Archiwum bloga

sobota, 23 lutego 2019

Adam Zagajewski - KOS

Bob Hallinen



Na antenie TV siedział kos
i śpiewał jazzową, miękką piosenkę.
Kogo żegnasz? - spytałem – Co opłakujesz?

Żegnam tych, co odeszli, powiedział kos,
żegnam dzień (oczy i rzęsy tego dnia),
opłakuję pewną dziewczynę, która żyła w Tracji
- nie mogłeś jej znać.

Żal mi wikliny, którą zabije mróz.
Płaczę, bo wszystko przemija i przemienia się
i powraca, lecz nigdy w tej samej postaci.

Moje wąskie gardło ledwie mieści
smutek, rozpacz, radość i dumę
z powodu tak radykalnej metamorfozy.


Orszak żałobny przesuwa się przede mną
co wieczór tak samo, o tam, na nitce horyzontu.
Wszyscy tam idą, wszystkich oglądam i żegnam.

Widzę szable i kapelusze, chustki, bose stopy,
armaty, krew i atrament. Idą powoli
i znikają w nadrzecznej mgle, po prawej stronie.

Żegnam ich i ciebie i światło,
a potem witam noc, bo nocy służę,
czarnym jedwabiom, czarnym mocom.

z tomu „Ziemia ognista”, 1994

2 komentarze:

Dorjankowo pisze...

A to jest właśnie kruczysko.

donka pisze...

Przyznaję , nie odróżniam.... kruk ciemny i kos też, a ten kruk bardzo mi pasował.

Całuję. Zaglądaj do mnie nadal.... cieszą mnie Twoje odwiedziny.