Archiwum bloga

środa, 28 kwietnia 2021

Jacek Kaczmarski – Ballada o samotnym oknie

                                                                                        

         





Co noc w domu na przeciw
Jedno okno się świeci
Kiedy inne już dawno pogasły,
Siedzę w oknie i patrzę,
Jak w ogromnym teatrze
Na to światło samotne i jasne.
 
W prostokącie okiennym
W twardych ramach i ciemnych
Jakiś człowiek się rusza ospale.
Jego ruch nieudany,
Gest z kontekstu wyrwany,
Jego głosu nie słychać tu wcale.
 






Co noc w domu naprzeciw
Jedno okno się świeci
Kiedy inne już dawno pogasły.
Siedzę w oknie i patrzę,
Jak w ogromnym teatrze
Na to światło samotne i jasne.
 
Gdy patrzyłem na niego
W oknie uwięzionego,
Posłusznego wśród nocy swej musztrze,
Pomyślałem niepewnie,
Nieważnie i sennie,
Że tam patrząc przeglądam się w lustrze. 

3 komentarze:

jotka pisze...

Pamiętam, jak kiedyś sama chodziłam ulicami i patrzyłam w okna, świetne pole dla wyobraźni!

BBM pisze...

Nawet między ludźmi człowiek zawsze jest samotny...

donka pisze...

Wiersz budzi, a może nawet narzuca uczucie smutku, nostalgii.... To moje klimaty. Mam do poezji Jacka Kaczmarskiego wielki sentyment. Z osobistych względów obserwowałam jego chorobę, jej nawroty i postępy..... jego nadzieję..

Miłego dnia!!!