Archiwum bloga

sobota, 4 lipca 2020

Ludmiła Marjańska - Moje prywatne c.v.




Odchodziły ode mnie po kolei
dziewczynka w białej sukience
do Pierwszej Komunii

Uczennica w granatowym mundurku
z niebieską tarczą na rękawie

Zakochana dziewczyna
odjechała na rowerze
wioząc do lasu pistolet

Była jeszcze
studentka tajnej
wyższej szkoły dyplomatycznej
(nigdy nie została dyplomatką)

Doroślały
chociaż nigdy nie udało im się
naprawdę dorosnąć
Potem już dużo wolniej odchodziły

Osiwiała
zaczęłam pisać wiersze
o tamtych
które musiałam w sobie pochować.

środa, 1 lipca 2020

Jan Rybowicz - Już nigdy nie będziemy kochać jak wtedy








Miła, to sentymentalne,
ale nie mogę, nie mogę zapomnieć
nas wtedy,
wtopionych w bursztyn ciszy.



Z jaką nieśmiałą obawą
dotykaliśmy swoich rąk:
skrzydeł egzotycznych ptaków.
To powraca do mnie
jak motyw śmierci.



Tak świeże były nasze ciała,
tak czyste,
ciała prawie dzieci.;
Kim, jak nie dziećmi byliśmy,
niewinnymi,
bardziej świętymi
niż wszyscy święci.
To jak zadra
tkwi w mej pamięci.

Nasze błękitne oddechy,
nasze źródlane oczy
jeszcze nie tknięte szronem przerażenia.
Nasza czułość
delikatna jak nalot pyłku na śliwkach,
czysta i krucha jak płatek lodu,
naiwna jak psiak.

Już nigdy nie będziemy kochać
tak jak wtedy.


Jan Rybowicz (1949 – 1990) - Inna materia






Bo jest jeszcze przecież
inna materia!

Ta, z której zbudowane są
nasze sny,
promienie słońca...

I odbicie w lustrze
zdziwione,
niepewne,
z której strony jesteśmy my
prawdziwi...
.

wtorek, 30 czerwca 2020

Julia Hartwig - Auzoniusz: Do żony

Antonio Canova



Tak jak żyliśmy, miła, żyjmy do końca strzegąc
imion przyjętych niegdyś w komnacie naszych zaślubin.

Niech żaden nie sprawi dzień, aby nas wiek przemienił.
Niech zawsze dla ciebie młodzieńcem będę, ty dla mnie dziewczyną.

Choćbym posunął się w latach dalej niż Nestor, a ty —
Choćbyś się wiekiem zrównała z dawną Sybillą Kumańską —

Po cóż mamy rozmyślać, czym jest starość sędziwa?

Lepiej znać życia treść, niż jego lata obliczać.

poniedziałek, 29 czerwca 2020

Thich Nhat Hanh




Thich Nhat Hanh  ur. 11 października 1926) –wietnamski mnich buddyjskimistrz zen i aktywista ruchów pokojowych. Na całym świecie zakładał klasztory i centra medytacyjne. Od 1982 r. mieszka w założonym przez siebie ośrodku Plum Village na południu Francji..

Do dziś aktywnie uczestniczy w wygaszaniu konfliktów na całym świecie (m.in. konfliktu izraelsko-palestyńskiego).

Opublikował kilkadziesiąt książek o medytacji, uważności i pokoju, w tym wiersze, prozę i modlitwy.






Thich Nhat Hanha  - Wywód buddyjski .... Współistnienie




Każdy, kto ma duszę poety, z łatwością dostrzeże w tej kartce papieru unoszącą się chmurę.

Bez chmury nie ma deszczu, bez deszczu nie rosną drzewa, bez drzewa nie ma papieru.
Chmura jest nieodzowna dla zaistnienia papieru. Bez chmury nie ma papieru,
więc skoro jest tutaj ta kartka - jest także i chmura.
Chmura i papier, można powiedzieć, współistnieją.

Nadal uważnie wpatrując się w kartkę papieru, możemy dostrzec światło słoneczne.
Las nie urośnie bez słońca.
Nic nie jest w stanie rosnąć bez słońca, więc słońce musi być w tej kartce papieru.
Papier i światło słoneczne współistnieją.
Jeśli będziemy wpatrywać się dalej, dostrzeżemy drwala,
który ściął drzewo i zawiózł je do papierni.
Dostrzeżemy również pszenicę, ponieważ drwal nie może pracować bez codziennej porcji chleba,
więc pszenica, która stała się jego chlebem, również jest obecna w tej kartce papieru.
Są tu również obecni ojciec i matka drwala.

Patrząc w ten sposób, widzimy, że bez tego wszystkiego nasz papier nie mógłby istnieć.
Kiedy spojrzymy jeszcze głębiej, zauważymy samych siebie.
Nie jest to trudne.
Kiedy patrzymy na kartkę, wtedy staje się ona częścią naszej percepcji.
Jest w niej mój umysł i są wasze umysły.
Można powiedzieć, że w tej kartce zawiera się wszystko.
Nie potrafimy wskazać ani jednej rzeczy, której by w niej nie było.
Są w niej czas i przestrzeń, ziemia, deszcz i minerały, słońce, chmury, rzeki i ciepło.
Nie ma rzeczy, która by nie współistniała z naszą kartką papieru.

Istnieć znaczy współistnieć. Nie możemy po prostu istnieć.
Musimy współistnieć ze wszystkimi.
Ta kartka papieru istnieje, ponieważ wszystko inne istnieje.

Spróbujmy teraz jeden z trzech elementów zawrócić do jego źródła,
na przykład światło słonecznie zawrócić do Słońca.
Czy możliwe będzie istnienie tej kartki papieru?
Nie, nic nie może istnieć bez Słońca.
Jeśli zawrócimy drwala do matki, również nie będziemy mieli papieru.

Ten papier jest w całości złożony z nie papierowych elementów.
Jeśli nie papierowe elementy zawrócimy do ich źródeł, nie będziemy mieli papieru.

Ta cieniutka karteczka zawiera w sobie cały wszechświat.

Idąc za wywodem Thich Nhat Hana, łatwo uwierzyć w to, że każda materialna rzecz zawiera w sobie cały wszechświat. 

Może otrzymałam od Buddy prezent w postaci pięknych marzeń: przecież jestem otoczona wokół przedmiotami pracy rąk męża, które są mi codziennie niezbędne. Jeśli jest w nich wszechświat, to mąż i ja stanowiąc jako mieszkańcy wszechświata jego część – współistniejemy obok siebie jakby się wyraził mnich buddyjski…..



Nie ma więc ścian i drzwi:

(…)czy stają przed drzwiami
do których zapukać nie mają odwagi

a może stoimy vis à vis siebie
z uniesioną ręką
i czekam
kto pierwszy

ta ściana której nie ma
rozdziela nas
czy łączy


niedziela, 28 czerwca 2020

Adam Asnyk - Miejcie nadzieję




Miejcie nadzieję!... Nie tę lichą, marną
Co rdzeń spróchniały w wątły kwiat ubiera,
Lecz tę niezłomną, która tkwi jak ziarno
Przyszłych poświęceń w duszy bohatera.

Miejcie odwagę!... Nie tę jednodniową,
Co w rozpaczliwym przedsięwzięciu pryska,
Lecz tę, co wiecznie z podniesioną głową
Nie da się zepchnąć ze swego stanowiska.



Miejcie odwagę... Nie tę tchnącą szałem,
która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem
Przeciwne losy stałością zwycięża.


Przestańmy własną pieścić się boleścią,
Przestańmy ciągłym lamentem się poić:
Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią,
Mężom przystało w milczeniu się zbroić...

Lecz nie przestajmy czcić świętości swoje
I przechowywać ideałów czystość;
Do nas należy dać im moc i zbroję,
By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość.

sobota, 27 czerwca 2020

Barbara Skurzyńska - LUSTRA

Krzysztof Iwin




 Gdyby nie było luster
mogłabym być ciągle małą dziewczynką

z buzią wypełnioną zdziwieniem
          i uśmiechającą się do wszystkiego co żyje
z oczami pełnymi zachwytu,
że świat może być aż tak piękny i dobry,

z oczami czasami zamkniętymi z przerażenia,
          że potrafi być aż tak brzydki i okrutny,

z wnętrzem potrzebującym ciepła i przytulenia
lgnącym do wszystkiego
co tym ciepłem promieniuje,
z głową pełną planów, zamiarów i pomysłów...

          Niestety,
          lustra istnieją
          i  nie pozwalają mi zapomnieć, 
          że mimo iż tak bardzo bym chciała

          NIE MOGĘ BYĆ JUŻ MAŁĄ DZIEWCZYNKĄ !
                                                                   
BS

             

piątek, 26 czerwca 2020

Ksiądz Wiesław Szlachetka - KOBIETA


(…) Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją I łączy się ze swą żoną (…) Rdz.2,24


Suzanne Beland

KOBIETA


bywa jak skała
co zmienia się w pluszową mgłę
pod dotykiem słońca
czasem zmienia się w rwący potok
a czasem
w lilię na grobie swego pana

bywa też źdźbłem trawy
wśród piasku pustyni
albo kołyską dla łzy i jej cienia

każda myśl o kobiecie
ma barwę zaskoczenia
a każde słowo o niej
jak obraz we mgle

jak niezbadane są drogi kobiecego serca
nawet krew w nich płynie po omacku
logika jej snów
to kwadrat niewiadomej
to nagła noc o  poranku


kobieta
niekończący się korowód wyzwań
dla serca mężczyzny

czwartek, 25 czerwca 2020

Adam Lizakowski


W latach osiemdziesiątych
po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego
zrezygnowani Polacy wędrowali za ocean
w nadziei na lepsze , dostatnie  życie.
Marzenia szybko się rozwiały….  bardzo obrazowo pisze o tym  Adam  Lizakowski,
któremu tak jak wielu emigrantom
ciężko  było zapewne pogodzić się z inną
niż nasza polska mentalnością  Amerykanów
i twardą materialną rzeczywistością…..




 


 Kiełbasa i pierogi


Pewnym krokiem wszedł do kawiarni,
na umówione spotkanie ze znajomymi
/nic o jego ojczyźnie nie wiedzieli,
nawet gdzie ona jest? gdzieś blisko Rosji?
chyba/.


On pochodził z kraju o tysiącletniej
pięknej historii, gdzie mieszka tradycja
całowania kobiet w rękę na dzień dobry
i na do widzenia, dumny z siebie i kraju
patrzył na nich z politowaniem i wyższością.

 Był młody, subtelny, dobrze ułożony,
rano kształcił się /chciał zostać profesorem
literatury swojego kraju/,
popołudniami przesiadywał w kawiarniach
/tam, gdzie mieszkają ludzki gwar i muzyka/,

wieczorem ciężko pracował w brygadzie
sprzątającej wielkie sklepy
/tam wysiłek mięśni i pot zamieniał na
wino i papierosy, chleb i kawę/.

Amerykańskim znajomym opowiadał
z dumą o swojej ojczyźnie,
wspominał sukcesy, najpiękniejsze momenty jej historii,
z jego ust padały niezliczone pochlebstwa.

Opowiadał o niesprawiedliwości, jaka ją spotkała,
dowodził jej prawości.
Jego słowa płynęły bezszelestnie przez pola i łąki,
szybowały ponad górami i miastami


Ułani na koniach - Wojciech Kossak



dźwięk ich mieszał się z tupotem nóg,

galopem końskich kopyt, warkotem czołgów,

unosiły się ponad stolikami kawiarnianymi,

nasiąkały dymem papierosowym i wonią kawy.


Dla nich nie miało sensu to, o czym mówił,

jakieś tam niepotrzebne żale,
fatum ciążące nad jego ojczyzną,

wygrane bitwy, przegrane wojny.


Widzieli jak bladł i jaki sprawiają mu ból
mówiąc:

– Nic o twoim kraju nie wiemy poza tym,
że słyniecie w świecie z kiełbasy i pierogów.

środa, 24 czerwca 2020

ADAM LIZAKOWSKI


Adam Lizakowski (ur. w 1956r w Dzierżoniowie )jest  polskim, emigracyjnym poetą, uważanym za Promotora kultury polskiej za granicą. 
W momencie wybuchu stanu wojennego w 1981r. zdecydował się na emigrację do USA. mieszka na stałe w Chicago, obecnie na zmianę również w kraju ojczystym. 
Kilkakrotnie nagradzany za swoją twórczość  (tylko pierwsze miejsca) w Międzynarodowych Konkursach Poetyckich.  W kraju otrzymał w 2008 r.nagrodą literacką, od Polskiego Komitetu do spraw UNESCO oraz dyplom uznania podpisany przez ministra kultury. 
Jest też tłumaczem poezji amerykańskiej,..jej znawcą i propagatorem.
W szerokim b. ciekawym wywiadzie udzielonym podczas pobytu w Polsce powiedział m.in:

„Przeciętny polski poeta potrafi wymienić bez zająknięcia co najmniej pięciu amerykańskich poetów, np: Walt Whitman, Emily Dickinson, Robert Frost, William Carlos Williams, Allen Ginsberg. Znam wielu polskich poetów, którzy potrafią wymienić dwudziestu amerykańskich poetów. Natomiast nie znam żadnego amerykańskiego poetę, który mógłby wymienić trzech polskich poetów. Znajomość amerykańskiej literatury, poezji w Polsce jest ogromna, w porównaniu ze znajomością literatury, poezji polskiej w Ameryce. Polacy żyją amerykańską literaturą. Amerykanie natomiast nas nie znają. Aby być sprawiedliwym muszę, powiedzieć, że w ostatnich trzech latach spotkałem dwóch amerykańskich poetów, którzy wiedzieli gdzie jest Polska, a to tylko dlatego, że ich wiersze były tłumaczone na język polski.
Poeci ci, to: Peter Gizzi i C.K. Williams. Proszę sobie wyobrazić życie na bezludnej wyspie „polskość” w Ameryce. 
Jest jednak kilka odcisków naszej obecności na brzegu wielkiego oceanu: kilka wierszy Różewicza, dużo więcej Miłosza, dużo mniej W. Szymborskiej i St. Barańczaka, ostatnio coraz więcej tomików Adama Zagajewskiego. Jest Z. Herbert, ale i on nie jest rozpieszczany. W roku 2007 wydany został gruby tom jego wierszy wybranych w tłumaczeniu Allisa Valles. Zanim jednak Herbert będzie tak mocno osadzony w świadomości studentów amerykańskich uniwersytetów jak Cz. Miłosz, miną lata, jeśli, nie dekady..”

DCN.- wiersze / poniżej /


Adam Lizakowski - OJCZYZNA

Roberto Innocenti - illust. for A Christmas Carol by Dickens

Nie ma takiego drugiego słowa
tak bardzo bliskiego i słodkiego, do którego serce
niczym ptak wyrywa się z klaki piersi
które wyciska fontannę łez, lawinę śmiechu
w nim zawiera się wszystko, co ma znaczenie życia:
nieprzenikliwość kamyka i jasność kropli wody,
zapach skórki chleba i smak morskiego piasku,
czułość wiatru kołyszącego gałęzie drzew czereśni
lub nocującego wśród zielska przy stawie;

ojczyzna to pacierz, groby rodziców,
dobroć matki, sygnał żarzący się pod skórą
ona jest tylko zyskiem, nigdy stratą
ojczyzna większą jest od miłości i nadziei
bo ona jest miłością i nadzieją
to dźwięk najczystszy, skurcz serca, sekunda pamięci
kto jej pragnie, ten stąpa wśród kwiatów
kawałek starego księżyca nad nimi świeci

Daniel Ridgway



ojczyzna to dawne obyczaje, młode dziewczęta,

słowa wielkie, małe, ciasne mieszkania
w których rodzą się przyszli emigranci
wzruszaj się, ojczyzna jest poezją
jednym wielkim poematem o lasach i rzekach,
ludziach, cmentarzach, krwi i bliznach
to dom z ogrodem ze starą gruszą, wiersze w szufladzie,
książki, fotografie, stare klucze, znaczki, pocztówki,
wschody i zachody słońca

ojczyzna, jakie to magiczne słowo, bez niej nic nie znaczysz
to zaczarowany klucz do krainy wzruszeń
w niej mieszkają duchy dzieciństwa, żyją obrazy oczu,

marzenia niespełnione, które miały spełnić się
dwadzieścia lat później, dziesięć tysięcy kilometrów od niej.



poniedziałek, 22 czerwca 2020

Józef Baran - Dla świętego spokoju



dla świętego spokoju
zgódźmy się na czarne
mówić białe

załóżmy
że jakoś to będzie
gdy będziemy mówić „tak”
zamiast „nie”

dla świętego spokoju
nie sprzeciwiajmy się
gdy nam za to
będzie ktoś wkładał
do kieszeni srebrniki
(drugą ręką pieszczotliwie
zakładając coś na szyję)

dla świętego spokoju
nie wyrywajmy się
nie rzęźmy gdyż
pętla jeszcze mocniej
może się zacisnąć

sobota, 20 czerwca 2020

M. Pawlikowska- Jasnorzewska - "Klepsydra nad morzem"





Świecie! Chwile marzenia, których mi nie wydrzesz,
mierzę piaskiem, sypanym z garści w dłoń otwartą.
Klepsydra taka, żadnej nie równa klepsydrze,
głosi, że czas jest długi i że mierzyć warto.
Lśniące dreszcze, jak chmury wędrownych motyli
lecą w wieczność, gdzie śmierci nie sięga już hydra.

Płynąłbyś, piasku życia, nieskończoną wstęgą,gdybym ja cię mierzyła, marząca klepsydra...

piątek, 19 czerwca 2020

E.E. Cummings - Zabiorę w moim sercu serce Twe

Sherri Aldawood

Zabiorę wszędzie w moim sercu serce Twe
I wszystko Twoje w moim sercu będę nieść
Nigdy bez tego nie oddalę się
Gdziekolwiek pójdę – ze mną pójdziesz więc
Cokolwiek zrobię – będziesz robić też

I boję się
Nie przeznaczenia, co prowadzi mnie
Bo ukochana Tyś jest losem mym
Nie świata też, Kochanie me
Bo Tyś jest światem, w Tobie prawda tkwi
Księżyca sens tylko odbiciem znaczeń Twych
I Słońca pieśń o Tobie tylko jest

I w tym najgłębsza tajemnica właśnie tkwi
Prakorzeń, pąków pąk i niebo nieb
Dla drzewa drzew co w górę wciąż się pnie
- zwanego życiem
Wyżej nadziei, dalej niźli umysł może biec
Ten właśnie cud nie daje gwiazdom zderzyć się

Zabiorę wszędzie w moim sercu serce Twe