Archiwum bloga

sobota, 31 sierpnia 2019

Antoni Słonimski - Liryka


Wiem, piechotą będę szedł ze stacji,
Choćby ciemnym to było wieczorem.
Zbłądzić trudno, kolejowym torem
I na lewo od dwu drzew akacji.

Kwiat tytoniu w ciemności pachnący,
Miodny zapach końskiego nawozu
I daleko gdzieś gwizd parowozu
Długi, smętny, tęskliwie cichnący.

Tak jak nieraz to już było we śnie,
Poznam głos twój, gdy zapytasz: "Kto tu?"
I za gardło uchwyci boleśnie
Strach i rozpacz, i szczęście powrotu.

"Kto tu?" — spytasz. Powiem: "Ja — Antoni,
Tutaj jestem." Jeszcze krok, pół kroku.
I dłoń drżącą poczuję na skroni.
I usłyszę bicie serca w mroku.

"Nie myślałem, że cię tak przestraszę!
Nie pal światła, stójmy tak, w ciemności.
Po co patrzeć w oczy już nie nasze,
Kiedy serca biją jak w młodości?"

"Po coś wrócił? Tu źle." "Ja wiedziałem,
Lecz nie było dla mnie ukojenia,
Zostawiłem tu wszystko, co miałem,
Nasze wspólne młodzieńcze marzenia."

poniedziałek, 26 sierpnia 2019

Josif Brodski – Ludzie giną.







W chwili, gdy strzepujesz pyłek,
jesz posiłek, sadzasz tyłek
na kanapie, łykasz wino -
ludzie giną.

W miastach o dziwacznych nazwach
grad ołowiu, grzmot żelaza:
nieświadomi, co ich winą,

ludzie giną.
















W wioskach, których nie wyśledzi
wzrok - bez krzyku, bez spowiedzi,
bez żegnania się z rodziną
ludzie giną.

Ludzie giną, gdy do urny
wrzucasz głos na nowych durni
z ich nie nową już doktryną:

"Nie tu giną"...








W stronach zbyt dalekich, by nas
przejąć mógł czyjś bólu grymas,
gdzie strach lecieć cherubinom -
ludzie giną.

Wbrew posągom i muzeom-
jako opał służy dziejom
przez stulecia po Kainie
ten, kto ginie.














W chwili, kiedy mecz oglądasz,
czytasz, co wykazał sondaż,
bawisz dziecko śmieszną miną-
ludzie giną.


















Czas dzielący ludzkie byty
na zabójców i zabitych
zmieści cię w rubryce szerszej
tak, w tej pierwszej.

Dla zabójców…





piątek, 23 sierpnia 2019

Adam Asnyk - Miejcie nadzieję



Miejcie nadzieję!... Nie tę lichą, marną
Co rdzeń spróchniały w wątły kwiat ubiera,
Lecz tę niezłomną, która tkwi jak ziarno
Przyszłych poświęceń w duszy bohatera.

Miejcie odwagę!... Nie tę jednodniową,
Co w rozpaczliwym przedsięwzięciu pryska,
Lecz tę, co wiecznie z podniesioną głową
Nie da się zepchnąć ze swego stanowiska.

Miejcie odwagę... Nie tę tchnącą szałem,
która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem
Przeciwne losy stałością zwycięża.

Przestańmy własną pieścić się boleścią,
Przestańmy ciągłym lamentem się poić:
Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią,
Mężom przystało w milczeniu się zbroić...

Lecz nie przestajmy czcić świętości swoje
I przechowywać ideałów czystość;
Do nas należy dać im moc i zbroję,
By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość.

środa, 21 sierpnia 2019

Adam Ziemianin - Z synem w oknie

Петр Кончаловский 



Patrzymy wspólnie
na ten sam orzech włoski
jak słońce zawiązuje mu
zielone w koronie loki

widzimy razem
tę samą łąkę
na której czas chwilowo
zamknął sie w poziomkę

lecz ja powoli
wyprowadzam się z tej zieleni
i jedną noga
już wchodzę do jesieni

a tobie który jesteś
jeszcze cały zielony
potrzebny do drogi
but siedmiomilowy

poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Karol Wojtyła - Źródło /fragment z Tryptyku Rzymskiego /




Zatoka lasu zstępuje
w rytmie górskich potoków...

Jeśli chcesz znaleźć źródło,
musisz iść do góry, pod prąd.

Przedzieraj się, szukaj, nie ustępuj,
wiesz, że ono musi tu gdzieś być —

Gdzie jesteś, źródło?...  Gdzie jesteś, źródło?!
Cisza...

Strumieniu, leśny strumieniu,
odsłoń mi tajemnicę
swego początku!

(Cisza —  dlaczego milczysz?
Jakże starannie ukryłeś tajemnicę twego początku.)

Pozwól mi wargi umoczyć
w źródlanej wodzie
odczuć świeżość,
ożywczą świeżość.

Jan Paweł II - Karol Wojtyła - Dzieci




Dorastają znienacka przez miłość i potem tak nagle dorośli
trzymając się za ręce wędrują w wielkim tłumie –
(serca schwytane jak ptaki, profile wrastają w ziemię i w półmrok).
Wiem, że w ich sercach bije tętno całej ludzkości.




Trzymając się za ręce, usiedli cicho nad brzegiem.
Pień drzewa i ziemia w księżycu: niedoszeptany tli trójkąt.
Mgły nie dźwignęły się jeszcze. Serca dzieci wyrastają nad rzekę.
Czy zawsze tak będzie – pytam – gdy wstaną stąd i pójdą?



Albo też jeszcze indziej: kielich światła nachylony wśród roślin
odsłania w każdej z nich jakieś przedtem nieznane dno.
Tego co w Was się zaczęło czy potraficie nie popsuć,
czy będziecie zawsze oddzielać dobro i zło?

niedziela, 18 sierpnia 2019

Ewa Lipska - Moja siostra

Michael Cheval


Moja siostra jeszcze nie wie
że świat skazany jest na atlas.
A atlas to ogromny talerz wiecznie głodny.
To żurnal państw skrojonych. Czasami niemodnych. 

Że wszystko nagle jest jasne kiedy wychodzi się z kina.
Że idee najlepiej leżą na manekinach. 

Że nie ma śmierci dla przykładu.
Że śmierć jest tylko dla natury.
Że chcąc oglądać niebo trzeba zanieść je przedtem do cenzury. 

Że największa wiedza jest w bibliotece przestrzeni.
Że miłość to jest miłość. A miłość to ogród.
Że trzeba w tym ogrodzie unikać jesieni.
Że nie da się w ogrodzie uniknąć jesieni. 

Że podziału komórek nikt już nie powstrzyma.
Że życie jest skończone kiedy się zaczyna. 

Że Izolda jest stara. Cierpi na reumatyzm.
Że historia to taki wielki kosz na śmieci.
Służy do przepadania dat i straszenia dzieci.

Że kiedy noc nam oczy na chwilę ocienia
to budzą się w nas ptaki z krzykiem: Ziemia! Ziemia!
I wtedy odkrywamy nowy ląd: Człowieka
który nam ciepłą rękę kładzie na powiekach...

Ale moja siostra już wie, że Ala ma kota.

Ewa Lipska - Miłość przez wieki się nie zmienia

Michael Cheval




W oczy mi patrzysz wciąż tak samo
Jak w tysiąc pierwszym roku rano
Kiedy trzymałem cię za ręce
I pieśń weselną nam śpiewano

Myślę o tobie wciąż tak samo
Jak myślał książę, z którym nieraz
Zrywałaś pierwsze liście z drzewa
Nadworną będąc jego damą

Miłość przez wieki się nie zmienia
Kamień, jak był, tak jest z kamienia
Rzeka, jak była, tak jest rzeczna
I wieczna miłość jest odwieczna



W oczy mi patrzysz wciąż tak samo
I miłość w oczach moich czytasz
Jak mnie żegnałaś, tak mnie żegnasz
Jak mnie witałaś, tak mnie witasz

środa, 14 sierpnia 2019

Piotr Mitzner - Gdzie



Filippo Carcano



Za mały ogród
za nisko gałęzie
w oczku wodnym
się nie zanurzę

Był kiedyś dom
były pokoje
nigdy nie otwierane

Tam szło się cały dzień
od solniczki do pieprzniczki
po drodze oglądając rodzinne zdjęcia

A teraz
gdzie indziej łóżko
gdzie indziej szafa


gdzie indziej podmiot
gdzie indziej orzeczenie
spójnik płacze zgubiony w drodze


gdzie indziej
dach gdzie indziej
duch

korzenie w walizce

jeden mi się wymknął

Victor Fischl - Woń starych domów

Henry John Veend


Stare domy pachną jak stare wino,
ale i jak cynamon, kminek i tymianek
a trochę pelargonią i fuksjami w oknach.
I zostaną zapachy po ugaszonych pożarach,
po powodziach, których wody dawno opadły
tak jak nie ulatnia się słona woń łez.

Stare domy pachną niedzielną kawą
z babką i ploteczką nie zawsze niewinną,
ale i jabłkami na szafach i kontuszówką,
dymem wirginek, cygar i starych fajek,
wystygłych nad książką i nad zbiorami znaczków,
nad kwadratami szachownic, nad pakietami listów z młodości.

Stare domy pachną kwaśną wonią mydlin
na mokrych schodach, lecz i kurzem lat,
którego nigdy nie zmyjesz. Ale i naftaliną
dwa razy w roku wymienianą, chociaż dobrze wywietrzyli
futra, lisy, boa, czapki, mufki,
nawet czamarę po dziadku, która jeszcze dotąd molom się opiera.

Stare domy pachną skamieniałymi różami
i pluszowymi albumami fotografii,
żółtym liściem między kartkami książki
– czy ktoś jeszcze wie kiedy i dlaczego ktoś go tam włożył? –
kuframi z mumią ślubnego bukietu,
pantofelkami, welonem i trenem panny młodej.

Stare domy pachną pożegnaniem,
jak chusteczki, którymi machamy,
jak szkatułki, do których chowamy
wszystko począwszy od mlecznych zębów, po ślubne obrączki,
od kotylionów aż po wycinki z gazet,
od pierwszych loczków po ogłoszenie w czarnej ramce.

Stare domy pachną jak stare wino,
które wessało słodycz słońca i cierpkość centurii,
jak gałąź, co usycha lecz wiosną liść wypuści
i pachnie nagrzaniem, słońcem i pachnie cieniem,
wszystkim co kołysze, obejmuje i dręczy.
I pachnie jak mary i łoże oblubienicy.

W starych domach ściany pachną starym winem.
I pachną śmiercią i podołkiem matczynym.


przeł. Katarzyna Boruń

wtorek, 13 sierpnia 2019

Magda Czapińska - Czas na obłoki i las

Douglas Okada




Już nie muszę nic, mogę tylko być
I patrzeć godzinami na obłoki
Słuchać szeptu traw i prosić, losie spraw
By jak najdłużej mógł ten spokój trwać

Już nie spieszę się, wiem, że nie ma gdzie
Po tamtej stronie może być za ciemno
Tu dobrze jest jak jest, do nóg się łasi pies
I lasy i obłoki są wciąż ze mną

Od życia nie chcę więcej, tylko tyle
Niech czas zapomni o mnie choć na chwilę
A tylko to masz, szemrze mi woda, śpiewa las
Wszystko co masz, to czas - nic więcej



Ile jeszcze zim, ile jeszcze lat
Ile jeszcze wiosen i jesieni
Coraz krótsze dni, świat ucieka mi
I czasu do tracenia coraz mniej


Po życiu życia może już nie będzie
Tak mówią ci, co chcieliby być w błędzie
Wszystko co masz, to czas
Zmierzchy i świty, noce, dni
Wszystko co masz, to czas - nic więcej


Czas na obłoki i czas na las
I tylko czas masz – nic więcej
Nic więcej

Czas

Magda Czapińska - Z duszą na ramieniu

Zdjęcie – Tereza Ferraz






Niby wszystko takie jasne, a tak ciemno,
Że powtarzać sobie muszę - nie jest źle
A ty, duszo na ramieniu, trzymaj ze mną
Gdy się gubię, kiedy wątpię - pilnuj mnie

Kiedy dygot serca budzi mnie o świcie
Kiedy marzeń sieć na strzępy życie rwie
Kiedy, mimo jasnych prognoz, czarno widzę
Bądź jak światło w tym tunelu - prowadź mnie

poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Julian Tuwim - Dusza

Artysta - Mariusz Lewandowski - "Łowca dusz"
"Apokalipsowego nosim w sobie zwierza" - Słowacki


Objawia się. I nagłym, ukrytym odruchem
Przypomina o sobie. Zahuczy jak burza!
Chłośnie w twarz straszną prawdą – lub świetlistym duchem 
Przepaja mnie i zwodzi: i zwodzi, mami, odurza...

Lub targnie się – i ostrym mnie kantem ubodzie
W najczulszy nerw – i wstrząśnie całą ma istotą!
Albo przychodzi do mnie, gdy jestem w ogrodzie,
Sycząc dalekim wzrokiem zachodowe złoto.

A jest wszędzie: i w bogach zapomnianych czasów,
I w mglistych napomknieniach o czymś, co być może,
I w gęstwie niewidomej dumnych, starych lasów,
I w widmach, co rzucają gwiezdne łkania w morze.

I w tych, co umierają w słoneczne południe,
I w tych, co przeklinają, w tych, co błogosławią,
W tych, co Chrystusów zwodzą, całując obłudnie,
I w tych, co się w rozpuście pod krzyżami pławią.

Wszędzie jest! Dręczy, cieszy, marę zwątpień ciska,
Zachodzi z tyłu skrycie, w proch rzuca, uśmierza,
Ukaja i przeraża, w wszechświętości błyska!
- Apokalipsowego nosim w sobie zwierza.

z tomu „Czyhanie na Boga”


niedziela, 11 sierpnia 2019

Wójcik Leszek - Znaki czasu



Jest czas sadzenia drzew
i czas wieszania na drzewach

jest czas siania zbóż
i czas rozsiewania prochów

jest czas koszenia trawy
i czas koszenia głów

jest czas oddzielania ziarna od plew
i czas oddzielania życia od śmierci

jest czas dawania chleba
i czas jego odbierania

jest czas kwiatów na łąkach
i czas kwiatów na mogiłach

jest czas róż
i czas kolców

Jest jeszcze czas