sobota, 21 grudnia 2019

Marek Dębski - Polska Wigilia

WIGILIA - Rysunek Juliusza Kossaka 1876

Pamiętasz?
Pierwszej gwiazdki migotanie,
Biały obrus z sianem,
Matki pośpieszne krzątanie,
Z niecierpliwym kolędy czekaniem.

Pamiętasz?
Ojca z białym opłatkiem,
Ciepło matczynych dłoni,
Łez szczęścia ścieranych ukradkiem,
I daleki dzwonek kuligowych koni.

Pamiętasz?
Puste miejsce przy skromnym stole,
Temu, co los dał, dole i niedole,
Aż serce Twoje znów usłyszy,
Kolędę "Wśród nocnej ciszy..."

A potem zaraz znajome nutki,
"Oj, maluśki, maluśki, maluśki..."
Zapach choinki w wacianym puchu,
Świat zastygły w szczęśliwym bezruchu.

I znowu tak bliskie kolędy dźwięki,
"Jezus malusieńki leży wśród stajenki..."
Szczęśliwych chwil, zamazane znaki,
Jak serc naszych poplątane szlaki.

Pamiętasz?
Wujka, co z łagrów Syberii,
Do Polski przez błota Lenino,
Dziadka z kazamatów Berii,
I czerwonych maków Cassino

"Cicha noc, święta noc..."
Ktoś znane podaje słowa,
Jak wielka ich moc?
Cichnie rozmowa.

Dziś nam tylko pamięć pozostała,
Dzieciństwa obrazów perełki,
Zima mogiły puchem przysypała,
I tylko słyszę tych kolęd dźwięki

"Pójdźmy wszyscy do stajenki,
Do Jezusa i Panienki..."

Jak ciepło matczynej ręki.
Pamiętasz?



                   

piątek, 20 grudnia 2019

Julia Hartwig – NIE UNIKAJ






Nie unikaj
nieżyjących już przyjaciół

zaklętych w książki i listy

to szczątki
zapomnianej mowy czasu

którą odkrywasz na nowo

wtorek, 17 grudnia 2019

Ewa Lipska, - Moja siostra


Moja siostra jeszcze nie wie
że świat skazany jest na atlas.
A atlas to ogromny talerz wiecznie głodny.
To żurnal państw skrojonych. Czasami niemodnych.
Że wszystko nagle jest jasne gdy wychodzi się z kina.
Że idee najlepiej leżą na manekinach.
Że nie ma śmierci dla przykładu.
Że śmierć jest tylko dla natury.
Że chcąc oglądać niebo trzeba
zanieść je najpierw do cenzury.
Że największa wiedza jest w bibliotece przestrzeni.
Że miłość to jest miłość. A miłość to ogród.
Że trzeba w tym ogrodzie unikać jesieni.
Że nie da się w ogrodzie uniknąć jesieni.
Że podziału komórek nikt już nie powstrzyma.
Że życie jest skończone kiedy się zaczyna.
Że Izolda jest stara. Cierpi na reumatyzm.
Że historia to taki wielki kosz na śmieci.
Służy do przepadania dat i straszenia dzieci.
Że kiedy noc nam oczy na chwilę ocienia
to budzą się w nas ptaki z krzykiem: Ziemia! Ziemia!
I wtedy odkrywamy nowy ląd: Człowieka
który nam ciepłą rękę kładzie na powiekach...

Ale moja siostra już wie
że Ala ma kota.

poniedziałek, 16 grudnia 2019

Józef Baran - Więcej czułości



więcej czułości
dla listków struchlałych
na zziębniętej tarninie
dla chwili z psem
z kwitnącym bzem

dla wszelkiego przelotnego zdarzenia

więcej uczucia dla kropli ciszy
niech napełni się sobą pochłonie
nachyl się
nad jej źródełkiem
zaczerpnij w dłonie

powstrzymaj życie
niebieskich chwil
szalone obroty
otwórz na chwilę oczy
to może twa
jedyna wieczność
którą przeoczysz

bo mijamy chwile potrącamy biegnąc ślepo przed siebie

i one nas potrącą odbiegną
nie przygarną w potrzebie

czwartek, 12 grudnia 2019

Michał Bałucki - Nie w porę

Daniel F. Gerhartz 1965

Raz byłem u niej: z kotkiem na ręce
Siedziała w oknie w białej sukience
I paluszkami drażniła kotka:
   Pieszczotka!
I wkoło twarzy dziewczęcia białej,
Zarumienionej, loczki się chwiały
I uśmiechały się oczka czarne
   Figlarne.

Siedzę i czekam godzinę całą,
By dziewczę z kotkiem igrać przestało
l pogadało kilka słów ze mną...
   Daremno!

Ani mnie widzi, ani mnie słyszy,
Kotek jej rączkę chwyta jak myszy,
Czasem zadrapie. Ona to woli -
   Choć boli.

Więc rzekłem sobie: jeszcze za wcześnie
Pukać w serduszko, co leży we śnie,
l unikałem dzieweczki białej
   Rok cały.

Kiedym powrócił, znów w tym pokoju,
Przy tym okienku pełnym powoju,
Bluszczów, siedziała moja pieszczotka
   Bez kotka.

Lecz czegoś dziwnie zmieszana była,
Oczy ku ziemi wstydna spuściła
I zrumienila się jak jabłuszka
   Po uszka.

Byłem pewniutki, że z mej przyczyny...
Wtem wiatr firanek ruszył muśliny
I zobaczyłem sprawcę rumieńca -
   Młodzieńca.

I znów panienka, jako przed rokiem,
Choć siedzę, czekam, nie rzuci okiem;
Lecz już nie kotek tym razem winny:
   Kto inny...

Kto inny śpiące zbudził serduszko
I szepta teraz miłośnie w uszko...
Ha, szkoda! późno przyszedłem trocha:
   Już kocha!

środa, 11 grudnia 2019

Marek Dębski - Nasze Matury



Popatrz Miła...

Białe bluzki dziewcząt, chłopców garnitury
Tak, Moja Droga, to znów czas matury
Pamiętasz, jak wtedy kwitły kasztany
Nieśmiało szeptane: Kochana... Kochany...

Pamiętam zapach bzu i Twoich włosów
I naiwną wiarę wspólnych losów.

Ileż to lat, dróg przebytych
Ścieżek wydeptanych
W sercu marzeń skrytych
Słów niewypowiedzianych...

Za rok znów zakwitną kasztany
A bez przypomni zapach Twoich włosów
I dawno zapomniane... Kochana... Kochany...
Już bez złudzeń wspólnych losów.

Czasami tylko, żałośnie i smętnie
Jak brzęczenie muchy o wieczornej porze
Przypomina uporczywie, natrętnie
O tym co było, a już być nie może.

niedziela, 8 grudnia 2019

Antoni Orłowski - TO SIĘ NIE UDA


Antoni Orłowski - pseud. Krogulec -  polski dziennikarz, humorysta i satyryk lat międzywojennych.
Autor znanego wiersza erotycznego "Mrówki", parodiującego
scenę spotkanie pana Tadeusza z Telimeną w Świątyni Dumania z księgi III Pana Tadeusza.



Jerzy Duda Gracz




Wśród różnych haseł, któremi szary
  Byt społeczeństwo sobie osładza,
  Jest jedno zdanie, co nasz brak wiary
  I woli naszej bezsilność zdradza.

  Gdy kto chce podjąć jakie działanie,
  Zaraz ten i ów bąka, maruda:
  ,,Dobrze by było, lecz u nas panie
       
  To się nie uda''.

  Na każdem polu, w każdej dziedzinie,
  Moc pesymistów gorzkich się kręci,
  Gdy kto chce wcielić myśl jaką w czynie,
  Wnet mu odbiorą zapał i chęci.

  Wszyscy pleść zaczną swoje baj --- baju
  I z równej drogi robi się gruda
  ,,Można gdzieindziej, lecz w naszym kraju,
       
  To się nie uda''!

  Stąd bardzo małą jest czynów listwa,
  Którą wbijamy płaszczem lenistwa,
 
  Taki pesymizm szerzony z góry
  Zamiast, by zawsze mieć to w pamięci,
  Że silna wola wytwarza cuda,
  My mówim, braki tłomacząc chęci:
 
  ,,To się nie uda''.

  Ale gdy pragną zrobić to samo
  Obcy, przyszedłszy na naszą miedzę,
  Wnet ich otoczym szumną reklamą,
  Z wiarą w ich rozum, wolę i wiedzę.

  Miast chęci czynów, wewnątrz nas płynie
  Niewiara w siebie, niemoc i nuda,
  Stąd wszystko zawsze w naszej krainie
        
  Obcym się uda!.

piątek, 6 grudnia 2019

Czesław Miłosz - Wiosenna Pani - "Na dzień dobry"






Czasem wiatr zdmuchnie smutek przelotny,
ciepłym tchnieniem dłonie ogrzeje
i przegoni wszystkie kłopoty,
dziękuję wiatrowi, że wieje.


Czasem deszcz o szyby zadzwoni,
mokra trawa kroplami lśni.
Łzami łatwiej tęsknotę zasłonić -
Dziękuję deszczowi za łzy.



Czasem słońce w gonitwie do lata,
znowu ogród barwami roznieci,
pozaplata iskry na kwiatach -
dziękuję słońcu, że świeci.



Czasem, gdy się do mnie uśmiechniesz,
znikają smutki szaro-niebieskie.
Stoisz w progu i słońce masz w oczach -
dziękuję ci za to, że jesteś..

sobota, 30 listopada 2019

Tadeusz Różewicz - Obcy człowiek


                                                                         
                                        

To obcy człowiek
czego chce
o kogo pyta
to nieznajomy
pewnie zbłądził
albo się omylił
mówił że nas szuka
lecz nie zna nazwiska

kogo pan szuka
taki tu nie mieszka
to jakiś pijak
może pomylony
uparcie twierdzi
że właśnie nas szuka
lecz my go nie znamy

Nie mogę wejść
do waszego domu
mieszkania
mówicie
że jestem obcy
patrzycie zdziwieni
trochę przestraszeni

Właśnie was szukam
w tym ogromnym mieście
co rośnie
przybywa
Was szukam
Na tej wyspie
bezludnej
nie omyliłem się
wy jesteście
ludzie
moi bliźni

czy mogę zostać z wami
jeden dzień noc
jestem człowiekiem
nie jestem obcy
patrzycie na mnie
przez judasza
nie zdejmując łańcuchów
przez drzwi zatrzaśnięte

jestem zmęczony
chcę usiąść przy waszym stole
znamy się przecież
od narodzenia Chrystusa
jestem bardzo zmęczony
muszę wam powiedzieć
o sobie o was
chcę wam powiedzieć

że nie ma tajemnicy
nie czekajcie

Tadeusz Różewicz - nie wypowiedziane

Fot. Antonio Palmerini
zanim zaczniemy rozmowę
słowa zasłonią
to co się stało
wcześniej
poza nami
bez wyjścia

jeszcze nie wiesz o tym

wyciągasz ręce
myślisz że jestem
w tym miejscu
gdzie mnie zostawiłaś

stoisz
nieruchoma niejasna
prawda dociera powoli
do twojego serca

oglądasz się
odchodzisz
w ślepą ulicę

piątek, 29 listopada 2019

Adam Asnyk - Na dzieci spada win ojcowskich brzemię

Na dzieci spada win ojcowskich brzemię,
Lud pokutuje za grzechy zbrodniarza;
Każde gwałcące sprawiedliwość plemię
Cierpień i nieszczęść ludzkości przysparza.

Złe, jak zaraza, w lot obiega ziemię...
A czy na sobie łachman ma nędzarza,
Czy też w książęcym kroczy diademie
Zatrutym tchnieniem cały świat zaraża.

Wobec praw, światem rządzących wszechwładnie,
Nikt ujść nie może złych wpływów przekleństwa;
Każdemu w dziale część winy przypadnie

Nawet za cudze zbrodnie i szaleństwa;
Bo każdy nosi w duszy swojej na dnie
Odpowiedzialność wspólną człowieczeństwa.

Adam Asnyk - Przy kominku


Gdy się ogień na kominku pali,
Lubię grzać się przy jego płomieniu...


I w przekwitłej młodości wspomnieniu
Odgrzebywać te iskry błyszczące,
Co tryskają z płomienistej fali
I znikają w ciemnościach gasnące... 
Złote głoski w ognisku zawarte
W szereg natchnień minionych układam,

Złote mary wstające spowiadam,
O przeszłości mówiące tak wiele,
I na nowo odtwarzam tę kartę,
Co już dawno zastygła w popiele.



Przez girlandy tańczących płomyków
Wzrok mój leci i blaskiem się pieści -
Wszystkie życia prześnione powieści,
Pogrzebane w sercu moim na dnie,
Występują z zamglonych tajników
l przez chwilę znów błyszczą tak ładnie. 

Na stos jeden ułożone drewna
Zdają mi się być stosem pogrzebu,
Skąd burzliwie uleci ku niebu
Ta pogańska wszech bogów kapłanka,
Mara jasnej młodości powiewna,
Biegnąc szukać nowego kochanka! 

środa, 27 listopada 2019

Osiecka Agnieszka - Wyszłam i nie wróciłam


Dnia czternastego sierpnia 1973 roku wyszłam z domu
i dotąd nie wróciłam.

Ubrana byłam w spódnicę w kratę i białą bluzkę.
Na nogach miałam niebieskie pantofle.
Byłam z gołą głową.
Ktokolwiek wiedziałby o losie zaginionej,
proszony jest o powiadomienie najbliższego komisariatu MO.




Niewykluczone,że idąc nuciłam następującą piosenkę:


Wszystko, co mam,
dwa pokoje z ogródkiem,
długie noce, dni krótkie

wszystko, co mam,
opierunek i wikt,
stertę nut, kilka płyt,
alkoholu kropelkę,
nitkę, guzik, pętelkę,

wszystko, co mam,
nawet kota i psa,
i piosenkę, co łka,

wszystko, co mam,
tanie i drogie,
wodę i ogień,

wszystko to, wszystko, co mam,
trochę grosza w kieszeni,
trochę w duszy jesieni,
o czym marzę i śnię,
o czym nie wiem i wiem,

studia wyższe, a jakże,
i talencik, a także
komplet zalet i wad,
...dzieścia i parę lat,

miejsce na ziemi i dziurę w niebie,
wszystko zamienię na ciebie.
A ty... ty nawet o tym nie wiesz... 


     
                  

                     





poniedziałek, 25 listopada 2019

Andrew Marvell -- Do nieskorej Bogdanki



Andrew Marvell  

ur. 31 marca 1621r 
w hrabstwie Winestead w Anglii,  
zmarł w 1878r w Londynie. 

Angielski poeta metafizyczny,
parlamentarzysta.





                                                                                       Wiersz miłosny

Andrewa Marvella / fragment /

Do nieskorej Bogdanki


Gdybym dość czasu i świata miał, miła,
Cnotliwość twoja zbrodnia by nie była.
Siadłbym i z tobą obmyślał sposoby
Spędzenia naszej nieskończonej doby:

Mogłabyś w Indiach, kędy Ganges płynie,
Rubinów szukać, ja bym zaś w dolinie
Humberu płakał; mógłbym twoim tropem
Dążyć na dziesięć już lat przed Potopem,

A ty byś trwała w nieczułej odmowie,
Póki nawrócą się wszyscy Zydowie.
Roślinna miłość we mnie by wzrastała
Większa od królestw, bardziej od nich trwała.

Sto lat bym strawił, sławiąc dookoła
Blask twoich oczu i foremność czoła;
Piersi bym każdej poświęcił lat dwieście,
A trzysta wieków całej twojej reszcie,

Przed każdą cząstkę po sto lat w pokorze
Klęcząc — aż w serce twe wkroczyłbym może.
Tak, zasługujesz na takie wielbienie —
I nie chcę kochać cię po niższej cenie.

Cóż, kiedy za mnę pędzi pogoń chyża —
Skrzydlaty rydwan czasu wciąż się zbliża;
A tam, przed nami, czekają jedynie
Nieogarnionej wieczności pustynie.

Uroda twoja w mrok grobu się schowa
I nie usłyszy krypta marmurowa
Echa mej piosnki; robak niszczyć zacznie
Dziewictwo, któreś chroniła tak bacznie;

Cała twa cnota prochem wnet się stanie,
Popiołem — całe moje pożądanie.
Chociaż przytulnym miejscem jest mogiła,
Wątpię, czy ktoś cię tam przytuli, miła.