poniedziałek, 14 września 2026
niedziela, 13 września 2026
piątek, 11 września 2026
MŁODOŚĆ.
Leopold Staff
MŁODOŚĆ.
Szara, wielka kamienica,
Pokój, dywan, koń drewniany,
Z okien: wozy, tłum, ulica,
Raj podwórza zakazany.
Barwne książki z obrazkami,
Jawa w śnie i sen wśród jawy,
Strych, co jak głąb kniei mami,
Strach, przygody i wyprawy.
Nagle błysk, zaduma, drgnięcie,
Starej księgi jakaś karta,
Podejrzenie, brwi ściągnięcie,
Ciekawości rdza niestarta.
Gdzieś na świat wybita szyba,
Dreszcz, niepokój przedwiosenny,
Wiew odwilży... Może... chyba...
Czemu?... Znak pytania plenny.
Potem wylot z miejskiej cieśni,
Wieś, sad w kwiecie, stosy wierszy,
Sen, co drugi raz się nie śni,
Miłość, pocałunek pierwszy.
Zawrót głowy, słońce-chmura,
Deszcz-pogoda, kwiecień życia,
Serce jasne - twarz ponura,
Droga w kwiatach - gest rozbicia.
Pierwsza szczypta bólu, błota,
Gdzieś nieznaczna rysa w murze,
Cierń, krzyk duszy, łza, tęsknota,
Wolność, nowy świat, podróże.
Widnokręgi, krajobrazy,
Sztuka, piękno, wir zawrotny.
Upojenie, ludzie... skazy,
Myśl i pierwszy dzień samotny.
Cisza: znak niezrozumiany,
Bunt, gniew, przewrót, przełom, żmije...
Skąd te blizny? Skąd te rany?...
I godzina męska bije.
Już? Tak prędko? Co to było?
Coś strwonione? Pierzchło skrycie?
Czy się młodość swą przeżyło?
Ach, więc to już było... życie?
Leopold Staff.
MŁODOŚĆ
Młodość jest nie tylko okresem w życiu,
jest stanem ducha, wyrazem woli,
jakością wyobraźni, siłą emocji,
zwycięstwem odwagi nad nieśmiałością,
smaku przygody nad umiłowaniem przyrody.
Nie zostaje się starym po przeżyciu pewnej liczby lat:
zostaje sie starym, gdyż porzuciło się swój ideał.
Lata marszczą skórę,
odrzucenie ideału marszczy duszę.
Młodym jest ten, kto się dziwi i zachwyca.
Pyta się, jak nienasycone dziecko: a potem?
Stawia czoło zdarzeniom i znajduje radość w grze życia.
Jesteś tak młody jak twoja wiara.
Tak stary jak twoje zwątpienie.
Tak młody jak twoja ufność w siebie.
Tak młody jak twoja nadzieja.
Tak stary jak znużenie.
Jesteś młody tak długo, jak długo jesteś wrażliwy.
Wrażliwy na to, co piękne, dobre i wielkie.
Wrażliwy na przesłania przyrody, człowieka i nieskończoności.
Jeśli pewnego dnia twoje serce ugryzie pesymizm
i zacznie je trawić cynizm,
niech dobry Bóg ma w opiece twoją duszę starca.
Samuel Ullman.
czwartek, 10 września 2026
Wisława Szymborska - Dzieci epoki
Jesteśmy dziećmi epoki,
epoka jest polityczna.
Wszystkie twoje, nasze, wasze
dzienne sprawy, nocne sprawy
to są sprawy polityczne.
Wszystkie twoje, nasze, wasze
dzienne sprawy, nocne sprawy
to są sprawy polityczne.
Chcesz czy nie chcesz,
twoje geny mają przyszłość polityczną,
skóra odcień polityczny,
oczy aspekt polityczny.
O czym mówisz, ma rezonans,
o czym milczysz, ma wzmowę
tak czy owak polityczną.
Nawet idąc borem lasem
stawiasz kroki polityczne
na podłożu politycznym.
Wiersze apolityczne też są polityczne,
a w górze świeci księżyc,
obiekt już nie księżycowy.
Być albo nie być, oto jest pytanie.
Jakie pytanie, odpowiedz kochanie.
Pytanie polityczne.
Nie musisz nawet być istotą ludzką,
by zyskać na znaczeniu politycznym.
Wystarczy, żebyś był ropą naftową,
paszą treściwą czy surowcem wtórnym.
Albo I stołem obrad, o którego kształt
spierano się miesiącami
przy jakim pertraktować o życiu i śmierci,
okrągłym czy kwadratowym.
Tymczasem ginęli ludzie,
zdychały zwierzęta,
płonęły domy
i dziczały pola
jak w epokach zamierzchłych
i mniej politycznych.
Wisława Szymborska.
poniedziałek, 31 sierpnia 2026
Adam Zagajewski "Uchodźcy"
Zgarbieni pod ciężarem, który niekiedy
jest widoczny, a niekiedy nie,
brną w błocie albo w piasku pustyni,
pochyleni, głodni,
małomówni mężczyźni w grubych kaftanach,
ubrani na wszystkie cztery pory roku,
brną w błocie albo w piasku pustyni,
pochyleni, głodni,
małomówni mężczyźni w grubych kaftanach,
ubrani na wszystkie cztery pory roku,
stare kobiety o pomiętych twarzach,
niosące coś, co jest niemowlęciem, lampą
– pamiątkową – albo ostatnim bochenkiem chleba.
To może być Bośnia dzisiaj,
Polska we wrześniu 39, Francja –
osiem miesięcy później, Turyngia w 45,
Somalia lub Afganistan, Egipt.
Zawsze jest wóz, albo przynajmniej wózek,
wypełniony skarbami (pierzyna, srebrny kubek
i szybko ulatniający się zapach domu),
wypełniony skarbami (pierzyna, srebrny kubek
i szybko ulatniający się zapach domu),
samochód bez benzyny, porzucony w rowie,
koń (będzie zdradzony), śnieg, dużo śniegu,
za dużo śniegu, za dużo słońca, za dużo deszczu,
i to charakterystyczne pochylenie,
jakby w stronę innej, lepszej planety,
mającej mniej ambitnych generałów,
mniej armat, mniej śniegu, mniej wiatru,
mniej Historii (niestety, takiej planety
nie ma, jest tylko pochylenie).
Powłócząc nogami,
idą powoli, bardzo powoli
do kraju nigdzie,
do miasta nikt
nad rzeką nigdy.
niedziela, 30 sierpnia 2026
MOJA NIEDZIELNA KARTKA Z KALENDARZA.
/ Rudyard Kipling /
Jeżeli spokój zachowasz, choćby go stracili
Ubodzy duchem, ciebie oskarżając;
Jeżeli wierzysz w siebie, gdy inni zwątpili,
Na ich niepewność jednak pozwalając.
Jeżeli czekać zdołasz, nie czując zmęczenia,
Samemu nie kłamiesz, chociaż fałsz panuje,
Lub nienawiścią otoczon, nie dasz jej wstąpienia,
Lecz mędrca świętego pozy nie przyjmujesz.
Jeżeli masz marzenia, nie czyniąc ich panem,
Jeżeli myśląc, celem nie czynisz myślenia,
Jeżeli triumf i porażkę w życiu napotkane
Jednako przyjmujesz oba te złudzenia.
Jeżeli zniesiesz, aby z twoich ust
Dla głupców pułapkę łotrzy tworzyli,
Lub gmach swego życia, co runął w nów,
Bez słowa skargi wznieść będziesz miał siły.
Jeżeli zbierzesz, coś w życiu swym zdobył,
I na jedną kartę wszystko to postawisz,
I przegrasz, i zaczniesz wieść żywot nowy,
A żal po tej stracie nie będzie cię trawić.
Jeżeli zmusisz, choć ich już nie stanie,
Serce, hart ducha, aby ci służyły,
A gdy się wypalisz, Wola twa zostanie
I Wola ta powie ci: „Wstań! Zbierz siły!”
Jeżeli pokory zniszczyć nie zdoła tłumu obecność,
Pychy nie czujesz, z królem rozmawiając,
Jeżeli nie zrani cię wrogów ni przyjaciół niecność,
I ludzi cenisz, żadnego nie wyróżniając.
Jeżeli zdołasz każdą chwilę istnienia
Wypełnić życiem, jakby była wiekiem,
Twoja jest ziemia i wszystkie jej stworzenia
I – mój synu – będziesz prawdziwym człowiekiem
Rudyard Kipling.
sobota, 29 sierpnia 2026
Jonasz Kofta ..... "Wyspa"
Ludzkie skupiska ustokrotnią
Najdroższym na świecie towarem
Będzie samotność
Najdroższym na świecie towarem
Będzie samotność
Tęsknotą ciszy uciekamy
W bezludność wyspy, słońce południa
Lecz kiedy na niej zamieszkamy
Wyspa przestanie być bezludna
Lecz kiedy na niej zamieszkamy
Wyspa przestanie być bezludna
Przybędzie z nami trud i strach
Niewola dnia, historii schemat
Jak pięknie wiatr układa piach
Tam gdzie nas nie ma
Jonasz Kofta .
piątek, 28 sierpnia 2026
Jonasz Kofta..... Jej portret
Naprawdę jaka jesteś
Nie wie nikt
Bo tego nie wiesz
Nawet sama ty
W tańczących wokół
Ciemnych lustrach dni
Rozbłyska twój
Złoty śmiech
Przerwany wpół
Czuły gest
W pamięci składam wciąż
Pasjans z samych serc
Naprawdę jaka jesteś
Nie wie nikt
To prawda nie potrzebna
Wcale mi
Gdy nie po drodze
Będzie razem iść
Uniosę twój
Zapach snu
Rysunek ust
Barwę słów
Nie dokończony
Jasny portret twój
Uniosę go
Ocalę wszędzie Czy będziesz przy mnie
Czy nie będziesz
Talizman mój
Z zamyśleń nagłych twych
I rzęs
Obdarowany
Tobą miła
Gdy powiesz do mnie kiedyś
- Wybacz
Przez życie pójdę
Spoglądając wciąż wstecz
Barwę słów
Nie dokończony
Jasny portret twój
Uniosę go
Ocalę wszędzie Czy będziesz przy mnie
Czy nie będziesz
Talizman mój
Z zamyśleń nagłych twych
I rzęs
Obdarowany
Tobą miła
Gdy powiesz do mnie kiedyś
- Wybacz
Przez życie pójdę
Spoglądając wciąż wstecz
Jonasz Kofta.
czwartek, 27 sierpnia 2026
Tomasz Jastrun - Równowaga
Kiedy mnie dotykasz
Odsłaniasz ciężar lat
Które jak puste beczki hałasują
Poruszone falą na przystani
Które jak puste beczki hałasują
Poruszone falą na przystani
Wokół twojej twarzy
Krąży już pierwszy ptak
Nie bój się
Pierwsze gniazdo zwykle nie boli
Kiedy rano czeszesz włosy
Słyszę szmer strumienia
Który płynie z mojego źródła
I jak kot
Ociera się o twoje nogi
Który płynie z mojego źródła
I jak kot
Ociera się o twoje nogi
Jesteśmy tak długo ze sobą
Że każde rozstanie
Rozdziera pobladłe powietrze
Cicho jak ligninę
A przecież już tak wiele nie ma
Słychać gdy puste miejsca
Przełykają ślinę
Łączą nas wyrwane zęby
Przyszyte guziki
I siwa wycieraczka u progu
Gdzie jest futro
Którym podszyta nasza czułość
Już chyba tylko ciężar przyzwyczajenia
Pozwala utrzymać równowagę
Którym podszyta nasza czułość
Już chyba tylko ciężar przyzwyczajenia
Pozwala utrzymać równowagę
Tomasz Jastrun.
środa, 26 sierpnia 2026
Jeremi Przybora - "Staruszek do wszystkiego" / z repertuaru Kabaretu Starszych Panów /
Staruszek do wszystkiego
Jest niezawodny w skutkach,
Staruszek do wszystkiego:
Do domu i ogródka,
Na zimę i na lato,
Do miasta i na wieś,
Staruszek za opłatą
Korzyści może nieść.
Staruszek czar,
Staruszek sznyt,
Staruszek dar
I szczyt.
Staruszek sen,
Staruszek port,
Staruszek tlen
I tort.
Oszczędzaj więc na niego,
.Do niego szczerze dąż,
Staruszek do wszystkiego
Opatrznościowy mąż.
Ożenek lub zamęście
To ryzykowna dróżka,
Dlatego znajdziesz szczęście
Najłatwiej u staruszka.
W Rumparii księdze trzeciej
Powiada dobra wróżka,
Że nieraz zamiast dzieci
Jest dobrze mieć staruszka,
Jeśli staruszek ów
Jest czysty oraz zdrów.
Staruszek do wszystkiego
To niecodzienna gratka:
Do odgarniania śniegu,
Do podlewania kwiatka,
Do zupy nastawienia,
Do zabawiania pań,
Do wyfroterowania
I do wymiany zdań.
Staruszek czyn,
Staruszek zysk,
Staruszek klin
I błysk.
Staruszek brat,
Staruszek dłoń,
Staruszek kwiat
I woń.
On da ci, czego nie da
Z kimkolwiek innym traf,
Więc zastaw coś lub sprzedaj
Staruszka sobie spraw!
Jeremi Przybora .
„Dziś niestety już nikt nie potrafi pisać z takim kunsztem, humorem, i czułością o… wszystkim. O kobietach, mężczyznach, pannach, mężatkach i wdówkach, o przyjaźni, miłości, seksie i chuci, o herbatkach, przeprowadzkach czy pomidorach, o zimie, jesieni i wiośnie, o miastach, gminach i o ojczyźnie” –
Sam Jeremi Przybora nie uważał się za poetę, choć prof. Jan Miodek stawia go obok Tuwima, Brzechwy i Leśmiana.
Jeremi Przybora zmarł 4 marca 2004 roku w wieku 88 lat. Zostawił nam piosenki „dobre na wszystko”.
.
wtorek, 25 sierpnia 2026
Ewa Lipska - Bóg prosi
Nie powoływać się na niego. Nie handlować nim.
Na partyjnych straganach nie rozwieszać łaski.
Nie używać alibi "Gott mit uns"
dla bezbożnej zbrodni.
Nie używać alibi "Gott mit uns"
dla bezbożnej zbrodni.
Pod jego patronatem
nie odprawiać zła.
Nie wzywać nadaremnie
"pokłonu pasterzy".
Nie popychać. Nie trwonić.
Nie palić na stosie.
Ze zwęglonego oka
wypłynęła łza.
Przyjdzie może do was
"o, marna ludzkości",
kiedy będziecie przechodzili
na swój drugi grzech.
Ewa Lipska
poniedziałek, 24 sierpnia 2026
sobota, 22 sierpnia 2026
ALEKSANDER FREDRO - Ironia szczęścia
Ach, kiedym nie znał szczęścia, jakżem był szczęśliwy!
Oklep na szkapie losu trzymałem się grzywy.
Dzień mijał jako tako — jutro się nie śniło,
A przyszło jutro, — fraszka! — To jak wczoraj było.
Oklep na szkapie losu trzymałem się grzywy.
Dzień mijał jako tako — jutro się nie śniło,
A przyszło jutro, — fraszka! — To jak wczoraj było.
Nikt mi téż nie zazdrościł, bo zazdrościć czego?
Nikt nigdy nie oszukał, — wziąłby nic z niczego.
Kochanka mnie nie zwiodła, — przyjaciel nie zdradził,
Bo kochanki nie miałem — przyjaciel nie radził.
Żyłem bez troski, trwogi, biedny a poczciwy,
Ach, kiedym nie znał szczęścia, jakżem był szczęśliwy!
Teraz przybyło szczęście, mam żonę, mam dzieci,
Jeden i drugi dukat w sakiewce się świeci,
Mam dom piękny, wygodny, dobrego kucharza,
Pomyślność co godzina przyjaciół przysparza.
Ale o żonę, dzieci, co chwila truchleję,
Na mój majątek różni czychają złodzieje;
Boję się ognia w domu a za domem szkody,
Mam wszystko czego trzeba, lecz pośród swobody
Zawsze lękam się strzały z nieznanéj cięciwy,
O Boże! Jakżem biedny, że jestem szczęśliwy!
Aleksander_Fredro.
piątek, 21 sierpnia 2026
Julia Hartwig ..... Nie idźmy spać.
Nie idźmy spać
Nie idźmy jeszcze spać
póki tak pięknie gra muzyka
nie idźmy jeszcze spać
póki nie świta
Póki umiemy stąpać za krokami nocy
w ciemności z którą szukamy braterstwa
Nie idźmy jeszcze spać
dopóki dźwięki gubią czas
Nie idźmy jeszcze spać
Nie idźmy spać
Julia Hartwig .
Subskrybuj:
Posty (Atom)


