niedziela, 26 lipca 2026
piątek, 24 lipca 2026
Jan Twardowski - MIŁOŚĆ.
jest przewidująca
taka co grób zamawia wciąż na dwie osoby
niedokładna jak uczeń co czyta po łebkach
jest cienka jak opłatek bo wewnątrz wzruszenie
jest miłość wariatka egoistka gapa
jest miłość co była ciałem a stała się duchem
czwartek, 23 lipca 2026
Wójcik Leszek - NIEUCHRONNOŚĆ........
| HANS MEMLING - fragment tryptyku "Sąd Ostateczny" |
NIEUCHRONNOŚĆ........
"co nie do pomyślenia
jest do pomyślenia"
W. Szymborska "Jarmark cudów"
Wszystko co jest do pomyślenia
staje się prędzej czy później
jakby maszynę świata
napędzała nasza wyobraźnia
Badanie głębin mórz i kosmosu
nieziemskie cuda techniki
wymyślono zanim mogły stać się naprawdę
Piekielne ognie krematoriów
czyśćcowe katusze łagrów
czekały na obrazach Memlinga i Boscha
by ktoś uwolnił je do życia
Wszystko co się zdarza
dzieje się nie bez naszej winy
jakby świat cały dla nas
przez nas stwarzał się nieuchronnie
(z tomiku "Cokolwiek dalej" 1999)
Wójcik Leszek.
środa, 22 lipca 2026
Krzysztof Kamil Baczyński - Jesteś o tyle spojrzeń ode mnie..
Ciemniej
opada każdy wieczór bez słów,
trudniej słowa rzucone, kwiaty na drodze podnieść.
Cztery spojrzenia ścian miasto zamyka na smutek,
a obce czyny i ludzie ulatują obok.
W którym wieczorze jak ten odnajdę
ciszę przechodzącą przez ugór czasu Bogiem i tobą?
Oto jest znów ulica niedzielna zamknięta w miejski kurz.
Obcy flet kroków, gdzie szopen płacze z okien.
Tak samo, tak samo, tak samo jak kiedyś
niebo patrzy obłe, jak smutek głębokie.
Dni ulatują w trwogę o ciebie,
noc obca gwiazdami zarasta i bladą miejską trawą.
Wiatr wspomnienia — chmurom oderwana gałąź.
A przecież
te same gwiazdy co tam kołyszą noc nad Warszawą.
wtorek, 21 lipca 2026
Mevlana Celaleddin Rumi .
Osiemset lat temu, 30 września 1207 roku,na terenie obecnego Afganistanu, przyszedł na świat Celaleddin Rumi, zwany Mevlaną – chyba najsłynniejszy filozof, poeta i mistyk ówczesnej Anatolii. Dziś przyznają się do niego zarówno Turcy, jak i Persowie.
Mawiał : „Po naszej śmierci nie szukajcie naszych cmentarzy! Miejsce naszego spoczynku jest w sercach ludzi”. Jego filozofia miała głęboki humanistyczny sens.
Mevlana Celaleddin Rumi
W miłosierdziu wielkodusznym bądź słońcem.
Wstyd podły skrywając bądź nocą.
W dawaniu szczodrym bądź rzeką.
W czarnej złości bądź śmiercią.
W łagodnej skromności bądź ziemią.
Niech Cię widzą, kim jesteś lub bądź, kim Cię widzą.
„Nie jesteś kroplą w oceanie. Jesteś całym oceanem w jednej kropli.”
niedziela, 19 lipca 2026
Jonasz Kofta - Kiedy się dziwić przestanę
| Tamara Łempicka |
Gdy w mym sercu wygaśnie czerwień
Swe ostatnie, niemądre pytanie
Nie zadane, w połowie przerwę
Ubożuchna rozsądkiem maleńkim
Czasem tylko popłaczę sobie
Łzami tkliwej i głupiej piosenki
By za chwilę wszystko zapomnieć
Kiedy się dziwić przestanę
Kiedy się dziwić przestanę
Będzie po mnie
Kiedy się dziwić przestanę
Zgubię śpiewy podziemnych strumieni
Umrze we mnie co nienazwane
Co mi oczy jak róże płomieni
Tylko życia straszliwe piękno
Mnie ominie nieśmiałą wiosną
Za daleko jej będzie do mnie
Kiedy się dziwić przestanę
Kiedy się dziwić przestanę
Będzie po mnie
Kiedy się dziwić przestanę
Lżej mi będzie i łatwiej bez tego
Ścichną szczęścia i bóle wyśmiane
Bo nie spytam już nigdy - dlaczego?
Błogi spokój wyrówna mi tętno
Gdy się życia nauczę na pamięć
Wiosny czułej bolesne piękno
Pożyczoną poezją zakłamię
I nic we mnie i nic koło mnie
Kiedy się dziwić przestanę
Kiedy się dziwić przestanę
Będzie po mnie.
sobota, 18 lipca 2026
Grzegorz Turnau - Piosenka dla ptaka
| Joni Johnson Godsy |
Kiedy podnieść się nie możesz
i ogarnia cię zwątpienie,
wtedy nie płacz, ptaku, nie płacz.
Podnieś głowę w stronę nieba,
uwierz skrzydłom,
własnym skrzydłom,
one kiedyś ci pomogą
unieść się nad ziemię, wstać.
Lot twój będzie tak wysoki,
lot twój będzie tak daleki,
ile wiary i nadziei
własnym skrzydłom możesz dać.
bliżej nieba, dalej ziemi,
nie zapomnij tam, w przestrzeni
nie zapomnij tam, w błękicie
o tym małym skrawku ziemi,
gdzie powstało twoje życie.
czwartek, 16 lipca 2026
LILLA LATUS
„Trudno opisywać te wiersze, bo doskonałość w nich zawarta jest i w tym, że innymi słowami niż słowa wiersza nie da się ich wytłumaczyć.
Wszystko napisane inaczej może stać się czymś banalnym albo brutalnym.
A dlaczego nie jest? To jest tajemnica dobrej poezji"
CREDO
nie wierzę w raj
bez psa z kulawą nogą
bez czarnego kota
przebiegającego drogę
Panu Bogu
nie wierzę w raj
bez motyla
który nie potrafi odróżnić
kapusty od fiołka
bez mrówki uginającej się
pod ciężarem sosnowej igły
nie wierzę w raj
bez muchy natrętnie
rysującej aureole
nad głowami świętych
bez papużek szczęśliwie
nierozłącznych
i bez pawia
dumnie
zasłaniającego tęczę
wierzę w raj
otwarty na oścież
CZWARTY FILAR
czy będziesz mnie kochał
gdy będę miała 90 lat
przestanę farbować włosy
i depilować nogi ?
czy będziesz ze mną
przebierać paciorki
różańca
gdy na okiennej szybie
ukaże się twarz Chrystusa?
moją rękę
pokrytą starczymi plamami?
czy będzie z nami
nasza nie ubezpieczona miłość?
sobie do serca
a ono rozrosło się
gałęziami westchnień
rozszalało urodą grzechu
którego się nie żałuje
teraz serce mam kwitnące
na mojej dłoni jabłko
chętne czerwienią
weź — to z mojego ogrodu
poniedziałek, 13 lipca 2026
Julia Hartwig ...... Próba
tabliczki z nazwami zapisane systemem Braille'a
Dla niewidomych
Chwytasz zapach i czytasz dłońmi nazwę
Masz wyobrazić sobie kwiat
Wyobrazić go sobie według jego nazwy
Może towarzyszy ci ktoś zaprzyjaźniony
kto opowie ci kwiat
Podziwiam dokładność jego opisu:
kształt ilość płatków wielkość układ korony
wysokość łodygi forma liścia Opis doskonały
niedziela, 12 lipca 2026
Anna Kamieńska - CO TO JEST MIŁOŚĆ
Muzyka czysta i wino wieczora
Nawet wiosenny deszcz
Pod jednym parasolem
Łaska jest łaską więc może być zabrana
Czy to jest miłość wracać do początku
Do dwóch zwiniętych w sobie rąk
I jeszcze głębiej w sen w którym wiruje
Młodość obłędny snop pszenicy w tańcu
Ale to nie to
To wezbranie krwi
A miłość to gdy odejmą ci słuch
I wzrok i głos i wszelkie siły
Czy to jest miłość
MOJA NIEDZIELNA KARTKA Z KALENDARZA
Żyjemy prędko.
jest świadomością przemijania? Chęcią,
aby zmieścić się w sobie przydzielonym czasie?
Nie wiem tego i nie chcę pamiętać
o g r a n i c z e n i a, w jakim żyję.
Żyję
szybko, bo w ruchu widzę życie, chciwie
chłonę zapach dojrzałych zbóż, które czekają
na żniwiarzy; a żniwa są po sianokosach,
które pachniały przedtem; a przedtem akacje
i bzy jak banał – całe abecadło
zapachów. Ulewa kwiatów, krzewów, drzew.
Czy żyjąc szybko – żyje się podwójnie?
Żyjąc powoli, wolniej się umiera?
W jedynym życiu, jakie dane ciału,
by na śmierć czekać – czasu mam za mało:
ona posłusznie czeka mnie poza nim.
sobota, 11 lipca 2026
Czesław Miłosz ..... TO
Żebym wreszcie mógł powiedzieć, co siedzi we mnie.
Wykrzyknąć: ludzie, okłamywałem was
mówiąc, że tego we mnie nie ma,
kiedy TO jest tam cięgle, we dnie i w nocy.
Chociaż właśnie dzięki temu
umiałem opisywać wasze łatwopalne miasta,
Wasze krótkie miłości i zabawy rozpadające się w próchno,
kolczyki, lustra, zsuwające się ramiączko,
sceny w sypialniach i na pobojowiskach.
Pisanie było dla mnie ochronną strategią
zacierania śladów. Bo nie może podobać się ludziom
ten, kto sięga po zabronione.
z kładką między sitowiem, dolinę,
w której echu pieśni wtórzy wieczorne światło,
i wyznaję, że moje ekstatyczne pochwały istnienia
mogły być tylko ćwiczeniami wysokiego stylu,
a pod spodem było TO, czego nie podejmuję się nazwać.
TO jest podobne do myśli bezdomnego,
kiedy idzie po mroźnym, obcym mieście.
I podobne do chwili, kiedy osaczony Żyd
widzi zbliżające się ciężkie kaski niemieckich żandarmów.
TO jest jak kiedy syn króla wybiera się na miasto
i widzi świat prawdziwy: nędzę, chorobę, starzenie się i śmierć.
TO może też być porównane do nieruchomej twarzy kogoś,
kto pojął, że został opuszczony na zawsze.
Albo do słów lekarza o nie dającym się odwrócić wyroku.
Ponieważ TO oznacza natknięcie się na kamienny mur,
i zrozumienie, że ten mur nie ustąpi żadnym naszym błaganiom.
Czesław Miłosz
kwiecień 28, 2011
piątek, 10 lipca 2026
Wojciech Młynarski...... Lubmy się trochę
Nim się sny poetów ziszczą,
nim się wina dzban utoczy,
zanim szczęściem nam zabłyszczą
umęczone nasze oczy,
nim nas głupcy brać przestaną
na wypranych słów taniochę,
ludzie, gdy wstaniemy rano,
lubmy się trochę!
Nim na czoła włożym wieńce,
zanim przejrzą ślepe kuchnie,
nim weźmiemy się za ręce,
nim dokoła radość buchnie,
nim mentora nadętego
zajmą kalambury płoche,
ludzie, w środku dnia szarego
lubmy się trochę!
Nim w dziecinną się grzechotkę
zmieni kpiarski kaduceusz,
nim się zrobi miny słodkie
na kolejny jubileusz,
nim szarlotkę się upiecze
i zaprosi pannę Zochę,
ludzie, w swojski nasz odwieczerz
lubmy się trochę!
Pocieszajmy tym lubieniem
skołowane nasze główki,
nie próbujmy go zamieniać
na zaszczyty czy złotówki,
ty nas, drogo życia, prowadź,
a my, twym pokryci prochem,
aby idąc, nie zwariować -
lubmy się trochę!
Wojciech Młynarski
czwartek, 9 lipca 2026
Franciszek Karpiński.......DUMA, / DO MOJEJ PRZYSZŁEJ.....
Franciszek Karpiński.
Urodził się w 1741r. w zubożałej rodzinie szlacheckiej - zmarł 16 września 1825r.
Uczył się w kolegium jezuickim w Stanisławowie, a następnie ukończył Uniwersytet Lwowski, gdzie uzyskał tytuł doktora filozofii i teologii. W 1770 wyjechał do Wiednia, by tam dopełnić swą edukację. Po powrocie do kraju wiódł skromne życie ziemianina-dzierżawcy, pracował również jako nauczyciel na dworach magnackich. Sławy doczekał się za życia. Szybko stał się poetą ludowym i narodowym. Jego utwory śpiewano w Rosji, Francji, Czechach i Niemczech. Największą sławę przyniosła mu sielanka "Laura i Filon" Niektóre jego pieśni przetrwały do dziś : m.in."Kiedy ranne wstają zorze", "Wszystkie nasze dzienne sprawy" oraz jedna z najpiękniejszych polskich kolęd "Bóg się rodzi".
Nazywano go "poetą serca", "poetą zmysłów", "kochankiem Justyny", lecz mimo wielkich miłosnych uniesień przelewanych na papier, Karpiński nie zaznał szczęścia u boku żadnej z trzech ukochanych Justyn i do końca życia pozostał sam.
| Jean Pierre Norblin de La Gourdaine |
Kiedy Czech, Węgrzyn, Wołoch, Prus hardy poddaje się
I od północy Moskwicin twardy berło niesie.
Póki po zbroi Polaka brodę wiatr rozwijał,
Jadł swoje zboże, pił swoje wodę, wtenczas bijał.
Ale jak zbytki, co wszystko psują, nastąpiły,
Z Polską się bronią same mocują rdze i pyły.
Wstań z zimnych grobów, obudź zaspałe, mężu jaki,
Pokaż do sławy pozarastało męstwa szlaki!
I kiedy z siebie nie damy szydzić do ostatka,
Swoich się dzieci nie będzie wstydzić Polska-matka.\\
DO MOJEJ PRZYSZŁEJ
| Charles Edouard Deford |
I późny ogień miłości zażegać,
Czego po tobie żądałbym i wzajem,
Obacz, coć za twe ofiary oddajem:
Nie chcę cię młodym ozdobionej wiekiem,
Ani przyprawnych jagód róży z mlekiem:
Zima nadchodzi, minąłem się z latem,
Na cóż na mrozy narażać się z kwiatem ?
Z którą się wiekiem różniemy niewiele,
Która ma cnotę i rozum w podzielę,
Która zna ludzi, ulega w ich błędzie,
Ta mej wędrówki towarzyszką będzie.
Ta, która ucisk jaki wycierpiała,
Znieść złą fortunę i dobrą umiała,
Dźwigając skromnie nałożone brzemię,
Raz w niebo, drugi spoziera na ziemię,
Przy niej ja stanę, gotów do podróży,
Słota nam albo pogoda posłuży,
Czy szlak przestrony, czyli się zacieśni,
Szczęścia mojego śpiewać będę pieśni.
Kiedy się burza zaweźmie umyślnie
I łzy jej z oczu niewinnych wyciśnie,
Ja, zebrawszy je, w sercu mojem złożę;
Żal podzielony nie tak trapić może.
Nie przejdą do niej złej fortuny strzały,
Piersi ją moje będą zasłaniały;
Gdy od pocisków schronię ją do końca,
Nazwę to szczęściem, raniony obrońca.
Dla niej już tylko me poświęcę rymy,
I kiedy zgonem bieg nasz dokończymy,
Jeśli kto zechce o me pisma pytać,
I o niej będzie wiek potomny czytać.