Archiwum bloga

czwartek, 20 stycznia 2022

. Marcus Valerius Martialis – / Samotność /

 Marcus Valerius Martialis – poeta łaciński, autor 15 ksiąg epigramatów, Rzymianin z miasta Augusta Bilbilis na terenie dzisiejszej Hiszpanii. Data urodzin i śmierci pozostaje niepewna: urodził się w latach 38–41 n.e., zmarł najpóźniej w r. 104 n.e. 

                   Samotność

Augusto Renoir
Trzystu na obiad prosisz gości

i dziwisz się, 

że nie przybywam,

narzekasz na mnie, 

spory wszczynasz.

A przecież 

prosta jest przyczyna:

nie lubię jadać w samotności.

przeł. Tadeusz Bocheński



                               V 58 - Marcjalis

W pełni będę żył jutro” — powtarzasz mi zawsze.

Kiedyż jednak nadejdzie to jutro łaskawsze?

Gdzie jest? Jak daleko? Gdzie je można znaleźć,

Czy na krańcach imperium, czy gdzieś jeszcze dalej?

To jutro ma już chyba lata Nestorowe.

Za ile można kupić to jutro bajkowe?

Chcesz żyć jutro? Ba, na to nawet dziś nie pora:

Mądry człowiek, Postumie, w pełni żył już wczoraj!


tłum. Stanisław Kołodziejczyk

środa, 19 stycznia 2022

Tadeusz Różewicz - Witkacy uważał dotyk..



Witkacy - Autoportret -ok.1912

* * *

Witkacy uważał dotyk za
najważniejszy ze zmysłów
według W...... …
dotyk potwierdzał świat realny
i był wysuniętym w rzeczywistość
narzędziem (ramieniem)
jego „duszy”
(naszego ja)

ale to wszystko było
bardzo bardzo dawno
za siedmioma górami

za siedmioma rzekami
kiedy toczyły się spory
o istnienie świata



kiedy słodko i chwalebnie
było umierać za ojczyznę
nie za baryłkę
ropy za czarne złoto
za złotą cegłę
za złotego cielca który się wściekł
i zdycha z przeżarcia

Tadeusz Różewicz

wtorek, 18 stycznia 2022

Tadeusz Różewicz - NIC



Nic 


w nocy

słowo

nic

rozrasta się krzewi

gwałtownie


w dzień

traci swą

żarłoczność



wślizguje się w życie

jak nóż w mięso


Tadeusz Różewicz

poniedziałek, 17 stycznia 2022

AFORYZMY I CYTATY



Czesław Miłosz - Do polityka





Kto ty jesteś, człowieku
Zbrodniarz, czy bohater?
Ty, którego do czynu
Wychowała noc
Oto starca i dziecka
W ręku dzierżysz los
I twarz twoja zakryta
Jak Golem nad światem
Kto ty jesteś, człowieku?




Czy obrócisz w popioły
Miasto czy ojczyznę?
Stój! Zadrżyj w sercu swoim
Nie umywaj rąk
Nie oddawaj wyroku
Niespełnionym dziejom
Twoja jest waga
I twój jest miecz



Ty ponad ludzką troską
Gniewem i nadzieją
Ocalasz albo gubisz
Pospolitą rzecz
Ciemność nadchodzi..

.


Gwarne miasta i pola
Kopalnie, okręty
Na twojej dłoni ludzkiej
Jakże ludzkiej
Patrz: linia twego życia
Tędy będzie szła

Trzykroć błogosławiony
Po trzykroć przeklęty
Władco dobra lub zła
Władco dobra, albo władco zła
Kto ty jesteś, człowieku?

Czesław Miłosz 



sobota, 15 stycznia 2022

MOJA NIEDZIELNA KARTKA Z KALENDARZA



 

Julian Tuwim - Modlitwa (Kwiaty Polskie - fragment - część I rozdział VIII )







(....My ludzie skromni, ludzie prości,
Żadni nadludzie ni olbrzymy,
Boga o inną moc prosimy,
O inną drogę do wielkości:


Chmury nad nami rozpal w łunę,
Uderz nam w serca złotym dzwonem,
Otwórz nam Polskę, jak piorunem
Otwierasz niebo zachmurzone.







Daj nam uprzątnąć dom ojczysty
Tak z naszych zgliszcz i ruin świętych
Jak z grzechów naszych, win przeklętych.
Niech będzie biedny, ale czysty
Nasz dom z cmentarza podźwignięty.


Ziemi, gdy z martwych się obudzi
I brzask wolności ją ozłoci,
Daj rządy mądrych, dobrych ludzi,
Mocnych w mądrości i dobroci.

A kiedy lud na nogi stanie,
Niechaj podniesie pięść żylastą:
Daj pracującym we władanie
Plon pracy ich we wsi i miastach,

Bankierstwo rozpędź – i spraw, Panie,
By pieniądz w pieniądz nie porastał.
Pysznych pokora niech uzbroi,
Pokornym gniewnej dumy przydaj,

Poucz nas, że pod słońcem Twoim
„Nie masz Greczyna ani Żyda”.
Puszącym się, nadymającym
Strąć z głowy ich koronę głupią,
A warczącemu wielkorządcy
Na biurku postaw czaszkę trupią.




Piorunem ruń, gdy w imię sławy
Pyszałek chwyci broń do ręki,
Nie dopuść, żeby miecz nieprawy
Miał za rękojeść krzyż Twej męki.

Niech się wypełni dobra wola
Szlachetnych serc, co w klęsce wzrosły,
Przywróć nam chleb z polskiego pola,
Przywróć nam trumny z polskiej sosny.
Lecz nade wszystko – słowom naszym,
Zmienionym chytrze przez krętaczy,
Jedyność przywróć i prawdziwość:
Niech prawo zawsze prawo znaczy,
A sprawiedliwość – sprawiedliwość.


Niech więcej Twego brzmi imienia
W uczynkach ludzi niż w ich pieśni,
Głupcom odejmij dar marzenia,
A sny szlachetnych ucieleśnij.
Spraw, byśmy błogosławić mogli
Pożar, co zniszczył nasz dobytek,
Jeśli oczyszczającym ogniem
Będzie dla naszych dusz nadgnitych.
Każda niech Polska będzie wielka:
Synom jej ducha czy jej ciała
Daj wielkość serc, gdy będzie wielka,
I wielkość serc, gdy będzie małą.>

czwartek, 13 stycznia 2022

Julian Tuwim – List do kobiety


Gdybym ja nie był poetą,
A pani nie była kobietą,
To znaczy: gdybym ja umiał
Bez obłąkania i szału
Dań składać pięknemu ciału
I tak bym się wyżył, wyszumiał;

Gdybym mógł kochać bez mitu, 
Bez natchnionego zachwytu,
Bez legendarnych przydatków,
Bez wahań, wzlotów, upadków,
Bez mistycznego pomostu,
Który prowadzi po prostu
Do pani (pardon!) pośladków;
Gdybym opuścić mógł z tonu
I nie zaznając katuszy
Dupie nie wmawiałbym duszy;
Gdybym z czułego szaleńca
Stał się buhajem bez ducha;
Miał znacznie mniej z oblubieńca,
A znacznie więcej z świntucha;

Pani zaś – ach! gdyby pani
Zostając przy swoich cudach
(Mówię o biodrach, o udach,
Piersiach i erotomanii,
O pani wprawie miłosnej,
O pani chuci radosnej,
O oczach – błękitnych kwiatkach -
O ustach – świeżych czereśniach – 
O włosach – złocistych pieśniach -
I wzmiankowanych pośladkach),

Gdyby się pani zdobyła
Na jeszcze jedną zaletę:
Gdyby tak pani zabiła
Przewrotną w sobie kobietę,
Tę niebezpieczną panterkę,
Tę chytrą, wieczną heterkę,
To głupie, fałszywe zwierzę,
Co z każdym będzie się tarzać,
Rozkładać, tulić, obnażać,
Za wiersz czy pustą zabawę,
Za parę pończoch czy sławę,
Nawet – z miłości – powiedzmy,
Lecz w jakiś sposób bezecny,
Bo obliczony bezwiednie
W tak zwanej podświadomości
Na efekt cudzej zazdrości
Oraz korzyści powszednie;

O, gdyby pani umiała
Kochając najidealniej
Nie sądzić, że bez jej ciała
I „ekskluzywnej” sypialni
Byłbym stracony, zgubiony,
Chodziłbym błędny, strapiony,
I, że prócz pani na świecie
Na żadnej innej kobiecie
Nie znalazłbym tyle szczęścia
I takiej pełni posięścia,
I takiej upojnie – skwarnej
Rozkoszy (dość popularnej),

I że bez pani spojrzenia
Nie ma już dla mnie natchnienia,
I że bez pani rozkraczeń
W szał wpadnę chorych majaczeń!
Że bez przychylnych jej gestów
Zapadnę w nicość i próżnię,
I odtąd już nie odróżnię
Chorejów od anapestów;

Gdyby się pani, powtarzam,
Zmieniła nieco w tym względzie,
A ja bym się nie rozmarzał
Przy seksualnym popędzie,
To stałaby się z nas para
Ach, najszczęśliwsza w Warszawie!
Może się pani postara?
Ja także trochę się wprawię.

Lecz list się dłuży. A przeto
Kończę. Nadziei mam mało.
Bo cóż by z nas pozostało,
Gdybym ja nie był poetą,
Nie dążył ku „ideałom”,
A pani nie była kobietą
tak jednolitą i całą?

A zresztą… małoż to bywa
Na świecie różnych wypadków?
Może się jednak zmienimy?
Adieu, Madame. Bądź szczęśliwa,
Kiedy się znów zobaczymy?
P.S.
Ukłony dla pięknych pośladków

Julian Tuwim

środa, 12 stycznia 2022

José Emilio Pacheco - Prehistoria 2 / Prehistoria 1

José Emilio Pacheco (1939 - 2014) – meksykański poeta, powieściopisarz, autor opowiadań, tłumacz.

Prehistoria 2

Kontemplując po raz pierwszy noc,
zapytałem sam siebie: czy będzie wieczna?
Chciałem zbadać rację bytu słońca, kapryśną
ruchliwość księżyca,
tajemniczą armadę gwiazd,
które żeglują, nie idąc na dno.





Następnie pomyślałem, że Bóg jest dwójcą:
księżycem i słońcem, ziemią i morzem, powietrzem i ogniem,
albo jest dwojgiem w jednym:
deszczem/rośliną, błyskawicą/piorunem.


Skąd bierze się światło na niebie?
Czy wytwarza je huk? Czy to może płomień
wydaje dźwięk, rozdzierając przestrzeń?
(jak szczelina w murze, nim mur się zawali,
jak konwulsje planety, która wciąż się staje).





Czy Bóg jest dobry, bo zsyła nam deszcz?
Czy Bóg jest zły, bo jest kamieniem, co zabija?
Czy Bóg jest wodą, której brak nas unicestwia,
nadmiar zaś porywa nas z sobą, zatapia?


Tę część siebie, która mnie przeraża,
nazwę Demonem.
A może jest to sobowtór Boga, jego olbrzymi cień?
Albowiem bez cierpienia i zła
nie istniałoby dobro ani przyjemność,
tak jak dla istnienia światła
są potrzebne ciemności.


Nigdy, przenigdy nie znajdę odpowiedzi.
Nie mam czasu. Zgubiłem się w czasie.
Skończył się czas, który mi przyznano.


José Emilio Pacheco

tłum. Krystyna Rodowska


Prehistoria 1

Na ścianach jaskini
maluję jelenia,
aby posiąść na własność jego ciało,
aby stać się nim,
aby jego siła i zwinność stały się moimi
i abym był pierwszym
wśród myśliwych mojego plemienia.






W tym sanktuarium
boskimi czynię siły których nie rozumiem.

Wymyślam Boga
na podobieństwo 

Wielkiego Ojca którym chciałbym być,
aby rządzić 

niepodzielnie plemieniem.


Na cegle
piszę pierwsze litery
alfabetu, 

dzięki któremu zdobywam na własność świat

           
W jest wieżą, z jej wysokości czuwam i władam okolicą,
M jest morzem, nieznanym i groźnym.


Dzięki tobie, alfabecie sporządzony moją ręką,
będzie tylko jeden Bóg: mój.
Nie będę tolerował innych bogów.


Będzie jedna jedyna prawda: moja.
A kto się jej przeciwstawi, odbierze zasłużoną karę
Będą hierarchie, pamięć i prawo -
moje prawo: prawo silniejszego
aby trwała na zawsze moja władza nad światem.


José Emilio Pacheco

tłum. Krystyna Rodowska

wtorek, 11 stycznia 2022

Ryszard Krynicki - Minionej nocy





Minionej nocy
przyśnił mi się napis w nieznanym języku:

Będąc człowiekiem
masz prawo do błędu -
ale masz prawo tylko do ludzkiego błędu,
ale masz prawo tylko do takiego błędu,
który potrafisz naprawić -
lecz nie masz prawa do błędu nie do naprawienia,
błędu, który zabija


poniedziałek, 10 stycznia 2022

Bernadyna Łuczaj - KOBIETA


 to mgiełka, wiatr
zwiewna jak witka wierzbowa
ciepła i brylantowa
odbiera jak antena
bodźce z otoczenia
kobieta to nie beton
to koronkowa robota
jest inspiracją poetom
czuła i czująca istota
czarodziejka
i czarująca czasami
pełna głębi, gnębiąca
nieodgadniona miejscami..

paplająca z psiapsiółką
a-ą, e-ę,
gdyż i ponieważ




.


lecz nigdy, przenigdy
jej nie lekceważ!
bo
baba może być mściwa
żałosna, nielitościwa
jędza nieokiełznana
może się ciskać i miotać
nawet samego szatana
potrafi w zemście omotać





bywa też i namiętna
jak słodka ladacznica
a czasem niby święta
to znowu jak diablica...
daję więc wam przestrogę
nigdy nie wchodźcie jej w drogę


Ryszard Mierzejewski - Dziewczyna

 

Ach gdybym był młodszy
dziewczyno
gdybym był tylko młodszy nie
spojrzałbym
na ciebie wcale bo nie
podobasz mi się po prostu
nic w tobie nie
pociąga mnie
nic nie podnieca
nic a nic
ani kolczyki w nosie i na gołym
pępku ani tatuaże na rękach
i nogach
ubiór kiczowaty jak u klowna
zielone paznokcie no i ten




język
zajebisty spoko imprezka
co trzy kurwy jedno słowo
nowomowy tępy wyraz
twarzy
nic mi się w tobie nie podoba
ani dzisiaj
ani przed czterdziestu laty

sobota, 8 stycznia 2022

MOJA NIEDZIELNA KARTKA Z KALENDARZA.

 




Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Credo

 

 Jutro?... Nie wierzę, aby lepiej było
i nie zazdroszczę już tej wiary - dzieciom...


Po co się łudzić? Wydarte stuleciom
posępne, smutne, zimne doświadczenie
złudzeniom wszelkim na czole wyryło:
"Śmierć i nicestwo!"... zabiło złudzenie...


I tylko dziwna, mistyczna, szalona
chęć tą ohydną wstrząsnąć ziemi bryłą,
świat cały, jak jest, pochwycić w ramiona,
z posad go dźwignąć i na nowe koła
jakie bądź rzucić, gdy te, co go toczą,
we łzach się pławią i we krwi się broczą;
i tylko głos ten, co nas w noce woła
z złem walczyć nie przez ufność odrodzenia,
lecz przez nienawiść ku złemu dla złego
i żądzę, ssaną z powietrzem, niszczenia:
jest naszą wiarą. 


A choć czasem ona
omdlewa w piersiach, to wnet zmartwychwstawa,
jako z popiołów Feniks, odrodzona,
i jak kometa błyska ludziom krwawa,
której płomienie może świat zażegą.
My nienawidzim zła dzisiejszej doby - -


jutro?... To jutro?... Jutro, marzyciele,
przeklinać własne swe będziecie próby,
nowe zło w nowym odkrywając dziele;
jutro, trawieni nowymi choroby,
szukać będziecie nowego systemu
leków i zbawień, a nie mogąc męce
ulżyć, bezsilni załamiecie ręce,
bo póki ludziom trwać, poty trwać złemu.


Lecz naprzód, naprzód! Niechaj zbrodnie stare
ustąpią nowym - nim się te przeżyją - -
ścigajcie marzeń cudną, a czczą marę,
jak ci ścigali, co dziś w grobach gniją.


Lecz naprzód, naprzód! Łudźcie się, Ikary,
że potraficie dolecieć do słońca,
w zdobyte niebo wstąpić z człowieczeństwem,
a potem - widźcie, że próżne ofiary,
że pomoc złego jest wiecznotrwająca,


zwątpcie, zrozpaczcie i gińcie z przekleństwem!
Bo niczym innym nie jest chód ludzkości,
tylko przemianą zła wieczyście trwałą;
o Chrystusowej marząc wszechmiłości


deptajcie wroga, co was przedtem deptał,
drżąc, że już rośnie mściciel z jego kości,
co was obali, jak kłodę zbutwiałą,
i znów was zdepce, gdy już krew wy chłeptał.


Brutalna siła, która rządzi światem,
wybawicielem nie jest ani katem:
ślepa i głucha, zimna, obojętna,
idzie bez celu i nie władnąc, włada,
nie dba, gdzie jakie pozostawi piętna,
kto pod jej nogą powstaje, kto pada?


Nienawiść dźwignią jest świata - - niech działa
ta najsilniejsza potęga ludzkości:
jeśli potrafi i dusze, i ciała
na wskroś przekształcić, zabić w ludziach zwierzę:
wówczas dopiero w królestwo miłości
ewangelicznej na ziemi - uwierzę.


piątek, 7 stycznia 2022

Jadwiga Zgliszewska - Między dobrem a złem

Przybliżali się powoli
sunąc wielką gromadą
i ustawili się skrzywdzeni
z rachunkami do spłacenia
z długami do wyrównania

zażądali zwrotu
bezpodstawnie przyjętych pochwał
niezasłużonych wyróżnień
panegiryków napisanych obłudnie
niepotrzebnie przywołanych wspomnień
moich potknięć na gładkiej drodze
niedotrzymanych obietnic
słów rzucanych na wiatr
dni przeżytych byle jak
niedostrzeganie szczęścia
kiedy pełno było go wszędzie
że tylko czerpać...




stanęli bardzo blisko
i upomnieli się o wszystko
a mój kufer był pusty!
opróżnił się
nim się zdążył napełnić