Archiwum bloga

wtorek, 27 lutego 2018

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska - Pamiątki




Niebieskie oczy, krągłe paciory,kąpane w niebie w dawne wieczory,
leżą w komodzie, w starej szufladzie -
kurz na nie pada, warstwą się kładzie...

Pocałowania, słodkie pieszczoty,
pachnące jeszcze wonią tęsknoty,
z dala od ludzi, z dala od zgiełku,
na dnie szuflady więdną w pudełku. -

I nic już więcej, tylko dwie róże,
i jedno słowo złote i duże,
zwinięte w papier leży w ukryciu -może się przydać jeszcze raz w życiu.

poniedziałek, 26 lutego 2018

Tomasz Jastrun - Lekcja religii z księdzem Twardowskim



Mówił o Matce Boskiej
łagodnie tak bardzo łagodnie
Jakby była płochliwą sarną

Zamknięty w czarnej sutannie
Patrzył na mnie z góry
A ja mnożyłem swoje siedem lat
Przez dziesięć wątpliwości

Teraz mam o kilkadziesiąt lat więcej
I odpowiednio więcej wątpliwości
Można by z nich już niemal
Zbudować bezbożny kościół

Lecz od tamtego czasu
Przychodzi do mnie często
Płochliwa sarna
Spogląda łagodnie
I wątpi we mnie

niedziela, 25 lutego 2018

Jonasz Kofta- Bajka 1002-ga

Harem - Thomas Rowlandson

Żył, o Efendi, w pięknym kraju
Kędy gorący, korzenny ląd
Władca - co oprócz innych zwyczajów
Miał tysiąc dwieście czterdzieści żon

(Może się mylę o jedną żonę
Bo wszystkie były zaokrąglone)

Władca nie lubił bałaganu
Intryg, w przedsionku przepychania
Żony więc ponumerowano
Uczciwą drogą losowania

By w usprawnieniach swych nie spocząć
I wszystko mieć w każdej porze
Kazał zbudować kryty taśmociąg
Między haremem a własnym łożem

(Sadzono w taśmę kolejne żony
Włączył - i był zadowolony)

Aż - jak kroniki stare podają -
Taśmociąg zawył, zachrzęścił
Stanął! - A w całym Seraju
Nie było zamiennych części

Wnet po pałacu rozniosło się
Że plan się chyba wali
W łożu jest żona 508
A części nie dostarczyli

(Zawsze są takie kłopoty
Kiedy w rozruchu prototyp)

Władca w sypialni kąt wtulony
Przeżywa nudy dramat
Na taśmie więdną nowe, nie użyte żony
A w łożu wciąż ta sama

Nawet niebrzydki biust ma
Ta moja żona pięćset ósma
Dalej nie można przy dzieciach -
Patrz: van de Velde plansza trzecia

Coraz to nowych doznań
Zapragnął władca jak byle łasuch
We dwoje przecież wiele można
Gdy ma się chwilę czasu

Pierzchło zmęczenie i znudzenie
Haremu masą przerobową;
Cieszył się z tego niestrudzenie
Choć nie był wcale Casanovą

(Rzeczy w szczegółach streścić nie potrafię
Nie popadając w pornografię)

Noc była parna i duszna
Jak zwykle przy miłosnej grypie
Rzekł władca - Wiesz co, pięćset ósma?
Ty chyba jesteś w moim typie

Kiedy poranek okien dosięgnął
Słowik rozśpiewał się w gęstwinie
Szepnął do żony pięćset osiem:
Kochanie, jak ty masz na imię?

Więc został z jedną tylko żoną
To było już dla niego jasne
Jak zachować efektywność wzmożoną
Zmniejszając jednocześnie koszta własne

Bo świat nasz toczy się jednako
A bajki treść nie kłamie
Wciąż ilość nam przechodzi w jakość
A poligamia w monogamię

sobota, 24 lutego 2018

Tadeusz Różewicz - OBLICZE OJCZYZNY



Ojczyzna to kraj dzieciństwa 
Miejsce urodzenia 
To jest ta mała najbliższa 
Ojczyzna

Miasto miasteczko wieś 
Ulica dom podwórko

Pierwsza miłość 
Las na horyzoncie 
Groby

W dzieciństwie poznaje się 
Kwiaty zioła zboża 
Zwierzęta 
Pola łąki 
Słowa owoce

Ojczyzna się śmieje

Na początku ojczyzna 
Jest blisko 
Na wyciągnięcie ręki

Dopiero później rośnie 
Krwawi 
Boli

piątek, 23 lutego 2018

Zbigniew Matyjaszczyk - Młodość nie ma wieku

Fot. Anna Rozwadowska




Jest nieśmiertelność w człowieku
dziecinna naiwna i taka... pełna wiary...
buduje mosty ponad rzeczywistością
przechadza się po parku cudownej nadziei
pod wierzbami płacze gdy przystanie
cieszy się wolnością z ptakami w locie
o stopień jest nad śmiercią
sama kwiaty życia w bukiety układa

Jest młodość w człowieku
nienasycona popędliwa i taka... wciąż uparta...
nieuchwytna jak w okresie dojrzewania
zagląda do ptasich gniazd
zraniona gniewa się jak oszukane dziecko
w piasku buduje zamki wymyślne
i siebie daje innej młodości

Nie zdobywa lat kto jest dzieckiem w duchu 

Wiecznie młody jest źródłem 
światłem 
życiem 
Młodość nie ma wieku.

czwartek, 22 lutego 2018

Krystyna Jabłońska - Szczęście


Co to jest szczęście? - częste pytanie.
Odpowiedź złożona, ja jednak odpowiem,
bo dla mnie szczęściem, móc dawać coś z siebie
dla tych których kocham, i obcych w potrzebie.

Każda życzliwie wyciągnięta ręka,
uśmiech na twarzy i w oczach zmęczonych,
drobny gest wdzięczności - to przecież tak mało,
a znaczy tak wiele w szarej codzienności.

To dom rodzinny, ściany, cztery kąty
i jego progi przyjaźnie skrzypiące.
Po dniu pełnym zmagań, po trudach i znoju,
spieszymy do portu - oazy spokoju.

Szczęściem jest dzień jasny, co po nocy wstaje
i wieczór wytchnienia w gronie osób bliskich
i czyste sumienie, gdy bez żadnych wahań,
zapiszę spełnione uczynki - na zyski.

Szczęściem samo życie, które nam jest dane,
jeżeli rozważnie kierujemy sterem,
wszakże tyle piękna można dostrzec wokól
i tak dużo dobra, gdy dobro się sieje.

Daleko szukamy co mamy tak blisko,
wciąż się rozglądamy, chcemy z życia wszystko.
Tyle w świecie złego, zawiści i krzyku,
a szczęście przysiadło cichutko w kąciku.

środa, 21 lutego 2018

Maciej Pinkwart - TROCHĘ MIEJSCA

mal. Wiliam Haenraets






Zrób mi trochę miejsca
w swoim życiu
dużo nie potrzeba
jedno krzesło przy stole
jedna gwiazda na niebie
kawałek poduszki
mgnienie uśmiechu
fotografia w zeszycie
łza na policzku
cień dotyku ręki
zamyślone spojrzenie
kilka oddechów
kącik w sercu
wiersz na kartce
chwila poza czasem i przestrzenią
krótka wiadomość tekstowa
w środku dnia
kocham cię 
minuta
dzień
noc
wieczność
ja z tego sobie zrobię
największe szczęście

wtorek, 20 lutego 2018

Wacław Buryła -NIEKIEDY WYSTARCZY

mal. John Wliam Godward

NIEKIEDY WYSTARCZY
kilka słów
powiedzianych przez telefon
włożonych w kopertę
wysłanych na adres
kogoś kto samotność
zna bardzo dokładnie
na każdej drodze
potyka się o nią

czasami wystarczy
kilka chwil skradzionych
ciepło czyjejś dłoni
pochwycone w biegu
czyjś uśmiech znany
wyłowiony w tłumie
który wracał będzie
nocą bezsenną
kiedy gwiazdy płaczą
do szczęścia trzeba
tak bardzo niewiele
wystarczy że będziesz
na odległość ręki
na głębokość wzroku
na słyszalność serca
wystarczy że słowa
wyrosną jak mosty

chyba najtrudniej
spełnić marzenia
te najbardziej proste.

poniedziałek, 19 lutego 2018

Wisława Szymborska - Drobne ogłoszenia














KTOKOLWIEK wie, gdzie się podziewa
współczucie (wyobraźnia serca)
- niech daje znać! niech daje znać!
Na cały głos niech o tym śpiewa
i tańczy jakby stracił rozum
weseląc się pod wątłą brzozą,
której wciąż zbiera się na płacz.

UCZĘ milczenia
we wszystkich językach
metodą wpatrywania się
w gwiaździste niebo,
w żuchwy sinantropusa,
w paznokcie noworodka,
w plankton,
w płatek śniegu.

PRZYWRACAM do miłości.
Uwaga! Okazja!
Na zeszłorocznej trawie
w słońcu aż po gardła
leżycie, a wiatr tańczy
( zeszłoroczny ten
wodzirej waszych włosów)
Oferty pod : Sen

POTRZEBNA osoba
do opłakiwania
starców, którzy w przytułkach
umierają. Proszę
kandydować bez metryk
i pisemnych zgłoszeń.
Papiery będą darte
bez pokwitowania.

ZA OBIETNICE męża mojego,
który was zwodził kolorami
ludnego świata, gwarem jego
piosenką z okna, psem zza ściany:
że nigdy nie będziecie sami
w mroku i w ciszy i bez tchu
- odpowiadać nie mogę.
Noc, wdowa po Dniu.

niedziela, 18 lutego 2018

Rainer Maria Rilke - SAMOTNOŚĆ

Samotność jest jak deszcz.
Z morza powstaje, aby spotkać zmierzch;
z równin niezmiernie szerokich, dalekich,
w rozległe niebo nieustannie wrasta.
Dopiero z nieba opada na miasta.

Mży nieuchwytnie w godzinach przedświtu,
kiedy ulice biegną witać ranek,
i kiedy ciała, nie znalazłszy nic,
od siebie odsuwają się rozczarowane;

i kiedy ludzie, co się nienawidzą,
spać muszą razem - bardziej jeszcze sami:

samotność płynie całymi rzekami.

(tłum. Janina Brzostowska)

sobota, 17 lutego 2018

Ernest Bryll - Z bliska, z bliska usłyszeć najtrudniej...



Z bliska, z bliska usłyszeć najtrudniej 
Czy to liść do nas mówi. Czy się potknął anioł 
I uświnił się cały w tej kałuży brudnej 
Która nie znika na drodze przed nami.

Z bliska najdalej iść na spotkanie 
Usłyszeć jakieś, czyjeś o pomoc wołanie 
Za blisko krzyczy. Z bliska nic nie słychać 
Za blisko, śmierdzi. Nie ma jak oddychać.

O, z daleka już lepiej. Najpierw odsapniemy 
Potem obszerne listy napiszemy 
Do anioła. Niech przyjdzie do tego co woła 
Ponoć o pomoc. Jemu jest wiadomo 
Bo patrzy z góry.

Bądźmy dobrej myśli 
Z daleka są bliscy

piątek, 16 lutego 2018

Janusz Andrzejczak - KUKUŁKA

JANUSZ ANDRZEJCZAK - poeta, prozaik, malarz, wędrowiec. Urodził się w 1956 roku w Toruniu. Tam mieszka i pracuje. Absolwent Mikołaja Kopernika w Toruniu. Nauczyciel, pedagog. Autor tomików poetyckich: TAKIJEDEN, ŁAGODNIA, ULOTNIA. Wiersze, opowiadania, eseje i krótkie formy prozatorskie publikuje w czasopismach literackich i internecie. 











A na wiosnę
znów pojedziemy w to miejsce
gdzie kuka kukułka
gdzie drzewo
o drzewo się ściera
i skrzypi
jak skrzecząca sójka

gdzie ptak przeleci motylem
a motyl wzleci ptakiem
gdzie wszystko będzie jak wtedy

nie inne nie inaczej
właśnie takie

Jan Twardowski  -  Skąd przyszło





Zło jest romantyczne 
a dobro zwyczajne
dobro wciąż na ostatku 
bo zło jest ciekawe
a przecież białych kwiatów 
najwięcej na świecie
dopiero po nich żółte
 a potem czerwone
czemu się rozum 
karmi tajemnicą
a chwila niepewności 
wciąż sprzyja nauce
po tylu rewolucjach 
biedne ptaki bose
i ćma tak bardzo mała 
że żyje za krótko
czemu deszcz słyszysz z góry 
a śnieg trochę z boku

i skąd nagle przyszło to wielkie wzruszenie

jakbym dzwonek z lat szkolnych przyłożył do ucha
dzieciństwo co minęło na zawsze zostało
tylko się z młodości zrobiła starucha

czwartek, 15 lutego 2018

Jeremi Przybora -- Pieśń dzikiego lokatora


Pani mnie oswoi,
Madame ! --
wpuści do pokoi,
Madame ! --

mile mnie nastroi
do życiowych boi,
moją chęć podwoi!

Pani mnie oswoi,
Madame !--
o me zdrowie stoi,
Madame ! --

się nie niepokoi
co do planów moich--
w szczęście mnie uzbroi,
Madame !

Jam lokator dziki,
Madame !--
miewam swe wybryki
Madame !--

czasem strzelam byki,
miewam złe nawyki --
będą wszak wyniki
zdrowej twej krytyki !

Jam lokator dziki,
Madame !
a tak jak słowiki
i pasikoniki --
skłonność do liryki
ja mam !

Pani mnie oswoi,
Madame ! --
rany me wygoi,
Madame !--

tak jak cień sekwoi
chłodzi mnie i koi --
karci lecz nie łoi,
gdybym czasem zbroił,
Pani mnie oswoi,
Madame ! --

I niech się nie boi
Madame! --
szczęście co je roim,
wkrótce nas upoi

aż do paranoi,
Madame ! 

Julian Kornhauser - - Było minęło






było minęło
między było i minęło mała biała szczelina
wąski przesmyk nic nie znacząca pauza
a przecież tyle się tam wydarzyło

wzloty i upadki uczuć
przewidywania tańczące w snach
spotkania na wzgórzu i na skraju lasu

było to co gorące wiotkie w nagłym olśnieniu
było niemądre zdradliwe ale wypełnione nieznaną treścią

minęło bo nie zadrżało w posadach
małe było małe minęło
było długo
minęło raz dwa

a w środku sucha trawa dotknięta kosą słońca
klasztor nad rzeką niepokojące dudnienie pociągu
drobny żwir na drodze do doliny

środa, 14 lutego 2018

Szydzik Zofia * * * * *


mal. Alastar Magnaldo



przypadek
czy plan nakreślony z góry
wyzwania losu
progi do przekroczenia – mimo obaw
bariery do pokonania – mimo lęków
góry do zdobycia – mimo zwątpienia
upadki z których dźwigamy się – mimo słabości
napotkane pustynie - bezużyteczne przestrzenie
obwiniające siebie za stracony czas
lecz i tu – w mozole – mimo braku wiary
można odkryć źródło

życie
to podróż w samotności
najeżona przeszkodami
trzeba ją kontynuować – mimo woli
nie gasząc w sobie światła
danego nam na początku drogi – mimo wszystko

to nasze powołanie

Szydzik Zofia - Słodka chwila





Trzymałam ją kiedyś w dłoniach... 
Słodką, miłości pełną... 
Była maleńka - jak kropelka dżdżu. 
Pachniała delikatnie... 
Jak w pełni rozkwitnięta kiść bzu. 

Uchyliłam dłonie... 
Uleciała wraz z zapachem, 
Lekko - jak promyk słońca przed zmrokiem . 

Wciąż stoję w tym samym miejscu, 
Zaczarowana jej urokiem... 

Cudownie jest łapać małe chwile, 
Lecz trwają krótko, jak życie motyli.

wtorek, 13 lutego 2018

Walt Whitman, Rabindranath Tagore i Jan Zych

 

Walt Whitman ( 1819 -  1892 ) – amerykański, 
dziewiętnastowieczny poeta, 
uważany za jednego
z prekursorów 
współczesnej literatury
Stanów Zjednoczonych napisał:

"Ja - pełen życia"

Ja - pełen życia, widzialny i namacalny
czterdziestolatek
W osiemdziesiątym trzecim roku tych Stanów,
Posyłam te wiersze tobie - jeszcze nie narodzonemu,
By cię szukały w otchłani wieków.

Gdy je przeczytasz, ja, który byłem widzialny, będę już
niewidzialny,
I teraz ty, widzialny i namacalny, który rozumiesz te
wiersze, szukasz mnie
I wyobrażasz sobie, jak bardzo byłbyś szczęśliwy, gdybym
mógł teraz być z tobą i zostać twym towarzyszem;
Niech ci się zdaje, że jestem  
(Nie bądź do końca pewien, że mnie nie ma).





oraz żyjący na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku 
– indyjski poeta রবীন্দ্রনাথ ঠাকুর, Rabindranath Tagore    (1861 - 1941 ) 
laureat literackiej Nagrody Nobla – 50 lat później napisał nieco podobnie w wierszu: 

Ogrodnik

Kto jesteś, czytelniku, ty, za sto lat odczytujący me wiersze?
Nie mogę ci przesłać ani jednego kwiatu z obfitości tej wiosny,
ani pasemka złota z tamtych obłoków.

Drzwi otwórz i wyjrzyj na dwór.
We własnym rozkwitłym ogrodzie nazrywaj wspomnień pachnących o kwiatach, 
co znikły sto lat temu.

W radości swego serca poczujesz może tę radość, 
która śpiewała w pewien ranek wiosenny, 
śląc wesoły głos poprzez sto lat.

przełożył Robert Stiller.



Podobna ciekawość, podobne pytania dwóch poetów, z dwóch różnych półkul na ziemi.

Można by powiedzieć, że tak modna obecnie globalizacja we współczesnym świecie - w poezji istniała od zawsze.
Od prawieków – od starożytnej Grecji, po współczesność, od pieśni Indian po Gothego - poeci całego świata drążą nasze sumienia i poruszają w nas problemy ponadczasowe, od zawsze te same: miłość, smutek, zachwyt. Ich wiersze nie znają granic, nie potrzebują paszportów, wędrują jak ptaki z kontynentu na kontynent. A jednocześnie gdy czytam te dwa wiersze….  dociera do mnie  powtarzalność zdarzeń i naszych przeżyć wydających się jedynymi,....wyobraźnia podsuwa mi ich porównywalność  z takim samymi za 100, 200, 300 lat,  a może w nieskończoności czasu.

Pisze też o tym Jan Zych w "Chińskim wierszu" :


Płynę łódką, którą jechał Li Tai Po.*
Na wodzie księżyc wciąż ten sam,
po który on się wychylił na samo dno.



Czytam o wojnach, o winie, o rozstaniach.
O słonecznikach myślę, jak zesłaniec z Elan.

Przed tysiącem lat wszystko było już znane.

Piękny to, ale smutny żart, 
że mieliśmy gwiazdy te same.


*Li Tai Po (699-762) – wybitny poeta chiński.
Utonął w rzece Yangtze, gdy w alkoholowym upojeniu chciał uchwycić odbicie księżyca na wodzie


poniedziałek, 12 lutego 2018

Irena Conti - co to jest poezja?





Więc co to jest poezja
pyta staruszka
siwiutka i zgięta we dwoje

To właśnie ta ścieżka wydeptana
od koloru do siwości
od ramion strzelistych
do obsiadłych kręgów
od wykołysania syna
do wykołysania wnuka
od dnia wesela
do dnia pogrzebu

A więc poezja to czas
który przeszedł

Więc co to jest poezja
pyta kobieta
z wielkim brzuchem
gdzie mały lokator
mozolnie szykuje się do przeprowadzki
To są twoje piersi
kraina mlekiem i miodem płynąca

A więc poezja to czas
który trwa

Więc co to jest poezja
pyta dziewczyna
sięgając oczami do gwiazd
w noc ociężałą od szeptu
przed samym progiem spełnienia

A więc poezja to czas
który nadejdzie

Przeszła trwa nadejdzie
nadejdzie przeszła trwa

Jest wszędzie
i tam
gdzie na pozór

jej nie ma

niedziela, 11 lutego 2018

Bolesław Leśmian - Odjazd



Gdym odjeżdżał na zawsze

znajomym gościńcem,
Patrzyły na mnie bratków wielkie, złote oczy,
Podkute szafirowym dookoła sińcem.
Był klomb i rój motyli, i błękit przezroczy,
I rdzawienie się w słońcu dojrzałej rezedy.
A gdy byłem już w drodze, sam nie wiedząc kiedy
I czemu - przypomniałem te oczy, przyziemnie
Śledzące mą zadumę i wpatrzone we mnie
Tym wszystkim, czym się można wpatrzeć
w świat i dalej.

Co widziały te oczy, nim w tysiącu alej
Zginąłem, jedną chatę rzucając za sobą?
I czemu, z szafirową zawczasu żałobą
Patrzyły w ten mój odjazd poprzez zieleń rdzawą
Rezedy, co pachniała, przytłumiona trawą?
I dlaczego te oczy były coraz łzawsze?
Czy nie wolno nic nigdy porzucać na zawsze
I zostawiać samopas kędyś - na uboczu?
Czy nie wolno odjeżdżać znajomym gościńcem
I oddalać się zbytnio od tych złotych oczu,
Podkutych dookoła szafirowym sińcem?

sobota, 10 lutego 2018

ks. Jan Twardowski - JAK SIĘ NAZYWA


Jak się nazywa to nie nazwane

jak się nazywa to co uderzyło

ten smutek co nie łączy a rozdziela

przyjaźń lub inaczej miłość niemożliwa

to co biegnie naprzeciw a było rozstaniem

wciąż najważniejsze co przechodzi mimo

przykrość byle jaka

jak chłodny skurcz w piersi

ta straszna pustka co graniczy z Bogiem

to że jeśli nie wiesz dokąd iść


sama cię droga poprowadzi