Archiwum bloga

sobota, 31 października 2020

Piechal Marian - Nigdzie cię nie ma

 




Nigdzie Cię nie ma nigdzie
na całym okręgu ziemi
nie ma cię na dnie wody
nie ma cię w łonie kamieni

gonią cię sny wspomnienia
pamięć mgławicy daleką
nigdzie cię nie odnajdę
wessały cię w siebie drzewa
z ziemi powietrza ale
niech korę z pni ich zwleką
i tam cię nie ma nie ma
w pogodzie i w deszczu nie ma

i w środku liści nie ma
i nie ma w środku korzeni
nigdzie cię nie ma nigdzie

jesteś pod moją powieką 


Boucar Diouf.

 

Boucar Diouf senegalski pisarz, gawędziarz i humorysta autor poniższego tekstu:
 
 


 
Ledwo zaczął się dzień i jest już szósta wieczorem.
Tydzień ledwo się zaczął w poniedziałek i już jest piątek.
I miesiąc już minął.
I rok prawie się kończy.
I minęło już 40, 50 lub 60 lat naszego życia.
 
I zdajemy sobie sprawę, że straciliśmy naszych rodziców, przyjaciół.
 
I zdajemy sobie sprawę, że jest już za późno, aby wrócić.
Więc...
 
Spróbujmy jednak jak najlepiej wykorzystać czas, jaki nam pozostał.
 
Nie zwlekajmy z szukaniem zajęć, które lubimy.
Dodajmy kolorów naszej szarości.
Uśmiechnijmy się do małych rzeczy w życiu,
które są balsamem dla naszych serc.
I mimo wszystko, nadal cieszmy się spokojem tego czasu,
który nam pozostał.





Spróbujmy wyeliminować „potem”...Zrobię to potem…
Powiem potem…
Pomyślę o tym potem…
Zostawiamy wszystko na później, jakby „potem” było nasze.
Ponieważ nie rozumiemy, że:
potem – kawa jest zimna...
potem – priorytety się zmieniają...
potem – rok się skończy...
potem – zdrowie się kończy...
potem – dzieci dorastają...
potem – rodzice się starzeją...
potem – obietnice są zapomniane...
potem – dzień staje się nocą...
potem – życie się kończy...
A potem często jest za późno...
Więc...


Nie zostawiaj niczego na później,
ponieważ czekając na później ,
możesz stracić najlepsze chwile,
najlepsze doświadczenia,
najlepszych przyjaciół,
najlepszą rodzinę...
Dziś jest odpowiedni dzień...

Ta chwila jest teraz ... 


piątek, 30 października 2020

Jerzy Harasymowicz. - wiersze .

Pisałam w poprzednim poście, że w twórczości tego na ogół mało znanego, ale ciekawego  poety łączą się ze sobą  świat realny, codzienna rzeczywistość,  fantastyka i ciepła liryka.  Wybrałam więc kilka jego utworów, w których mieszają się wymienione elementy i pozostawiam je do oceny czytelnikom blogu.   



Buty dziadka

Jerzy Duda Gracz

Malarzowi Wałachowi

 
Dziadku znowu
poszliście kraść śliwy
i to w kościelnych butach
 
Żebyście choć wzięli
buty codzienne
 
Rzeczywiście mówi dziadek
co im przyszło do głowy

tym butom kościelnym
 
Tyle się nasłuchały księdza
tyle się nastały
i poszły




                                                                                                                       
Jerzy Duda Gracz

 


Babcia

 
Babci już dawno umarł mąż,
a starość była tą cięciwą,
która coraz bardziej zaokrąglała łuk jej pleców.
 
Bała się też bardzo samotności
i dlatego miała wiele kotów -
fałszywych książąt Albrechtów,
które w hołdzie składały jej myszy
na czerwonym dywaniku pokoju.



Oprócz tego babcia

ubierała na noc krzesło w ubranie swego męża,
wkładała na laskę jego kapelusz,
żeby mieć wrażenie, że ktoś siedzi obok niej.
 
Zawsze potem, gdy drzemała nad ranem,
wydawało jej się,
że to jak dawniej wrócił właśnie z nocnej zmiany z fabryki jej stary.
I że jak zwykle usiadł i czeka, aż się ona obudzi..
.





Budzenie się poranku
 
Najpierw pokaszluje
stara ikona
 
Potem
dzwonią w piecu
 
Potem
pieje czajnik
 
Potem
zaprzęgają stół
krzesła ruszają z kopyta
 
I dymi kawa
i nowy dzień
otwiera nóż




Grzech

 
Taki zrobiliśmy grzech że
 
Grzech wołający
o pomstę do nieba
wszystkimi jej
rozwianymi włosami
 
Taki wspaniały
fruwający po niebie
i skrzydlaty w dodatku
grzech
 
że Bóg rzekł
ee no
niech 



czwartek, 29 października 2020

Harasymowicz Jerzy – Droga / Październik

 

Jerzy Harasymowicz urodził się w 1933 w Puławach, zm. w 1999 w Krakowie.

Niezwykle płodny poeta opublikował kilkadziesiąt tomów wierszy. Krytycy  uznali go za głównego przedstawiciela poezji "wizji",  a więc swobodnego fantazjowania, kolorowej, pełnej obrazów wyobraźni. W twórczości poety naturalnie łączą się ze sobą elementy świata realnego, codziennej rzeczywistości oraz fantastyki, baśni, wyobraźni ludowej, Posługuje się często bezpośrednim ciepłym liryzmem, za którym tkwi spora doza czułości wobec świata. Z czasem coraz częstsze stają się też tony związane z lękiem i samotnością.
Wszedł do historii polskiej literatury, wychowując sobie grono wiernych czytelników





* * * 

Wspominam liście
które sypią się i sypią
z błękitu
Wspominam dziuple
gdzie spała futrzana baśń
 
Wspominam stertę liści
w której zasnęła młodość
tak mocno, że zbudziła się
za tydzień
Zapach liści szedł mi do głowy
jak wino
 
Wspominam dziewczyny
które schowały się za drzewem
już na dobre
 
Wspominam góry
które zostały beze mnie
jak opuszczony dom
z wstawionymi szybami
ze szronu
 


Wspominam młodość
która została już na wieki
daleko stąd
w bukowym lesie



* * * 

Jesienna krzątanina drzew
Góra zeszła na brzeg
łapie ryby jak niedźwiedź
 
Jesienna krzątanina drzew
Poprad unosi białą sukienkę miłości
nie znam już twarzy
opartej kiedyś o góry jak ikona
 
Jesienna krzątanina sumień
Wiele rzeczy stary nie pojmuję
Błąkam się po świecie jak po domu ciemnym
 
z oknami usianymi gwiazdami
 
Gwiazdy wróżyły mi samotność
i to się potwierdza gdyż prócz zwierząt
i ptaków nie mam przyjaciół
prócz swetra który ma jeszcze
bijące serce
 
I wiesz – chciałem ci coś powiedzieć
lecz rozpaliłem jesień na cały horyzont
i wszystko poszło z dymem
 
I może to lepiej


Dawid Patterson








 
Zagraj mi tylko na harmonijce
te czerwone lecące liście
daleki gwizd pociągu wśród gór
małą sukienkę miłości
i zagraj mi moją wolność
która rani wszystkich
do krwi jak głóg 




środa, 28 października 2020

Kochanowski Jan - Fraszki - Do dziewki, Do starej


 

DO  DZIEWKI    

Nie uciekaj przede mną, dziewko urodziwa,
Z twoją rumianą twarzą moja broda siwa
Zgodzi się znamienicie; patrz, gdy wieniec wiją,
Że pospolicie sadzą przy różej leliją.


Nie uciekaj przede mną, dziewko urodziwa,
Serceć jeszcze niestare, chocia broda siwa;
Choć u mnie broda siwa, jeszczem niezganiony,
Czosnek ma głowę białą, a ogon zielony.

Nie uciekaj, ma rada; wszak wiesz: im kot starszy,
Tym, pospolicie mówią, ogon jego twardszy;
I dąb, choć mieścy przeschnie, choć list na nim płowy,
Przedsię stoi potężnie, bo ma korzeń zdrowy.


NA  STARĄ



Teraz by ze mną zygrywać się chciała,
 
Kiedyś, niebogo, sobie podstarzała.
 
Daj pokój, prze Bóg! Sama baczysz snadnie,
 
Że nic po cierniu, kiedy róża spadnie.

wtorek, 27 października 2020

Jerzy Harasymowicz - "Zieleniec"

 


Zobacz Ceśka
Co oni tak chodzą
A co ci tak siedzą
A co tamci tak stoją
Ale są te ludzie
Żeby tak siedzieć
Żeby tak chodzić
Żeby tak stać
Co chcecie
Są różne ludzie
Ludzie i ludziska

Pewnie




poniedziałek, 26 października 2020

Adam Mickiewicz - Do M

  

Conrad Kiesel 1846 



Precz z moich oczu! ... posłucham od razu,
Precz z mego serca! ... i serce posłucha,
Precz z mej pamięci! ... nie ... tego rozkazu
Moja i twoja pamięć nie posłucha.

Jak cień tym dłuższy, gdy padnie z daleka,
Tym szerzej koło żałobne roztoczy ...
Tak moja postać, im dalej ucieka,
Tym grubszym kirem twa pamięć pomroczy.

Na każdym miejscu i o każdej dobie,
Gdziem z tobą płakał, gdziem się z tobą bawił,
Wszędzie i zawsze będę ja przy tobie,
Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił.


Czy zadumana w samotnej komorze
Do arfy zbliżysz nieumyślną rękę,
Przypomnisz sobie: właśnie o tej porze
Śpiewałam jemu tę samą piosenkę.

Czy grając w szachy, gdy pierwszymi ściegi
Śmiertelna złowi króla twego matnia,
Pomyślisz sobie: tak stały szeregi,
Gdy się skończyła nasza gra ostatnia.

Czy to na balu w chwilach odpoczynku
Siędziesz, nim muzyk tańce zapowiedział,
Obaczysz próżne miejsce przy kominku,
Pomyślisz sobie: on tam ze mną siedział.

Czy książkę weźmiesz, gdzie smutnym wyrokiem
Stargane ujrzysz kochanków nadzieje,
Złożywszy książkę z westchnieniem głębokiem
Pomyślisz sobie: ach! to nasze dzieje...

A jeśli autor po zawiłej próbie
Parę miłosną na ostatek złączył,
Zagasisz świece i pomyślisz sobie:
Czemu nasz romans tak się nie zakończył?



Conrad Kiesel 1846 
















Wtem błyskawica nocna zamigoce:
Sucha w ogrodzie zaszeleszczy grusza
I puszczyk z jękiem w okno zatrzepocze Pomyślisz sobie, że to moja dusza.


Tak w każdym miejscu i o każdej dobie,
Gdziem z tobą płakał, gdziem się z tobą bawił,
Wszędzie i zawsze będę ja przy tobie,
Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił.





niedziela, 25 października 2020

Konstanty Ildefons Gałczyński - Szafirowa romanca

 

Marina Czajkowska

Szafirową nitkę wieczór plącze,
szafirowe cienie zwodzą nas,
szafirowy, szafirowy chłopcze,
że mnie kochasz, powiedz jeszcze raz.

Jeszcze raz w sekrecie
szukasz moich rąk,
jeszcze raz jak pierścień
drży księżyca krąg,
jeszcze raz namowy i rozmowy,
jeszcze raz, chłopcze szafirowy -
jeszcze raz w jaśminy,
jeszcze raz pod wiatr,
jeszcze raz popłynę
pieśń bez słów przez świat,
jeszcze raz powróżysz z płatków róży
i powtórzysz wszystko jeszcze raz.

Jeśli kiedyś będziesz w wielkiej biedzie,
zagubiony w plątaninie lat,
do altany dawnej cię powiedzie,
zaprowadzi szafirowy ślad -
szafirowe ptaki
z szafirowych gwiazd,
szafirowe szlaki
szafirowych gwiazd,
szafirowe noce i noc owa
od szafiru cała szafirowa,
szafirowe suknie, szafirowy dzień,

Jeśli raz pokochasz w życiu szafir,

pójdziesz w szafir jako jedna z gwiazd.

sobota, 24 października 2020

Krzysztof Cezary Buszman - Granice i linie

 

Disneyowska Ilustracja

Tego się dowiedzieć chciałem
By w niewiedzy nie trwać dłużej
Dokąd coś jest jeszcze małe
Odkąd zaś się staje duże
 
Jak ocenić mam pospiesznie
Nim odpowiedź w miejscu utknie
To od kiedy coś jest śmieszne
A od kiedy bardzo smutne
 
Jak mam ważyć swój rozsądek
Gdy się na pytaniu skupię
Dokąd coś jest jeszcze mądre
Odkąd zaś bez reszty głupie
 
Jak pojęcie olśnić mgliste
By nie zatruć się bzdur stekiem
Dokąd coś jest jeszcze bliskie
A od kiedy już dalekie
 
Każdy wiedzieć to powinien
Co niech nie brzmi jak zły szeląg
Świat jednoczą, łączą linie
A granice zawsze dzielą
 
Prawda naszym jest zwycięstwem
Czyli wiedzy naszej skutkiem
Że co z jednej strony wklęsłe
Z drugiej zawsze jest wypukłe


piątek, 23 października 2020

Agnieszka Osiecka - "Nie bądź smutna"

 


Nie bądź smutna, no nie bądź
Ta mgiełka, to tylko pamięć
Patrz, jakie czyste niebo
A w morzu - łabędź
 
Nie bądź smutny, ja nie chcę
To czarne, to tylko myśli
Dalej jest mała przystań
Na brzegu Wisły
Idź najpierw prosto, a potem na skos
I w górę i w górę nos
 
Nie bądź smutna, no nie bądź
Ta chmura jest małą chmurką
Jutro już będzie słońce
I ciastko z dziurką
Bo życie to bzdura
To nie literatura
Która powinna czarna być
Życie to bajka
I trochę bałałajka
A zatem w życiu wolno śnić
 
Nie bądź smutny, no proszę
Ta chmura jest małą chmurką
Jutro już będzie słońce
I ciastko z dziurką
Idź najpierw prosto, a potem na skos
I w górę i w górę nos

Bo życie to piana
I szczęście, proszę pana
Czasem się w życiu wolno śmiać...
Prawdę wyznawać i trochę poudawać
I dużo dawać, mało brać


czwartek, 22 października 2020

JULIA HARTWIG - Wierność


Niech inni zdo­byw­cy łą­czą się z mło­dy­mi cza­ro­dziej­ka­mi jak

Odys z ku­szą­cą Cir­ce.

Ja wy­sła­wiam tego, któ­ry sie­dząc u wez­gło­wia spa­ra­li­żo­wa­nej,

nu­cił jej śpie­wa­ne nie­gdyś wspól­nie pio­sen­ki z na­dzie­ją, że dźwięk

ich od­sło­ni ja­śniej­szą prze­strzeń w gę­stym mule nie­pa­mię­ci.


















Nie za­po­mniał, jak klę­cząc ca­ło­wał nie­gdyś z drże­niem jej

wy­cią­gnię­tą rękę, a ona sta­ła przed nim jak to­po­la, z gło­wą

w chmu­rze wło­sów, za­chwy­ca­ją­co nie­obec­na 

i już wte­dy że­gna­ją­ca go na za­wsze.


środa, 21 października 2020

EDGAR ALLAN POE - Sen we śnie

 



Z pocałunkiem pożegnania,
Kiedy nadszedł czas rozstania,
Dziś już wyznać się nie wzbraniam:
Miałaś rację - teraz wiem -
Życie moje było snem, 


Cóż, na­dzie­ja uszła w cień!
A czy nocą, czy­li w dzień,
Czy na ja­wie, czy w ma­rze­niu -
Jed­nak uto­nę­ła w cie­niu.

To, co wi­dzisz, co się zda -
Jak sen we śnie jeno trwa.
Nad stru­mie­niem, w któ­rym fala
Z głu­chym ry­kiem się prze­wa­la,
Sto­ję za­ci­ska­jąc w dło­ni
Zło­ty pia­sek... Fala goni,
A przez pal­ce moje, ach,
Prze­sy­pu­je mi się piach –




A ja w łzach, ja tonę w łzach...
Gdy­bym ziarn­ka, choć nie wszyst­kie,
Moc­nym za­wrzeć mógł uści­skiem,
Boże, gdy­bym z grzmią­cej fali
Jed­no ziarn­ko choć oca­lił!...
Ach, czy wszyst­ko, co się zda,
Jak sen we śnie jeno trwa?


Janina Brzostowska - Przyjaźń



 

Przyjaźń


zdejmuje z ciebie

część twego milczenia,

ciężar większy,

niż wór kamieni. 

 

wtorek, 20 października 2020

Julian Tuwim - Ballada o czerwonej wstążce

 

 

Ojciec Kazimierza Rudzkiego, Bronisław Rudzki  prowadzący w Warszawie od roku 1906 firmę muzyczną i wydawnictwo nut wydawał seryjnie niewielkie książeczki w postaci broszurek – zatytułowanych " Estrada." Dzisiaj  należą one do bibliofilskich rzadkości i stanowią cenną dokumentację wspomnień z tamtych odległych czasów.  Zawierają m.in. zbiory piosenek, wierszy, monologów i skeczów, wykonywanych w warszawskich teatrzykach, w latach 1917-1922.

 

Oto jeden z utworów  pochodzących ze zbioru „Estrada” : 



Ballada 

o czerwonej wstążce.

  

  Na górze w starym zamczysku
  Mieszka księżna Ludmiła
  I choć liczyła czterdziestkę,
  Dziewicą cnotliwą była.
 
  Miała, jak głosi legenda,
  Bogactwa bez liku pono,
  
Na szyi zaś, Bóg wie po     co,
  Nosiła wstążkę czerwoną.
 
  W zamczysku księżnej Ludmiły
  Zrobiło się widać nudno,
  Bo kiedyś księżna westchnęła
  I rzekła smętnie: ha! trudno!
 
  


  

  Jeśli się znajdzie amator,
  Zostanę mu wierną żoną,
  Ach! trzeba będzie poradzić
  Z tą moją wstążką czerwoną.

  
  Aż zjawił się zdali rycerz
  Niewiadomego imienia,
  Co w sercu księżnej Ludmiły
  Obudził dziwne pragnienia.
 
  I gdy za rękę ją ujął
  Słodycz przeszyła jej łono,
  Lecz wnet wskazała na szyję
  Z tajemną wstążką czerwoną.

  


 
  ,,Jest u nas zwyczaj rodowy,
  Bo czasów prastarych sięga,
  Że każdą kobietę dzieli
  Na dwoje czerwona wstęga.
 
  Wybieraj tedy rycerzu,
  Nuż ci się wybór poszczęści
  W dół, albo w górę do wstęgi
  Jedną z obydwóch mych części''.
 
  A rycerz ów był poetą
  I rozmarzonym artystą,
  A co najgorsze był głupcem
  I wielkim idealistą.
 
  Więc rzekł po krótkim namyśle:
  ,,O skarbie mój wytęskniony!
  Wybieram tę część co leży
  W górze od wstęgi czerwonej!''
 
  Strasznie się słabo zrobiło,
  Na takie słowa Ludmile,
  Znikła w sąsiedniej komnacie,
  Ale wróciła za chwilę.
 
  I ujrzał rycerz zdumiony,
  Że zacna księżna Ludmiła
  Ze swojej wstęgi czerwonej
  Podwiązki sobie zrobiła.


poniedziałek, 19 października 2020

Marian Załucki - PRZYGODA W POCZEKALNI

 

Mnie czekać kazano.
Spojrzałem nieśmiało.
Prócz mnie już sto innych
Tu osób czekało...



A każda z nich w ręku
Dzierżyła numerek,
Na każdym numerku
Cyferek był szereg. 

Im wyższy numerek,
Tym więcej cyferek,
A mój był niestety
Najwyższy numerek!



Nie było gdzie usiąść,
Stanąłem w przeciągu.
I stałem cierpliwie
Iks godzin okrągło,

Tłumacząc przeróżnym
Ciekawym osobom,
Że ja tu - przepraszam -
Z wątrobą!...
Z śledzioną.
Z nerkami.
Z ischiasem.
Z żołądkiem.
I z sercem...
(Bo pika mi czasem.)
Z gardziołkiem.
(Bo boli.)
Z kolanem.
(Bo strzyka.)
Z migreną.
(Dokucza.)
Z przewodem.
(Zatyka.) 

Mówiłem. Czas mijał...
Mówiłem. Czas leciał...
(Dziewiąta... Dwunasta...
Już druga! Już trzecia!)
Wtem przerwał mi moje
Bolesne wywody
Siedzący pod oknem
Pan jakiś niemłody,
Z siwizną na skroniach
Widoczną z daleka.

Dłoń podniósł do góry
I krzyknął: - Wystarczy!
Nim swojej kolejki
Pan się tu doczeka,
Do chorób tych dojdzie
I uwiąd też s t a r c z y!

Zdziwiony rzuciłem
Więc wzrok na mężczyznę...
Ów palcem na skroniach
Swych wskazał siwiznę
I dodał żałośnie:
- Bo rzec panu muszę,
Że ja tu wciąż czekam
Z dziecięcym kokluszem! 


niedziela, 18 października 2020

Krzysztof Daukszewicz - Mucha


Uśmiechnijmy się - wiersz na Covidowe czasy



Wpadła mucha do mieszkania,
brzęczy nie do wytrzymania
Ani myśleć, ani drzemać:
patrzcie owad też ekstrema!
Trzęsąc się przed konsekwencją,
drzwi otwieram po kryjomu
 
I do ucha muchy szepcę:
tylko mucho won mi z domu!
 
Zaraz, zaraz, drzwi zamykam,
bzykaj, muszko, niechaj bzyka
No bo nie wiem, co mnie spotka,
jeśli jest to patriotka...
Boże, Boże, co za szczęście,
żem zapobiegł strasznej gafie -
 
I kolejne drzwi otwieram,
mówiąc – Muszko, mieszkaj w szafie.
 
Zaraz, zaraz, co ty robisz,
garnek wylizuje do dna...
Może jest to emerytka
i dlatego taka głodna?
Boże, Boże, masz maleńka,
będziesz syta od tej pory,
 
Bo jeżeli będziesz głodna,
to nie pójdziesz na wybory...





 
Zaraz, zaraz, gdzie ty lecisz,
o żesz mucho ty skubana,
Co mi biurko penetrujesz,
a jeżeli jest nasłana?
Może sprawdza, czy wierzący,
i nim minie Anioł Pański,
 
Będę musiał na kolanach
przed wielebnym Łopuszańskim?
Zaraz, zaraz, gdzie ty lecisz,
przecież do łazienki idę!
Mucho, gdzie ty mi zaglądasz,
sprawdza, czy nie jestem Żydem?
Boże, Boże, co za czasy,
już od świtu aż do zmierzchu,
 
By prawdziwym być Polakiem,
trzeba jego mieć na wierzchu...
 
Zaraz, zaraz myślę dalej,
może przygrzać jej łopatą?
Lecz co będzie, gdy nie trafię,
a to jakiś prowokator?
Boże, Boże, co się dzieje,
skąd się wziął mój stan fatalny?
 
Przecież Polska już normalna,
tylko ja już nienormalny