Etykiety

czwartek, 5 marca 2026

Małgorzata Hillar - Dziękuję Ci Panie



Dziękuję Ci Panie
że dałeś mi
na stare lata
dar zdumiewania się
że kiedy dotykam drzewa
rosnącego pod moim oknem
nie mówię
no cóż to tylko pospolity kasztan
lecz szepczę w zachwycie
to cud







a gdy zbliża się do mnie
mała dziewczynka
nie stwierdzam
to przecież tylko zwyczajne dziecko
moja wnuczka
lecz myślę zdumiona
to cud


Pragnęłabym
abym patrząc w lustrze na siebie
starzejącą się kobietę
której tak często nie lubię
mogła powiedzieć z radością

to cud że jestem

Małgorzata Hillar

środa, 4 marca 2026

Czesław Miłosz - Ogrodnik

 


Adam i Ewa nie na to zostali stworzeni,
Żeby kłaniać się księciu i władcy tej ziemi.
Inna, słoneczna, ziemia poza czasem trwała.
Im obojgu na wieczną szczęśliwość oddana.

Siwobrody ogrodnik drzew na niej doglądał,
Chociaż świat nie stał w blasku, tak jak tego żądał.
Na dni i wieki patrzył niby przez lunetę
Na całe swoje dzieło, tak dobrze zaczęte,
Które z winy poznania obrócić się miało
W nienasycenie duszy i ranliwe ciało.


Ostrzegł ich, ale wiedział, że to nie pomoże,
Bo już byli gotowi i tak jakby w drodze.
Niewidoczny w listowiu, dumał, zasmucony,

Widział ognie i mosty, okręty i domy,
Samolot w nocnym niebie migający iskrą.
Łoża z baldachimami i pobojowisko.


O biedne moje dzieci, więc tak się wam śpieszy
Do piachu, w którym czaszka żółte zęby szczerzy ?
Do zamykania bioder w majtki, krynoliny,
Do odkrywania ciągów skutku i przyczyny?


Oto zbliża się wróg mój i zaraz wam powie:
„Spróbujcie, a staniecie się jako bogowie.”


Lokaje samolubnej miłości i zbrodni,
I zaiste bogowie, tylko że ułomni.


Nieszczęsne moje dzieci, jaka długa droga,
Nim zrujnowany ogród zakwitnie od nowa,
I lipową aleją wrócicie przed ganek,
Gdzie na rabatkach pachną szałwia i tymianek.


I czy było konieczne nurzać się w otchłani,
Systemata układać, zamiast mieszkać w baśni,
Nad którą nieustanna jest moja opieka?
Bo prawdę mówi Pismo, że mam twarz człowieka.

Czesław  Milosz.



wtorek, 3 marca 2026

Krzysztof Kamil Baczyński - Wiersze do matki.

 
 






Do matki

Matko! czy są gdzieś jeszcze te ciche godziny
snów o sławie, zwycięstwie i życiu-bezklęsce,
marzone i zaklęte: z Bogiem, sławą, synem.
Matko! czy są gdzieś jeszcze te jasne godziny?

Godziny... zgonów, życia podeptane butem,
rozbite na minuty i sekundy bólu,
w ostrza broni i walki potrzebą przekute,
ciążące z krokiem naprzód ołowianą kulą.

Były dni - rozpalone szczęściem niezmierzonym,
były dni - zachlapane błotem lilie białe,
były dni - jak perłami usiane korony,
były dni ciche, smutne, nijakie, nieśmiałe.




Ty zawsze jesteś we mnie, trwasz we mnie krwiopłynem
i trwasz tak ziemsko, jednak nadczasowo...
Jak Chrystus cudze przyjmująca winy
i cudze krzyże nisąca nad głową.

Nad nami miłość żywa, bo bogata, wieczna,
nie zakwitła na rwanych roz-- ognieniem ranach,
miłość jak przystań spokojna, bliskością bezpieczna
i jedyna wzajemna bez rany poznana... 




Sny dziecinne pachniały... 

Sny dziecinne pachniały wanilią.
Jak oderwać to życie od trwogi?
Te dni jak małe bożki w oliwkowym lesie -
- wyrosły z nich dorosłe wilki i ogień
opaliły sosny strzelistych uniesień.

Takie to dzieje, matko. Boli wiatru kolec
wbity w dwudziestą jesień, kiedy umiem
już najtrudniejsze słowa. Na pękniętym stole
umierają kwiaty - suche deski trumien.
Dusi las zdarzeń przerosłych. Nic więcej.

Matko,
jeszcze jednym uśmiechem sprzed lat dwudziestu
przywróć mi wzrok dla świata
dziecięcy.  

Krzysztof Kamil Baczyński. 

Phil Bosmans.





Żadna noc nie może być 
aż tak czarna, 
żeby nigdzie nie można było odszukać 
choć jednej gwiazdy. 

Pustynia też nie może być 
aż tak beznadziejna, 
żeby nie można było odkryć oazy.
 
Pogódź się z życiem, 
takim jakie ono jest. 
Zawsze gdzieś czeka 
jakaś mała radość. 

Istnieją kwiaty, 
które kwitną nawet w zimie.

Phil Bosmans.

poniedziałek, 2 marca 2026

GÓRALSKA POEZJA - Izabela Zając - Ostatnio droga , Pokusa





Ostatnio droga

Matuś, ka ześ posła
w ciemnom nocke w droge,
tam kaś się wybrała
pomóc ci ni moge.

Ni mogłaś iść za dnia,
kie słonecko wschodzi,
wtoz to od nojblizsych
w taki cas odchodzi?

Cym ci mom przyświecić,
cobyś nie zbłądziła,
nie fce byś o ciernie
nogi pokrwawiła.


Panienko nojświętso
wyjdź ze światłem w droge,
podtrzymoj matusie,
tam ka jo ni moge.





Pokusa

Musis se ty Boze mieć góralskom duse,
bo kany jo z chałpy na ślaki wyruse
tam widze jak Twojom rękom malowane
te nojgłębse jary przed ludźmi schowane,


 te źleby, te smreki wierchowom siumiące,
te bystre siklawy twarde skały rwiące...
 Musis se Ty Boze mieć góralskom duse,
skoroś stworzył syćkim tatrzańskom pokuse.

Izabela Zając.