Archiwum bloga

poniedziałek, 26 września 2022

JACEK KACZMARSKI - Zwątpienie

 





Co nas obchodzić mogłoby w tym kraju,
Gdzie przyjaciele z dala się obchodzą –
Czy się wrogowie starzy dogadają,
Kogo pogodzą, a komu dogodzą.

Na co się jeszcze obrażać w ojczyźnie
Przeobrażonych i poobrażanych,
Gdzie, jeśli ktoś cię przez przypadek liźnie –
To, by otworzyć – nie zaleczyć – rany.

Czego na Boga pragnąć móc nad Wisłą,
Co nie jest jeszcze marzeniem spragnionych?
Fatamorgana – nazywa się „przyszłość”,
Źródła w oazach – strute lub strzeżone 



Kogo wśród swoich bliźnich nienawidzić,

Uszlachetniając podłość przez nienawiść,
Gdy się nienawiść brzydzi tym, co widzi
I w bezsilności – nudzi, a nie dławi.




Z kim porozmawiać wśród prawnuków Skargi,
Dla których słowa, nie myśl – to rozmowa?
O chórze marzą roztrzepane wargi
Internowane w gadających głowach.



Kogo potępiać i czym, jeśli stempel
Zastąpił tępe ostrze potępienia
I – bezszelestnie, żeby iść z postępem,
Trzeba udzielać hurtem rozgrzeszenia?

Komu dać miłość w cieniu Jasnej Góry,
Gdzie wszyscy tak ukochani boleśnie,
Że blizny wiary są bliznami skóry,
Próbując żywym przyswoić nieszczęście.

Co zdradzić jeszcze w państwie Targowicy,
Gdy komuniści też krzyczą o zdradzie
I próżne plany państwowej mennicy,
Żeby srebrniki były wciąż na składzie.

Jak wierzyć szczerze w narodu świątyni,
Gdy na sztandarach – aksjomaty wiary
Powyszywane są nićmi złotymi,
A dusza warczy, gdy widzi sztandary.

Kogo wynosić pod niebo Lechitów,
Gdzie tylu było dziwnie wyniesionych
I braknie brązu dla nowych pomników
Wśród tylu starych – jeszcze nie strąconych.

Jak żyć w tylekroć zdobytym Muzeum,
Gdzie nieżyjący życia się trzymają
Wbrew rozsądkowi śpiewając Te Deum,
By ich coś wreszcie obeszło w tym kraju.

Jacek Kaczmarski
3.3.1989


mal.George Grosz: Filary społeczeństwa, 1926

UŚMIECHNIJ SIĘ....

 





niedziela, 25 września 2022

JAN BRZECHWA - Lis i jaskółka

 


Na­mó­wił lis ja­skół­kę,
By z nim za­war­ła spół­kę.
"To - rze­cze - pro­ste cał­kiem:
Mam pola pręt z ka­wał­kiem,

Coś na nim za­sa­dzi­my,
A przed na­dej­ściem zimy
Zbie­rze­my plon po­ma­łu,
Pól na pół do podziału

Pani się zna na roli,
Co z dwoj­ga pani woli,
Wierz­choł­ki czy ko­rzon­ki?"

"Wy­zna­ję bez ob­słon­ki,
Że ja wierz­choł­ki wolę."

Lis szyb­ko po­biegł w pole
I za­siał peł­no mar­chwi,
Więc się ja­skół­ka mar­twi:
"Plon każ­dy rol­nik zbie­ra
I na­wet lis prze­che­ra
Na mar­chwi się bo­ga­ci,
A ja mam kupę naci,
Po pro­stu kupę zió­łek
Nie­zdat­nych dla ja­skó­łek.


Ha, wpa­dłam, trud­na rada,
Lecz tyl­ko raz się wpa­da!"
A lis już krą­ży w kół­ko:
"Cóż po­wiesz mi, ja­skół­ko?"

"To po­wiem, że na zmia­nę
Tym ra­zem ja do­sta­nę
Ko­rzon­ki. Co pan na to?"
"Ja na to jak na lato,
Wierz­choł­ki na­wet wolę."


To rze­kł­szy po­biegł w pole
I całą prze­strzeń pu­stą
Ob­sa­dził w mig ka­pu­stą.

W ostat­nim dniu kwar­ta­łu,
Znów przy­szło do po­dzia­łu:
Lis wziął ka­pu­stę całą,
Ja­skół­ce zaś zo­sta­ło
Pięć wią­zek i pół szó­stej
Ko­rzon­ków od ka­pu­sty.

Mó­wią od­tąd ja­skół­ki,
Że nie­do­bre są spół­ki.

sobota, 24 września 2022

MOJA NIEDZIELNA KARTKA Z KALENDARZA






Julian Tuwim - Wspomnienie

 



Mimozami jesień się zaczyna,
złotawa, krucha i miła,
To ty, to ty jesteś ta dziewczyna,
która do mnie na ulicę wychodziła.


Od twoich listów pachniało w sieni,
gdym wracał zdyszany ze szkoły,
a po ulicach w lekkiej jesieni
fruwały za mną jasne anioły.


Mimozami zwiędłość przypomina
nieśmiertelnik żółty - październik.
To ty, to ty, moja jedyna,
przychodziłaś wieczorem do cukierni.





Z przemodlenia, z przeomdlenia senny,
w parku płakałem szeptanymi słowy.
Księżyc z chmurek prześwitywał jesienny,
od mimozy złotej majowy.


Ach czułymi, przemiłymi snami
zasypialem z nim gasnącym o poranku,
w snach dawnymi bawiąc się wiosnami,
jak ta złota, jak ta wonna wiązanka.



piątek, 23 września 2022

Wisława Szymborska - Drobne ogłoszenia


 Oleg Zhivetin -


KTOKOLWIEK wie, gdzie się podziewa
współczucie (wyobraźnia serca)
- niech daje znać! niech daje znać!
Na cały głos niech o tym śpiewa
i tańczy jakby stracił rozum
weseląc się pod wątłą brzozą,
której wciąż zbiera się na płacz.


UCZĘ milczenia
we wszystkich językach
metodą wpatrywania się
w gwiaździste niebo,
w żuchwy sinantropusa,
w paznokcie noworodka,
w plankton,
w płatek śniegu.


PRZYWRACAM do miłości.
Uwaga! Okazja!
Na zeszłorocznej trawie
w słońcu aż po gardła
leżycie, a wiatr tańczy
( zeszłoroczny ten
wodzirej waszych włosów)
Oferty pod: Sen


POTRZEBNA osoba
do opłakiwania
starców, którzy w przytułkach
umierają. Proszę
kandydować bez metryk
i pisemnych zgłoszeń.
Papiery będą darte
bez pokwitowania.


ZA OBIETNICE męża mojego,
który was zwodził kolorami
ludnego świata, gwarem jego
piosenką z okna, psem zza ściany:
że nigdy nie będziecie sami
w mroku i w ciszy i bez tchu
- odpowiadać nie mogę.
Noc, wdowa po Dniu.

Wisława Szymborska

czwartek, 22 września 2022

Leopold Staff - Odtrącony od życia.


Odtrącony od życia zwycięskiej biesiady,
W zadumie dni swe pędzę, w samotności skryty.
Z codziennymi troskami odbywam narady,
I co dzień klęsk bezbarwnych plon zbieram obfity.




Lecz los, który mi przypadł, mądry jest i słuszny
I sprawiedliwe wszystko, co wziąłem w udziele,

Bo nie zrozumiesz nigdy, człecze małoduszny,
Ile pereł znajduję w swym szarym popiele.

Leopold Staff

Roman Brandstaetter - Pieśń o Bożych Zegarach.

 

środa, 21 września 2022

Ewa Lipska -Z listu


Panie oni chcą kupić
dwadzieścia kilo wolności.
I przejść przez nią. Zachorować z niej.
Z tej wolności zrobić kotlety i polędwicę
i pewnie kawior też.
Panie oni własnymi samochodami chcą myśleć.
Wpadać nimi w sam środek biblioteki
i przejeżdżać się po tych grzbietach.
Półmiski czcionek wywracać.

Oni chcą od samego początku Panie.
Więc ogłosili konkurs na Chrystusa.
Zgłosiło się trzynaście tysięcy Chrystusów.
I każdy Panie – Chrystus!
Apostołów umieścili na razie w domach
wypoczynkowych.
Pierwszych zastępców apostołów
w sanatoriach.
Swoje struny głosowe przerobili
na stereofonię.
Jeden panie przemawia
a dookoła słychać.


Hat bui nho





W naszym Domu Ostatecznego Spoczynku
spokój.
Wczoraj był u nas dyrektor.
Dostaliśmy piątkę z plusem
z porządków.

Ewa Lipska

poniedziałek, 19 września 2022

Młodość w starości

 

Cytaty z książek znanych pisarzy: 


Wiesław Myśliwski    "czy po prawdzie człowiek kiedykolwiek opuszcza swoją młodość? Czy nie nosi jej w sobie do śmierci? nawet umierając, czy nie ma poczucia że umiera jeszcze za wcześnie bo nie wygasła w nim jeszcze młodość? " 

Oscara Wilde   -  "tragedią starości nie jest to, że człowiek się starzeje, lecz to, że pozostaje młodym".


Jerzy Mellibruda : /fragment z książki  Poszukiwanie siebie" /


"Młodość nie jest okresem życia 
jest natomiast stanem ducha.
Nikt nie starzeje się po prostu
przez przeżycie iluś tam lat.
Ludzie starzeją się tylko
przez porzucanie swych ideałów.
Lata marszczą skórę,
lecz utrata entuzjazmu marszczy duszę.
Udręka, zwątpienie, nieufność, lęk i rozpacz
są długimi, długimi latami, które zginają kark
i rzucają na kolana w pył drogi.
Lecz w każdej istocie ludzkiej,
czy lat ma siedemdziesiąt, czy szesnaście,
tkwi zdolność do zdumienia i zachwytu,
nad biegiem gwiazd i życiem mrówki,
nieustraszone wyzwanie losowi,
niewyczerpane dziecięce pragnienie
zabawy, życia i radości.
Jesteś tak młody jak twoja wiara;
tak stary jak twoje zwątpienie;
tak młody jak twe zaufanie do samego siebie;
tak stary jak twój lęk;
tak młody jak twoja nadzieja;
tak stary jak twa rozpacz."


mal. Charles Spencelayh

Wojciech Młynarski

Starość to nie jest wiek


Czasem nie palę światła
I w zmierzchu patrzę w szarość
I wraca myśl niełatwa
Odpowiedz, czym jest starość
Trudne pytanie, fakt
Odpowiedź zaś brzmi tak

Kolejny wiosenny śnieg
Do morza popłynął Wisłą
Starość to nie jest wiek
Starość to stan umysłu
Kolejny misterny ścieg
Drzewom korony pozmieniał
Starość to nie jest wiek
Starość to punkt widzenia



A życie jest tak ciekawe
I taką treść ma i formę
I umie być tak jaskrawe
Tak piękne, tak niepokorne
Że każdym z życia kolorów
Zachwycam się od początku
I dokonuję wyboru
Wybieram coś na pamiątkę

Czy jabłoń była słodsza
Ptak leciał bardziej szparko
Kiedy ja byłam młodsza
I gdy nosiłam warkocz
Może to prawda, lecz
Jest jeszcze inna rzecz

Zielony wiatr z nieba zbiegł
Zielonym zaśpiewał listkom
Starość to nie jest wiek
To zimna myśl, że wiesz wszystko

Otoczył blask chmurki brzeg
I za nią wyruszył w pościg
Starość to nie jest wiek
To długie dni bez radości

A ja swe szanse oceniam
Błyszczy w pasjansie król karo
I myśli stan, punkt widzenia
U mnie nie zmienia się w starość

Bo ja wśród barwnych różności
W życiu jak w sklepie za szybą
Umiem nie wybrać starości
A przecież starość to wybór


niedziela, 18 września 2022

Andrzej Waligórski - PATENT NA UŚMIECH

 




Od kiedyśmy przyszli na ten ziemski padół,
Uśmiech nigdy nie był naszą główną wadą.

Francuski jest lekki, ciężki jest tyrolski,
Angielski jest dziwny... Jaki jest ten polski?


Można to prześledzić już od wieków paru -
Nie lubi uśmiechu ni władza, ni naród.

Skrzetuski się nie śmiał w domu ani w polu,
Pan Zagłoba śmiał się, lecz po alkoholu,
Jagiełło był smutny jak cmentarne brzózki,
A Stańczyk? Wystarczy zobaczyć "Hołd Pruski"...

Spróbuj się uśmiechnąć nagle na deptaku:
- Ty się z kogo śmiejesz, cholerny ciapciaku?

W biurze przełożony uwagę ci zwraca:
- Żadne chichy-śmichy, tu jest, panie, praca!
Uśmiech na zebraniu też burzę rozpęta:
- On się śmiał z wytycznych oraz z prelegenta!

W szkole nauczyciel przy elementarzu:
- Ja ci się pośmieję, ty jakiś gówniarzu!
Student na wykładach też słyszy:
- Kolego, nasza ekonomia, to nic wesołego...

Nie śmiej się przed grzechem, podczas, i po grzechu:
- Ja ci się oddałam, a tobie do śmiechu...

Nie śmiej się bo kościół, urząd, sekretariat,
Każdy kto się śmieje to wróg albo wariat.

Więc kiedy mnie czasem ktoś zahacza krótko:
- Wam z jakich powodów jest tak wesolutko?
Wariackie papiery wydobywam z buta:


- Cretin satiricus chichrajtis acuta!

sobota, 17 września 2022

Józef Baran - Niezazadługo


niezadługo
bezinteresowność
będzie podejrzana

może grozić jej nawet więzienie
za demoralizujący wpływ na
kapitalistyczne otoczenie

niezadługo
Chrystus zostanie skazany zaocznie
na powtórne ukrzyżowanie



a poezję
skażą na banicję
za destrukcyjne odwracanie uwagi
wydelikacanie wrażliwości
i rozbudzanie pięknymi metaforami
niezdrowych
fantazji
nie mających pokrycia
w czekach
ani tym podobnych
papierach wartościowych

Józef Baran




mal. Konstantin Kacev, 1967

MOJA NIEDZIELNA KARTKA Z KALENDARZA.

 



piątek, 16 września 2022

Magda Czapińska - Tam było ci najlepiej

 



Tam było ci najlepiej, wiem
Cicho, ciepło, ciemno
I długo śnił się dobry sen
Że zawsze będziesz ze mną

Tam, moje serce stuku puk
Szeptało ci zaklęcia
A ja czekałam jak na cud
Jak na małego księcia

I wreszcie już mogę cię synku
Zobaczyć, przytulić i dotknąć
Skończyło się długie czekanie
I smutna wśród ludzi samotność

Już taki bezbronny, maleńki
W kołysce splecionej z mych ramion
A jutro się do mnie uśmiechniesz
A kiedyś tam powiesz mi: mamo




Nieraz ci przyjdzie palce gryźć
Z bezsilnej złości szlochać
Więc żebyś synku umiał żyć
Nauczę cię świat kochać

Pokażę ci gwiazdy i wróble
Trawy i żółte motyle
I będziesz tak ładnie się dziwił
I pytań, zadawał mi tyle

Dziś taki bezradny, maleńki
W kołysce splecionej z mych ramion
A jutro mnie mocno obejmiesz
I powiesz mi, nie smuć się mamo


Mal:  Arsen Kurbanov

czwartek, 15 września 2022

Natan Tenenbaum - MODLITWA O WSCHODZIE SŁOŃCA



"Modlitwa o wschodzie słońca" – 
wiersz Natana Tenenbauma, a także piosenka do której muzykę skomponował Przemysław  Gintrowski.  Wykonywana była przez trio Kaczmarski-Gintrowski-Łapiński , oraz solowo  przez Jacka Wójcickiego i Jacka  Kaczmarskiego.


"Każdy Twój wyrok przyjmę twardy,

Przed mocą Twoją się ukorzę.

Ale chroń mnie Panie od pogardy,

Przed nienawiścią strzeż mnie Boże.

Wszak Tyś jest Niezmierzone Dobro

którego nie wyrażą słowa

Więc mnie od nienawiści obroń

i od pogardy mnie zachowaj.

Co postanowisz niech się ziści.

Niechaj się wola Twoja stanie

ale zbaw mnie, od nienawiści,

Ocal mnie od pogardy, Panie. "











Natan Tenenbaum


Satyryk i poeta żydowskiego pochodzenia, z wykształcenia archeolog, historyk i językoznawca. Związany między innymi z warszawskim Studenckim Teatrem Satyryków (STS). 


Urodził się 27 grudnia 1940 roku w Witebsku, zmarł 23 lutego 2016 roku w Sztokholmie.


Od 1969 roku przebywał na emigracji w Szwecji -  pisał o sobie:


  W tym czasie zajmowały mnie żywo sprawy polskie – były to lata burzliwe. Szwecja, gościnna dla nas i życzliwa, była w moim świecie nieco na uboczu, gwarantując mnie i mojej rodzinie godziwe warunki pracy i życia. Gdy wybuchła "Solidarność", a wkrótce potem stan wojenny, "rozwoziłem sprawę polską po szwedzkich opłotkach."


Poza występami w Szwecji autor wielokrotnie przedstawiał swoje wiersze i piosenki w środowiskach polskich na Zachodzie. Od 1988 roku również w Polsce, podczas licznych wieczorów autorskich m.in. w klubach studenckich Warszawy. Występował z kabaretem Pod Egidą , w gdańskim klubie Żaczek i w krakowskiej Piwnicy Pod Baranami.


W 1997 roku wydał tomik zatytułowany "Imię twoje rzeczy pospolitość". Jak dalej wyznawał:


Będę tu szczery, aż do nieskromności i za Tuwimem powtórzę, że moja ojczyzna to polszczyzna. Nic na to nie poradzę. W innych językach potrafię się komunikować, lepiej lub gorzej. Wyrazić siebie, swoje odczucia – mogę tylko po polsku. Sprawy, które najbardziej mnie obchodzą, dzieją się nad Wisłą. Przez wiele lat, gdy nie pozwalano mi, choćby na odwiedziny, śniłem sen o Warszawie, prosiłem przyjaciół, by na rynku krakowskim słuchali – za mnie – hejnału o północy i pozdrawiali małe dolnośląskie miasteczko mojego dzieciństwa. Czas nie stał w miejscu, wiele się zmieniło, a mnie przybyło wiele lat i... pół tuzina wnucząt. Tu są moi najbliżsi. Tu pozostanę. A zresztą w dzisiejszej dobie adres pocztowy nie jest taki ważny.


   "za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce oraz aktywny udział w proteście studenckim w marcu 1968 roku w obronie praw człowieka i swobód obywatelskich" został odznaczonył przez Prezydenta RP Złotym Krzyżem Zasługi i  Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.


Ze zbioru wierszy Natana Tenenbauma "Chochoły i róża" który ukazał się w 1992 roku: 


Do tow. I sekretarza KC PZPR,

Władysława Gomułki

list otwarty


Choć nie masz już pod niebem naszym
Owego "Mośka" ani "Srulka"
...Gdzieś czasem "syjonista" straszy
Panu to wadzi, Herr Gomulka!?

Że tu chce umrzeć, gdzie się rodził,
Że Polskę mieni swoim losem —
Panu to wszak najbardziej szkodzi
Wiesławie, nasz Parteigenosse!

Już zwietrzył kołtun powiew nowy
W świeżą uzbroił go odwagę
Pański socjalizm, narodowy
Który rozwiąże Judenfrage

I tylko, jakby na ironię
Warknie ktoś z tamtej ciemnej bandy
Pańskiej się przyglądając żonie
— Więc pan popełnił Rassenschande??!!


Natan Tenenbaum

 Temat otwarty


Tyle lat już kroczymy
Poprzez wiosny i zimy
Przez przymrozki, odwilże, upały
Zwycięstw za nami wiele
Wielkie przed nami cele
I przed nami świat nowy, wspaniały
 
Mamy nową sytuację
Wolność słowa, demokrację
Mamy złoża intelektu i kopalin
Mamy banki, mamy akcje
Postkomunę, teokrację
I nasz prężny, choć siermiężny, kapitalizm
 
Mamy daty, mamy święta
Mamy Pana Prezydenta
Świetnych zjawisk artystycznych mamy parę:
Penderecki!, Wajda!!, Mrożek!!!
z kabaretem - nieco gorzej,
Jeden wszakże jest KABARET, NASZ KABARET!!!
 
Mamy jednak dość pokory
Nim doceni nas historyk.
Srogi krytyk dojrzy wreszcie nasze blaski
Lecz nam sprzyja okoliczność;
Świetną mamy dziś publiczność!
Dla publiki, tedy, brawa i oklaski! (łaski!, łaski!)
 
Nasza miła publiko
Baw się żartem, muzyką —
Nie uciekną kłopoty, problemy
Dla was każdy z nas błyszczy
Wiemy, co w trawie piszczy;
Nie powtórzcie nikomu, że wiemy...
 
Wiemy kto wziął po kim schedę
Wiemy czyj jest ten Mercedes
Kto chałturę wam tu wciska... i za ile
Wiemy kto wywołał burzę
Kto ambicje ma za duże
Kto jest w modzie, kto jest w przodzie, kto jest w tyle
 
Wiemy...,
Wiemy...,
Wiemy dobrze, gdzie w mrowisko wsadzić kij
Drżyjcie możni, drżyjcie sławni —
Wszystko zespół nasz ujawni
A ty, droga publiczności, brawo bij!

11.04.2009,
 

środa, 14 września 2022

Zbigniew Herbert - Węzeł

 

Kiedy Pan Cogito statecznie postarzeje się, nie będzie kolekcjonował znaczków, antycznych monet, ani także rzadkich książek. Założy pierwszą na świecie kolekcję węzłów. Będzie starał się przekonać innych o urokach tajemnicy w supłach.




Ludzie nigdy nie cenili węzłów. Nie nauczyli się także podziwiać ich skomplikowanego piękna. Przecinali węzły mieczem, jak ów macedoński cymbał lub po prostu rozplątywali węzły dumni z tego, że mają teraz obrzydliwy sznur, którym można przywiązać prosię do drzewa albo zarzucić na szyję bliźniego


Zbigniew Herbert.

wtorek, 13 września 2022

Jorge Luis Borges - Przedmioty

 


Jorge Francisco Isidoro Luis Borges Acevedo (ur. 24 sierpnia 1899 w Buenos Aires, zm. 14 czerwca 1986 w Genewie) – argentyński pisarz, poeta i eseista. Publikował krótkie eseje, opowiadania i poezję. Jego dzieła stały się obiektem wnikliwych analiz i wieloznacznych interpretacji

         



                                       

Przedmioty


Laska, monety, pęk kluczy,
Posłuszny zamek, zmierzchowe notatki,
Których nie przeczytają te nieliczne dni,
jakie mi pozostały,

karty, szachownica,
książka i wśród jej stron zeschnięty
Fiołek, ów pomnik pewnego wieczora
Tak pamiętnego, a zapomnianego,
Czerwone zachodnie lustro, w którym płonie
Złudna jutrzenka. Ileż rzeczy,



Pilniki, progi, atlasy, gwoździe i kielichy
Służą nam jak milczący niewolnicy,
Ślepi i dziwnie tajemniczy!

Trwać będą poza naszym zapomnieniem;
Nie dowiedzą się nigdy o naszym odejściu.

Jorge Luis Borges

przełożył Andrzej-Sobol-Jurczykowski

poniedziałek, 12 września 2022

Agnieszka Osiecka - …mam ciebie wciąż jeszcze w oczach

 

Gordon King



"…mam ciebie wciąż jeszcze w oczach
mam ciebie w sercu na dnie
jeszcze pamięci blady obłoczek
płynie nade mną otula mnie…

 
mam ciebie wciąż jeszcze w oczach
wciąż ciebie umiem na pamięć
znam twoje ręce na moich włosach
choć z każdym dniem jesteś dalej…

dzisiaj to jedno ci powiem
że kiedy oczy zamykam
stajesz się więźniem dwóch moich powiek 
stąd nie uciekniesz donikąd…”


Agnieszka Osiecka

Dorota Grędecka - Słupska Pani od Biblioteki.

 




niedziela, 11 września 2022

Rainer Maria Rilke - Dzień jesienny

                                                                                                            



Panie: już czas. Tak długo lato trwało.
Rzuć na zegary słoneczne twój cień
i rozpuść wiatry na niwę dojrzałą.
Każ się napełnić ostatnim owocom;
niech je dwa jeszcze ciepłe dni opłyną,
znaglij je do spełnienia i wpędź z mocą
ostatnią słodycz w ciężkie wino.

Kto teraz nie ma domu, nigdy mieć nie będzie.
Kto teraz sam jest, długo pozostanie sam
i będzie czuwał, czytał, długie listy będzie
pisał i niespokojnie tu i tam
błądził w alejach, gdy wiatr liście pędzi.


Rainer Maria Rilke
przeł. Mieczysław Jastrun