poniedziałek, 24 czerwca 2024

Wiersze - językiem poetów...


Wiersze to język
bezgłośny płacz
wezbrany ból
bunt wewnętrzny –
wiersze to język niezwykły
umożliwiający mowę w milczeniu
to schron
gdy gubię się w gąszczu
życia.

- Halina Birenbaum








* * *
Uciekam w skorupę wiersza
jakbym w nim szukał recepty na szczęście
lub źródła z którego można napić się radości
wiersze wygasają jak ogniska
zostaje po nich zimna ciemność nocy
którą można poparzyć się aż do bólu
słucham świerszcza ukrytego w słowach
który próbuje przestroić codzienność
w kolory tęczy
podobno na tratwach wierszy
można dopłynąć do Boga
który ułożył świat jak poemat
miłość jest jedynym wierszem
innych nie ma

ks. Wacław Buryła




* * *
Barwy ze słońca są. A ono nie ma
Żadnej osobnej barwy,
bo ma wszystkie.
I cała ziemia jest niby poemat,
A słońce nad nią przedstawia artystę.

Kto chce malować świat
w barwnej postaci,
Niechaj nie patrzy nigdy
prosto w słońce.
Bo pamięć rzeczy,
które widział, straci,
Łzy tylko w oczach zostaną piekące.

Niechaj przyklęknie,
twarz ku trawie schyli
I patrzy w promień od ziemi odbity.

Tam znajdzie wszystko,
cośmy porzucili:
Gwiazdy i róże, i zmierzchy i świty.

Czesław Miłosz

sobota, 22 czerwca 2024

WYBRANE FRASZKI..... / cz. 1 XIX wiek./

Antoni Słonimski:
"Zmieniają się ustroje, systemy, klimaty – ideowe, polityczne, ekonomiczne – a nonsensy niezrozumiałych urzędowych zapisów, przemnożone przez urzędnicze ceremoniały i osobnicze kompleksy, jak trwały, tak trwają. I zdecydowanie nie jest to ten rodzaj naszego dziedzictwa, który należałoby chronić i czule pielęgnować. Można się przed nim jedynie bronić; jeśli się nie da inaczej, to choćby ironią.
Jasno, dobitnie, ale z czułością – oto ideał fraszki, który w naszym pejzażu literackim zda się dominować. Lekki z założenia utwór może mieć niekiedy solidne podłoże filozoficzne. Wielu autorów parających się tą twórczością ma również liczące się osiągnięcia na innych polach – ze szczególnym uwzględnieniem satyry i poezji.
Z natury rzeczy fraszki wolą zadawać pytania, niż podsuwać odpowiedzi, co sprawia, że stajemy się poniekąd, ich współautorami."






"O fraszce"

Jedynie wtedy coś waży fraszka,
gdy jest zarazem lekka i ważka.

Leopold Lewin





***

BIADA

Nie pomoże i męstwo, gdzie przezorność mała,
Samobójcze dążności Polska ma i miała.

Aleksander Fredro



***
Osioł­ko­wi w żło­by dano,
W je­den owies, w dru­gi, sia­no.
Uchem strzy­że, gło­wą krę­ci.
I to pach­nie, i to nęci.
Od któ­re­goż te­raz za­cznie,
Aby so­bie pod­jeść smacz­nie?
Trud­ny wy­bór, trud­na zgo­da –
Chwy­ci sia­no, owsa szko­da.
Chwy­ci owies, żal mu sia­na.

I tak stoi aż do rana,
A od rana do wie­czo­ra;
Aż na­resz­cie przy­szła pora,
Ze ośli­na po­śród ja­dła –
Z gło­du pa­dła.

Aleksander Fredro 


***

"Gdzie niebo?"

Do nieba patrzysz w górę a nie spojrzysz w siebie;
Nie znajdzie Boga, kto go szuka tylko w niebie.

Adam Mickiewicz



***

Czy ten ptak kala gniazdo, co je kala,
Czy ten, co mówić o tym nie pozwala?

Cyprian Kamil Norwid



***

CZY NIE PRAWDA?

Zabij jednego człowieka. Miecz szuka twej głowy,
Lecz zabij sto tysięcy, cały lud w okowy
Okuj dobrze – to wtenczas króle tego świata
Posłów przyślą i uczczą cię imieniem brata
 
(Antoni Górecki, ps. Antoni Pełka)


***

NIEMOŻNOŚĆ 

Ktoś radził tułaczowi, żeby do Moskali
Pisał prośbę, co jemu majątki zabrali;
Ten rzecze: "Pisać do nich chęć moja gorąca,
Ale nie mam czym pisać: brak mi dział tysiąca".

 (Antoni Górecki, ps. Antoni Pełka)


***

"Nagrobek urzędnikowi"

Wielka była polityka
Tego pana urzędnika:
Nie dał zgorszenia nikomu,
Bo kradł zawsze po kryjomu.

Alojzy Żółkowski


***
"Polityka personalna"

Wylaliście go? To jeszcze nie wszystko.
Nie pchajcie go na wyższe stanowisko.

Józef Prutkowski


***

"Świeca"

Mędrzec przy świecy w myśl się zaciął skrycie:
"Co dusza? Co ciało? Skąd się bierze życie?"
A gdy go zadziwia jasność i różnica,
Śród tych rozmysłów spaliła się świeca.
Dopiero w ciemni pojąć mu się zdało:
Że dusza ogień, a knot z łojem ciało.

[Jan Nepomucen Kamiński]



***

"Idylla maleńka taka…"

Idylla maleńka taka:
Wróbel połyka robaka,
Wróbla kot dusi niecnota,
Pies chętnie rozdziera kota,
Psa wilk z lubością pożera,
Wilka zadławia pantera.
Panterę lew rwie na ćwierci,
Lwa – człowiek; a sam, po śmierci
Staje się łupem robaka.
Idylla maleńka taka.

Rodoć Mikołaj Biernacki


***

"Dwaj braminowie"

Jeden bramin z uszczerbkiem i czasu, i wzroku
Co dzień patrzał na słońce od rana do zmroku;
Drugi, sądząc, że nie jest godzien takiej chwały,
Zamknięty w ciemnym lochu siedział przez rok cały.
Coż się stało? Oślepli obadwaj czciciele!
Tem, że wcale nie patrzał, ów, że patrzał wiele.




***

 NA WODY SZTUCZNE

Sztuki u nas, widzę słyną,
W coraz większą wchodzą modę,
Fabrykowano nam wino,
Już fabrykują i wodę.


Doczekamy się tej chwili,
Gdy bardziej rozumy przetrzem,
Że jeszcze będziemy żyli
Fabrykowanym powietrzem

autor nn.

środa, 19 czerwca 2024

Jeremi Przybora - Staruszek do wszystkiego

 
Staruszek do wszystkiego
Jest niezawodny w skutkach,
Staruszek do wszystkiego:
Do domu i ogródka,
Na zimę i na lato,
Do miasta i na wieś,
Staruszek za opłatą
Korzyści może nieść.
Staruszek czar,
Staruszek sznyt,
Staruszek dar
I szczyt.
Staruszek sen,
Staruszek port,
Staruszek tlen
I tort.

mal. Charles  Spencelayh








Oszczędzaj więc na niego,
Do niego szczerze dąż,
Staruszek do wszystkiego
Opatrznościowy mąż.

Ożenek lub zamęście
To ryzykowna dróżka,
Dlatego znajdziesz szczęście
Najłatwiej u staruszka.
W Rumparii księdze trzeciej
Powiada dobra wróżka,
Że nieraz zamiast dzieci
Jest dobrze mieć staruszka,




Jeśli staruszek ów
Jest czysty oraz zdrów.
Staruszek do wszystkiego
To niecodzienna gratka:
Do odgarniania śniegu,
Do podlewania kwiatka,
Do zupy nastawienia,
Do zabawiania pań,
Do wyfroterowania
I do wymiany zdań.


mal. Charles  Spencelayh






Staruszek czyn,
Staruszek zysk,
Staruszek klin
I błysk.
Staruszek brat,
Staruszek dłoń,
Staruszek kwiat
I woń.
On da ci, czego nie da
Z kimkolwiek innym traf,
Więc zastaw coś lub sprzedaj
Staruszka sobie spraw!
Jest dobrze mieć staruszka,

Jeremi Przybora

wtorek, 18 czerwca 2024

Andrzej Waligórski - KARIERA






Kiedy szef pośle cię po piwo,
To pomyśl sobie: - Niech ja stracę!
I kopnij się do kiosku żywo,
Bo coraz trudniej dziś o pracę.

Szef to tak prawie jak twój tato;
Raz skarci, raz pieszczotą muśnie,
Gdy szef oznajmi ci, żeś matoł,
Przyozdób twarz w barani uśmiech.


I bądź matołem w danej chwili,
Choćbyś miał cztery fakultety,
Bo szef przenigdy się nie myli,
Dlatego on jest szefem, nie ty.
..
Lecz i dla ciebie, choć żeś mały,
Jest także satysfakcji strefa:
Oto twój szef, choć tak wspaniały,
Nad sobą ma większego szefa..
.
I też mu dusza idzie w pięty,
Kiedy szef spyta go jowialnie:
- Czy pan jest niedorozwinięty?
On wówczas bąka: - Naturalnie...




Pomnijcie urzędnicy młodzi
Oraz wy, starsi wyjadacze;
Należy się na wszystko godzić,
Albo na prawie wszystko raczej...

Bo gdy z ust szefa padnie zdanie
Rzucone w gniewie, lub ferworze:
- A całujżesz mnie drogi panie!
To ty nie całuj go broń Boże!!!


Niech ci do głowy to nie strzeli, -
Zrób krok, lecz cofnij się z powrotem
I jęknij: - Gdzież bym się ośmielił
Chociaż po nocach marzę o tem...
.
Taka pokora szefa wzrusza,
Lice rozchmurzy wnet ponure
I mruknie: - Dureń, ale dusza...
Brawo! To znak, że pójdziesz w górę!!!

Andrzej Waligórski


Temat  utworu wiecznie żywy i aktualny.  Waligórskiego już nie ma, a jego satyryczne wiersze wraz z upływającym czasem wędrują za nami i z nami. 
 

Ks. Jan Twardowski - Nie tak nie tak


Moja dusza mi nie wierzy
moje serce ma co do mnie wątpliwości
mój rozum mnie nie słucha
moje zdrowie ucieka
moja młodość umarła
moje fotografie rodzinne nie żyją
mój kraj jest już inny
nawet piekło zmyliło bo zimne


nakryłem się cały żeby mnie nie było widać
ale łza wybiegła
i rozebrała się do naga

Ks. Jan Twardowski



niedziela, 16 czerwca 2024

Jerzy Harasymowicz - Spacer....Rodowód.... Cały mój dobytek..... Nadzieja


Wracam nieraz do poezji Jerzego Harasymowicza - przedstawiciela poezji "wizji".....  

Kiedyś TU o nim  pisałam.....  

W jego twórczości przeplata się codzienna rzeczywistość z fantastyką baśni i wyobraźnią ludową. Poeta uchodził za samotnika, indywidualistę.... zakochanego w Bieszczadach. I tam, w poruszającym wierszu, Jerzy Harasymowicz, zamieścił swój literacki testament:


"Kiedy jak buki na mróz serce mi pęknie
połóżcie mnie na wóz z widokiem na Bieszczady
na wielki pożar gór na wielką jesień
którą sam roznieciłem pisaniem
Niech ten wóz sam jedzie w zawieję liści
Niech tam na wieki zostanie."




Zgodnie ze swoją wolą, piewca Bieszczad w 1999r w wieku 66 lat spoczął w ukochanej, bieszczadzkiej krainie.



Nadzieja

Wierzę że buczyna
do której brnąłem po kolana w liściach
do której serce przylgnęło jak huba
która była mi
szumiącą dobrym słowem
matką

Wierzę
że ta buczyna
wstawi się kiedyś
za mną



Spacer

Musieliśmy razem
dziwnie wyglądać
takiej pary się już
nie spotyka
 

Ty jak jaskółka czarna
jak jaskółka w locie
nad łąkami przewrotna
 
Mała
że mogłem cię schować
do kieszeni poematu
 
Ja - siwy jak zima
wszystko dochodziło do mnie
z daleka
jedyne co zauważałem
to czarne bratki
które niosłaś

Wydawało mi się
że idziemy parkiem
lecz szliśmy
hałaśliwym życiem
które wytykało nas
wszystkimi ulic
palcami


Rodowód

Po pradziadach mam

Po babce Niemce
trąby skłonności dęte
gramatyczne rymy

Po dziadku Rusinie
ikony w kadzideł w dymie
zdolności diaka skryby

Po matce Tatarce
nieokiełzaność życia
świst uczuć
sumienie czarne

Jestem stołem
zapisanym już dawniej


Cały mój dobytek

Mój cały dobytek
to długa koszula poematu
w której sypiam
i w której przyjmuję gości
 
Wykrzywione buty z nosami
zakręconymi do góry
jak dziób dżonki
 
I jeszcze stół
biegnący truchtem
pełen juków wyobraźni
 
Poza tym u pasa mam
drewniany kubek dnia
 
To wszystko

MOJA NIEDZIELNA KARTKA Z KALENDARZA.


 

piątek, 14 czerwca 2024

Zbigniew Herbert - Pan Cogito szuka rady

 

Zdzisław Beksiński


Tyle książek słowników
opasłe encyklopedie
a nie ma kto poradzić

zbadano słońce
księżyc gwiazdy
zgubiono mnie

moja dusza
odmawia pociechy
wiedzy

wędruje tedy nocą
po drogach ojców

i oto
miasteczko Bracław
wśród czarnych słoneczników

to miejsce które opuściliśmy
to miejsce które krzyczy

jest szabas
jak zwykle w szabas
ukazuje się Nowe Niebo
- szukam ciebie rabi
- nie ma go tutaj -
mówią chasydzi
- jest w świecie szeolu
- miał piękną śmierć
mówią chasydzi
- bardzo piękną
tak jakby przeszedł
z jednego kąta
cały czarny
w ręku miał
Torę płonącą

- szukam cię rabi

- za którym firmamentem
ukryłeś mądre ucho

- boli mnie serce rabi
- mam kłopoty

może by mi poradził
rabi Nachman
ale jak mam go znaleźć
wśród tylu popiołów

środa, 12 czerwca 2024

Anna Kamieńska - Zapominanie


Alexander Vladykin



Więc na pewno nigdy już nie przypomnę?
Więc wszystko ma być zapomniane?
Więc i to, co wielkie i co błahe
jednakowo gorliwie ściera nasza słabość?

Czy możliwe, aby gdzieś w zakamarku
nie pozostał okruch wzroku,
nie zapisał się głos, choćby gniewny,
wątłą rysą na szarej pieczęci?

Tylko dogrzebać by się do tej pra-chwili,
odwalać warstwę ciemności po warstwie,
odsypywać wspomnienie po wspomnieniu…

Tam trwa, w ułamku błyskawicy –
prawdziwa. Nagły promień
obrysuje koleiny łez,
podważy dłutem powieki.



Ona spojrzy.
Ale jej wzrok nie pochwala zuchwałego dociekania.
Zapomnienie – to jedyne,
co darować mogą żywym umarli,
co od zmarłych przyjąć mogą żywi.

Anna Kamieńska.

poniedziałek, 10 czerwca 2024

Aleksander Puszkin - Bajka o rybaku i złotej rybce. /streszczenie/

 

Utwór Puszkina stanowi metaforę jednego z oblicz ludzkiej natury,to bajka nie tylko dla dzieci. 

 

Bajki dla dzieci - O rybaku i złotej rybce |Świat Dzieci| - CDA 

Ry­bak i jego żona od po­nad trzy­dzie­stu lat mieszkali w ubogiej chatce nad brzegiem morza. Obo­je byli już ludź­mi w po­de­szłym wie­ku. 

Męż­czy­zna co­dzien­nie rano wy­cho­dził na po­łów, a jego żona w tym cza­sie zaj­mo­wa­ła się przę­dze­niem.
Pew­ne­go dnia, ry­ba­ko­wi nie do­pi­sy­wa­ło szczę­ście. 
Gdy po raz pierw­szy za­rzu­cił sieć, wró­ci­ła peł­na mułu. 
Za dru­gim ra­zem, zło­wił wy­łącz­nie tra­wę mor­ską. 
Gdy jed­nak za­rzu­cił ją po raz trze­ci, do­szło do nie­sa­mo­wi­te­go zda­rze­nia. 
Wyłowił złotą rybkę, któ­ra ode­zwa­ła się do nie­go ludz­kim gło­sem. 
Obie­ca­ła mu, że je­śli wy­pu­ści ją z po­wro­tem do mo­rza, speł­ni wszyst­kie jego ży­cze­nia. 
Ry­bak prze­stra­szył się, ale pozwolił rybce odpłynąć, nie żądając niczego w zamian. 
 
 Po­bło­go­sła­wił ją i ży­czył jej szczę­śli­we­go ży­cia na wol­no­ści.
 
Męż­czy­zna wró­cił do domu i opo­wie­dział żo­nie o tym nie­zwy­kłym wy­da­rze­niu. 
Ko­bie­ta wpa­dła w gniew, gdy do­wie­dzia­ła się, że mąż nie wy­ko­rzy­stał swo­jej szan­sy. 
Za­czę­ła go ob­ra­żać i za­rzu­cać mu głu­po­tę. 
Stwier­dzi­ła, że po­trzeb­ne jest jej nowe ko­ry­to, po­nie­waż sta­re się po­tłu­kło.
Ry­bak udał się nad mo­rze, nie­śmia­ło przy­wo­łał ryb­kę i poprosił o nowe koryto. 
Zło­ta ryb­ka speł­ni­ła jego ży­cze­nie i ka­za­ła odejść z Bo­giem. 

Gdy jed­nak męż­czy­zna wró­cił do domu, żona po­now­nie była roz­gnie­wa­na. 
Uwa­ża­ła, że mąż po­wi­nien od razu po­pro­sić o nową cha­tę. 
Ry­bak nie­chęt­nie wró­cił nad mo­rze, któ­re­go wody za­czę­ły się bu­rzyć. 
Opo­wie­dział ryb­ce, że jego żona jest jesz­cze bar­dziej roz­gnie­wa­na. 
Ze wsty­dem poprosił o nowy dom.
Ryb­ka po­now­nie obie­ca­ła speł­nić jego proś­bę i ka­za­ła mu odejść z Bo­giem. 
 
Na miej­scu sta­rej le­pian­ki po­ja­wi­ła się nowa, pięk­na cha­ta. 
Była zbu­do­wa­na z dę­bo­wych bali. Mia­ła świe­żo bie­lo­ny, ce­gla­ny ko­min. 
Nowe okno spra­wi­ło, że izba sta­ła się ja­sna.
Żona jed­nak po­now­nie nie była za­do­wo­lo­na. 
Ko­lej­ny raz za­czę­ła ob­ra­żać swo­je­go męża. 
Stwier­dzi­ła, że chce zostać szlachcianką i mieć wła­sny herb. 
Ry­bak wró­cił nad ciem­ne, wzbu­rzo­ne mo­rze. 
Po­now­nie za­czął ża­lić się na swo­ją gniew­ną i wy­ma­ga­ją­cą żonę. 
Ze wsty­dem prze­ka­zał ryb­ce ko­lej­ne ży­cze­nie ko­bie­ty. 
Ryb­ka zgo­dzi­ła się uczy­nić jego żonę szlach­cian­ką. 
Ko­lej­ny raz ka­za­ła mu odejść z Bo­giem. 
 
Na miej­scu cha­ty po­ja­wił się dwór szla­chec­ki. 
Żona nie była już pro­stą, wiej­ską ko­bie­tą, ale szlach­cian­ką. 
Mia­ła na so­bie so­bo­le fu­tro, cze­pek z bro­ka­tu, per­ły, kosz­tow­ne pier­ście­nie i nowe, czer­wo­ne bu­ci­ki. Usłu­gi­wa­ła jej służ­ba, któ­rą ko­bie­ta biła i szar­pa­ła za wło­sy. 
Ry­bak stwier­dził, że jego żona ma już chy­ba wszyst­ko, cze­go mo­gła­by żą­dać. 
Ko­bie­ta po­now­nie wpa­dła w gniew i wy­sła­ła męża do pra­cy w staj­ni.  
Po dwóch ty­go­dniach, żona po­now­nie za­czę­ła być nie­za­do­wo­lo­na. 
Po­wie­dzia­ła, że chce zostać carycą. Ry­bak uwa­żał, że ko­bie­ta ośmie­szy się przez tak wy­gó­ro­wa­ne ży­cze­nie i od­mó­wił pój­ścia nad mo­rze. 
Żona ude­rzy­ła go i po­now­nie za­czę­ła ob­ra­żać. 
Męż­czy­zna nie miał od­wa­gi dłu­żej jej się opie­rać, dla­te­go ustą­pił. 
Woda sta­ła się jesz­cze ciem­niej­sza i groź­niej­sza. Ryb­ka po­now­nie zgo­dzi­ła się speł­nić ży­cze­nie i ka­za­ła mu odejść z Bo­giem.

Na miej­scu dwo­ru po­ja­wił się car­ski pa­łac. 
Ko­bie­ta była oto­czo­na służ­bą, bo­ja­ra­mi i szlach­tą, któ­rzy speł­nia­li wszyst­kie jej ży­cze­nia. 
Zaj­mo­wa­ła miej­sce przy wy­staw­nym sto­le w swo­jej kom­na­cie. 
Piła za­gra­nicz­ne trun­ki i za­ja­da­ła się pier­ni­ka­mi. 
Mąż po­wie­dział jej, że w tej chwi­li z pew­no­ścią ma już wszyst­ko. 
Ko­bie­ta po­now­nie wpa­dła w gniew. 
Kazała wypędzić rybaka, a jej służ­ba do­tkli­wie go po­bi­ła. 
Usły­szał, że na car­skim dwo­rze nie ma miej­sca dla zwy­czaj­ne­go chło­pa. 
Po dwóch ty­go­dniach, ko­bie­ta na­ka­za­ła od­na­leźć swo­je­go męża. 
Po­wie­dzia­ła, że ma pro­sić ryb­kę, aby zo­sta­ła władczynią wszystkich mórz świata. 
Chcia­ła za­miesz­kać w oce­anie i mieć zło­tą ryb­kę na każ­de swo­je za­wo­ła­nie. 
Ry­bak nie miał od­wa­gi sprze­ci­wić się żo­nie. 
Na mo­rzu roz­pę­ta­ła się bu­rza. 
Męż­czy­zna po­wtó­rzył ryb­ce proś­bę swo­jej żony. 
Ta jed­nak tym ra­zem nic nie od­rze­kła, tyl­ko zgi­nę­ła w fa­lach. 
Ry­bak dłu­go cze­kał na od­po­wiedź, aż w koń­cu wró­cił do domu. 

Na miej­scu car­skie­go pa­ła­cu, ponownie pojawiła się uboga lepianka z roz­bi­tym ko­ry­tem. 

Antoni Słonimski – „Ten jest z ojczyzny mojej”

 

 

 

 Wiersz Antoniego Słonimskiego został  jakby na nowo odkryty, chociaż wartości, na jakie zwraca uwagę, są uniwersalne. To przede wszystkim zjednoczenie się ludzi w obliczu wojny – bez względu na narodowość i pochodzenie. W wierszu Słonimskiego możemy być Grekami, Norwegami czy Ukraińcami. I jak pisze poeta – to właśnie stanowi o naszym człowieczeństwie.

 
 
 
Ten , co o własnym kraju zapomina
Na wieść, jak krwią opływa naród czeski,
Bratem się czuje Jugosłowianina,
Norwegiem, kiedy cierpi lud norweski.

Z matką żydowską nad pobite syny
Schyla się, ręce załamując z żalem,
Gdy Moskal pada – czuje się Moskalem,
Z Ukraińcami płacze Ukrainy.

Ten, który wszystkim serce swe otwiera,
Francuzem jest, gdy Francja cierpi – Grekiem,
Gdy naród grecki z głodu obumiera.
Ten jest z ojczyzny mojej. Jest człowiekiem.
 
Antoni Słonimski.