Archiwum bloga

środa, 21 kwietnia 2021

Adam Zagajewski - Poezja jest .....

 

Angelica Kauffman -
Erato muza poezji
miłosnej
Poezja jest poszukiwaniem blasku.

Poezja jest królewską drogą,
która prowadzi nas najdalej.
 
Szukamy blasku o szarej godzinie,
w południe lub w kominach świtu,
nawet w autobusie,w listopadzie,
kiedy tuż obok drzemie stary ksiądz.
 
Kelner w chińskiej restauracji wybucha płaczem
i nikt się nie domyśla, dlaczego.
Kto wie, może i to jest poszukiwaniem,
podobnie jak chwila na brzegu morza,
gdy na horyzoncie pojawił się drapieżny okręt
i zatrzymał się, znieruchomiał na długo.
 
A także momenty głębokiej radości
i niezliczone momenty niepokoju.
 
Pozwól mi zobaczyć, proszę.
pozwól mi wytrwać, mówię.



Wieczorem pada zimny deszcz.
W ulicach i alejach mojego miasta
bezgłośnie i żarliwie pracuje ciemność.
 
Poezja jest poszukiwaniem blasku. 





Niektórzy lubią poezję


Niektórzy –

czyli nie wszyscy

Nawet nie większość wszystkich, ale mniejszość.


Nie licząc szkół, gdzie się musi,
i samych poetów,
będzie tych osób chyba dwie na tysiąc.

Lubię –
ale lubi się także rosół z makaronem,
lubi się komplementy i kolor niebieski,
lubi się stary szalik,
lubi się stawiać na swoim
lubi się głaskać psa.

Poezję -
tylko co to takiego poezja,
Niejedna chwiejna odpowiedź
na to pytanie już padła.

A ja nie wiem i nie wiem i trzymam się tego
jak zbawiennej poręczy. 

Wisława Szymborska


Halina Birenbaum - Alte Zachen. - powtórka z 2018r. - / by nie zapomnieć /





Alte Zachen
 
nadjechało nowe niebieskie auto
przez głośnik wołanie:
„Alte zachen!” Alte Zachen!”
obcy akcent żydowskich słów
inny towar...
 
byłam małą dziewczynką gdy
lubiłam przypatrywać się takim handlarzom
przez okno naszego mieszkania w Warszawie
- chodzili po podwórkach
biedni pochyleni – gruby wór na plecach
śpiewali, błagali:
„Alte zachen! Alte szyjech!”
„Alte brojt! Alte chale!”
„Stare rzeczy kupuję! Stare buty
stary chleb! starą chałkę!”
chodzili z domu do domu, z podwórka
na podwórko –
 
 
dawali grosze dostawali grosze
zimą latem – dźwigali swe wory swą
biedę, mozolny trud
i śpiewali soczystym żydowskim językiem
„Alte zachen” kupuję „alte szyjech, alte brojt!”...
 
również w getcie ale tam daremnie
nastawiali czapki wyciągali ręce
wyczekiwali
może coś zrzuci ktoś z okien
wszystkich zgładzono –
 
ich wołanie jednak unosi się dalej
w martwym języku żydowskim
(nie przez znawcę jidisz)
sprawne auto z głośnikiem przejeżdża ulicą
i wołanie: „kupuję starzyznę – alte zachen, alte zachen”...
 nowoczesnym sposobem
a jednak podobne
do handlarza z workiem
którego widziałam przez okno domu
w dzieciństwie
w Warszawie biednych Żydów
tak daleko – tak dawno...

Halina Birenbaum


 

Bardzo często poezja odświeża nam pamięć przeżyć z odległych lat.

Mam podobne wspomnienia jak Halina Birenbaum:  też w Warszawie tylko w innym domu, na innej ulicy.....

Też pamiętam siebie  małą dziewczynką - 
przypatrującą się przez okno wędrownym śpiewakom, muzykantom i handlarzom żydowskim na podwórku oraz  babcię oddającą im do ostrzenia noże.


                                                                                                    








/ to było to podwórko i ten dom - 5 sierpnia 1944r podwórko usłane zwłokami mieszkańców spływało krwią. 

Spalony dom odbudowano po wojnie zachowując ten sam wygląd na zewnątrz i wewnątrz. 








Halina Birenbaum

inny świat

 
w tym okrutnym świecie
brutalnym cynicznym
jest jeszcze tylko sens  
w uśmiechu
który spowoduję
w uldze którą komuś
sprawię
w tym okrutnym świecie
brutalnym cynicznym
jest też mój własny
inny


w nim jest wszystko
aby ten pierwszy
nie zapadł - 


wtorek, 20 kwietnia 2021

Anna Gąsienica Giewont-Fryjewicz - Fajka / góralska poezja/

 

 

Zycie juz nie takie, jak dziadkowie wiedli,
Kie przy ciepłym piecu spokojnie usiedli
I w fajkowym dymie zacynali gwarzyć…
Dziś o takim zyciu mozno ino marzyć,
 
Bo choć cas od wieków jednaki w swej mierze,
Od wieków te same mówimy pocierze,
To tyn świat dzisieńsy jakby odmieniony …
Jesceś rano nie wstoł, a juześ spóżniony…
 
I choć momy wkoło takie cuda, dziwy,
To cegoś brakuje …. Cłek nie jest scyńśliwy…
Za duzo jest myśli, za wiele hałasu
I w tyj wartkiej rzyce pędzącego casu
 
Serca nom ucichły – wbrew niebu …. naturze…
Pragnienia – odwrotnie … Te idom ku górze…
I pewnie, kie dziadki z nieba popatrujom,
Pykając fajecki – straśnie się dziwujom,
 



Ze choć wnuki mądre – ino w pismach siedzom,
To o tym, co wozne – po prowdzie nie wiedzom…
Bo na cóz cłekowi syćkie te mądrości
Kiedy musi fajke kurzyć w samotności…


poniedziałek, 19 kwietnia 2021

Przypominając „ ZAGŁADĘ ” – w 78 rocznicę powstania w getcie warszawskim.

 

Roman Brandstaetter

Josel Rakower prawuje się z Bogiem.

 (Jest to  przerobione na wiersz przez Brandstattera - wyznanie testament polskiego żyda Josla  Rakowera, który pisał go w obliczu nieuchronnie zbliżającej się śmierci w przeddzień likwidacji żydowskiego powstania.

Rakower był ostatnim z całej swojej rodziny.

Wszyscy zginęli - żona i pięcioro dzieci od hitlerowskich kul i bagnetów.)

 

(Pełny tekst zapisków Rakowera ukazał się w miesięczniku "W drodze" 1977,nr.9 )

 




Błogosławiony bądź Panie,
Ze uczyniłeś mnie synem Izraela,
Synem ludu najbardziej nieszczęśliwego
Pośród wszystkich ludów świata

Wierzę w Ciebie,
Boże Abrahama, Izaaka i Jakuba,
Chociaż wszystko uczyniłeś,
Abym w Ciebie nie wierzył.

 
Wierzę w Twoje prawo,
Chociaż czyny Twoje
Są niesprawiedliwe.
 
Powiedz, Panie,
Co jeszcze uczynisz przeciw nam,
Zanim oblicze Twoje
Znów ku nam zwrócisz?
 
Czy nie wolno nam wiedzieć
Zmęczonym,
Poniżonym,
Grzebanym żywcem,
Hańbionym,
Palonym,
Oplwanym -
 
Jak długo potrwa Twój gniew?
Panie,Panie,
Czy Ty jesteś Bogiem naszym,
Czy Bogiem morderców?
 
Panie, w gorzkości duszy mojej
Nie mogę Cię chwalić za zło,
Które przeciw nam czynisz,
Ale chwalę Cię
Za Twoją przerażającą wielkość,
Straszną i potężną i niezachwianą,
Albowiem cierpienie,
Które nam zadałeś,
Ani Cię nie pomniejszyło,
Ani Tobą nie zachwiało.
 
Panie przyszedłem na świat,
Abym w Ciebie wierzył,
I wypełniał Twoje przykazania,
I wielbił Imię Twoje,
Ty jednak wszystko uczyniłeś,
Abym w Ciebie nie wierzyl.
 
Ale nie odwiedziesz mnie z drogi mojej,
Boże mój,
Boże moich praojców!
To Ci się nie uda!
Odebrałeś mi żonę
I dzieci,
I dom,
I majątek,
Uczyniłeś mnie ochłapem mięsa
Rzuconego między wściekłe wilki,
Naznaczyłeś mnie piętnem hańby,

Ale ja w Ciebie nie przestanę wierzyć
I będę Cię miłował
Na przekór Tobie samemu,
Na przekór Twojej woli,
Boże,
Który wszystko uczyniłeś,
Abym o Tobie zwątpił!

Szema Israel, Adonaj Elochenu, Adonaj Ehad!





Wiersz. napisany podobno przez żydowskiego chłopca w gettcie - 1941 r.

Od jutra...

Od jutra będę smutny, od jutra.
Dzisiaj jednak będę szczęśliwy:
Do czego służy smutek, do czego?
Dlatego, że wieje nieprzychylny wiatr?
Dlaczego mam się dzisiaj martwić o jutro?
Może jutro będzie wszystko jasne…
Może jutro zabłyśnie już słońce.
I nie będzie żadnego powodu do smutku….
Od jutra będę smutny, od jutra.




Ale dzisiaj, dzisiaj będę szczęśliwy
i powiem do każdego smutnego dnia:

Od jutra będę smutny…..

Dzisiaj nie….. 

 

 





Irit Amiel  - 

poetka i tłumaczka. Urodzona w 1931 r. w Częstochowie.
Wojnę przeżyła na aryjskich papierach w Polsce. 
Mieszka w Palestynie od 1947 roku.

 

Egzamin z Zagłady

Jesteśmy już nieliczni i ostatni.

Wiek nie zaciera świadomości,

a po nas zapadnie wielkie milczenie.

I moja wnuczka mówi - mam egzamin z Zagłady -

 
Nasze życia, nasze nocne zmory,
Nasze codzienne grozy staną się datami.
A młody adwokat mówi - Oni są już starzy
nie można polegać na ich pamięci.
 
Jesteśmy już nieliczni i ostatni.
Powoli odchodzimy i znikamy
zabierając ze sobą na dno
nasze milczenie, nasz krzyk.
 
Jesteśmy już nieliczni i ostatni,
i pozostała nam już tylko garstka dni
na świadectwo, na grozę i na gorzkie
porachunki z człowiekiem i z Bogiem.

niedziela, 18 kwietnia 2021

Adam Asnyk - Wiecznie to samo

 


Wiecznie ta sama płynie zjawisk fala
I wciąż obrazy odnawia te same -
Wiecznie jutrzenka swe ognie zapala,
Z mgieł purpurowych tworząc słońcu bramę.
 
Wiecznie te same czary wiosna niesie:
Blaski i wonie, kwiaty i zieloność,
Te same chóry śpiewnych ptasząt w lesie,
Tę samą tęsknych pragnień nieskończoność.
 
Tą samą serca poją się rozkoszą
I wiecznie snują nić tej samej przędzy,
Wiecznie te same skargi się podnoszą
Z ciemnej otchłani rozpaczy i nędzy.
 
A jednak jasność jutrzenki, wdzięk wiosny,


Ziemia i morze, i niebios sklepienie,
Młodość, tęsknota i zachwyt miłosny,
Rozkosz i boleść, walka i zwątpienie,
I każda śpiewna kochanków rozmowa

Wiecznie jest nowa! 

sobota, 17 kwietnia 2021

Grzegorz Turnau - Wszystko przemija


Jacek Malczewski


Wszystko co piękne jest przemija,
wykwint i zbrodnie dawnych czasów
skrzętnie zebrane po muzeach
niedbale śpiące na katedrach,
gotyk płynący z kolumn lasu.

 
Szlachetne miasta, ras przypływy,
siwe paryże, czy marsylie żółtawe
prędko trzeba żegnać.
 
Wszystko co piękne i szczęśliwe
wątłą przychylność zyska nieba
i może trwać tak krótką chwilę.
 
Trwałość
czym jest na świecie trwałość
tym czym brzęczenie kastanietów
i w wieczne nie oblecze ciało
nic na tej ziemi, dłoń niczyja
i dla kilofów i poetów
wszystko co piękne jest
przemija.
 


Wszystko co piękne jest
przemija,
wszystko co piękne jest
zostaje.
 
Choć nawet czas i ten przeminie,
ludzie, okrzyki drzewa burze,
śmieszne materie nieulękłe,
zwierzęta kwiaty na polanie,
wszystko przemija co jest
piękne
wszystko co piękne jest
zostaje.
 
Śmieszne materie nieulękłe,
zwierzęta kwiaty na polanie,
wszystko przemija co jest
piękne,
wszystko co piękne jest...


piątek, 16 kwietnia 2021

Adam Mickiewicz - POWRÓT TATY

 

Upłynęło tyle lat gdy słuchałam czytanych i opowiadanych przez mamę w długie, okupacyjne wieczory, przy lampie naftowej bajek Brzechwy i Tuwima, oraz ballad Adama Mickiewicza.  Nie było radia, telewizora, komputera, i światła. Mama je nam zastępowała zaszczepiając zamiłowanie do literatury.

Słowa z „Powrotu taty”- Pójdźcie, o dziatki, pójdźcie wszystkie razem zapadły mi w pamięci szczególnie…. na moje prośby musiała więc często tą balladę specjalnie dla mnie powtarzać..


BALLADA
 
"Pójdźcie, o dziatki, pójdźcie wszystkie razem
Za miasto, pod słup na wzgórek,
Tam przed cudownym klęknijcie obrazem,
Pobożnie zmówcie paciórek.
 
Tato nie wraca; ranki i wieczory
We łzach go czekam i trwodze;
Rozlały rzeki, pełne zwierza bory
I pełno zbójców na drodze".
 



Słysząc to dziatki biegną wszystkie razem,
Za miasto, pod słup na wzgórek,
Tam przed cudownym klękają obrazem
I zaczynają paciórek.
 
Całują ziemię, potem: "W imię Ojca,
Syna i Ducha świętego,
Bądź pochwalona, przenajświętsza Trójca,
Teraz i czasu wszelkiego".
 
Potem: Ojcze nasz i Zdrowaś, i Wierzę,
Dziesięcioro i koronki,
A kiedy całe zmówili pacierze,
Wyjmą książeczkę z kieszonki:

I litaniją do Najświętszej Matki
Starszy brat śpiewa, a z bratem
"Najświętsza Matko - przyśpiewują dziatki,
Zmiłuj się, zmiłuj nad tatem!"

 

Wtem słychać turkot, wozy jadą drogą
I wóz znajomy na przedzie;
Skoczyły dzieci i krzyczą jak mogą:
"Tato, ach, tato nasz jedzie!"


 Obaczył kupiec, łzy radosne leje,
Z wozu na ziemię wylata;
"Ha, jak się macie, co się u was dzieje?
Czyście tęskniły do tata?

 Mama czy zdrowa? ciotunia? domowi?
A ot rozynki w koszyku".
Ten sobie mówi, a ten sobie mówi,
Pełno radości i krzyku.
 

 
"Ruszajcie - kupiec na sługi zawoła -
Ja z dziećmi pójdę ku miastu".
Idzie... aż zbójcy obskoczą dokoła,
A zbójców było dwunastu.
 
Brody ich długie, kręcone wąsiska,
Wzrok dziki, suknia plugawa;
Noże za pasem, miecz u boku błyska,
W ręku ogromna buława.
 
Krzyknęły dziatki, do ojca przypadły,
Tulą się pod płaszcz na łonie;
Truchleją sługi, struchlał pan wybladły,
Drżące ku zbójcom wzniósł dłonie.
 
"Ach, bierzcie wozy, ach, bierzcie dostatek,
Tylko puszczajcie nas zdrowo,
Nie róbcie małych sierotami dziatek
I młodej małżonki wdową".
 
Nie słucha zgraja, ten już wóz wyprzęga,
Zabiera konie, a drugi
"Pieniędzy!" krzyczy i buławą sięga,
Ów z mieczem wpada na sługi.
 
Wtem: "Stójcie, stójcie!" - krzyknie starszy zbójca
I spędza bandę precz z drogi,
A wypuściwszy i dzieci, i ojca,
"Idźcie, rzekł, dalej bez trwogi".
 
Kupiec dziękuje, a zbójca odpowie:
"Nie dziękuj, wyznam ci szczerze,
Pierwszy bym pałkę strzaskał na twej głowie,
Gdyby nie dziatek pacierze.


Dziatki sprawiły, że uchodzisz cało,
Darzą cię życiem i zdrowiem;
Im więc podziękuj za to, co się stało,
A jak się stało, opowiem.
 
Z dawna już słysząc o przejeździe kupca,
I ja, i moje kamraty,


Tutaj za miastem, przy wzgórku u słupca
Zasiadaliśmy na czaty.
 
Dzisiaj nadchodzę, patrzę między chrusty,
Modlą się dziatki do Boga,
Słucham, z początku porwał mię śmiech pusty,
A potem litość i trwoga.
 
Słucham, ojczyste przyszły na myśl strony,
Buława upadła z ręki;
Ach! ja mam żonę, i u mojej żony
Jest synek taki maleńki.
 
Kupcze! jedź w miasto, ja do lasu muszę;
Wy, dziatki, na ten pagórek
Biegajcie sobie, i za moję duszę
Zmówcie też czasem paciórek".



czwartek, 15 kwietnia 2021

Czesław Miłosz - Który skrzywdziłeś.



Wiersz  Miłosza „Który skrzywdziłeś” opublikowany w 1950r. był jednym z wielu - pisanych ówcześnie przez większość poetów na zamówienie władzy komunistycznej.

 Odrobienie okolicznościowej "pańszczyzny" socrealistycznej było ceną, którą opłacali za pozostawienie ich w spokoju i możliwość wydawania swojej poezji.  

/ Zbigniew Herbert - jedyny nie ugiął się i nie dołączył do owego nowego, komunistycznego pisarskiego nurtu -  chował swoją poezję do szuflady i klepał biedę /

Poezja ta nas dzisiaj śmieszy. Ale nie powinno się jej lekceważyć, bo przypomina nam najgorsze lata zniewolenia naszego kraju.


W tamtych czasach odnosiła spore sukcesy propagandowe.

Nie wiem, czy powinniśmy o niej zapomnieć, czy pamiętać? Obyśmy jednak umieli odróżnić czasy PRL gdy ta poezja powstawała  od obecnych.i oby nie budziła skojarzeń z dniem dzisiejszym. 


(...)
Bije godzina niezapomniana
zakręt historii - druga zmiana
Trzeba zwycięstwu drogę torować,
Marsz rozpoczęty, Partio prowadź!..
 
Kto nie z nami, będzie z nami,
Kto przeciw nam - piła go złamie!
 
Który tam? Z drogi. Partia kroczy,
Twoja partia ludu roboczy
Wspólnie pracować, wspólnie budować
maszerować! Partio, prowadź!(...)


Fragment wiersza Jana Brzechwy "MARSZ" publikowanego w latach 50. 


Samuel Beckett - Przychodzą

 

Rodolfo Ledel 1939


przychodzą

inne i takie same

z każdą jest inaczej i tak samo

 

z każdą nie ma miłości inaczej

z każdą nie ma miłości tak samo 


środa, 14 kwietnia 2021

Jehuda Amichaj - Nie ma teologii po Oświęcimiu / Jestem jak liść


(…)A co w sprawie Boga? Bóg został
jak zapach perfum po pięknej kobiecie która przeszła niegdyś
koło nich i nie zobaczyli jej twarzy,
lecz pozostał jej zapach, różne zapachy,(...)



Nie ma teologii po Oświęcimiu
 
Biały dym unosi się z kominów Watykanu
 
na znak, że kardynałowie wybrali już papieża
 
Czarny dym unosi się z kominów Oświęcimia
 


na znak, że bogowie nie postanowili  jeszcze
powołać Wybranego Narodu


Nie ma teologii po Oświęcimiu:
numery na przedramieniach więźniów Zagłady
to numery telefonów Boga, które nie odpowiadają
i wszystkie są teraz wyłączone, wszystkie
 
Po Oświęcimiu jest nowa teologia
Żydzi zamordowani w Szoa
są teraz na podobieństwo Boga,
który nie ma ciała i nie ma postaci
 
Oni także nie mają ciała ani postaci

Nie mają ciała 




Jestem jak liść


Jestem jak liść który znając swoje granice
Nie pragnie niczego ponadto co obejmują
       
Ani stopić sie z naturą
Ani rozpłynąć w przestrzeni
       
Jestem już tak cichy
Że nie potrafię przypomnieć sobie
Że kiedykolwiek mogłem krzyczeć
Że mogłem krzyczeć będąc dzieckiem
       
A moja twarz to tylko to co pozostało
Po tym jak odrąbano z niej miłość
      
Jest jak kamieniołom
        Dawno opuszczony.




wtorek, 13 kwietnia 2021

JEHUDA AMICHAJ - Bóg pełen miłosierdzia

 

JEHUDA AMICHAJ  - pisałam już kiedyś o nim gdy zamieszczałam wiersz „ŻYDZI „ przypomnę, że to najwybitniejszy tworzący po hebrajsku. poeta dzisiejszego Izraela.  urodził się w 1924 roku w Wurzburgu w Niemczech w rodzinie ortodoksyjnych Żydów, która opuściła Niemcy, kiedy Jehuda miał dwanaście lat. Zdążyła przed Zagładą. Celem emigracji był  - Izrael, który znajdował się wówczas pod kontrolą brytyjską i zwany był Palestyną. Zm. 2000r. w Jerozolimie.

Walczył w II wojnie światowej i wojnie o niepodległość Izraela.  


 

Modlitwa za zmarłych

 
Bóg pełen miłosierdzia.
Gdyby nie był Bóg pełen miłosierdzia,
miłosierdzie byłoby na świecie,
nie tylko w Nim.
Ja, który zrywałem kwiaty w górach
i patrzyłem w dół na doliny,
ja, który znosiłem zwłoki ze wzgórz,
mogę zaświadczyć, że świat pozbawiony jest miłosierdzia.
 
Ja, który byłem Królem Soli nad brzegiem morza,
który stałem niezdecydowany przy oknie,
który liczyłem kroki aniołów,
którego serce unosiło ciężar udręki
w potwornych zawodach.
 
Ja, który posługuję się tylko
małą cząstką słów ze słownika.
 
Ja, który muszę rozwiązywać zagadki,
których nie chcę rozwiązać,
wiem że gdyby był Bóg — pełen — miłosierdzia
byłoby miłosierdzie na świecie,
nie tylko w Nim.

poniedziałek, 12 kwietnia 2021

Józef Baran - Wieczność

 

być może powrócimy tam do rozmów
które przerwaliśmy tu
w najważniejszym miejscu
 
do spotkań
które tak ciekawie się zapowiadały
lecz zegarek nawoływał do rozstania
 
dobudujemy szyny w nieskończoność
wszystkim napoczętym podróżom
które ugrzęzły w szczerym polu
 
zaschnięte strumyki wytrysną na nowo
i rozbiegną się we wszystkie strony
 
z wątków porzuconych w pośpiesznym marszu
wysnujemy zaniechane losy
 
wszystko co przeżyliśmy będzie tam rozrastało się do
niebotycznych rozmiarów pęczniało rozpleniało
na naszych oczach splatało i rozplatało niczym
w tropikalnych nie strzeżonych ogrodach
 
i wszystko czego nie zdążyliśmy ziścić (jakież niewiarygodne
historie mieściły się w spojrzeniach krzyżowanych z przypadkowymi ludźmi i jak szybko przecinaliśmy je nim zdążyły się wydarzyć)
 
albowiem żyliśmy pośpiesznie rozsiewaliśmy tylko
ziarna na wiatr
nie oglądając się za siebie
 
i wielkie będzie nasze zdziwienie
gdy chcąc przeżyć wszystko od początku
będziemy się musieli przedzierać
przez niezgłębioną puszczę wieczności