Archiwum bloga

środa, 23 czerwca 2021

Ryszard Krynicki - wiersze

 

Ryszard Krynicki  urodzony w 1943 r. w Sankt Valentin (Lager Windberg) w Austrii. Poeta pokolenia 1968, tzw. Nowej Fali.

 W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych związany był z ruchem opozycji demokratycznej w Polsce; 1976-1980 objęty zakazem druku.

 W latach 1982-1988 współredagował w Poznaniu podziemne pismo członków i sympatyków Solidarności "Obserwator Wielkopolski". Wybory jego wierszy ukazały się w Stanach Zjednoczonych, Niemczech, Szwecji, Bułgarii, Słowacji i w Czechach. Jest laureatem niezależnej Nagrody Poetów (1975) oraz Ministra Kultury (2006)..


Dante Gabriel Rossetti

 
Ryszard Krynicki -  o poezji:


* * *
Czym jest poezja, jeśli nie ocala
narodów ni ludzi,
ani narodów i ludzi przed samymi sobą,
lecz tylko to, co ludzie
i narody tak łatwo potrafią zniweczyć?
Czym więcej być może, jeżeli nie trwożnym
jak bicie śmiertelnego serca,
silniejszym od lęku przed nędzą i śmiercią
głosem sumienia?


Poezja


Poezja bywa - jeśli wcześniej jest,
jak transfuzyjna krew i przeszczep serca,
których dawcy, choć dawno pomarli
w nagłych wypadkach - to ich krew
żyje i cudze krwiobiegi spokrewnia,
i cudze ożywia wargi


mal. Janusz Szpyt



Choćbyś była tak prosta
 
 
Choćbyś była, prawdo, tak prosta
jak prawa przyrody
choćbyś była tak prosta
jak ludzkie sądy i ludzkie wyroki,
komu miałbym cię mówić?
 
Znają cię bezbronni
głodujący, bezdomni
i śmiertelnie chorzy;
 
nie chcą znać kłamliwi
ani ci, którzy wolą, by ich okłamywać.
 
Spróbuję zacząć od siebie:
nie wiem, czy znam prawdę,
wiem, że nie chcę kłamać.
 
Wiem że prawda, której szukam
nawet jeśli rani,
 
nie zabije

wtorek, 22 czerwca 2021

Philip Larkin ALBA (tłum. S. Barańczak)

 Philip Arthur Larkin (ur. 9 sierpnia 1922, zm. 2 grudnia 1985) – angielski poeta, pisarz i krytyk jazzowy.

Częstym tematem przewijającym się w jego twórczości jest śmierć.

Wiersz "Alba" też do nich należy, jest prawdziwy, choć przygnębiający, ale to nie znaczy, że należy go upchnąć gdzieś głęboko.... może warto zmierzyć się z tym co nieuchronne.      


Tyram cały dzień, potem piję, żeby zasnąć.
O czwartej budzę się w bezgłośny mrok i patrzę.
Za jakiś czas firanki ponakłuwa jasność.
Na razie widzę to, co jest właściwie zawsze:
Nieznającą spoczynku śmierć, w tej chwili bliższą
O cały jeden dzień, śmierć, która poza myślą\o tym, jak, gdzie i kiedy będę sam umierał.nie pozwala na inne. jałowe pytania,

 

 
Lecz groza śmierci, groza umierania
Ciągle na nowo błyska, dech w piersi zapiera.
Oślepia myśli ten błysk. Wyrzuty sumienia?
Nie, rzecz nie w żalu, że się wyrządziło mało
Dobra, skąpiło się komuś serca, 



bez zmrużenia oka trwoniło czas – i nie w tym, że się miało
Jedno życie, a całe zeszło na naprawach
Błędnych początków; nie to; raczej – ta jaskrawa
Pewność zupełnej pustki, tam, u kresu zniszczeń
I zniedołężnień: to, że tak totalnie człowiek
Nieobecnieje – tutaj, tam, gdziekolwiek –
I już wkrótce; nic nie jest straszliwsze, prawdziwsze.
 
Nie ma magicznych sztuczek, które by rozwiały
Ten jeden strach. Religia wmawiała jak mogła –
Rozsnuwając zmurszałe brokaty, chorały –
Że wcale nie umrzemy, a cała rzecz w modłach;
 
Z drugiej strony – ta słuszna na oko piosenka:
„Kto myśli racjonalnie, nie może się lękać
Czegoś, czego i tak nie będzie czuł” – jak gdyby
Brak dźwięku, woni, smaku, kontaktu, nadziei –
Narkoza, z której się nie przytomnieje –
Nie był właśnie istotą całej tej ohydy!
I tak to trwa, na samym skraju naszej wizji:
 
Rozmazana, nieostra plamka, która zważy
Chłodem każdy nasz impuls, zmrozi w brak decyzji.
Większość rzeczy nie zdarza się: lecz ta się zdarzy,
I zdanie sobie z tego sprawy jest tym ogniem,
Który buzuje w piecu naszych osamotnień,
 
Gdzie zmory widzi każdy, abstynent czy opój.
Nie straszyć innych – tyle znaczy odwaga.
Tobie – uniknąć grobu nie pomaga:
Śmierć jest śmiercią, czy skomlesz, czy stawiasz jej opór.
 
Z wolna wzmacnia się światło, pokój wyraźnieje.
To, co wiemy, co zawsze wiedzieliśmy, stoi
Przed oczami jak szafa: że nie ma nadziei
Ucieczki. Nikt nie przyjmuje tego jako swojej
Prawdy. Lecz będzie musiał. Tymczasem w uśpionych
Biurach przysiadły już do skoku telefony
 
I świat, ten wynajęty, zawiły kłąb zdarzeń
Ruszy zaraz, nie dbając, że kogoś z nas straci.
Niebo jest białe jak glina. Do pracy.
Listonosze już krążą jak czujni lekarze.

sobota, 19 czerwca 2021

O naszych czworonożnych przyjaciołach - naszych psach



Ludwik Jerzy Kern
      Kości..

.
Przyszedł do mnie mój pies
Z oczami pełnymi miłości.
Zajrzał mi aż do duszy,
A potem nadstawił uszy
I spytał:
   -   Gdzie są te kości?
 
Możliwe że nieco zbladłem,
jak wszyscy nagle pytani.
 - Ja - odparłem - kości nie zjadłem...
idż, spytaj, może pani ?...
 
Ale on westchnął głęboko
i nawet nie drgnął ,fujara,
a potem zmrużywszy oko
Mruknął:
- Zna pan Cezara ?
- Cezara ? - rzekłem nie zmieniając tonu.
- Tego od rzeżnika ?
- Nie tego od Rubikonu...


Czy wszystko jest już wytłumaczone,
Czy jasne jest?
Czy nie?
Skoro ktoś krzyczy:
"Kości rzucone!",
to niech psom, psiakrew, powie gdzie.




 Barbara Borzymowska

I jak tu nie kochać psa


I jak tu nie kochać psa kiedy już do domu wracasz,
pies cię wokół obskakuje, i
ogonem caluteńkim swoją miłość wypisuje.
I jak tu nie kochać psa, gdy pies taki ogon ma?
 
Kiedy smutno ci na duszy, twój pies mordą trąca cię,
łeb na kolana ci kładzie, jakby mówił: nie martw się.
I jak tu nie kochać psa, gdy pies taką mordę ma?
Kiedy nie chce ci się ruszyć, on ma taki smutny wzrok,
że chcą nie chcąc, po smycz sięgasz i ku drzwiom kierujesz krok.



I jak tu nie kochać psa, gdy pies takie oczy ma?
Kiedy myślisz, że dokoła nikt pokochać nie chce cię,
spójrz na niego.
To dla ciebie mocno bije serce psie
I jak tu nie kochać psa, gdy pies takie serce ma?





 “Śpij piesku, śpij…
już odpocząć trzeba
Może będziesz miał
swój kawałek nieba
Może będzie tam
piękniej niż tu teraz
Może spotkasz tych, których tu już nie ma…
Śnij, piesku śnij…
w snach jest zawsze pięknie
Ciepły dom, miejsca dość
na twe wierne serce
Przyjdzie czas spotkać się
potarmosić uszy
lub razem na spacer znowu gdzieś wyruszyć
Lecz dziś sobie śnij
a czas łzy osuszy” 



poniedziałek, 14 czerwca 2021

Dwa wiersze o nim – czyli o kocie / Julia Hartwig i Wisława Szymborska

 

Wyzywają go od rabusiów gangsterów oszustów i wyłudzaczy
uliczników i zabijaków

Przeszkadza w posiłkach wskakuje na stół
i buszuje wśród szklanek i kieliszków
rozrywa paczki z jedzeniem przynosi w pyszczku złowionego szpaka
który postanowił zwiedzić pieszo trawnik przed domem
i zapłacił życiem za ten nieostrożny spacer

Żąda bezapelacyjnie wejścia lub wyjścia z pokoju czy kuchni
wdaje się w zażarte bójki z sąsiedzkimi kotami
wydając przy tym przerażające wrzaski drapieżnika z dżungli

Nie schlebia nikomu i jest nieugięty w swoich chęciach
obojętny na nakazy i pieszczoty
tak pieszczoty bo nie zważając na jego naturę
pieszczą go i tulą

zachwycając się jego miękkim chodem i zręcznymi skokami
podają mu najlepsze kąski i pozwalają spać na swoich łóżkach

Więc nie za cnoty i charakter nagrodą jest miłość
i nie za posłuszeństwo ani lojalność
ale za wdzięk i niepokorność
za życie samo w sobie w całej jego oczywistości
za urodą i zniewalające spojrzenie
Wielka jest bowiem w nas potrzeba kochania

Julia Hartwig.




Drugi wiersz to  bardzo znany, przeze mnie szczególnie lubiany utwór autorstwa Wisławy Szymborskiej, o „Mizi” kocie, który pozostał  po śmierci wieloletniego jej partnera - Kornela Filipowicza .

Kot w pustym mieszkaniu

Umrzeć - tego nie robi się kotu. 
Bo co ma począć kot 
w pustym mieszkaniu. 
Wdrapywać się na ściany. 
Ocierać między meblami. 
 
Nic niby tu nie zmienione, 
a jednak pozamieniane. 
Niby nie przesunięte, 
a jednak porozsuwane. 
I wieczorami lampa już nie świeci. 
Słychać kroki na schodach, 
ale to nie te. 
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk, 
także nie ta, co kładła. 
 
Coś się tu nie zaczyna 
w swojej zwykłej porze. 
Coś się tu nie odbywa 
jak powinno. 
Ktoś tutaj był i był, 
a potem nagle zniknął 
i uporczywie go nie ma. 
 
Do wszystkich szaf sie zajrzało. 
Przez półki przebiegło. 
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło. 
Nawet złamało zakaz  i rozrzuciło papiery. 
Co więcej jest do zrobienia. 
Spać i czekać. 
 
Niech no on tylko wróci, 
niech no sie pokaże. 
Już on się dowie, 
że tak z kotem nie można. 
Będzie się szło w jego stronę 
jakby się wcale nie chciało, 
pomalutku, 
na bardzo obrażonych łapach. 
I żadnych skoków pisków na początek.

sobota, 12 czerwca 2021

MOJE NIEDZIELNE KARTKI Z KALENDARZA.


                                

                                  


Marian Załucki - Swojskie stworzenie świata

 




Świat mi się całkiem nie podoba:
W kosmosie gospodarka do kitu
Gwiazdy się palą,
jak okrągła doba -
nawet w godzinie szczytu!


"Na Marsa - namawiają - poleć!"
A któż by głowę pchał pod nóż?
Na Mlecznej Drodze
pewnie gołoledź,
bo znów nie posypał Anioł Stróż!...
Burzliwe wiosny,
mokre sierpnie -
słowem - gdzie spojrzę - pełno wad...
 

 
 
 
Lecz na myśl jedną
skóra aż cierpnie:
co by to było,
co by to było,
gdyby tak Polak stworzył świat?!
 
 
Gdyby tak Polak - trafem jakim,
Nasz rodak z wąsem w kształcie wiechcia!
Lub... gdyby Pan Bóg był Polakiem...
Nie!
Tego nawet Bóg by nie chciał.
 
 
Po prostu
przed miliardem lat
gdyby bieg rzeczy zmianie uległ
i gdyby Polak stworzył świat...
O - rany Julek!







Kulą nie byłaby ta Ziemia!
Nie kulą byłby Księżyc blady...
Sześcianem? ... Nie wiem.
Jedno wiem ja:
Bez kantów nie dałoby rady!
 
 
Spitsbergen byłby - gdzie Kalkuta.
Alpy na głowie by stały...
Włochy by miały może kształt buta,
lecz pewnie o numer za mały!
 
 


Tylko przez Polskę płynęłaby wartko
szeroka Wisła... z czerwoną kartką!
Nad nią cytryny szumiałyby z cicha,
na każdej gałązce - zagrycha!


A gdyby już była gotowa ta rzeka,
Polak by chyba dłużej nie zwlekał
i by się wreszcie
(cieszcie się, cieszcie!)
wziął do stworzenia Człowieka!
 
 
Nie powiem, jak byśmy wyglądali...
(Za dużo dorosłych na sali!)
To nawet głupstwo już, że Adam
pomieszałby mu się z Ewą,
bo i tak
(ja się z Wami zakładam!)
co ważniejsze - poszłoby na lewo!
 
 
...Tyle że może w bezhołowiu ciał
Opatrzność zrządziłaby bystra,
że przez pomyłkę
plecy bym miał
nie tu - lecz u Pana Ministra.
 

czwartek, 10 czerwca 2021

Anna German - Melodia dla synka

Anna German z synem. 


 Z każdym nowym dniem - mój synku
większy stajesz się - mój synku
niby liść na wiosnę szybko mi urośniesz
i piosenek już nie będziesz chciał.
 
Zasną w szafie gdzieś twe butki
już nie powiem ci malutki,
pójdziesz między ludzi, ale zawsze wrócisz

no, bo jesteś przecież tylko mój.
 
Mały synku jakże chciałabym odgadnąć
los uśpiony w długim cieniu twoich rzęs
jakie życie wróży tobie twoja gwiazda,
gdzie się szczęście twe znajduje wiedzieć chcę.
 
Jakie dary niesie przyszłość w upominku,
jakie dobro przyjdzie wybrać, jakie zło.
Jeszcze nie wiesz, nie przeczuwasz mały synku
ja za ciebie muszę pytać no, bo kto?
 
Gdyby matki głos - mój synku
mógł wyznaczać los - mój synku
w migocących gwiazdach twoją już znalazłam
tę, co sieje najgorętszy blask.
 
Gdy zapomnisz o piosence, zapamiętaj moje ręce
dniem czy ciemną nocą przyjdą ci z pomocą
moje ręce mały synku mój.


                             

JULIA HARTWIG - Niedorośli

 

Zoe Marlowe


Bóg two­rzył w ci­szy

Żeby sły­chać było szum traw i gwizd ja­skół­ki

Two­rzył w ci­szy i sku­pie­niu

Żeby móc po­dzi­wiać zręcz­ność z jaką skow­ro­nek wla­tu­je

w gąszcz ku­ku­ry­dzia­nych ło­dyg nie po­trą­ca­jąc o nie skrzy­dłem.

Two­rzył w ci­szy, w sku­pie­niu i w sa­mot­no­ści.

A my na­peł­ni­li­śmy świat zgieł­kiem pu­stych słów, hu­kiem

i wrza­wą.







Borys Michalik

Piotr  Prusinowski

    CISZA

Wraz z nastaniem nocy... zbliża się.
Umilkł szelest tańczących liści.
Przez trzeszczący próg wchodzi, by odwiedzić mnie,
Wnika we wszystkie kąty, w których się mieści...
I szeleści, szeleści, usypia i szeptem wzdycha.
Grzmotem swojego gromu, swojego ogromu
Uderza i z moimi uszami się zmierza,
To w czaszkę się wkręca, to ścisza.
Nadchodzi wróg mój, siostra samotności 

Cisza...

 

środa, 9 czerwca 2021

Adam Asnyk - Szkoda!

 

Szkoda kwiatów, które więdną
w ustroni,
I nikt nie zna ich barw świeżych
I woni.

 
Szkoda pereł, które leżą
W mórz toni;
Szkoda uczuć, które młodość
Roztrwoni.
 
Szkoda marzeń, co się w ciemność
Rozproszą.
Szkoda ofiar, które nie są
Rozkoszą.
 
Szkoda pragnień, co nie mogą
Wybuchać.
Szkoda piosnek, których nie ma
Kto słuchać.
 
Szkoda męstwa, gdy nie przyjdzie
Do starcia,
I serc szkoda, co nie mają
Oparcia.


wtorek, 8 czerwca 2021

Uładzimir Niaklajeu Ryhor Baradulin Dzmityj Wajciuszkiewicz

 

Uładzimir Niaklajeu (ur. 11 lipca 1946 w Smorgoniach) Białoruski poeta, prozaik i działacz społeczno-polityczny, laureat szeregu nagród zawodowych i państwowych za twórczość literacką; od 25 lutego 2010 roku przewodniczący kampanii społecznej „Mów prawdę!”; kandydat na prezydenta Białorusi w wyborach prezydenckich w 2010 roku; w dniu wyborów pobity do nieprzytomności, a następnie porwany ze szpitala przez nieznanych sprawców.

                                                           GAJ

                                                                                                             

Za gajem zaczął się ponownie gaj   

Nie pamiętam, co było przed gajem.
Przewidziałem z góry                    sam siebie.
Niech, a niech tak będzie.
Mówię szczerze. Nie jest mi przykro.
Zdarza się taki czas
kiedy żyjesz, jak wyciekająca
z pól napełnionych woda.
Czy warto wiedzieć gdzie płynie
zgadywać, gdzie biegnie droga.
Nikt nie ucieknie od losu,
Nikt nie ucieknie od siebie.
I trzeba żyć ze sobą.
Jeśli już jestem – gdzie uciekać?
Żyć jako człowiek szczęśliwy.
Żyć, kiedy boli ból.


Уладзімір Някляеў 





RYCERZ W ZBROI NA 

          KONIU
 
Rycerz w zbroi na koniu
skoczy
przez siedem wieków, żeby
potomek
ślad odnalazł
krwawej czystości.
Rycerz w zbroi na koniu
skacze
jak na świętym Pegazie
z biało-czerwono-białym sztandarem
Białorusi.
Nachyl się Duszo.
Nie rozchylajcie się dłonie,
póki kraj
nie zobaczy wolności.
Miecza nie opuści
nigdy
na koniu rycerz w zbroi.
  


Teksty pochodzą z kwartalnika: Fronda 72 -                                                              

poniedziałek, 7 czerwca 2021

Tadeusz Różewicz - Bez tytułu

 

Peter Paul Rubens - Cain I Abel

mordowali się

mordują

i mordować będą

kainowe plemię

zaludnili ziemię

skazili wody

zaśmiecili kosmos

kaci dla wszystkich

stworzeń

urządzają bez przerwy

rzeź niewiniątek

piją ropę

modlą się do

złotego cielca

którego padlina

zatruwa miłość

wiarę i nadzieję


sobota, 5 czerwca 2021

Wisława Szymborska - Ze wspomnień

 

Gawędziliśmy sobie, 
zamilkliśmy nagle. 

Na taras weszła dziewczyna, 
ach, jak piękna, 
zanadto piękna 
jak na nasz spokojny tutaj pobyt. 






Basia zerknęła 
w popłochu na męża. 

Krystyna odruchowo położyła dłoń 
na dłoni Zbyszka.
 
Ja pomyślałam: 
zadzwonię do ciebie, 
jeszcze na razie - 
powiem- nie przyjeżdżaj, 
zapowiadają właśnie kilkudniowe deszcze. 

Tylko Agnieszka, wdowa, 
powitała piękną uśmiechem. 

piątek, 4 czerwca 2021

ANTONI LANGE *** (A jednak mimo pomarszczone skronie...)


 Antoni Lange (ur. 1862 w Warszawie, zm. 17 marca 1929 tamże) – polski poeta, tłumacz, filozof-mistyk, poliglota, krytyk literacki, dramatopisarz, powieściopisarz i lewicowy publicysta pochodzenia żydowskiego, zaliczany do pierwszego pokolenia poetów Młodej Polski. Nazywany "mistrzem poezji refleksyjnej" 


Rafał Olbiński


A jed­nak mimo po­marsz­czo­ne skro­nie,
Po­mi­mo łza­mi prze­sią­kłe źre­ni­ce,
Po­mi­mo drżą­ce, za­ła­ma­ne dło­nie,
Po­mi­mo żale, po­mi­mo tę­sk­ni­ce:
 
Pod roz­cza­ro­wań cmen­ta­rzy­skiem smut­nem,
Co twarz mi w wiecz­ną przy­odzia­ły bla­dość,
Pod snów umar­łych ca­łu­no­wem płót­nem —
Na dnie mej du­szy drga ta­jem­na ra­dość.
 
Na dnie naj­głęb­szem, pod zglisz­czem ty­sią­ca
Bó­lów ka­mien­nych — niby kwiat zdep­ta­ny —


Na pół umar­ła, lecz jesz­cze drga­ją­ca
Ra­dość tkwi we mnie — atom nie­doj­rza­ny.
 
Jak gdy­by sama sie­bie się wsty­dzi­ła,
Że jesz­cze może kwit­nąć w mo­jej du­szy:
Cza­sem mi tyl­ko echo swe za­sy­ła,
Jak kro­plę rosy śród spie­ki i su­szy.
 
Cza­sem na mgnie­nie lub kró­cej od mgnie­nia
Nie­spo­dzie­wa­ny czar ją wy­wo­ły­wa,
I na­raz ra­dość moja wy­pro­mie­nia
I wsta­je czy­sta, ogrom­na i żywa.
 
I wszyst­kie mro­ki roz­pę­dza; ru­iny
Od­chy­la na­raz, i cmen­tar­ne zwło­ki
Oży­wia! Iście źró­dło, co w wy­ży­ny
Try­ska z pod­ziem­nej gdzieś fali głę­bo­kiej.
 
Prze­bu­dza na­raz mło­dych lat szla­chet­ność,
Przy­wra­ca świa­tło i pięk­ność i wia­rę:
I w barw tę­czo­wych przy­odzie­wa świet­ność,
Co się zda­wa­ło znik­nio­ne i sza­re.
 
Prze­ni­ka wszyst­ko — niby kwia­tów wo­nie,
Któ­re moc swo­ich ożyw­czych nek­ta­rów
W spra­gnio­nem wio­sny roz­le­wa­ją ło­nie:
Lecz du­sza mało na­po­ty­ka cza­rów.

czwartek, 3 czerwca 2021

Wojciech Bellon - Przemijanie

 

Jacob Meyer



Kiedy w szarości pradawnego czasu
Bóg czynił rzeczy
Stworzył słońce:


I słońce przychodzi i odchodzi
i znowu wraca.


Stworzył księżyc:
I księżyc przychodzi i odchodzi

i znowu wraca.

Stworzył człowieka:
I człowiek przychodzi i odchodzi

 

i nie wraca nigdy.

Juliusz Słowacki - Stokrotki


Miło po listku rwać niepełną stokroć
I rozkochanych słów różaniec cedzić,
Miło przy ludziach było raz powiedzieć,
Że się kochamy, i mówić po stokroć.

Miło zabłądzić pod lipowe cienie
Z kwiatkami w ręku - i patrząc ukradkiem,
Wzajemnie mówić obrywanym kwiatkiem:
Kochasz!... i pani kochasz mnie szalenie...

Gdy nas różowa poróżniała sprzeczka,
A zgody ciągłe zabraniały świadki,
Pamiętasz, luba, jak te białe kwiatki,
Jeden mówił: nie - a drugi: troszeczka.

Dzisiaj samotny - dzisiaj bez nadziei
Błądząc po skałach... wszystkie moje smutki
Zbiegły się razem do białej stokrotki,
Co była siostrą stokrotek w alei.

Rwałem ją... listki leciały w błękicie
Aż na jezioro, ze skały, gdziem siedział,
I wiesz, co listek ostatni powiedział?
Luba, że jeszcze kochasz mnie nad życie.

 

środa, 2 czerwca 2021

Tadeusz Śliwiak - Drzewo

 



Jestem drzewo
przysięgą na wierność ziemi
są moje korzenie

jestem drzewo
twój dozgonny przyjaciel
uderz w pień
odezwą się
wszystkie moje struny
słuchaj ich
żadna nie dzwoni fałszywie
 
rodzę dla ciebie
owoce o smaku słońca i deszczu
jestem śpiew ziemi dla oczu
jestem radość ptaków
 



Jestem twojej dłoni wklęsłość
przybieram jej kształt
uczę się twoich palców
jestem dla ciebie
instrument i wiosło
jestem proste narzędzie
i wymyślna figura
ostatnia deska ratunku
stół
 
jestem drzewo
jestem własny pomnik
za późniejsze zasługi