Archiwum bloga

środa, 12 maja 2021

Anna Kamieńska - Historia

 

.Vito  Campanella 1932


My już nie mamy historii

mamy tylko chwile

zmarnowane życia

mamy czterdzieści osiem godzin

obłudnej sprawiedliwości

 

to nie historia nie jej dzwony

miałki piach dnia grzęznące głosy

pogrzeby nasze w szmerze liści

uścisk nad trumną oczy oczy

 

i czas co po nas się przetoczy

nie będzie miał historii czoła

ale pysk chytry zdradliwy i lisi


wtorek, 11 maja 2021

Zbigniew Herbert - Czas (fragment)

 


Czas jak łagodna woda w której
chwieją się twarze krajobrazu
niebo przepływa bystrą chmurą
lecz ludzie lądy pozostają
do dna jeziora przyrośnięte
cieniem topoli jak łodygą
 
I gdyby nie muzyka czasem
tych którzy strzegą gwiazd i owiec
można by sądzić że już wieczność
ta wytęskniona ta spod powiek
minęło życie zmarł niepokój
puszyste niebo masz pod stopą
 
Usypia czas zwierzęta ludzi
i balsamuje piękno kwiatów
słoje mądrości w bibliotekach
pieszczotę ludzką przechowuje
rytm serca uśmiech trzepot ptaków
czas co nas wspomni po imieniu
 
O czasie dobry tamten czasie
o ludzki czasie niepowrotny
o ty co dajesz godność rzeczom
i ludzi stroisz w barwę wspomnień
i krajobrazom dajesz kwitnąć
i chwiać się na łodygach spojrzeń
 
O czasie o łagodny czasie
o ludzki czasie niepowrotny
 
fot. neo-mfg.com


niedziela, 9 maja 2021

Barańczak Stanisław - Protokół

 



Zdając sobie sprawę
z własnej winy, ponad wszelką wątpliwość (oklaski)
udowodnionej przez przedmówców, chciałbym
oświadczyć na usprawiedliwienie, mimo (okrzyk: brawo!)
iż takie wykroczenie przeciw wszelkim normom
nie może być (oklaski) usprawiedliwione,
że urodziłem się istotnie, ale
nie z własnej woli i bez złych zamiarów;
ten postępek mi ciążył przez (śmiech, brawa) długie
lata; jak słusznie podkreślono
w dyskusji, nie potrafiłem wyciągnąć
z (oklaski) tego odpowiednich wniosków

i starałem się zatrzeć ślady swego czynu,
ale po (ironiczne sykanie) gruntownym
i szczerym przemyśleniu swej dotychczasowej
postawy, pragnę stanowczo
odciąć się od niej i poprosić o
(śmiech) danie mi jeszcze
jednej szansy (oklaski
przechodzące w owację).


Mal. Krzysztof Iwin - "Demokracja"

Anna Frajlich

 


Anna Frajlich, poetka-emigrantka, poetka drogi, kilku kontynentów, poetka styku kultur, narodów i obyczajów.

Urodzona w Kirgizji w 1942 r.,

W podróży

Urodziłam się także w podróży
gdyż ucieczka jest podróżą doskonałą –
droga wiodła w przeciwnym kierunku
jak najdalej od cywilizacji
w Azji było wielkie zamieszanie
więc przeżyliśmy na skraju przepaści
i nie było dokąd
wracać na zawsze
tak się dłuższa jeszcze podróż zaczęła.


jako dziecko trafiła do Szczecina, potem mieszkała w Warszawie, gdzie ukończyła filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim.  W wyniku antysemickiej kampanii, pod koniec roku 1969, Frajlich wyemigrowała z mężem, inż. Władysławem Zającem i malutkim synem najpierw przez Wiedeń do Rzymu, a następnie do Nowego Jorku. 

Jak najdalej

Jak najdalej od Europy
powiedział Władek w 1969 roku
i tak pojechaliśmy
 
tak pojechała moja matka
też jak najdalej od Europy
żeby urodzić mnie tam
w samotności
w cieniu niebotycznych gór
tylko dlatego przeżyłyśmy
ona i ja
żeby już nie wrócić
do miasta
gdzie
na ulicy zasieczono mego dziadka
sąsiedzi zadenuncjowali moją czteroletnią kuzynkę
gdzie na balkonach powieszono tych
których imion nigdy nie usłyszę
 
i już nie miałam innego początku
tylko majestat tych gór
Dach Świata
jak najdalej  od Europy.


***
A potem skóra staje się coraz cieńsza
jak papier jak zleżały pergamin
i już nie może się zrosnąć
i nie można jej zszyć
tak stało się ze skórą
mojej matki
kiedy mając już dość tego wszystkiego
zraniła nogę uciekając
przed samą sobą
a przecież szyła całe życie
igłą zszywała jedwab wełnę
płótno i nawet
farbowane kawałki skóry
piórem zszywała
Lwów Kirgizję i Szczecin
pamięcią starała się zszyć
dwa brzegi życia
ale te
jak dwa brzegi oceanu
zszyć się nie dają
rozbiegają się brzegi
rozrywają się ściegi
łamie się igła
i pióro
a pamięć staje się
coraz cieńsza
jak papier
jak zleżały pergamin.

 

Wydała 9 tomów poezji. „Jej literackie korzenie tkwią głęboko w kulturze polskiej, żydowskiej i amerykańskiej, ale to w języku polskim odnajduje przystań i przynależność” – napisano w komunikacie jury przyznając jej kawalerski krzyż  Orderu Zasługi RP (2002). Od roku 1982 wykłada literaturę polską na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku...

 

Poetka mówi o sobie: „nigdy nie wyemigrowałam z języka polskiego, polskiej literatury i kultury, opuściłam tylko miejsce”.

 

Poezja Anny Frajlich jest pełna refleksji na temat przemijania miejsc i ludzi, poszukiwania tożsamości i domu.. Płynie z niej pozornie prosta konstatacja, że człowiek zawsze jest tam, gdzie jego miejsce i czas.


Marta Zabłocka - Życie na kreskę
anna frajlich zając mural

Tu jestem

zamieszkuję własne życie
jak ślimak swoją przestrzeń
każda moja sekunda
przylega do mnie jak skóra
komuś innemu tu ciasno
coś w żebro się wciska
uwiera
a ja w labiryntach bez kłębka
i bez okienka na strychu
I gdy mnie wrzucą do ziemi
to tak jak orzech
w łupinie przylegającej
zamknięty. 



Emigracja

 
My – skąd nagle? –
wyspiarze w samym
sercu wiatrów
w dziwnej szkole pokory
gdzie uczą żywioły
ciągle jeszcze pamiętam
ciszę stałych lądów
szron na drucianym płocie
i drogę do szkoły.\




***

Urszuli i Włodkowi

 
Trzeba mieć łąkę
jakąś łąkę
gdzie mgła rozsiewa w trawach rosę
gdzie skrzyp się gnieździ z koniczyną
gdzie jaskier łypie żółtym okiem
trzeba mieć
obcą lub niczyją
na jakimś lądzie czy półkuli
i boso chodzić po tej łące
bezziemne stopy w ziemię wtulić
i niech ta łąka lipcem dyszy
i niech tę łąkę koszą kosą
i niech pijane pszczoły piją
z kielichów dzikich smolinosów





Posłanie


 

Wołam ciebie

z dna niepokoju

z gór śnieżnych na zawsze

z opadającego liścia wołam ciebie

wypłoszona z gniazda snu

z kropli nocy

gdzieś za szybą porzuconej

- przyjdź - wołam

a ty nerwowymi palcami

głaszczesz moje włosy

a ty nie słyszysz.

 

9 września 2003

 

piątek, 7 maja 2021

Viens viens (Wróć wróć) - Marie Laforet


Marie Laforet, legenda francuskiej piosenki i kina, 

zmarła w 2019r.  miała 80 lat.

 


W 1973 r. powstał jeden z największych przebojów w dorobku artystki pt. 

"Viens viens" ("Wróć, wróć"),  

i z moich najbardziej ulubionych piosenek.   

 Utwór nawiązuje do dzieciństwa Marie Laforet, kiedy to ojciec wokalistki pozostawił matkę dla innej kobiety


Wróć, wróć, to modlitwa,
Wróć, wróć, nie dla mnie mój ojcze,
Wróć, wróć, powróć dla mojej matki,
Wróć, wróć, ona umiera za tobą.
 
Wróć, wróć, wszystko zacząć od nowa.
Wróć, wróć, życie bez ciebie,
Wróć, wróć, jest tylko długą ciszą,
Wróć, wróć, która nie ma końca.
 
Wiem, ta dziewczyna jest ładna,
i dla niej zapominasz o swej rodzinie.
Nie przychodzę tu, aby cię osądzać,
 ale by sprowadzić cię z powrotem.
 
Wydaje się, że jej miłość pochłania twą duszę.
Sądzisz, że warte to miłości twej żony,
która podzieliła twój los,
nie wypuszczając twej dłoni.
 
Wróć, wróć, mama we wrześniu,
Wróć, wróć, odmalowała pokój,
Wróć, wróć, abyście wspólnie jak dawniej,
Wróć, wróć, mogli tam zasnąć.
 
Wróć, wróć, to modlitwa,
Wróć, wróć, nie dla mnie mój ojcze,
Wróć, wróć, powróć dla mojej matki,
Wróć, wróć, ona umiera za tobą.
 
Czy wiesz, że Jean rozpoczął szkołę?
Poznał już alfabet,
to takie zabawne, jak udawał palenie.
To naprawdę twoje odbicie.
 
Wróć, wróć, to modlitwa,
Wróć, wróć, uśmiechasz się, mój ojcze,
Wróć, wróć, zobaczysz mą matkę,
Wróć, wróć, jest piękniejsza niż wcześniej,
 
Wcześniej, przedtem, zanim, zanim...
Nic już nie mów, mój tato!
Wróć, chodź, ucałuj mnie, tato.
Wróć, tylko ty jesteś moim ojcem!    
 

                  

 

czwartek, 6 maja 2021

Beata Obertyńska - "Strych " i inne

 

4.05. 2021r. na maturze  z jęz. polskiego jednym z tematów maturalnych była  analiza wiersza "Strych" Beaty Obertyńskiej.


Mało kto zna tą poetkę i jej dorobek poetycki, więc w wielkim skrócie kilka słów o niej: 

Beata Obertyńska z domu Wolska, (ur. 18 lipca 1898 w Skolem, zm. 21 maja 1980 w Londynie). była córką Maryli Wolskiej poetki młodopolskiej, narzeczonej Artura Grottgera) i inż. Wacława Wolskiego przedsiębiorcy naftowego. Dzieciństwo i młodość spędziła w rodzinnej willi „Zaświecie” na stokach Cytadeli we Lwowie, ucząc się w domu rodzinnym i zdając egzaminy eksternistycznie. W młodości związana ze Skamandrytami i środowiskiem artystycznym domu siostry Lilki  Pawlikowskiej,

Po agresji ZSRR na Polskę, w czasie okupacji sowieckiej Lwowa, w lipcu 1940 jako obszarniczka i wróg ludowy została aresztowana przez NKWD. Była osadzona w areszcie w osławionych lwowskich Brygidkach, następnie więziona kolejno w Kijowie, Odessie, Charkowie, Starobielsku, wreszcie zesłana do łagru Loch-Workuta.

Po ataku Niemiec na ZSRR uwolniona w konsekwencji układu w 1941r.między Polską a ZSRR wstąpiła do Armii Polskiej w ZSRR pod dowództwem gen. Władysława Andersa. W 1942 ewakuowała się wraz z Armią Andersa do Iranu, przeszła cały szlak bojowy Armii Polskiej: Iran, Palestyna, Egipt i Włochy. Po wojnie pozostała na uchodźstwie, osiadła w Londynie. Była żoną ziemianina Józefa Obertyńskiego. 

Otrzymała wiele nagród literackich, których tu nie będę wymieniała. Będąc na emigracji podpisała list 59 pisarzy polskich na obczyźnie, solidaryzujących się z sygnatariuszami protestu przeciwko zmianom w Konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.



Beata Obertyńska

STRYCH

 
Pamięć jest jak strych mroczny. Zastojem i ciszą
w kątach pełnych starzyzny nasiąkają cienie.
Przypomnień nietoperze pod belkami wiszą,
czekając na żałosne w zmierzchu przebudzenie...
 


W kurz siwy, na klepisko, spływa szparą w gontach
słoneczna kropla szczęścia po promienia skosie.
Krzywd dawno przebaczonych puste gniazda osie
w kłębki się bibulaste pozwijały w kątach.
 
Wypłowiałe nadzieje - okulałe wzloty,
puste puszki z zachcianek, złudzeń i powideł,
obok spaczonych klepek - czerepy tęsknoty
i worki z dartym pierzem połamanych skrzydeł.


Dla przybliżenia  twórczości Beaty Obertyńskiej : 

"Krzywda"

Autor: Safet Zec


Milczysz uparcie - a przecie

na wszystkie przysięgam ci moce,

że krzywda o której się milczy,

rośnie jak suma złożona

na bardzo wysoki procent!


  

:

"Dokładność"   

Nie, żebym miała jakie wątpliwości,
bo wiem, że w niebie będzie kiedyś wszystko,
tylko chcę wiedzieć - tak - dla dokładności,
czy i kwitnące kartoflisko?
 
Czy kiedy wieczność - czas, co go poruszał -
z zatrzymanego już zdejmie Zodiaku -
będzie pamięcią mogła wrócić dusza
do takich kwitnących ziemniaków?
 
Czy Boża wielkość, do Swych miar nawykła,
zechce uwzględnić ważąc nasze sprawy,
czym człowiekowi umiał być - na przykład
skrzyp przydrożnego świerszcza z trawy?
 
Bo - skoro szczęścia czeka nas tam pełnia,
to poza tamtym - Niepojętym – Wszystkim -
koniecznie także: biała, młoda pełnia
nad takim letnim kartofliskiem...



 

Polecam wspomnienia Beaty Obertyńskiej  noszące tytuł:- 

 

W domu niewoli „

 

- są  to jedne z najwybitniejszych świadectw stalinowskich zbrodni. w polskiej i światowej literaturze.

 

.Autorka opisuje swoją ciernistą drogę wojenną – od aresztowania w pierwszych miesiącach sowieckiej okupacji polskich kresów, poprzez przesłuchania, tułaczkę po stalinowskich więzieniach, wywózkę do okrytego czarną sławą łagru w Workucie,-niełatwą drogę wiodącą przez radzieckie kołchozy aż po amnestię i drogę do Armii gen. Władysława Andersa. 

Daje obraz swoich doświadczeń, oraz losów licznych towarzyszek niedoli, kobiet różnych narodowości, które w bestialskich warunkach potrafiły zachować człowieczeństwo lub poddały się upodleniu.

 

Autorka maluje wstrząsający portret zniewolonych ludzi, a równocześnie obnaża niewyobrażalne okrucieństwo oprawców i ich metody.  

 

Książka ” W domu niewoli” Beaty Obertyńskiej, napisana przez historię, krzywdę i cierpienie kobiet, daje obraz nieludzkiego systemu sowieckiego więziennictwa, jaki przekazali również Gustaw Herling-Grudziński w „Innym świecie” czy Aleksander Sołżenicyn w „Archipelagu Gułag.”

Podróże etapami po Sowietach
streszcza wstrząsający wiersz
 
W bydlęcym wagonie:”
 
Przeciągnęli go potem pod ścianę,
do kąta,
przyrzucili płaszczem bez guzików,
leżał sztywny i stygł…
 
Kto by sobie w transporcie
Trupem głowę zaprzątał?
Nikt.
 
Jeszcze wczoraj wieczorem
mówił komuś po cichu,
że chory,
jeszcze rano dyszał…
Teraz spokój.
 
W tułaczych nóg zdeptane stępory
sztywność śmierci nacieka i cisza.
Nikt już więcej po świecie
wlec ni ganić nie będzie
tych sznurkami okręconych szmat.
 
Tak.
W pośmiertnej wygodzie
zdobył kąt na podłodze
i wyciągnął się wreszcie na wznak.
 
 Czyjś?
Na pewno… Ktoś czeka,
ktoś się modli nocami,
żeby wrócił, przetrzymał to wszystko…
Ot i przepadł.
 
Jak dojdą, gdy nie wiemy my sami,
jakie imię miał, jakie nazwisko?
 
Znowu jedna śmierć taka…
Kto odbolał, opłakał,
kto ją odczuł? Nikt.
 
Bo któż? Nie my…
…chyba – one. Te w strachu
od stygnących już łachów
po wagonie rozłażące się
– wszy.
 

wtorek, 4 maja 2021

Małgorzata Hillar - Most zagubienia

 

Tamara Łempicka

Bała się
zwiędłego liścia ciszy
bezwładnego skrzydła nudy
martwej muszli pustki

Lękała się
łoskotu obcych kroków
twardych kamieni oczu
jedwabnej skóry bezmyślności
 
Drżała
przed ołowianym dzwonem
samotnych godzin
przed szarym mostem
zagubienia
przed czarną studnią
bezradności
 
Czekała na uśmiech
po którym mogłaby przejść
na drugi brzeg
gdzie jest ciepło
i kwitnie tatarak

poniedziałek, 3 maja 2021

NIE JEST JESZCZE ZA PÓŹNO

                                                           

 

Henryk Cyganik

Za pięć dwunasta

 

Jest już późno
Jest już za późno
Już za pięć dwunasta

A więc tylko pięć minut strachu
A potem

Co to znaczy
Późno?

Możesz jeszcze ocalić swój honor
Możesz jeszcze zobaczyć najpiękniejszy wschód słońca


Możesz jeszcze ogrom
Jest dopiero za pięć dwunasta



Edward Stachura

                          

Jest już za późno, nie jest za późno


Jeszcze zdążymy w dżungli ludzkości siebie odnaleźć,

Tęskność zawrotna przybliża nas.
Zbiegną się wreszcie tory sieroce naszych dwu planet,
Cudnie spokrewnią się ciała nam.
Jest już za późno!
Nie jest za późno!
Jest już za późno!
Nie jest za późno!
Jeszcze zdążymy tanio wynająć małą mansardę
Z oknem na rzekę lub też na park,
Z łożem szerokim, piecem wysokim, ściennym zegarem;
Schodzić będziemy codziennie w świat.
Jest już za późno!
Nie jest za późno!
Jest już za późno!
Nie jest za późno!






Jeszcze zdążymy naszą miłością siebie zachwycić,
Siebie zachwycić i wszystko w krąg.
Wojna to będzie straszna, bo czas nas będzie chciał zniszczyć
Lecz nam się uda zachwycić go.





Jest już za późno!
Nie jest za późno!
Jest już za późno!
Nie jest za późno!
                                                 

niedziela, 2 maja 2021

Agnieszka Osiecka - Przyjaciele moi i moje przyjaciółki!

 


Henri Matisse



Nie odkładajcie na później

ani piosenek,
ani egzaminów,
ani dentysty,
a przede wszystkim nie odkładajcie
na później miłości.

Nie mówcie jej "przyjdź jutro,
przyjdź pojutrze,
dziś nie mam dla ciebie czasu"


Bo może się zdarzyć, że otworzysz drzwi,
a tam stoi staruszka i mówi:
" Przepraszam, musiałam pomylić adres..."
I pstryk iskierka zgaśnie...

sobota, 1 maja 2021

Romain Gary - "Obietnica Poranka"


Zawsze mnie wzrusza zakończenie bardzo pięknej, czytanej przeze mnie kilkakrotnie autobiograficznej książki Gary’ego  „Obietnica Poranka”

Przytoczony przeze mnie poniżej bardzo poetycki końcowy jej fragment jest ostatecznym  pożegnaniem przez syna nieżyjącej już, chorobliwie kochającej go matki oraz wyrazem jego nostalgicznej za nią tęsknoty 


 

 (…)Spróbuję zostać jeszcze chwilę i słuchać,

wciąż bowiem mi się wydaje, że za chwilę zacznę rozumieć mowę Oceanu.

 

Zamykam oczy, uśmiecham się i słucham...

Zawsze jeszcze trzymają się mnie te dziwactwa.

 

Im bardziej pusto jest na wybrzeżu,

tym bardziej wydaje mi się zaludnione.

 



Foki umilkły na skałach, a ja leżę z zamkniętymi oczyma,

uśmiecham się i wyobrażam sobie,

że jedna z nich zbliży się zaraz do mnie cichutko

i nagle poczuję tuż przy policzku

lub we wgłębieniu ramienia

serdeczne dotknięcie pyszczka...

 

Przeżyłem życie...


czwartek, 29 kwietnia 2021

Konstanty Ildefons Gałczyński * * *

 




***

„Nie wystarczy pokochać …

Trzeba jeszcze umieć wziąć tę miłość w ręce

i przenieść ją przez życie.”

K.I. Gałczyński


środa, 28 kwietnia 2021

Jacek Kaczmarski – Ballada o samotnym oknie

                                                                                        

         





Co noc w domu na przeciw
Jedno okno się świeci
Kiedy inne już dawno pogasły,
Siedzę w oknie i patrzę,
Jak w ogromnym teatrze
Na to światło samotne i jasne.
 
W prostokącie okiennym
W twardych ramach i ciemnych
Jakiś człowiek się rusza ospale.
Jego ruch nieudany,
Gest z kontekstu wyrwany,
Jego głosu nie słychać tu wcale.
 






Co noc w domu naprzeciw
Jedno okno się świeci
Kiedy inne już dawno pogasły.
Siedzę w oknie i patrzę,
Jak w ogromnym teatrze
Na to światło samotne i jasne.
 
Gdy patrzyłem na niego
W oknie uwięzionego,
Posłusznego wśród nocy swej musztrze,
Pomyślałem niepewnie,
Nieważnie i sennie,
Że tam patrząc przeglądam się w lustrze. 

wtorek, 27 kwietnia 2021

JULIA HARTWIG – Radości ty idziesz naprzód

 

Alan Ayers’

 

wyobcowana ale wolna

 nikt nie wyciąga po ciebie ręki

bo jesteś niespodziana

Powiedz czy masz za sobą silne zastępy

które mogą nas bronić

czy też sama wystarczasz na wszystko

na obrządek narodzin i pochwałę życia

 

 

Komu powierzyć niepokoje

te dni liczone już do końca

Nie unikaj nieżyjących już przyjaciół

zaklętych w książki i listy

to szczątki zapomnianej mowy czasu

którą odkrywasz na nowo


Jonasz Kofta - Przypadek

 


Największym artystą
Jest przypadek
Gdy rzeczywistość
Bije cię w zadek
Nim wyobraźnia się w formę
Przyoblecze
Widzisz wyraźnie
Jak mało wiesz człowiecze
 
Fakt taki stworzy
Nie dzieło czy eksponat
Bo sztuka może
Psu wypaść spod ogona
Gdy biorą w łeb
Teorie twe najrzadsze
Nie wściekaj się
Że życie jest bogatsze
 
Zarozumialcze
Najprostszą dam ci radę:
Największym artystą
Codziennym artystą
Złośliwym artystą
Jest przypadek
 
Ktoś rozlał atrament
To bukiet czarnych róż
Ta na suficie plama
To mapa ciepłych mórz
Na pianę piwa
Opada gradem
Kwiat z kasztanowca
Koło budki
Wielkim artystą jest przypadek
Człowiek artystą jest malutkim
 
Twoje paletko zrudziałe
W jesień tak późny las
Za oknem tańczy gałąź
Wachlarz dalekich gwiazd
Twoja dziewczyna
Ma usta blade
Jak Primavera
Boticellego
Wielkim artystą jest przypadek
Każe prawdziwym powstać piegom
 
Zarozumialcze
Najprostszą dam ci radę:
Największym artystą
Codziennym artystą
Złośliwym artystą
Jest przypadek

niedziela, 25 kwietnia 2021

Walt Whitman – Czy nigdy na ciebie nie przyszła godzina.... / Cuda

 

Walter „Walt” Whitman (ur. 31 maja 1819 – zm. 26 marca 1892 ) –
Przez nie­któ­rych  uwa­ża­ny za naj­więk­sze­go ame­ry­kań­skie­go po­etę.



Zdzisław Beksiński

Czy nigdy na ciebie nie przyszła godzina

Boski promień spadający nagle,

aż pękają te bańki mydlane, woda, bogactwo,

Te gorliwe cele działania –

książki, polityka, sztuka, amory,

I nie zostaje zupełnie nic?

 

Przekład: Czesław Miłosz





CUDA

Rafał Olbiński

 czy kto sobie coś robi z cudów?
Co do mnie, nie wiem o niczym innym, jak tylko o cudach,
Czy spaceruję ulicami Manhattanu,
Czy rzucam spojrzenie ponad dachy domów, na niebo,
Czy brodzę nagą stopą wzdłuż  plaży, tuż na krawędzi wody,
Czy stoję pod drzewami w lesie,
Czy rozmawiam za dnia z kimś, kogo kocham, czy też śpię
nocą w łóżku z kimś, kogo kocham,
Czy siedzę przy stole przy obiedzie z innymi,
Czy patrzę na nieznajomych naprzeciw mnie jadących
w wagonie,
Czy obserwuję pszczoły krzątające się wokół ula w letnie
przedpołudnie,
Czy zwierzęta pasące się na polu,
Czy ptaki, czy cudowność owadów w powietrzu,
Czy cudowność zachodu słońca lub gwiazd świecących
tak jasno i spokojnie
Czy niezwykle delikatną, cienką krzywiznę nowiu na wiosnę,
To i wszystko inne, wszystko razem i każde z osobna,
to są dla mnie cuda,
Całość związana ze sobą, a przecież każda część wyraźna i na swoim miejscu.
*
Dla mnie każda godzina światła i cienia jest cudem,
Każdy kubiczny cal przestrzeni jest cudem,
Każdy kwadratowy jard powierzchni ziemi jest nimi usiany,
Każda stopa jej wnętrza roi się od nich.
*
Dla mnie morze jest ciągłym cudem,
Ryby, które pływają – skały – ruch fal – statki i ludzie
na nich,
Jakie cuda dziwniejsze istnieją?
-
tłumaczenie: Ludmiła Marjańska