Archiwum bloga

środa, 6 maja 2020

ŻART I SATYRA cd..,


Marian Załucki 

-   ROZWÓD PO POLSKU 


Już jestem wolny! 
Siódmą dobę.
Rozwód się odbył bez kłótni, bez draki.
Różnica poglądów.
Na moją osobę.
Powód - to ja. Jako taki. Owaki!
Koniec niewoli dla ducha i ciała.
Więc nie - nie na zawsze
człowiek się zaprzedał!
Sąd dał mi rozwód.
Żona mi dała.
A Urząd Mieszkaniowy nie dał.
Można mieć w Polsce własne zdanie,
lecz trudno o mieszkanie na nie...

Ale wszystko okay -
znaczy: koniom lżej.
Bo choć dalej razem, za to w innej roli:
Obcy mężczyzna.
Obca kobieta.
"Pani pozwoli!"
"Pan pozwoli..."
"Od dzisiaj śpimy na waleta!"
Nic nas nie łączy - wszystko dzieli
z wyjątkiem wspólnej pościeli...

A więc maleńka dyskusja co do
kwestii "Czyj jasiek? Czyja poduszka?" -
i już oddycham pełną swobodą
na mej niezawisłej połowie łóżka.
Rano ocieram słodki sen z powiek:
zbudził się inny -
wolny człowiek!

Wynika wprawdzie polemika,
która jest czyja
połowa ręcznika -
ale wytworna...
Nie psioczę, nie wrzeszczę.
Niech sobie nie myśli,
że kocham ją jeszcze!

Tak oto tempora mutantur...
Ja teraz do niej jak do damy:
żadnych pogróżek,
żadnych awantur.
No, trudno, już się nie kochamy...

Przeciwnie:
sprzątnę, zniosę śmiecie...
Jak tu nie pomóc obcej kobiecie?!
Czasem z kwiaciarni jakieś zielsko.
A widząc minę jej zdziwioną,
uśmiecham się...
Uwodzicielsko!
Niech wie, psiakrew, że nie jest żoną!

I tak mi fajno, aż zacieram ręce...
Nikt mi nie gdera, nie poucza.
Tam niezależna kobieta w łazience,
tu ja - niepodległy
przy dziurce od klucza!
(Nie bez powodu, nie bez chrapki:
zawsze lubiłem obce babki!)

Wytężam nieco wzrok, bo krótki...
Ładne, cholera, te rozwódki!
Ponętna kibić -
i ramiona...
Od razu widać, że nie żona!

A ona także teraz bywa
i jakaś milsza, i troskliwa.
Raz nawet, widząc me amory,
spytała mnie:
"Czyś ty nie chory?"

I tylko z żalem wspominamy,
smażąc we dwoje karmenadle,
lata stracone już na amen
w strasznym małżeńskim
naszym stadle:
nic - tylko żarliśmy się co dzień,
wieczne pretensje i problemy.



A dziś? Inaczej!...
Miło, w zgodzie...
Może się nawet pobierzemy?


2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Chylę głowę Mistrzu!
Roman

donka pisze...

Witam, dzięki za te słową.
Miałam to szczęście, że pamiętam go z czasów ogromnej popularności , z kabaretów np. "Dudek "Wagabunda," "teatr Syrena" i wyczekiwanych co tydzień "Podwieczorków przy mikrofonie" Dziś żart, satyra na scenie - głównie polityczne.... nie znam obecnych kabaretów, a jeśli to odnoszę wrażenie, że wykonawcy podpierają nierzadko swoje wątpliwej klasy występy wulgaryzmami, które wg, nich powinny śmieszyć. Jednym z ostatnich był Młynarski. Może nie jestem na bieżąco.
Pozdrawiam i zapraszam,,,, co jakiś czas w swoim blogu prezentuję dowcipne, satyryczne teksty znane z literatury współczesnej i nawet bardzo zamierzchłej.
Donka