niedziela, 11 października 2026
piątek, 9 października 2026
Agnieszka Osiecka.
Dziś - 9 października obchodziłaby 90-te urodziny.
Autorka tekstów do dwóch tysięcy piosenek, które wywarły ogromny wpływ na polską scenę muzyczną i teatralną. Jej twórczość jak mówila "bierze się ze współczucia, ale nie z jakiejś litości, tylko ze współodczuwania świata"
Przypomne dziś kilka jej popularnych, zapewne znanych wszystkim od zawsze utworów .. pytając po staropolsku: " znacie, znamy, no to posłuchajcie"...... no to poczytajcie!
Dozorca bramę otwiera,
Pacierze senne ktoś gdera,
Wracają z nocnej zmiany już.
Na niebie blask porannych zórz,
Przy kawie samotnej,
Przy chlebie samotnym marzę...
Czasem chce się do człowieka,
Kiedy szczęścia brak,
Kiedy na nas nikt nie czeka
Albo byle jak.
Czasem chce się do człowieka,
Gdy się jest na dnie,
Film nie pomaga,
Książka to blaga, nie, nie, nie!
Bo nam chce się do człowieka,
Knajpy znają nas,
Musi minąć jakiś czas,
Musi wyschnąć rzeka,
Muszą zblednąć sny,
Wtedy wrócą zwykłe dni.
Dozorca bramę zamyka,
Ostatni przechodzień znika,
Na strychu wielkie pranie schnie,
Po cichu mysz okruchy je,
Zasypiam zbyt wcześnie,
I marzę już we śnie, we śnie...
Czasem chce się do człowieka,
Kiedy szczęścia brak,
Kiedy na nas nikt nie czeka
Albo byle jak.
Czasem chce się do człowieka,
Gdy się jest na dnie,
Film nie pomaga,
Książka to blaga, nie, nie, nie.
Nie pomoże żaden lekarz
Ani głupia złość,
Musi nadejść taki ktoś,
Kto chce też do człowieka,
Lepszy jest niż ty,
I otworzy Tobie drzwi...
Agnieszka Osiecka
Długie te nasze jesienie.
pora wrócić do własnych żon
czernieje klon...
Pora wrócić do dawnych rachunków
tych z gazownią i tych z Panem Bogiem,
pora wrócić do starych frasunków
już mrozy za progiem...
Oj, długie te nasze jesienie
przedpokoje, przedsionki i sienie
przed zimą ostatnie postoje
niepokoje, spokoje...
Czas wyciągnąć obrączki z szuflady,
być gotowym na ważne narady,
pora zioła zaparzyć przed snem
pogwarzyć z psem...
Pora dziecku powiedzieć, że tata
zaprowadzi je znowu do szkoły
wierz mi synku, ty będziesz miał brata
tak mówią Anioły...
Oj, długie te nasze jesienie
przedpokoje, przedsionki i sienie
przed zimą ostatnie postoje
niepokoje , spokoje...
Do spiżarni już pora coś wrzucić
żal wyżalić i smutki wysmucić
na sylwestra wykupić bon
dla żon, dla żon...
A gdy nazbyt zaboli to wszystko,
gdy zapłonie i skromność i pycha,
no to w końcu...do wiosny już blisko
już blisko, do licha...!
oj, krótkie te nasze jesienie
przedpokoje, przedsionki i sienie
przed zimą ostatnie postoje
niepokoje, spokoje...
Na naszą słabość i biedę,
niemotę serc i dusz.
Na to, że nas nie zabiorą
do lepszych gór i mórz.
Na czarnych myśli tłok,
na oczy pełne łez
lekarstwem miłość bywa.
Jeżeli miłość jest,
jeżeli jest możliwa.
Na ludzką podłość i małość,
na oschły Boży chłód.
Na to, że nic się nie stało,
a zdarzyć miał się cud.
Na szary mysi strach,
bliźniego wrogi gest,
ratunkiem miłość bywa.
Jeżeli miłość jest,
jeżeli jest możliwa.
Tu kukły ludźmi się bawią,
tu igra z nami czas.
Tu wielkie młyny nas trawią
i pył zostaje z nas.
Na to, że z pyłu pył
i za początkiem kres
ratunkiem miłość bywa.
Jeżeli miłość jest,
jeżeli jest możliwa.
Na krajów nędzę i smutek,
na okazałość państw,
policję, kłamstwo i nudę,
potęgę małych draństw.
Na nocny serca ból,
że człowiek żył jak pies
ratunkiem miłość bywa.
Jeżeli miłość jest,
jeżeli miłość jest...
Józef Baran - Ballada o Bogu na emeryturze
co ja się go naszukałem
góry lasy przetrząsałem
i nic
w parafii pipidówa-zdrój
uśpiłem plebana winem porzeczkowym
i wykradłem mu zza pazuchy mapę
zaraz o świcie wyruszyłem
z pękatym brzuchem plecaka
piąłem się z trudem
jak koń zaprzęgnięty do pługa
i zbiegałem z górki na pazurki
szedłem i szedłem
leśnymi tunelami
gliniastymi jarami
kędy tylko węże korzeni
minąłem tłumy zbóż
biorące udział w pochodzie majowym
minąłem chatkę na kurzej stopce
gdzie chłop i baba mieszkają
bardzo starzy oboje
minąłem na łąkach białe konie
z rozpuszczonymi grzywami
które zdezerterowały od wozów
i dwoje zagubionych leśnych dzieci
które wracały właśnie
od baby-jagi
szedłem i szedłem
kładką ścieżki
coraz wyżej i wyżej
aż
na samym poddaszu wsi
skąd bliżej do nieba niż do ziemi
gdzie czerwony znak wbity w chmurę
ujrzałem staruszka z siwym obłokiem brody
drepczącego w asyście trzmieli po ogrodzie
- tak, to ja jestem Bogiem
rzekł i uśmiechnął się smutno
oprowadził mnie po poletku
pokazując wiernego anioła zmienionego w psa
plantację sztucznych planet
ogródek z zakazanym drzewem wiadomości
ożywił się wyraźnie
na szklanej werandzie
przy przeglądaniu starych zdjęć
z albumu świata
piliśmy ptasie mleko
pocieszałem go że się nie zestarzał
a on w zamian zaciągając się z fajki
dymem pachnącym maciejką
zawierzył mi w tajemnicy
że spisuje pamiętniki
na odchodne staruszek
bardzo prosił o dyskrecję
- przychodzą tu różni tacy
pytają o początek i koniec świata
o takie inne rzeczy
tak jakbym ja to wszystko
jeszcze pamiętał...
tak jakbym ja to wszystko jeszcze pamiętał...
powiedział
rozkładając bezradnie ręce
środa, 7 października 2026
Czartoryski Alexander - A potem?
A potem?
kształtując czynem charaktery,
by mogła ich uwielbiać Pani.
O Nią są wojny i zwycięstwa,
przeboje, znoje, trudy klęski,
wysiłek najwyższego męstwa,
aż przyjdzie jeden. Ten zwycięski.
To testosteron tak im każe,
nieść kwiaty, hołdy i peany,
dać Pani wszelkie apanaże.
Kto Ją zdobędzie, Pan nad Pany!
A potem? Cóż ... zdobywca stwierdza
- jak widać w historycznym wątku -
na horyzoncie inna twierdza!
Zaczyna wszystko od początku :))
Tu konkwistador problem miewa:
nie odda twierdzy, bo i czemu.
W czasach, gdy była tylko Ewa,
żyć można było bez problemu :))
I bez żadnego zdobywania
kolejnych twierdz kresowych kraju ...
Powstał mi taki cień pytania:
nie można wrócić by do ... Raju?
Czartoryski Alexander
Andrzej Waligórski - EKSPORT I IMPORT
Polak pęcznieje jak balon z gumy,
Czeka na podziw i poważanie,
Widzi w tym bowiem powód do dumy,
Że cudzoziemcy rwą nasze panie.
Patriotycznego pełen prestiżu:
Sam Napoleon panią Walewską
Raczył używać w mieście Paryżu!
co Francuzom był raczej anty,
Odczuwał radość nie mniej kretyńską:
Co tam Walewska! Książę Konstanty
Był łaskaw ciupciać panią Grudzińską!
Na to pradziadek powiadał w gniewie,
Za orientacją będąc francuską:
Honoriusz Balzac w mieście Genewie
Spał z Ewą Hańską, z domu Rzewuską!
Każdy argument jak piorun gromki
Przeciwnikowi grozi awarią;
Szczęsna Potocka i kneź Patiomkin!
Ludwik Piętnasty z Leszczyńską Marią!
Z kart historycznych wstają wspaniali
Króle, wodzowie, nawet biskupy,
Którzy w przeszłości importowali
Nie tyle nasze głowy, co pupy.
Wyciągam z tego ponure wnioski:
Nietędzy widać z nas zalotnicy;
Rewanż wziął tylko Staś Poniatowski
Na Katarzynie Wielkiej, carycy!
Był dobry w łóżku, nikt nie zaprzeczy,
Z werwą rozegrał całą imprezę,
Ale że Polak, więc za te rzeczy
Dał wrednej babie zbyt drogi prezent...
By więc uniknąć wstydu i sromu,
I nie wpaść więcej w takie pułapki,
Błagam: Polacy, siedźcie żesz w domu!
Eksportujemy wyłącznie babki!
poniedziałek, 5 października 2026
Henryk Gryngerg.
Henryk Gryngerg - poeta, pisarz , eseista żydowskiego pochodzenia, laureat wielu prestiżowych nagród literackich, autor kilkudziesięciu książek, w których postawił sobie za cel bycie kronikarzem losu Żydów polskich.
Kiedyś, a ściślej - 8 lat temu pisalam już o nim. Krótko więc przypomnę - urodził się w 1936 roku w Warszawie. W okresie okupacji niemieckiej, ze względu na żydowskie pochodzenie ukrywał się na tzw. aryjskich papierach. Z całej licznej rodziny Holocaust przeżyli – dzięki pomocy Polaków – tylko on i jego matka. Ojca – zamordował polski chłop, któremu ten oddał na przechowanie dwie krowy. Dwuletniego brata, wydanego przez polskich sąsiadów również zabili.Niemcy Grynberg w swym pisarstwie podejmuje głównie tematykę Holocaustu i losu polskich Żydów.Od 1 kwietnia 1959 do 31 grudnia 1967 pracował w warszawskim Teatrze Żydowskim[3]. W 1967 wraz z zespołem teatru wyjechał na występy do USA i pozostał na emigracji.
Jest laureatem wielu nagród literackich, cztery jego książki były nominowane do Nagrody Literackiej Nike .
Orfeusz II
zanim ją pokochałem
zanim ja ujrzałem
nie wiem nawet jak miała na imię
wiem tylko że piersi jej miały wezbrać
miłością czystą i białą jak mleko
że oczy jej miały oświetlać mi noce
że usta jej miały ogrzewać mi dusze
a ręce jej miałem jak balsam
przykładać sobie do ran
że bez niej jest tu ciemno i zimno
i coraz silniej krwawią
nie zdążyła na swój ślub
ani na miłość
na swoje piersi oczy i usta
na życie
umarła w tysiąc dziewięćset czterdziestym pierwszym
drugim lub trzecim
może jeszcze zanim zaczęła chodzić
mówić a nawet patrzeć
może nie zdążyła się nawet urodzić
to po niej tak pusto w moim hadesie za życia
gdzie wdowcem się urodziłem
i nie ma nawet gdzie interweniować -
nie zdążyła pod mój ślubny baldachim
pod którym czekam do dziś
Szczęśliwy stary człowiek
Szczęśliwy stary człowiek
co pogrzebał już przyjaciół i wrogów
i może umrzeć kiedy chce
bez obawy że sprawi przyjemność
a tym bardziej ból
i jest panem swojego życia
a my niewolnicy przyjaciół naszych i wrogów
dla których musimy żyć
bardzo dobrze i bardzo długo
chodzimy zziajani po świecie
nie mogąc doczekać się kiedy
będziemy wreszcie tak starzy
żeby zacząć naprawdę żyć.
niedziela, 4 października 2026
ks. Jan Twardowski - Bliscy i oddaleni
bliscy boją się być blisko żeby nie być dalej
niektórzy umierają – to znaczy już wiedzą
sobota, 3 października 2026
Znalezione w starych zbiorach poezji.
piątek, 2 października 2026
Wisława Szymborska - Jacyś ludzie
W jakimś kraju pod słońcem
i niektórymi chmurami.
Zostawiają za sobą jakieś swoje wszystko,
obsiane pola, jakieś kury, psy,
lusterka, w których właśnie przegląda się ogień.
im bardziej puste, tym z dnia na dzień cięższe.
Odbywa się po cichu czyjeś ustawanie,
a w zgiełku czyjeś komuś chleba wydzieranie
i czyjeś martwym dzieckiem potrząsanie.
nad rzeką dziwnie różową.
Dokoła jakieś strzały, raz bliżej, raz dalej,
w górze samolot trochę kołujący.
Przydałaby się jakaś niewidzialność,
jakaś bura kamienność,
a jeszcze lepiej niebyłość
na pewien krótki czas albo i długi.
Coś jeszcze się wydarzy, tylko gdzie i co.
Ktoś wyjdzie im naprzeciw, tylko kiedy, kto,
w ilu postaciach i w jakich zamiarach.
Jeśli będzie miał wybór,
może nie zechce być wrogiem
i pozostawi ich przy jakimś życiu.
niedziela, 27 września 2026
sobota, 26 września 2026
ksiądz Jan Twardowski - Kiedy mówisz
nie pisz że los ciebie kopnął
nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
a od zwykłych rzeczy naucz sie spokoju
i zapomnij że jesteś gdy mówisz że kochasz
środa, 23 września 2026
Jeszcze o Jesieni.
O żadnej porze roku nie powstało tyle pięknej poezji, ale też żadna pora roku nie ma w sobie tyle nostalgii, smutku, piękna i powagi.
Z tej obfitości wierszy jesiennych wybralam kilka kierując się głównie moim jesiennym nastrojem.
POŻEGNANIE JESIENI - MARIAN GAWALEWICZ.
Żegnajcie jaskółki!.. czas bliski rozstania,
Już jesień was z letniej gościny wygania,
Więc lećcie pod Bożą opieką!...
Spoczynek nie rychło was czeka.
Żegnajcie jaskółki, pieszczochy natury,
Skrzydlata ty dróżbo człowieka!
Tu zima wnet spadnie, i śniegi, i grudnie,
I ciężkie się chmury przywloką —
Tam niebo jaśniejsze, cieplejsze południe
I słońce weselsze ma oko..
Tu jakby wpatrzone wciąż w ziemską niedolę,
Pod rzęsą łzę miało rok cały,
I chmurę zadumy posępnej na czole —
A uśmiech, jak z musu, niestały...
Wy lećcie swobodne! — nam strzecha rodzima
Wystarcza za nieba lazury —
U ognisk domowych nie straszy nas zima,
Ni wicher z północy ponury.
I chociaż się niebo nad nami zachmurzy,
Choć śniegi świat w koło zawieją —
My strzechy pilnujem od wichru i burzy —
I krzepim się wiosny nadzieją.
Więc lećcie spokojne o gniazda tu wasze —
Z powrotem będziemy wam radzi,
Gdy, wiosnę przynosząc, spadniecie w poddasze —
A teraz.... niech Pan Bóg prowadzi!
JESIEŃ - HENRYK ZBIERZCHOWSKI
wtorek, 22 września 2026
Jan Brzechwa - Ręce i nogi
Czemu cztery, a nie dwie?
Struś nogami biega dwiema,
Gdyby jedną nogę miał,
Czyby szedł, czy pędził w cwał?
Taki kangur, rzec by można,
To istota czworonożna,
Ale gdy go puścić w ruch,
Nóg używa tylko dwóch.
Ma dwie nogi każdy bociek,
Ale kto z uczonych dociekł,
Czemu każdy bociek w mig
Jedną nogę chować zwykł?
Obliczono, że stonoga
Ma sto nóg, lecz ta nieboga
Wolniej biegłaby niż kret,
Gdyby kret piechotą szedł.
Kiedy ślimak rusza w drogę,
Ma podobno jedną nogę.
Czy to noga? Chyba nie.
Może ktoś pouczy mnie.
Małpa nie ma nóg, lecz ręce,
Obliczyłem je naprędce,
Cztery ręce ma, nie dwie,
I dlatego tak się zwie.
Co jest lepsze? Ręce cztery?
Cztery nogi? Będę szczery
I otwarcie wyznam wam:
Chcę mieć to, co właśnie mam.
Ręka prawa, ręka lewa,
Człowiek innych rąk nie miewa.
Noga lewa, prawa tuż,
No i dość, wystarczy już.
Mam dwie nogi i dwie ręce,
Wcale nie chciałbym mieć więcej,
Bo określa właśnie to,
Co jest co, i kto jest kto.
Stąd wiadomo, żem nie krowa,
Żem nie kret, nie sowa płowa,
Żem nie wąż, nie kot, nie bóbr,
Nie stonoga i nie żubr.
Stąd się właśnie pewność bierze,
Że nie jestem ptak ni zwierzę,
Tylko człowiek, starszy pan,
niedziela, 20 września 2026
Ryszard Mierzejewski - Czarno-białe fotografie
czarno białe
fotografie sprzed lat pokazują
zapomniany
w czasie nie teraźniejszym
odchodzący świat







