Archiwum bloga

czwartek, 29 kwietnia 2021

Konstanty Ildefons Gałczyński * * *

 




***

„Nie wystarczy pokochać …

Trzeba jeszcze umieć wziąć tę miłość w ręce

i przenieść ją przez życie.”

K.I. Gałczyński


środa, 28 kwietnia 2021

Jacek Kaczmarski – Ballada o samotnym oknie

                                                                                        

         





Co noc w domu na przeciw
Jedno okno się świeci
Kiedy inne już dawno pogasły,
Siedzę w oknie i patrzę,
Jak w ogromnym teatrze
Na to światło samotne i jasne.
 
W prostokącie okiennym
W twardych ramach i ciemnych
Jakiś człowiek się rusza ospale.
Jego ruch nieudany,
Gest z kontekstu wyrwany,
Jego głosu nie słychać tu wcale.
 






Co noc w domu naprzeciw
Jedno okno się świeci
Kiedy inne już dawno pogasły.
Siedzę w oknie i patrzę,
Jak w ogromnym teatrze
Na to światło samotne i jasne.
 
Gdy patrzyłem na niego
W oknie uwięzionego,
Posłusznego wśród nocy swej musztrze,
Pomyślałem niepewnie,
Nieważnie i sennie,
Że tam patrząc przeglądam się w lustrze. 

wtorek, 27 kwietnia 2021

JULIA HARTWIG – Radości ty idziesz naprzód

 

Alan Ayers’

 

wyobcowana ale wolna

 nikt nie wyciąga po ciebie ręki

bo jesteś niespodziana

Powiedz czy masz za sobą silne zastępy

które mogą nas bronić

czy też sama wystarczasz na wszystko

na obrządek narodzin i pochwałę życia

 

 

Komu powierzyć niepokoje

te dni liczone już do końca

Nie unikaj nieżyjących już przyjaciół

zaklętych w książki i listy

to szczątki zapomnianej mowy czasu

którą odkrywasz na nowo


Jonasz Kofta - Przypadek

 


Największym artystą
Jest przypadek
Gdy rzeczywistość
Bije cię w zadek
Nim wyobraźnia się w formę
Przyoblecze
Widzisz wyraźnie
Jak mało wiesz człowiecze
 
Fakt taki stworzy
Nie dzieło czy eksponat
Bo sztuka może
Psu wypaść spod ogona
Gdy biorą w łeb
Teorie twe najrzadsze
Nie wściekaj się
Że życie jest bogatsze
 
Zarozumialcze
Najprostszą dam ci radę:
Największym artystą
Codziennym artystą
Złośliwym artystą
Jest przypadek
 
Ktoś rozlał atrament
To bukiet czarnych róż
Ta na suficie plama
To mapa ciepłych mórz
Na pianę piwa
Opada gradem
Kwiat z kasztanowca
Koło budki
Wielkim artystą jest przypadek
Człowiek artystą jest malutkim
 
Twoje paletko zrudziałe
W jesień tak późny las
Za oknem tańczy gałąź
Wachlarz dalekich gwiazd
Twoja dziewczyna
Ma usta blade
Jak Primavera
Boticellego
Wielkim artystą jest przypadek
Każe prawdziwym powstać piegom
 
Zarozumialcze
Najprostszą dam ci radę:
Największym artystą
Codziennym artystą
Złośliwym artystą
Jest przypadek

niedziela, 25 kwietnia 2021

Walt Whitman – Czy nigdy na ciebie nie przyszła godzina.... / Cuda

 

Walter „Walt” Whitman (ur. 31 maja 1819 – zm. 26 marca 1892 ) –
Przez nie­któ­rych  uwa­ża­ny za naj­więk­sze­go ame­ry­kań­skie­go po­etę.



Zdzisław Beksiński

Czy nigdy na ciebie nie przyszła godzina

Boski promień spadający nagle,

aż pękają te bańki mydlane, woda, bogactwo,

Te gorliwe cele działania –

książki, polityka, sztuka, amory,

I nie zostaje zupełnie nic?

 

Przekład: Czesław Miłosz





CUDA

Rafał Olbiński

 czy kto sobie coś robi z cudów?
Co do mnie, nie wiem o niczym innym, jak tylko o cudach,
Czy spaceruję ulicami Manhattanu,
Czy rzucam spojrzenie ponad dachy domów, na niebo,
Czy brodzę nagą stopą wzdłuż  plaży, tuż na krawędzi wody,
Czy stoję pod drzewami w lesie,
Czy rozmawiam za dnia z kimś, kogo kocham, czy też śpię
nocą w łóżku z kimś, kogo kocham,
Czy siedzę przy stole przy obiedzie z innymi,
Czy patrzę na nieznajomych naprzeciw mnie jadących
w wagonie,
Czy obserwuję pszczoły krzątające się wokół ula w letnie
przedpołudnie,
Czy zwierzęta pasące się na polu,
Czy ptaki, czy cudowność owadów w powietrzu,
Czy cudowność zachodu słońca lub gwiazd świecących
tak jasno i spokojnie
Czy niezwykle delikatną, cienką krzywiznę nowiu na wiosnę,
To i wszystko inne, wszystko razem i każde z osobna,
to są dla mnie cuda,
Całość związana ze sobą, a przecież każda część wyraźna i na swoim miejscu.
*
Dla mnie każda godzina światła i cienia jest cudem,
Każdy kubiczny cal przestrzeni jest cudem,
Każdy kwadratowy jard powierzchni ziemi jest nimi usiany,
Każda stopa jej wnętrza roi się od nich.
*
Dla mnie morze jest ciągłym cudem,
Ryby, które pływają – skały – ruch fal – statki i ludzie
na nich,
Jakie cuda dziwniejsze istnieją?
-
tłumaczenie: Ludmiła Marjańska

sobota, 24 kwietnia 2021

Konstanty Ildefons Gałczyński - Chór starców

  Od autora: 

 Próżno byś wertował antologie poetyckie całego świata, a nigdzie hymnu dla starców nie znajdziesz. Panowie poeci hymniczni przechodzą snadź nad starcami do porządku dziennego. Niedopatrzenie? Czy może bezprzykładny egoizm? Nie wiem. Wiem natomiast, że starcy pragną śpiewać, pragną mieć swoją własną pieśń masową. I dlatego niniejszym tę bolesną lukę rezultatem wielu lat pracy wypełniam.

 



Miliardy są nas na tym świecie,
który mgliście widzimy przez szkła,
i każdego z nas w dołku gniecie,
i każdy z nas zgagę ma.
Nam nie wolno ogórków i grzybków,
nas malutki zabija rydz,
nam nie wolno niczego za szybko
i nie wolno w ogóle nic.
 


Chór
Ale choć nam nawala w wątrobie,
choć nas męczą zastrzyki i kasze,
śmiało, starcy! stańmy na głowie!
Ziemia młodym. Lecz niebo jest nasze.
 
II
My podobni jesteśmy duchom
i staramy się trzymać, lecz
czasem we śnie odpadnie nam ucho
albo noga lub inna rzecz;
czasem w mózgu zaśpiewa ptaszynka
lub króliczek podskoczy hop-siup,
czasem nawet zaszkodzi nam szynka
i już koniec, i astry na grób.
 
Chór:
Ale choć nam nawala w wątrobie,
choć nas męczą zastrzyki i kasze,
śmiało, starcy! stańmy na głowie!
Ziemia młodym. Lecz niebo jest nasze.
 

1948


piątek, 23 kwietnia 2021

Tadeusz Różewicz -- O jedną literę

 

Hieronim Bosch


umierając jeszcze się gryzą
odbywają się jakieś targi
o jedno słowo
o jedną literę
na pomniku
gdyby to chociaż chodziło
o to że słowo
 
Hieronim Bosch - Piekło
bochater
ma o jedną literę za dużo
gdyby chodziło
o literę „c”
 
lecz im chodzi o całe słowo
o sens historii
o to że ich bohater
że nasz
że ich że nasz
że wasz
krew serdeczna
krew przeszłości
rozwodniona słowami
bezzębnych starców
którzy gryzą się
o kości pogrzebane spopielone
 
młoda krew przelewana teraz
z pustego w próżne
 
jakieś targi przetargi liczydła
o liczbę trupów o dym krematoriów
czy słyszycie poszczekiwanie
sfory psów
wszelkiej maści
nacjonalistów
którzy
napełniają słowo
„przebaczam” nienawiścią
 
czy widzicie starców
nad grobem
nieznanego i znanego żołnierza
którzy trupim jadem nienawiści
zarażają młode serca
i głowy wnuków
 
a przecież powiedział Nieznany
wam poeta nasz poeta

„Nie Bóg stworzył przeszłość, i śmierć, i cierpienia,
Lecz ów, co prawa rwie "
(…)Przeszłość − jest to dziś, tylko cokolwiek dalej (…)  


Bertolt Brecht - Ulubione zwierzę pana Keunera

 


Kiedy pytano pana Keunera o zwierzę
Które najbardziej ceni
Mówił, że słonia i tak to uzasadniał:
 
Słoń łączy siłę z chytrością.
Nie jest to marna chytrość, wystarczająca
Żeby ujść prześladowaniu albo się nażreć
Nie zwróciwszy na siebie uwagi
 
Ale ta chytrość, co rozporządza siłą
Do wielkich przedsięwzięć.
Gdzie to zwierzę przeszło
Zostawia po sobie szeroki ślad. Jest jednak
Dobroduszne i zna się na żartach.
Dobry z niego przyjaciel
 
Tak jak i dobry wróg. Bardzo duże i ciężkie
Jest jednak bardzo szybkie. Jego trąba
Dostarcza ogromnemu cielsku żywności
W tym również drobnych orzeszków. Uszy ma ustawne:
Słyszy tylko to co mu odpowiada.
 
Poza tym dożywa późnego wieku. Jest towarzyski
I to nie tylko względem słoni. Wszyscy
Zarówno lubią go jak i boją się
 
Swoisty komizm
Powoduje, że można mu nawet oddawać cześć
Ma grubą skórę, na której noże się
Łamią. Ale przy tym nie brak mu subtelności.
 
Potrafi być smutny.
Umie się gniewać
Lubi tańczyć. Umiera w gąszczu.
Kocha dzieci oraz inne małe zwierzęta.
Jest szary i rzuca się w oczy tylko przez swój ogrom.
Jest niejadalny.
Umie dobrze pracować. Lubi pić i jest wtedy wesoły
 
Robi też coś dla sztuki:
Dostarcza słoniowej kości.



środa, 21 kwietnia 2021

Adam Zagajewski - Poezja jest .....

 

Angelica Kauffman -
Erato muza poezji
miłosnej
Poezja jest poszukiwaniem blasku.

Poezja jest królewską drogą,
która prowadzi nas najdalej.
 
Szukamy blasku o szarej godzinie,
w południe lub w kominach świtu,
nawet w autobusie,w listopadzie,
kiedy tuż obok drzemie stary ksiądz.
 
Kelner w chińskiej restauracji wybucha płaczem
i nikt się nie domyśla, dlaczego.
Kto wie, może i to jest poszukiwaniem,
podobnie jak chwila na brzegu morza,
gdy na horyzoncie pojawił się drapieżny okręt
i zatrzymał się, znieruchomiał na długo.
 
A także momenty głębokiej radości
i niezliczone momenty niepokoju.
 
Pozwól mi zobaczyć, proszę.
pozwól mi wytrwać, mówię.



Wieczorem pada zimny deszcz.
W ulicach i alejach mojego miasta
bezgłośnie i żarliwie pracuje ciemność.
 
Poezja jest poszukiwaniem blasku. 





Niektórzy lubią poezję


Niektórzy –

czyli nie wszyscy

Nawet nie większość wszystkich, ale mniejszość.


Nie licząc szkół, gdzie się musi,
i samych poetów,
będzie tych osób chyba dwie na tysiąc.

Lubię –
ale lubi się także rosół z makaronem,
lubi się komplementy i kolor niebieski,
lubi się stary szalik,
lubi się stawiać na swoim
lubi się głaskać psa.

Poezję -
tylko co to takiego poezja,
Niejedna chwiejna odpowiedź
na to pytanie już padła.

A ja nie wiem i nie wiem i trzymam się tego
jak zbawiennej poręczy. 

Wisława Szymborska


Halina Birenbaum - Alte Zachen. - powtórka z 2018r. - / by nie zapomnieć /





Alte Zachen
 
nadjechało nowe niebieskie auto
przez głośnik wołanie:
„Alte zachen!” Alte Zachen!”
obcy akcent żydowskich słów
inny towar...
 
byłam małą dziewczynką gdy
lubiłam przypatrywać się takim handlarzom
przez okno naszego mieszkania w Warszawie
- chodzili po podwórkach
biedni pochyleni – gruby wór na plecach
śpiewali, błagali:
„Alte zachen! Alte szyjech!”
„Alte brojt! Alte chale!”
„Stare rzeczy kupuję! Stare buty
stary chleb! starą chałkę!”
chodzili z domu do domu, z podwórka
na podwórko –
 
 
dawali grosze dostawali grosze
zimą latem – dźwigali swe wory swą
biedę, mozolny trud
i śpiewali soczystym żydowskim językiem
„Alte zachen” kupuję „alte szyjech, alte brojt!”...
 
również w getcie ale tam daremnie
nastawiali czapki wyciągali ręce
wyczekiwali
może coś zrzuci ktoś z okien
wszystkich zgładzono –
 
ich wołanie jednak unosi się dalej
w martwym języku żydowskim
(nie przez znawcę jidisz)
sprawne auto z głośnikiem przejeżdża ulicą
i wołanie: „kupuję starzyznę – alte zachen, alte zachen”...
 nowoczesnym sposobem
a jednak podobne
do handlarza z workiem
którego widziałam przez okno domu
w dzieciństwie
w Warszawie biednych Żydów
tak daleko – tak dawno...

Halina Birenbaum


 

Bardzo często poezja odświeża nam pamięć przeżyć z odległych lat.

Mam podobne wspomnienia jak Halina Birenbaum:  też w Warszawie tylko w innym domu, na innej ulicy.....

Też pamiętam siebie  małą dziewczynką - 
przypatrującą się przez okno wędrownym śpiewakom, muzykantom i handlarzom żydowskim na podwórku oraz  babcię oddającą im do ostrzenia noże.


                                                                                                    








/ to było to podwórko i ten dom - 5 sierpnia 1944r podwórko usłane zwłokami mieszkańców spływało krwią. 

Spalony dom odbudowano po wojnie zachowując ten sam wygląd na zewnątrz i wewnątrz. 








Halina Birenbaum

inny świat

 
w tym okrutnym świecie
brutalnym cynicznym
jest jeszcze tylko sens  
w uśmiechu
który spowoduję
w uldze którą komuś
sprawię
w tym okrutnym świecie
brutalnym cynicznym
jest też mój własny
inny


w nim jest wszystko
aby ten pierwszy
nie zapadł - 


wtorek, 20 kwietnia 2021

Anna Gąsienica Giewont-Fryjewicz - Fajka / góralska poezja/

 

 

Zycie juz nie takie, jak dziadkowie wiedli,
Kie przy ciepłym piecu spokojnie usiedli
I w fajkowym dymie zacynali gwarzyć…
Dziś o takim zyciu mozno ino marzyć,
 
Bo choć cas od wieków jednaki w swej mierze,
Od wieków te same mówimy pocierze,
To tyn świat dzisieńsy jakby odmieniony …
Jesceś rano nie wstoł, a juześ spóżniony…
 
I choć momy wkoło takie cuda, dziwy,
To cegoś brakuje …. Cłek nie jest scyńśliwy…
Za duzo jest myśli, za wiele hałasu
I w tyj wartkiej rzyce pędzącego casu
 
Serca nom ucichły – wbrew niebu …. naturze…
Pragnienia – odwrotnie … Te idom ku górze…
I pewnie, kie dziadki z nieba popatrujom,
Pykając fajecki – straśnie się dziwujom,
 



Ze choć wnuki mądre – ino w pismach siedzom,
To o tym, co wozne – po prowdzie nie wiedzom…
Bo na cóz cłekowi syćkie te mądrości
Kiedy musi fajke kurzyć w samotności…


poniedziałek, 19 kwietnia 2021

Przypominając „ ZAGŁADĘ ” – w 78 rocznicę powstania w getcie warszawskim.

 

Roman Brandstaetter

Josel Rakower prawuje się z Bogiem.

 (Jest to  przerobione na wiersz przez Brandstattera - wyznanie testament polskiego żyda Josla  Rakowera, który pisał go w obliczu nieuchronnie zbliżającej się śmierci w przeddzień likwidacji żydowskiego powstania.

Rakower był ostatnim z całej swojej rodziny.

Wszyscy zginęli - żona i pięcioro dzieci od hitlerowskich kul i bagnetów.)

 

(Pełny tekst zapisków Rakowera ukazał się w miesięczniku "W drodze" 1977,nr.9 )

 




Błogosławiony bądź Panie,
Ze uczyniłeś mnie synem Izraela,
Synem ludu najbardziej nieszczęśliwego
Pośród wszystkich ludów świata

Wierzę w Ciebie,
Boże Abrahama, Izaaka i Jakuba,
Chociaż wszystko uczyniłeś,
Abym w Ciebie nie wierzył.

 
Wierzę w Twoje prawo,
Chociaż czyny Twoje
Są niesprawiedliwe.
 
Powiedz, Panie,
Co jeszcze uczynisz przeciw nam,
Zanim oblicze Twoje
Znów ku nam zwrócisz?
 
Czy nie wolno nam wiedzieć
Zmęczonym,
Poniżonym,
Grzebanym żywcem,
Hańbionym,
Palonym,
Oplwanym -
 
Jak długo potrwa Twój gniew?
Panie,Panie,
Czy Ty jesteś Bogiem naszym,
Czy Bogiem morderców?
 
Panie, w gorzkości duszy mojej
Nie mogę Cię chwalić za zło,
Które przeciw nam czynisz,
Ale chwalę Cię
Za Twoją przerażającą wielkość,
Straszną i potężną i niezachwianą,
Albowiem cierpienie,
Które nam zadałeś,
Ani Cię nie pomniejszyło,
Ani Tobą nie zachwiało.
 
Panie przyszedłem na świat,
Abym w Ciebie wierzył,
I wypełniał Twoje przykazania,
I wielbił Imię Twoje,
Ty jednak wszystko uczyniłeś,
Abym w Ciebie nie wierzyl.
 
Ale nie odwiedziesz mnie z drogi mojej,
Boże mój,
Boże moich praojców!
To Ci się nie uda!
Odebrałeś mi żonę
I dzieci,
I dom,
I majątek,
Uczyniłeś mnie ochłapem mięsa
Rzuconego między wściekłe wilki,
Naznaczyłeś mnie piętnem hańby,

Ale ja w Ciebie nie przestanę wierzyć
I będę Cię miłował
Na przekór Tobie samemu,
Na przekór Twojej woli,
Boże,
Który wszystko uczyniłeś,
Abym o Tobie zwątpił!

Szema Israel, Adonaj Elochenu, Adonaj Ehad!





Wiersz. napisany podobno przez żydowskiego chłopca w gettcie - 1941 r.

Od jutra...

Od jutra będę smutny, od jutra.
Dzisiaj jednak będę szczęśliwy:
Do czego służy smutek, do czego?
Dlatego, że wieje nieprzychylny wiatr?
Dlaczego mam się dzisiaj martwić o jutro?
Może jutro będzie wszystko jasne…
Może jutro zabłyśnie już słońce.
I nie będzie żadnego powodu do smutku….
Od jutra będę smutny, od jutra.




Ale dzisiaj, dzisiaj będę szczęśliwy
i powiem do każdego smutnego dnia:

Od jutra będę smutny…..

Dzisiaj nie….. 

 

 





Irit Amiel  - 

poetka i tłumaczka. Urodzona w 1931 r. w Częstochowie.
Wojnę przeżyła na aryjskich papierach w Polsce. 
Mieszka w Palestynie od 1947 roku.

 

Egzamin z Zagłady

Jesteśmy już nieliczni i ostatni.

Wiek nie zaciera świadomości,

a po nas zapadnie wielkie milczenie.

I moja wnuczka mówi - mam egzamin z Zagłady -

 
Nasze życia, nasze nocne zmory,
Nasze codzienne grozy staną się datami.
A młody adwokat mówi - Oni są już starzy
nie można polegać na ich pamięci.
 
Jesteśmy już nieliczni i ostatni.
Powoli odchodzimy i znikamy
zabierając ze sobą na dno
nasze milczenie, nasz krzyk.
 
Jesteśmy już nieliczni i ostatni,
i pozostała nam już tylko garstka dni
na świadectwo, na grozę i na gorzkie
porachunki z człowiekiem i z Bogiem.

niedziela, 18 kwietnia 2021

Adam Asnyk - Wiecznie to samo

 


Wiecznie ta sama płynie zjawisk fala
I wciąż obrazy odnawia te same -
Wiecznie jutrzenka swe ognie zapala,
Z mgieł purpurowych tworząc słońcu bramę.
 
Wiecznie te same czary wiosna niesie:
Blaski i wonie, kwiaty i zieloność,
Te same chóry śpiewnych ptasząt w lesie,
Tę samą tęsknych pragnień nieskończoność.
 
Tą samą serca poją się rozkoszą
I wiecznie snują nić tej samej przędzy,
Wiecznie te same skargi się podnoszą
Z ciemnej otchłani rozpaczy i nędzy.
 
A jednak jasność jutrzenki, wdzięk wiosny,


Ziemia i morze, i niebios sklepienie,
Młodość, tęsknota i zachwyt miłosny,
Rozkosz i boleść, walka i zwątpienie,
I każda śpiewna kochanków rozmowa

Wiecznie jest nowa! 

sobota, 17 kwietnia 2021

Grzegorz Turnau - Wszystko przemija


Jacek Malczewski


Wszystko co piękne jest przemija,
wykwint i zbrodnie dawnych czasów
skrzętnie zebrane po muzeach
niedbale śpiące na katedrach,
gotyk płynący z kolumn lasu.

 
Szlachetne miasta, ras przypływy,
siwe paryże, czy marsylie żółtawe
prędko trzeba żegnać.
 
Wszystko co piękne i szczęśliwe
wątłą przychylność zyska nieba
i może trwać tak krótką chwilę.
 
Trwałość
czym jest na świecie trwałość
tym czym brzęczenie kastanietów
i w wieczne nie oblecze ciało
nic na tej ziemi, dłoń niczyja
i dla kilofów i poetów
wszystko co piękne jest
przemija.
 


Wszystko co piękne jest
przemija,
wszystko co piękne jest
zostaje.
 
Choć nawet czas i ten przeminie,
ludzie, okrzyki drzewa burze,
śmieszne materie nieulękłe,
zwierzęta kwiaty na polanie,
wszystko przemija co jest
piękne
wszystko co piękne jest
zostaje.
 
Śmieszne materie nieulękłe,
zwierzęta kwiaty na polanie,
wszystko przemija co jest
piękne,
wszystko co piękne jest...