA, ULOTNIA. Wiersze, opowiadania, eseje i krótkie formy prozatorskie publikuje w czasopismach literackich i internecie. 











A na wiosnę
znów pojedziemy w to miejsce
gdzie kuka kukułka
gdzie drzewo
o drzewo się ściera
i skrzypi
jak skrzecząca sójka

gdzie ptak przeleci motylem
a motyl wzleci ptakiem
gdzie wszystko będzie jak wtedy

nie inne nie inaczej
właśnie takie

Jan Twardowski  -  Skąd przyszło





Zło jest romantyczne 
a dobro zwyczajne
dobro wciąż na ostatku 
bo zło jest ciekawe
a przecież białych kwiatów 
najwięcej na świecie
dopiero po nich żółte
 a potem czerwone
czemu się rozum 
karmi tajemnicą
a chwila niepewności 
wciąż sprzyja nauce
po tylu rewolucjach 
biedne ptaki bose
i ćma tak bardzo mała 
że żyje za krótko
czemu deszcz słyszysz z góry 
a śnieg trochę z boku

i skąd nagle przyszło to wielkie wzruszenie

jakbym dzwonek z lat szkolnych przyłożył do ucha
dzieciństwo co minęło na zawsze zostało
tylko się z młodości zrobiła starucha

czwartek, 15 lutego 2018

Jeremi Przybora -- Pieśń dzikiego lokatora


Pani mnie oswoi,
Madame ! --
wpuści do pokoi,
Madame ! --

mile mnie nastroi
do życiowych boi,
moją chęć podwoi!

Pani mnie oswoi,
Madame !--
o me zdrowie stoi,
Madame ! --

się nie niepokoi
co do planów moich--
w szczęście mnie uzbroi,
Madame !

Jam lokator dziki,
Madame !--
miewam swe wybryki
Madame !--

czasem strzelam byki,
miewam złe nawyki --
będą wszak wyniki
zdrowej twej krytyki !

Jam lokator dziki,
Madame !
a tak jak słowiki
i pasikoniki --
skłonność do liryki
ja mam !

Pani mnie oswoi,
Madame ! --
rany me wygoi,
Madame !--

tak jak cień sekwoi
chłodzi mnie i koi --
karci lecz nie łoi,
gdybym czasem zbroił,
Pani mnie oswoi,
Madame ! --

I niech się nie boi
Madame! --
szczęście co je roim,
wkrótce nas upoi

aż do paranoi,
Madame ! 

Julian Kornhauser - - Było minęło






było minęło
między było i minęło mała biała szczelina
wąski przesmyk nic nie znacząca pauza
a przecież tyle się tam wydarzyło

wzloty i upadki uczuć
przewidywania tańczące w snach
spotkania na wzgórzu i na skraju lasu

było to co gorące wiotkie w nagłym olśnieniu
było niemądre zdradliwe ale wypełnione nieznaną treścią

minęło bo nie zadrżało w posadach
małe było małe minęło
było długo
minęło raz dwa

a w środku sucha trawa dotknięta kosą słońca
klasztor nad rzeką niepokojące dudnienie pociągu
drobny żwir na drodze do doliny

środa, 14 lutego 2018

Szydzik Zofia * * * * *


mal. Alastar Magnaldo



przypadek
czy plan nakreślony z góry
wyzwania losu
progi do przekroczenia – mimo obaw
bariery do pokonania – mimo lęków
góry do zdobycia – mimo zwątpienia
upadki z których dźwigamy się – mimo słabości
napotkane pustynie - bezużyteczne przestrzenie
obwiniające siebie za stracony czas
lecz i tu – w mozole – mimo braku wiary
można odkryć źródło

życie
to podróż w samotności
najeżona przeszkodami
trzeba ją kontynuować – mimo woli
nie gasząc w sobie światła
danego nam na początku drogi – mimo wszystko

to nasze powołanie

Szydzik Zofia - Słodka chwila





Trzymałam ją kiedyś w dłoniach... 
Słodką, miłości pełną... 
Była maleńka - jak kropelka dżdżu. 
Pachniała delikatnie... 
Jak w pełni rozkwitnięta kiść bzu. 

Uchyliłam dłonie... 
Uleciała wraz z zapachem, 
Lekko - jak promyk słońca przed zmrokiem . 

Wciąż stoję w tym samym miejscu, 
Zaczarowana jej urokiem... 

Cudownie jest łapać małe chwile, 
Lecz trwają krótko, jak życie motyli.