Archiwum bloga

środa, 23 stycznia 2019

Dora Gabe - ROZTERKA

mal. Jarosław Jaśnikowski  

Otwarta tarcza zegara
patrzy na mnie dwunastoma
podkrążonymi oczami
jak na winowajczynię.
Czy to ja chciałam,
by świat ten zwariował?

Co mam robić?

Otulić kokonem
i jak jedwabnik
nić miękką i delikatną
snuć by
świat ten poskromić?

Czy też dłoń
w pięść żelazną zacisnąć?

A jeżeli delikatność
na nic się nie zda,
a ręka moja
nie pomocna,
co mam robić?

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska - BABCIA

Teresa Carreno

Za lat pięćdziesiąt siądzie przy fortepianie

(będzie miała wówczas wiosen siedemdziesiąt cztery)

babcia, co nosiła jumpery

i przeżyła wielką wojnę nudną niesłychanie.

Babcia, za której czasów jeździły tramwaje,

samolot pierwszych kroków uczył się po niebie,

a ludzie przez telefon mówili do siebie,

nie widząc się nawzajem.

Babcia pamiętająca Krakusa i Wandę,

a w każdym razie Piłsudskiego i Focha,

która się upajała jazz-bandem

i odbierała listy od listonosza,

której młodość zeszła marnie, bez kikimobilu,

biofonu, wirocyklu i astrodaktylu,

wpatrzona w film swój zblakły z uśmiechem tęsknoty,

zagra na fortepianie staroświeckie fokstroty.

wtorek, 22 stycznia 2019

Jan Twardowski - Ile razy





Milczenie podczas rozmowy
milczenie w liście
milczenie w książce telefonicznej
bo numer tylko został


milczenie w milczeniu
milczenie bo wielkie szczęście
milczenie bo miłość przyszła
a serce w klinice


milczenie bo dom rodzinny przypomniał
a spadła tylko mordka śniegu
milczenie po milczeniu


milczenie przed cenzurą
milczenie bo pies zawył jak przed wojną
ile to razy
nawet nie wierząc
spotykamy się w innym świecie

poniedziałek, 14 stycznia 2019

Tadeusz Różewicz - Unde malum?


                                                                      Skąd się bierze zło?
jak to skąd
z człowieka
zawsze z człowieka
i tylko z człowieka

człowiek jest wypadkiem
przy pracy
natury
jest
błędem

jeśli rodzaj ludzki
wyczesze się
własnoręcznie
z fauny i flory

ziemia odzyska
swój blask i urok

natura swą czystość
i nie-winność

żadne stworzenie poza
człowiekiem
nie posługuje się słowem
które może być narzędziem
zbrodni

słowem które kłamie
kaleczy zaraża

zło nie bierze się z braku
ani z nicości

zło bierze się z człowieka
i tylko z człowieka

jesteśmy w myśli jak
powiada Kant
a tym samym odtąd w bycie
inni niż czysta natura


niedziela, 13 stycznia 2019

Ernest Bryll - Miłości mojej mówię do widzenia


Miłości mojej mówię do widzenia
Już zawiadowca dał odjazdu znak
Już peron pusty na co czekać nie mam
Na jaki adres będę listy słał...

Miłości mojej mówię do widzenia
Napiszę kiedyś długi list
jak to umiałem czekać bez wytchnienia
i pod oknem Twym długo być...

Daleko pociąg błysnął latarenką
Jakby gwiazdeczka zajaśniała w mgle
Na tym peronie tak samotnie ciężko
Więc do widzenia – czy spotkamy się...

Miłości mojej mówię powodzenia
Do domu wracam, bo i gdzie
Napiszę albo nie jak dalej żyje się
Ty przecież wszystko już wiesz...

Mnie to czekanie wcale się nie dłuży
Codziennie będę na tej stacji stał
Może powróci kiedyś z tej podróży
Może się znudzi jej daleki świat

Miłości mojej mówię do widzenia
Kiedy powrócisz znajdziesz mnie
Może napiszesz mi, że czasem tęskno Ci
i, że pamiętasz wciąż mnie....

sobota, 12 stycznia 2019

Zbigniew Herbert - Zwierciadło wędruje po gościńcu

Firdevsi Feyzullah (1963



Mówią -
że sztuka jest zwierciadłem
które przechadza się po gościńcu

odbija wiernie realność
to niesamowite dwunożne lustro (…)

czasem sztuka odbija miraże
zorzę polarną
ekstazy nawiedzonych
uczty bogów
otchłanie
zmaga się także z historią
ze zmiennym powodzeniem
stara się ją oswoić
nadać ludzki sens

stąd balety
orkiestry
obrazy jak żywe
powieści różnorakie
wiersze (…)

sztuka stara się uszlachetnić
podnieść na wyższy poziom
wyśpiewać odtańczyć zagadać
zetlałą materię ludzką
zrudziałe cierpienie

piątek, 11 stycznia 2019

GEORGES HALDAS * * *













Bez ogniska własnego i domu
u końca tej podróży

Nie proście o nic więcej
Nie mam żadnego bagażu
Po prostu jestem i patrzę
uparcie i samotnie
w stronę gdzie morze szumi
tam gdzie gwiazda zapada

Żadnej łodzi ni brzegu
Niekiedy jeszcze zalśni
odblask dzieciństwa nikły
Lecz już nie zaręczyny

Punkt maleje w oddali

Zamykają się bramy
W tej jesiennej przestrzeni
Ptak w ostatnim przelocie
odlatuje bezgłośnie

czwartek, 10 stycznia 2019

Anna Świrszczyńska - Dzieci się zadziwią


Cicho

zamknęły się drzwi za 

odchodzącym.

Nie obudziły się

śpiące dzieci.


One dopiero rankiem się 

zadziwią,

że tak cicho

zawalił się w nocy

ich dom.

środa, 9 stycznia 2019

Jerzy Jurandot - Męski kapelusz


Męski kapelusz na naszym wieszaku
Oto jest sedno, wzmacniacz naszych sił
Męski kapelusz na naszym wieszaku
Jaki - wszystko jedno, byle by był

On daje jej pewność i dumę i rzewność
To godło przystani, to sztandar i straż
Wełniany, filcowy, wytarty czy nowy
Istotne to tylko, że jest, że go masz

Męski kapelusz…

Samotnej kobiecie niedobrze na świecie
Już tak urządzony nieszczęsny nasz glob
Więc choć samodzielne, rozważne i dzielne
Czujemy się lepiej gdy w domu jest chłop

Męski kapelusz…

Mężczyzna to częściej nieszczęście niż szczęście
Kłopotów z nim więcej niż z dzieckiem lub psem
A jednak bez tego nieszczęścia męskiego
Ni noc nie jest nocą, ni dzień nie jest dniem.
       




wtorek, 8 stycznia 2019

Czesław Bagiński * * *

Felix Mas

Pielęgnuj miłość niespełnioną,
powracaj do niej, jak do wiersza.
Niech tli się, tli się w nieskończoność,
gdy jest prawdziwa -- wciąż jest pierwsza.

Ona nie bywa natarczywa,
jest w tle, za mgłą rzeczywistości,
kiedy wygrywasz i przegrywasz
i nikt jej tobie nie zazdrości

Większość ją zwykle lekceważy,
o twojej nikt prócz ciebie nie wie,
i jeśli czasem o niej marzysz,
dostrzeżesz w gwiazdach, w kwiatach, w śpiewie ...

Marzenia takie z czasem gasną
a czasem mogą być ucieczką.
Nie pozwól, by ci ktoś zatrzasnął
na zawsze niepamięci wieczko.

Niech pozostanie utajoną 
w porywach wiatru, w szmerze liści.
Pielęgnuj miłość niespełnioną - 
ona się zawsze może ziścić.  

poniedziałek, 7 stycznia 2019

George Eliot -- Inaczej by było

Renso Castaneda
bo gdyby ludzie ze sobą rozmawiali
usiedli na ławie
słów dobierali ostrożnie i cierpliwie
to mogli by się zrozumieć

nie wygrażali by sobie w myślach
o żalu zapomnieli
zranienia wyschły by same
więcej słońc by było wokół
i więcej wiosny

mogli by iść zupełnie spokojnie
wśród jesiennych liści
śmierć nie była by im straszną
nawet na deszcz przystali by chętnie
i o spadaniu nie nucili pieśni

gdyby tak było.


George Eliot - Trzy kolory





Światło zespala ludzi,
przybiera barwy, mieni się, przeistacza.

Pierwszym kolorem jest miłość.
Rozgrzewa jak ogień i jak ogień parzy.
Nieraz tylko się tli, żarzy, gdy nie ma co palić.

Przywiązanie jest kolorem nieba
jawi się w odcieniach nocy i dnia,
tyle, że nocą śpi, a dniem zdaje się niewidzialne.

Trzecim kolorem jest strach przed samotnością.
Ujawnia się, gdy owa samotność zagląda nam w oczy.

W związku dwojga ludzi światło rozszczepia się na różne barwy,
a kiedy gaśnie nie ma już związku.

niedziela, 6 stycznia 2019

Ernest Bryll - On pukał do drzwi naszych


On pukał do drzwi naszych. A my zatajeni
Z zaciśniętym oddechem siedzieliśmy w ciszy
I każdy z nas udawał - pukania nie słyszy.
On pukał do drzwi naszych. A my przytuleni
Do betonowych ścianek naszego mieszkania,
Do mebli z takim trudem znalezionych w sklepach
Do makatek, co kryły na tynku spękania,
Chcieliśmy mieć choć chwilę spokoju...
On czekał.
Przez drzwi z cieniutkiej dykty słychać, jak waliło
Jego serce. Nierówno. Jakby zadyszane.
Pewno dlatego, że miał w sercu ranę
Albo może zwyczajnie winda nawaliła
I szedł pieszo na piętra...
Jak my właziliśmy
Z tą ciężką szafą, wersalką i stołem,
On dyszał teraz - jak my dyszeliśmy.
Żeby zamienić ściany tak więzienne gołe
W miękkość mieszkania...
- Panie, może potem
Jak kurz zetrzemy z podłóg. Jak wróci ochota
Zobaczyc kogoś.
Nie stój nam za drzwiami,
Nie człap po nocach pustymi schodami,
Nas teraz w domu nie ma. My nie wiemy sami
Czy tam w sobie jesteśmy...

sobota, 5 stycznia 2019

Elżbieta Zechenter - Spławińska - SZCZĘŚCIE

Maria Emilia Marem


"Chciano za szczęściem rozpisać listy gończe, ale nikt nie umiał podać rysopisu.”- 



Są kłopoty z ustaleniem jego tożsamości,

nie wiadomo, że jest, gdy jest.

Dopiero we wspomnieniach

daje się badać i rozumieć.



Mówi; tak, to ja,

pamiętam tę bystrą rzekę,

psa, niosącego dumnie gałąź

trzy osoby idące drogą:

trzy pokolenia

nikt z was nie zwracał na mnie uwagi,



Czasem pozwala się rozpoznać

rozdaje wizytówki —

potem wystawia nam słony rachunek

łez

Elżbieta Zechenter - Spławińska - BRAK RAJU

Michael Cheval

Głupia Ewo jak mogłaś nie docenić Raju
i tego co był tylko dla ciebie stworzony
aby kochać cię wiecznie w wiernej samotności
Jak mogłaś pragnąć śmierci brzydoty zazdrości
których obfitość boską więc niewyczerpaną
pozostawiłaś w spadku swojej późnej siostrze
co tkwi w swej doczesności bogatsza o pępek
i znajomość rodziców której tobie brakło

Cóż mi z tego że jabłek mogę mieć na pudy
cóż mi z tego że mogę porozmawiać z wężem?