Archiwum bloga

poniedziałek, 29 lipca 2019

Małgorzata Hillar - Poziomka







Gdybyś był blisko
dałabym ci
tę pierwszą poziomkę


Mówiłabym
Weź najmilszy
to jest kropla słońca


Ty jesteś daleko
a poziomka ma kształt
łzy

niedziela, 28 lipca 2019

PRZESADZIŁEŚ - /autor nieznany/


Przesadziłeś

ja przecież prosiłem o kilka kropel deszczu!
a nie o potężną burzę i łamanie drzew
przecież ten konar spadł metr za mną!

gdybym jechał wolniej -to pewnie Święty Piotr by robił
ostatni wpis
tutaj…

ale wiesz…
tak się zastanawiam
a może dasz mi szansę wygrać parę złotych w totka, co?
skoro masz taki gest.


/Z internetu – autor nieznany /

sobota, 27 lipca 2019

Andrzej Sikorowski - Widziane z księżyca




Siądziemy razem na księżycu
Albo gdzieś wyżej kto to wie
Porozmawiamy tak o życiu
Które w dole dalej toczy się

Dokoła będzie cisza błoga
Której nie zmąci żaden głos
Nietknięta stopą Mleczna Droga
Jak do nieba, jak do nieba most

Nie kapie kran i telefon nie zadzwoni
Nie mamy kogo i czego się bać
I w nic nie wierzyć nie mogą nam zabronić
Po żadnej stronie nie każą nam stać

A kiedy z dołu nas wypatrzy
Jakiś uczony bardzo man
To może ludziom wytłumaczy
Najdziwniejszy, najdziwniejszy sen

Dlaczego nagle telefon przestał dzwonić
I nie ma kogo i czego się bać
I w nic nie wierzyć nie mogą im zabronić
Po żadnej stronie nie każą im stać

I że o siódmej rano
Kiedy z pościeli wstaną
By na spotkanie ruszyć dnia
To zaczną w uniesieniu

Nazywać po imieniu
To co od wieków imię ma
Sfruniemy wtedy delikatnie
Na parapety szarych miast
I podzielimy się dostatkiem
Przyniesionym z gwiazd

Andrzej Sikorowski - Nasz pamiętnik


Kiedy na jesień nie ma rady
Nic tylko usiąść i zatęsknić
Wtedy wyjmuję z dna szuflady
Najstarszy szkolny swój pamiętnik

Dotykam rogów z sekretami
Których nie wolno za nic ruszyć
I łączę twarze z imionami
Zapisanymi w kącie duszy

Gdzie ich po świecie wszystkich rozwiało
Ilu do dziś ma byczą minę
Czy się udało, czy się udało
Szczęście wydusić niby cytrynę

Co z tych dzieciaków dzisiaj zostało
I co tam robią w najdalszej dali
Czy się udało, czy się udało
Pamiętać zawsze jak obiecali

A kiedy jesień dookoła
Zapała drzewa pańskim gestem
To mam ochotę głośno wołać
Że tutaj czekam, że tu jestem





Że jeśli też 
potrafią tęsknić

Za czasem, 
który skryła mgła
To niech popatrzą 
w swój pamiętnik
Jak jedna 
Anka z trzeciej A... 

środa, 24 lipca 2019

Mordechaj Gebirtig - Trzy córki



Mordechaj Gebirtig ur. 4 maja 1877 w Krakowie, -  ludowy poeta i pieśniarz żydowski, aktor, z zawodu stolarz. Syn Szyfry i Izaaka Bertigów.

4 czerwca 1942 został, wraz z żoną i dwiema córkami, rozstrzelany przez Niemców .

Napisał ponad sto pieśni i wierszy.
W jednym ze swych wierszy żegnał się z Krakowem przed wywózką do getta:

"Krakowie, bądź mi pozdrowiony
– przed domem czeka zaprzężony wóz,
jak psa mnie gnają stąd,
ostatni raz widzę może
miejsce tak bliskie i znajome,
na grobie matki wypłakałem serce,
ostatnią łzą zwilżyłem kamień ojca”(...)

 Znaną piosenką  jego autorstwa są „Trzy córki:” 









A gdy wydam najstarszą za mąż,
Z moich córek pierwszą, ukochaną.
Będę tańczył na ślubie jej,

Na sercu będzie lżej. Powiem sobie:- Pamiętaj, że...

Masz w domu jeszcze dwie!













Graj, klezmerze, przyjacielu,
Niech się dowie świat o weselu!
Każdy ojciec mnie pojmie w mig:
- Dwie córki to nie trzy!

Graj klezmerze, graj od serca,
Niech sam Bóg się cieszy moim szczęściem!
Oj, łatwiej by mnie zrozumiał Pan,
Gdyby trzy córki miał!




A jak wydam tę drugą za mąż,
Z moich córek średnią, ukochaną,
W białej sukni zobaczę ją
I krzyknę: Mazel tow!
A do siebie: - Pamiętaj, że
Najmłodsza w domu jest!

















Graj, klezmerze, 

przyjacielu, 
Niech się dowie świat o weselu!
Każdy ojciec zrozumie mnie:
- Że jedna, to nie dwie!





Graj klezmerze, graj od serca...




  


















A jak wydam najmłodszą za mąż,
Z moich córek trzecią, ukochaną,
Radość w smutek przemieni się,
Tak ciężko pustkę znieść,


Będę życzył jej szczęścia dni,
A w środku łykał łzy.






Graj klezmerze, przyjacielu,
Niech się dowie świat o weselu!
Każdy ojciec mnie pojmie w mig:
- Bo zero to nie trzy!

Graj klezmerze, graj okrutnie!
Niech sam Bóg się smuci moim smutkiem.
Oj, łatwiej by mnie zrozumiał Pan,
Gdyby trzy córki miał. 



























Obrazy malował
Boris Shapiro
                                

                              

wtorek, 23 lipca 2019

"Ze starej płyty" Autor tekstu: Janusz Szczepkowski






Dom, rodzinny dom odchodzi już w niepamięć,
Czas z matczynych rąk zabiera nas w nieznane
Żal tych czterech ścian, gdzie tyle się przeżyło,
Lecz tam czeka świat i miłość woła nas

Ze starej płyty wraca muzyka,
Wibruje w smykach jak w oczach łzy
A świat się kręci jak stara płyta,
Kreśli w pamięci obraz tych dni

Ze starej płyty melodia płynie,
Jak w niemym kinie 
ktoś na pianinie gra
Utopmy troski w czerwonym winie,
Bo raz się żyje i kocha raz


Jak filmowy kadr swe życie znów oglądam,
Lecz nie wróci już zielonych lat melodia
Po matczynej też poznałem inną miłość,
Dziś jak piękny wiersz, powtarzam ją co dzień

Ze starej płyty wraca muzyka,
Wibruje w smykach jak w oczach łzy
A świat się kręci jak stara płyta,
Lata nam składa z nocy i dni

Ze starą płytą trzeba ostrożnie,
Pęknie jak serce, nic nie zostanie
Z naszą miłością bywa podobnie,
Mija jak refren ze starych płyt

Jak filmowy kadr swe życie znów oglądam,
Lecz nie wróci już zielonych lat melodia


                                 "Ze starej płyty" - śpiewa Andrzej Frajndt



                                                 

niedziela, 21 lipca 2019

Zofia Szydzik - Z albumu



Kiedy patrzę na zdjęcie
to 
na którym
kryję się w twoich ramionach
prawie odczuwam skwar tego dnia
zapach jaśminu
i dzikich róż

na ustach 
jak zamknięta furtka do dawnych ogrodów
czuję smak słodkiej wiśni
z uwiecznioną chwilą 

rozkwitam na moment
zaglądam głębiej i czulej
do szuflad w sepiowy świat
gdzie miłość i życie jak stokrotka
w kwieciu młodości - złudzeń chwilka
ze świadomością
że wszystko jest ulotne i
kruche
niczym bożek na skrzydełkach
motylka.

sobota, 20 lipca 2019

Langston Hughes




Langston Hughes (1902–1967) – afroamerykański poeta, dramaturg, powieściopisarz i działacz społeczny. 

               
Śnię o świecie


Śnię o świecie, w którym człowiek
Nie będzie gardził drugim człowiekiem,
W którym miłość pobłogosławi ziemię,
A pokój ozdobi swoje ścieżki.

Śnię o świecie, w którym wszyscy
Znają słodkość drogi wolności,
W którym chciwość nie czerpie soków z duszy
Ani skąpstwo nie niweczy naszego dnia.

Śnię o świecie, w którym czarny czy biały,
Jakiejkolwiek będziesz rasy,
Podzielisz szczodrość ziemi,
A każdy człowiek będzie wolny.

Gdzie nikczemność spuszcza głowę,
A radość jak perła
Służy potrzebom całej ludzkości
O takim śnię, moim świecie!

 
   Murzyn                       


Stan Miller
Jestem Murzynem:
Czarnym jak czarna jest noc,
Czarnym jak czeluście mojej Afryki.

Byłem niewolnikiem:
Cezar kazał mi myć swoje progi.
Czyściłem buty Waszyngtona.

Byłem robotnikiem:
Pod moimi rękami rosły piramidy.
Mieszałem zaprawę murarską
na budynek Woolwortha.

Byłem śpiewakiem:
Przez całą drogę z Afryki do Georgii
Śpiewałem pieśni smutku.
Stworzyłem ragtime.

Byłem ofiarą:
Belgowie obcinali mi dłonie w Kongo.
Oni wciąż linczują mnie w Mississippi.

Jestem Murzynem:
Czarnym jak czarna jest noc.
Czarnym jak czeluście mojej Afryki.
 przekład z angielskiego Adam Lizakowski          


      

środa, 17 lipca 2019

Czesław Miłosz - …DO LESZCZYNY

Nie poznajesz mnie, ale to ja, ten sam, 
Który wycinał na łuki twoje brunatne pręty, 
Takie proste i śmigłe w biegnięciu do słońca. 
Rozrosłaś się, ogromny twój cień, hodujesz pędy nowe. 
Szkoda, że tamtym chłopcem już nie jestem. 
Chyba kij sobie bym wyciął, bo widzisz, chodzę o lasce. 

Kochałem twoją korę, brązową z białym nalotem, 
Koloru najzupełniej leszczynowego. 
Radują mnie te, co przetrwały, dęby i jesiony, 
Ale ty ucieszyłaś mnie najbardziej, 
Jak zawsze czarodziejska, z perłami twoich orzechów, 
Z pokoleniami wiewiórek, które w tobie tańczyły. 

Jest coś z heraklitejskiej zadumy, kiedy tutaj stoję, 
Pamiętający siebie minionego
I życie, jakie było, a też jakie być mogło. 
Nic nie trwa, ale trwa wszystko: ogromna stałość. 

I próbuję w niej umieścić moje przeznaczenie, 
Którego, tak naprawdę, przyjąć nie chciałem. 
Byłem szczęśliwy z moim łukiem, skradając się brzegiem baśni. 
Co stało się ze mną później, zasługuje na wzruszenie ramion
I jest tylko biografią, to znaczy zmyśleniem.

wtorek, 16 lipca 2019

Julian Tuwim - Na pierwszy znak

Lekkie piosenki autorstwa Tuwima cieszyły się w okresie międzywojennym wielkim powodzeniem….śpiewali  je znani artyści scen kabaretowych przedwojennej Warszawy 

Te małe piosenki były wielką sztuką, . 
Niewyczerpany w pomysłowości i dowcipie poeta – liryk potrafił dla potrzeb sceny zmienić się w poetę-kpiarza, humorystę i niezrównanego kalamburzystę.” Pisał teksty dla konkretnych artystów –    śpiewała je też Hanka Ordonówna: miała ich dużo w swoim repertuarze - „Na pierwszy znak” „Miłość ci wszystko wybaczy”, „Książę”, „Stara piosenka”, „Ja śpiewam piosenki”,. 

Hanka Ordonówna
"Na pierwszy znak"

Trudno serce okłamywać,
Bo mądrzejsze jest niż ty,

Trudno sercu się sprzeciwiać,
Gdy wyrywa się i drży.

Jeszcze nie wiesz, kto on taki,
Ten twój miły, ten twój ktoś,

A już miłość daje znaki,
Że się w życiu stało coś.

Pierwszy znak, gdy serce drgnie,
Ledwo drgnie, a już się wie,
Że to właśnie ten, tylko ten.

Drugi znak, to słodki lęk,
Trzeci znak, piosenki dźwięk,
To się wplata w sen, zloty sen.

I tylko oczy zamglone pokaż,
Wtedy na pewno już wiem, że kochasz.

Na pierwszy znak, gdy serce drgnie,
Ledwo drgnie, a już się wie,
Że to właśnie ten, tylko ten.

I tylko oczy zamglone pokaż,
Wtedy na pewno już wiem, źe kochasz.

Na pierwszy znak, gdy serce drgnie,
Ledwo drgnie, a już się wie,
Że to właśnie ten, tylko ten. 


             


poniedziałek, 15 lipca 2019

Władysław Broniewski - Kabała

Anatoly Kontsub


Ten walet schnie z miłości, a ty go dręczysz wzgardą,
dwa serca wyrwał z piersi i przekuł halabardą.

Żołędny król go wezwał. W karecie z dzwonków pędzi.
Ach!... Czeka go w podróży nieszczęście od żołędzi.

Już wjechać ma w dąbrowę, a jeszcze się ogląda,
on nie wie, że przy tobie dzwonkowy, jasny blondyn.

Nie ufaj blondynowi, choć list czerwienny wyśle,
spal złoty włos nad świecą, a poznasz jego myśli.
    
On brzęczy dzwonnym złotem, do ucha pięknie szepce,
uśmiecha się do ciebie, a serce dał brunetce.

Brunetka jest zazdrosna i ciebie źle wspomina.
Wystrzegaj się tej damy. Ach, nie pij tego wina!

To wino jest zatrute miłosnej łzy diamentem,
z dziesięciu serc czerwiennych okrutnie wyciśnięte.

Pijany czarnym winem, twój walet w snach się błąka,
z rozpaczą szuka serca - w żołędziach, w winie, w dzwonkach.

niedziela, 14 lipca 2019

Konstanty Ildefons Gałczyński - Pyłem księżycowym

Natalia Gałczyńska



Pyłem księżycowym
być na twoich stopach,
wiatrem przy twej wstążce,
mlekiem w twoim kubku,
papierosem w ustach,
ścieżką pośród chabrów,
ławką gdzie spoczywasz,
książką, którą czytasz.

Przeszyć cię jak nitką,
otoczyć jak przestwór,
być porami roku
dla twych drogich oczu
i ogniem w kominku,
i dachem co chroni
przed deszczem.

sobota, 13 lipca 2019

Marian Załucki - „Harem”


Mężczyźni, drżyjcie!
Człowiek tyra,
lecz wreszcie wyszła mi satyra
i to najbardziej demaskatorska
od Odry – do Magnitogorska.


O was, panowie!
Prawda o chłopie,
czyli co robi Polak na urlopie:

Idziesz niewinnie
sobie ścieżką polną –
a marzysz o tym,
o czym ci nie wolno!
Myśli się kłębią,
a wszystkie wzbronione
przez Kościół,
Demokrację
i Żonę...

Na przykład o szejku z dalekich stron,
który lat późnych ponoć dożył,
chociaż miał kilkadziesiąt żon
i jeszcze –
biedny! –
cudzołożył...

Potem gdzieś siadasz, żeby dokładnie
sobie rozważyć, jak to nieładnie –
wreszcie zaczynasz
skromnie i z umiarem
myśleć, co by było,
gdybyś sam miał harem:
kilka Mulatek,
kilka Arabek,
kilka znajomych warszawskich babek,
trzy nałożnice,
cztery hurysy,
boś sentymentalny, choć łysy..




Na koniec marzysz w uniesieniu niemym,
że zdradzasz swój harem
z cudzym haremem –
nie bacząc na wyrzut
z ust kilkudziesięciu:
„Wstyd, zięciu!”
„Wstyd, zięciu!”
„Wstyd, zięciu!...”

Nie twierdzę, że chciałbyś nikczemnie
żyć tylko porubstwem i rują...
Skąd!... O demokratycznym
marzysz haremie.
I owszem – niech żony pracują!

Oto dziejowy przemian plon
i myśl w zasadzie zdrowa:
wśród tylu pracujących żon
zawsze się jeden mąż uchowa...

Może nie, panowie?
Może w was nie drzemie
to podłe marzenie
o własnym haremie?
Mnie nie zbujacie: marzyłem sam!
Dziś już nie marzę.
Dziś już mam!

Koniec z monogamiczną nudą –
spełniło się moje pragnienie:
Mam brunetkę, blondynkę,
mam siwą, mam rudą
i mam pośrednie odcienie...
Tu skubnę, tam skubnę, tam skubnę –
a wszystkie legalne i ślubne!...

Widzę, że pani jest zgorszona,
a w panu dzika zazdrość wzbiera?...
Spokój!
To tylko moja żona
coraz to inna wraca od fryzjera!

Za każdym razem inną tulę głowę...
I znam już kobiety...
Ech, wszystkie jednakowe!

piątek, 12 lipca 2019

Anna Kamieńska - NASZE NASTROJE

Edmund c. Tarbell

Najbardziej niestałe
ze wszystkiego są nasze nastroje,
zależne od tylu rzeczy,
od chemii naszego ciała,
nawet od pogody.
Huśtawka.
Powierzchnia morza.

A przecież rzeczywistość jest jedna.
Pozostajemy jej wierni mimo przypływów
i odpływów naszego wewnętrznego morza.
Trzeba o tym pamiętać i nie brać
nastrojów za odbicia rzeczywistości.     

Chwile martwoty i jakby bez - czułości
- to nie znaczy, że przestaliśmy kochać
lub że Bóg nie istnieje.
Egzaltacja, łzy - to nie znaczy,
że jesteśmy bliżej prawdy
i istoty rzeczy.

Trudno się tego nauczyć.
Uczę się już prawie
pół wieku.