Etykiety

niedziela, 3 maja 2026

MOJA NIEDZIELNA KARTKA Z KALENDARZA.

 






CYPRIAN KAMIL NORWID 
            Moja piosnka  

Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie
Dla darów Nieba....
Tęskno mi, Panie...

Do kraju tego, gdzie winą jest dużą
Popsować gniazdo na gruszy bocianie,
Bo wszystkim służą...
Tęskno mi, Panie...


Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony
Są, jak odwieczne Chrystusa wyznanie,
"Bądź pochwalony!"
Tęskno mi, Panie...








Tęskno mi jeszcze i do rzeczy innej,
Której już nie wiem, gdzie leży mieszkanie,
Równie niewinnej...
Tęskno mi, Panie...


Do bez-tęsknoty i do bez-myślenia,
Do tych, co mają tak za tak - nie za nie,
Bez światło-cienia...
Tęskno mi, Panie...


Tęskno mi owdzie, gdzie któż o mnie stoi?
I tak być musi, choć się tak nie stanie
Przyjaźni mojej...
Tęskno mi, Panie 

CYPRIAN KAMIL NORWID 


sobota, 2 maja 2026

Adam Ziemianin - Przyda się taka chwila

 


Przyda się taka chwila

Daj nam oddechu
pełną garść
Na chwilę - Boże
zwolnij czas

Niech choćby czasem
maj nam trwa
Tyle o stycznie
trzy lub dwa

Daj nam miłości 
pełną garść
Na chwilę - Boże
zwolnij czas

Niech nie ucieka
tak jak mgła
Niech się dodaje 
dzień do dnia



Czasu Ci Boże
nie ubędzie
Ty wszystko możesz
jesteś wszędzie

A nam się przyda
taka chwila
Żeby nad życiem 
się zatrzymać

Adam Ziemianin


piątek, 1 maja 2026

Jacek Kaczmarski - Ballada o poranku pierwszomajowym



Ballada sprzed 50 lat. 

To była piąta rano dnia pierwszego maja.
Do domu jechałem tramwajem.
Prócz mnie dwóch było panów i jeden miał transparent,
A drugi ciemne okulary.
Jechała też kwiaciarka od kwiatów czerwona,
Których burzę trzymała w ramionach.
Ból głowy oraz karku nie zmieniał myśli nurtu –
Gdzie w święto dostanę jogurtu.

Gdzieś wsiadł zawiany facet i po minutach paru
Kląć zaczął Partię i Naród.
Że właśnie skończył pracę i wypił sobie trochę,
Bo iść mu kazali na pochód.
Dwadzieścia godzin! krzyczy – to mówią dla was mięta,
A przecież dziś wasze jest święto!
Wy klasy robotniczej jedność rozbijacie!
Wy, mówią, nam zawód sprawiacie!

Tu przerwał, chwilę drzemał, lecz było mu twardo,
Potem spojrzał na kwiaty z pogardą.
Ty, mówi, wstydu nie masz, zarabiasz na pochodzie!
I gówno cię reszta obchodzi!
A ty w okularach, ty też na pochód pchasz się!
Oj bo je stracisz w masie!
Nie będzie czym zasłaniać, jak ci je strącą z głowy,
Tych twoich gał judaszowych!

Ty z dyktą tam na kiju, jak taki żeś zgniewany –
Czego napis odwracasz do ściany?
Wsadź mordę se na patyk i górą nieś nad tłumy,
Żeby lepiej widzieli z trybuny!
Pan z transparentem nie patrząc już na niego
Powiada do motorniczego –
Po milicjanta skoczę, zatrzymaj się pan teraz
I temu drzwi nie otwieraj,

Drzwi za nim się zamknęły zapadła ciężka cisza.
Tylko ten uwięziony dyszał.
Czym ty mnie straszysz – udał, że wcale się nie boi –
No czemu ten tramwaj stoi?
Kwiaciarka przerażona, a facet w okularach
Coś w dali dojrzeć się stara.
No dobra idę sobie – słyszymy głos tamtego –
No otwórz (do motorniczego).

Pokrzyczał, ale widząc że ten mu nie otwiera –
Dam ja ci! – powiada – cholero!
Podnosi się i idzie i pięścią się zamierza –
I otwarte już drzwi jak należy.
Coś mruknął poszedł sobie i tamten wszedł po chwili.
W milczeniuśmy dalej ruszyli.
„Milicjant posterunku opuścić nie miał prawa
Dlatego ten bandzior nam nawiał”.

– Okazał pan postawę – pociesza go kwiaciarka –
– Szlachetność jest dużo warta! –
Rzekł okularnik z troską obywatelską krótko.
Inni gębę zamknęli na kłódkę.






Do domu przyjechałem, włączyłem telewizor,
Jogurtu w lodówce nie miałem,
Usiadłem w fotelu i nagle patrzę – idą!
I wszystkich w pochodzie widziałem!

Jacek Kaczmarski
1976