Archiwum bloga

niedziela, 31 maja 2020

Czartoryski Alexander - Bal chwil


Roman Garassuta


Ja żyję na balu, ty żyjesz na balu,
a chwila melodię nam zmienia ...
Gdy zgrzytnie harmonia, zapomnij o żalu ...
Szczęśliwych chwil 
szanuj wspomnienia.

Nie żyjesz wszak jutro, nie żyjesz też wczoraj,
więc baw się wraz ze mną w tej chwili ...
Gdy trudność napotkasz, to z nią się uporaj!
Wszak wiecznie nie będzie-m tu żyli.

Bo szczęściem są chwile. Choć nie wiesz, w nich, ile
zabawy ci jeszcze zostało ...
Graj życia melodię, gdyż szczęściem są chwile ...
Obyś miał ich więcej, niż mało.

Upijaj się chwilą, bo chwile są żywe,
gdy ty w nich nie jesteś w rozterce ...

I czujesz tak mocno, że te są prawdziwe,
bo mówi ci o nich twe serce.

Czy brak ci, czy nadmiar w bilansie twym szmalu,
dla chwil przecież to bez znaczenia.
Gdy przyjdzie Kostucha, to ... koniec jest balu ...
Na zawsze odejdą zmartwienia.

Lecz z nimi odejdą i wszystkie te chwile,
co szczęścia ci niosły kurendę ..
.
Tak bal się zakończy ... ja wiem tylko tyle:
raz drugi na balu nie będę.

sobota, 30 maja 2020

Juan Ramón Jiménez - Ostatnia podróż



Juan Ramón Jiménez (1881-1958)  
Poeta hiszpański, laureat Nagrody Nobla
 w dziedzinie literatury za rok 1956.


Odejdę. Ptaki zostaną,
śpiewając;

Zostanie mój ogród,
z drzewem zielonym
i studnią białą.

Każdego popołudnia
spokojny będzie błękit nieba;
i bić będą, tak jak dziś wieczór biją,
przykościelne dzwony.

Umrą ci, którzy mnie kochali;
miasto odnowi się każdego roku;
lecz w pewnym zakątku
mojego kwietnego ogrodu
będzie się błąkał duch mój - pełen nostalgii.

Odejdę; będę sam: bez domu,
drzewa zielonego, studni białej,
nieba błękitnego i spokojnego.
I dalej będą śpiewały tu ptaki. 

piątek, 29 maja 2020

Jacek Kaczmarski - " Ostatnie słowo "


Najwyższy Sądzie Ostateczny!
O najsurowszą proszę z kar,
Bom jest utracjusz i bezecnik,
Który bez rozgrzeszenia zmarł!

Nie doceniłem darów bożych,
Tylkom nazywał je i brał;
Nie znałem lęku, co by trwożył
I ku doskonałości gnał.

Nie znałem więc słodyczy szczęścia
Gdy się pokona taki lęk.
Chodziłem po najprostszych ścieżkach
Zbijając bąki ścicha pęk.

Nie znałem bowiem gniewu, siły,
Ciekawość nie budziła mnie.
Świat szczodry dla mnie był i miły
Ten sam na jawie i we śnie.

Najwyższy Sądzie Ostateczny!
O najsurowszą proszę z kar,
Bom jest utracjusz i bezecnik,
Który bez rozgrzeszenia zmarł!

Żony wychować nie umiałem
Więc winić tu nie mogę jej,
Lecz, jeśli pojąć coś zdołałem
Z mych dni - to tylko dzięki niej.

Mój syn mordercą brata stał się,
Czym ściągnął hańbę na nasz byt;
Do zbrodni nawet przyznać bał się
I skazał nas na ból i wstyd.

Więc w tym ostatnim słowie czuję
Że żaden sens mój żywot ma:
Jeśli na piekło zasługuje
Ktokolwiek z nas - to tylko ja.

Najwyższy Sądzie - ja nie biadam.
Nie straszny topór mi, ni sznur.

Nazwiska nie mam.
Imię - Adam.
Praojciec ludzi.
Klęski wzór.

czwartek, 28 maja 2020

Zofia Szydzik - OCZY




Poznałam tyle pięknych oczu, na których dnie
ocean spokojnie przelewa się szmaragdem.
I miękkość uczuć i ślady migotliwych śnień,
zda się żar tlący w ich wnętrzu od pragnień.


I cichość pod łukiem brwi na rzęsie zasypia
tylko tonąć w ich głębi, poznawać te światy.
Śniących w źrenicy ustronią, co nie odwykła
by muskać spojrzeniem kąkole i bławaty...

Życie sprawiło, że patrzyłam w takie oczy
których chciwość, niczym bezduszny czarny otwór
ambrazury, co działo śmiercionośne toczy,
za którą tylko złość i świdrujący potwór.

I takie, co pustką ciemną niczym nocna dal,
bowiem otchłań bez dna, w której już nic nie czeka.
Nie zachęca do zgłębień tylko budzi gorzki żal,
że takie oczy to również oczy człowieka.

Bolesław Leśmian - Szukaj przygody

Iwan Ajwazowski 
Płyń, póki jeszcze krew śpiewa we skroniach
płyń w dal nieznaną, za nic miej lamenty
szukaj przygody w tajemnych ustroniach  
i płyń z ochotą na morskie odmęty

Nie wiedząc wcale, gdzie teraz dopłynę
żagiel wichrowi podałem rozpięty
i na szerokość zmierzyłem głębinę
i wypłynąłem na morskie odmęty

Widziałem dzikie i piękne krainy
w niejednym przyszło mi tonąć odmęcie
wspominam wszystkie spotkane dziewczyny
ich cień unoszę na swoim okręcie

Szukaj przygody, nim wszystko przeminie
niech cię nie trwożą najdziksze odmęty
znajdziesz tam bajkę w odległej krainie
i wszystkie morza, i sny, i okręty

Choć zda się czasem, że niegdyś tam byłeś
brzegiem znikomym w bezkresów przezroczu
brzegiem, skąd okręt swój biały odbiłeś
i że sam siebie straciłeś już z oczu

Szukaj przygody, nim wszystko przeminie
niech cię nie trwożą najdziksze odmęty
znajdziesz tam bajkę w odległej krainie
i wszystkie morza, i sny, i okręty

Szukaj przygody...

środa, 27 maja 2020

Kalina Izabela Zioła - "gdybyś" "W obcym mieście"



Ambulando Discimus


gdybyś

gdybyś tylko mógł
zasypiać przy mnie
i razem ze mną
witać wstający dzień

gdybyś trzymał mnie
za rękę na ulicy
siadywał na ławce w parku
patrząc mi w oczy

gdybyś tańczył ze mną
na pełnym ludzi chodniku
gdy uliczny grajek
wydobywa z saksofonu
szepty i namiętny krzyk

wszystko byłoby inne
gdybyś tylko mógł








W obcym mieście  

na wąskich ulicach
latarnie rozwieszają złote zasłony
skrzypi śnieg

nic jeszcze o sobie nie wiemy
wszystko może się zdarzyć

nad stolikiem jak ćmy
krążą słowa uśmiechy
przypadkowe dotknięcia rąk

miasto przytula nas mrokiem

czy kiedyś
gdy wrócę tu sama
ulice będą mnie witać
znajomym szumem drzew

z kim wypiję gorącą cafe latte
kto będzie mi szeptał
historię swojego życia

obce miasta wieczorem
zawsze są pełne tajemnic

wtorek, 26 maja 2020

Jan Twardowski - Czas niedokończony / Trudno

Mary Cassatt

 Czas niedokończony

Nie opowiadajcie, razem i osobno
Że nie ma ludzi niezastąpionych
Bo przecież moja matka
Łagodna i nieubłagana
Cała w czasie teraźniejszym niedokończonym
Wychyla się z nieba
Żeby mi przyszyć oberwany guzik

Kto to lepiej potrafi?
W czyich palcach drży igła, jak drucik ciepła
Gdy tyle dzisiaj uczuć, a mało miłości
I tyle cudzych kobiet, a żadna nie moja

A śmierć tak bardzo ważna , bo się nie powtórzy
I smutek, jak sprzed wojny






Trudno

No widzisz – mówiła matka
Wyrzekłeś się domu rodzinnego
Kobiety,
Dziecka, co stale biega, bo chciałoby fruwać

Wzruszenia, kiedy miłość podchodzi pod gardło

A teraz martwi ciebie
Kubek z niebieską obwódką
Puste miejsce po mnie
Trzewiki, o których mówiłeś, że są
Tak jak wszystkie – do sprzedania
A nie do noszenia
Zegarek co chodzi po śmierci
Stukasz w niewidzialną szybę

Patrzysz, jak czapla w jeden punkt

Widzisz jak łatwo się wyrzec
Jak trudno utracić

poniedziałek, 25 maja 2020

Thomas Hardy - Milczenia

Bull Manor


Jest milczenie gaju, co wiatrem dyszał,
A teraz w ciszy tonie,
I jest dzwonnicy cisza,
Kiedy przeciągłe umilkło podzwonne.


I jest samotnego stawu milczenie,
Gdzie ktoś utonął. Ani
Traszka tędy nie przemknie,
Ani żaba nie pluśnie w tej otchłani.




Lecz pustego domu cisza zaklęta,
Gdzie się człowiek urodził,
Żył i miał huczne święta –
Ta wszystkie cisze swą pustką przechodzi!

Nie ma już pieśni, które pamiętamy.
Dom się, ten dom znajomy,
Z oślepłymi oknami,
Zdaje – umarły? W modłach zatopiony?

Jakby już żadna nie istniała siła,
Co by przemogła cienie,
By przeszłość pozwoliła
Żywemu „Teraz” rozbić grobu odrętwienie.

przełożył Zygmunt Kubiak

sobota, 23 maja 2020

Marek Dębski - TOBIE


Co się dzisiaj nam wydarzy?
Cień uśmiechu na Twej twarzy
Czy w oczach Twoich ujrzę łzy?

Bo dzisiaj słowo My
Już nie znaczy Ja i Ty

Czas rozproszył nasze słowa
Nie zaczniemy nic od nowa

Nasze ścieżki mchem porosły
Siwe włosy targa wiatr
Dzieci takie nam urosły

Tylko w oczach został ślad
Naszych marzeń, dróg przebytych
Zapomnianych słów ukrytych
Zaplecionych naszych dłoni
Moich ust na Twojej skroni

Przytul się...

piątek, 22 maja 2020

Czesław Miłosz - Religia Helenki

Axentowicz - Modlitwa


W niedzielę chodzę do kościoła i modlę się ze wszystkimi.
Kimże ja jestem, żeby odróżniać się od innych ludzi?


Tyle, że nie słucham tego, co księża wygadują w swoich kazaniach
Bo musiałabym udawać, że wyrzekam się zdrowego sensu.


Starałam się być wierną córką mego rzymskokatolickiego Kościoła.
Odmawiam Ojcze Nasz, Wierzę i Zdrowaś Mario
Na przekór paskudnemu niedowiarstwu mojemu.


Nie mnie rozsądzać jak to jest z tym Piekłem i Niebem.
Ale w tym świecie za dużo ohydy i brzydoty,
Więc musi gdzieś być prawda i dobro, to znaczy musi być Bóg.

czwartek, 21 maja 2020


Zbigniew Herbert - Wróżenie


Wszystkie linie zagłębiają się w dolinie dłoni
w małej jamie gdzie bije źródełko losu

oto linia życia patrzcie przebiega jak strzała
widnokrąg pięciu palców rozjaśniony potokiem
który rwie naprzód obalając przeszkody

i nie ma nic piękniejszego nic potężniejszego
niż to dążenie naprzód
jakże bezradna jest przy niej linia wierności


jak okrzyk nocą jak rzeka pustyni
poczęta w piasku i ginąca w piasku



może głębiej pod skórą przedłuża się ona
rozgarnia tkankę mięśni i wchodzi w arterie
byśmy spotykać mogli nocą naszych zmarłych
we wnętrzu gdzie się toczy wspomnienie i krew
w sztolniach studniach komorach
pełnych ciemnych imion

tego wzgórza nie było - przecież dobrze pamiętam
tam było gniazdo czułości tak krągłe jak gdyby
ołowiu łza gorąca upadła na rękę

pamiętam przecież włosy pamiętam cień policzka
kruche palce i ciężar śpiącej głowy
kto zburzył gniazdo kto usypał
kopiec obojętności którego nie było

po co przyciskasz dłoń do oczu
wróżbę stawiamy Kogo pytasz

środa, 20 maja 2020

Ludmiła Marjańska * * *


* * *

Tylko ten most

Zawieszony

między pierwszą

a drugą sekundą

między pierwszym

a ostatnim krzykiem

między ziemią a niebem

ogniem i wodą

jawą i snem

ten most tylko
przejść

wtorek, 19 maja 2020

Jan Twardowski - Do moich uczniów


Uczniowie moi, uczenniczki drogie,
ze szkół dla umysłowo niedorozwiniętych,
com was uczył lat kilka, stracił nerwy swoje,
i wam niechaj poświęcę kilka wspomnień świętych.

Jurku, z buzią otwartą, dorosły głuptasie-
gdzie się teraz podziewasz, w jakim obcym tłumie -
czy ci znów dokuczają na pauzie i w klasie -
i kto twe smutne oczy nareszcie zrozumie.

Janko Kosiarska z rączkami sztywnymi,
z noskiem co się tak uparł, że został króciutki -
za oknem wiatr czerwcowy z pannami ładnymi -
a tobie kto daruje choć uśmiech malutki.

Pamiętasz tamta lekcję, gdym o niebie mówił,
te łzy co w okularach na religii stają -
właśnie o robotnikach myślałem z winnicy,
co wołali na dworze - nikt nas nie chce nająć.

Janku bez nogi prawej, z duszą pod rzęsami -
grubasku i jąkało - osowiały, niemy -
Zosiu coś wcześnie zmarła, aby nóżki krzywe
szybko okryć żałobnym cieniem chryzantemy.

Wojtku wiecznie płaczący i ty coś po sznurze
drapał się, by mi ukraść parasol, łobuzie -
Pawełku z wodą w głowie i ty niewdzięczniku
coś mi żaby położył na szkolnym dzienniku.

Czekam na was, najdrożsi, z każdą pierwszą gwiazdką -
ze srebrem betlejemskim co w pudełkach świeci -
z barankiem wielkanocnym. - Bez was świeczki gasną -
i nie ma życ dla kogo.

Ten od głupich dzieci.

poniedziałek, 18 maja 2020

Emily Dickinson – (Nigdy nie czułam się jak w Domu...)

Gustave Dore



Nigdy nie czułam się jak w Domu
Tu w Dole - i podobnie
Obco mi bedzie wśród Ogromu
Nieb - nie przemawia do mnie 
Raj - 


bo Niedziela tam - niezmiennie - 
Bez przerwy Święto nudne -
Samotnie będzie mi w Edenie
W Środowe Popołudnie -

Gdybyż Bóg mógł gdzieś pójść z wizytą
Lub zapaść w drzemkę lekką
I przymknąć na nas Oko - ale
On sam jest - tą Lunetą

Śledzącą nas Odwiecznie - ja zaś
Wymknęłabym się spod pieczy
Pana Świętego Ducha - Wszystkich -
Gdyby nie "Sąd Ostateczny" 

sobota, 16 maja 2020

Ann Bradstreet - Do mego drogiego i kochającego męża




Ann Bradstreet - amerykańska poetka czasów kolonialnych XVII wieku.

Jej ojciec i mąż byli gubernatorami jednej z kolonii. 




Była bardzo szczęśliwą mężatką. 

Uważała, że dostała jakiś niespodziewany dar od losu, na który nie zasłużyła.




"Dotąd dwoje choć jeszcze nie jedno.
Odtąd jedno choć nadal dwoje." Karol Wojtyła. 


Do mego drogiego i kochającego męża.

Jeśli gdzie była jedność z dwojga utworzona,

Jeśli kiedy kochała męża swego żona,
Jeśli miłość ta była jej odwzajemnioną —
Myśmy byli tym dwojgiem, tym mężem, tą żoną.

Droższa mi twoja miłość niż kopalnie złota
Albo skarby, które nam Wschód przed oczy miota.
Pragnę cię tak, iż wody rzek mnie nie napoją:
Ugasisz to pragnienie ty — miłością swoją.

Taką miłość odpłacić — zadanie nad siły;
Modlę się, by niebiosa cię choć nagrodziły.
Przeto, póki żyjemy, bądźmy tacy stali

W miłości, byśmy w niej i po śmierci przetrwali.

Przełożył
Stanisław Barańczak


"Nie wystarczy pokochać,
trzeba jeszcze umieć
wziąć tę miłość w ręce
i przenieść ją przez całe życie."