Etykiety

środa, 12 sierpnia 2020

Agnieszka Osiecka - Tylko łóżko

 

Tobie chodzi tylko o łóżko,

a ja jestem małą kaczuszką,

której trzeba miłości i wsparcia

i czasami czegoś do żarcia.

Proszę, zostań czasami do rana,

o pięknej żonie rzadko mów,

czasem wykup na kartkę szampana,

i złotą rybkę dla nas złów.

Że się wkrótce — dla mnie — rozwiedziesz,

tak mi czasami skłam,

czasem powiedz, że ze mną wyjedziesz,

już nigdy, nigdy sam.

 

Tobie chodzi tylko o łóżko,

a ja jestem rajskie jabłuszko,

które pragnie miłości i wsparcia,

i czasami czegoś do żarcia.

Czasem kochaj mnie też po trzeźwemu,

o wspólnym kącie słówko rzuć,

czasem przedstaw mnie gdzieś znajomemu,

nie mów, że wszystko muszę psuć.

Na rozstanie nie mów "to zabieg",

ładniej, kochany, mów,

czasem wyśnij coś dla mnie na jawie,

nie żałuj paru snów.

 

Tobie chodzi tylko o łóżko,

a ja jestem takie cacuszko,

które pragnie miłości i wsparcia,

— nie tylko czegoś — do żarcia.

Proszę, odejdź bez bicia i grzecznie,

jak z telewizji gentelmen,

 

"Ja do dzieci — rozumiesz — koniecznie",

I "Ukochana, to był sen".

 

Że się wkrótce do mnie odezwiesz,

tak mi pod drzwiami skłam,

...z czasem zamień się w taką poezję,

którą jesteś... którą byłeś — ty sam.

wtorek, 11 sierpnia 2020

Julian Tuwim - Stara piosenka -

 

Miasteczko Będzin w Polsce jest – i rynek w tej mieścinie,
Na rynku znany łobuz był Jankielek Wasserstein.
A ojciec jego grajkiem był, na ślubach grał w Będzinie
I zwał się Abram Wasserstein – i wszystko było fein.
Gdy Jankiel miał szesnaście lat, rzekł tata: "Buty włóż,


 


 
Weź skrzypce, synku, i jedź w świat! Ja stary jestem już.
Jak  tylko Żydek umie grać, to w świecie on nie zginie,
Pamiętaj, kto ci skrzypce dał
I co twój tata grał".
 
Dźwięki starej piosenki,
Pójdą za tobą w świat,
Skrzypki weźmiesz do ręki,
Zagrasz pieśń z dawnych lat.
Czy to Rotszyld, czy to ja,
Każdy Żyd łzy w oczach ma,
Gdy się tę smętną piosnkę gra.
 

Oj, bardzo ciężkie były dni na Muranowie w kinie
I w barze na Tłomackim źle, choć trochę lepiej żył.
Aż wreszcie, gdy w „Oazie” grał, zapomniał o Będzinie
I zwał się już Wodnicki Jan, Jazz Bandu mistrzem był.

Lecz często Jankiel budził się, czy shimmy grał czy blues,
I w skrzypkach słyszał drżący głos, ten głos co w przeszłość niósł.
„Jak tylko Żydek umie grać, to w świecie on nie zginie.
Pamiętaj, kto ci skrzypce dał i co twój tata grał.”
 
Gdy po będzińskim rynku szedł Abrama pogrzeb czarny,
Przybijał do New Yorku wód wspaniały Cunard-Line.
Dolarów pięćset dziennie ma w największej dziś kawiarni
Charlestona król, John Waterstone, nie Jankiel Wasserstein.
I żonę ma, i synka ma – i stare skrzypce swe,
Synkowi często na nich gra i szepce: "Nie bój się!
Jak tylko Żydek umie grać, to w świecie on nie zginie,
Te same skrzypce będziesz miał
I swoim dzieciom grał".

Henry  Weiss


Boris  Dubrov

Krzysztof Cezary Bauszman - TAKIM BYĆ


Dobrze by takim było być
Szczęśliwym, lecz nie ogłupiałym
I prostym, ale nie prostakiem
I mądrym, nie zarozumiałym.
 
Wymagającym, nie tyranem
I kochającym, nie kochliwym
Dostojnym być, lecz nie wyniosłym
I dobrym, a nie pobłażliwym.
 
Co dnia wierzę, że - uda się.
 
Odważnym, a nie hardym być
Stanowczym, ale nie upartym
I ufnym być, lecz nie naiwnym
Nie złotym, ale czegoś wartym.
 
Służebnym być, lecz nie służalczym
Troskliwym, ale nie nachalnym



 


















Człowiekiem ludzkim nade wszystko
Choć niekoniecznie idealnym.
 
10 lipca 2005 

poniedziałek, 10 sierpnia 2020

Zbigniew Herbert - Pan Cogito biada nad małością snów

 

I sny maleją


gdzie są te senne orszaki naszych babek i dziadków
gdy barwni jak ptaki lekkomyślni jak ptaki wstępowali wysoko
na schody cesarskie 

tysiąc kwieciło pająków



a dziadek już tylko oswojony z laską przyciskał do boku
srebrną szpadę i niekochaną babkę która była tak uprzejma
że przybrała dla niego twarz pierwszej miłości

do nich

z obłoków podobnych do kłębów tytoniowego dymu przemawiał Izajasz

 
i widzieli jak święta Teresa
blada jak opłatek niosła prawdziwy koszyk chrustu
 
ich groza była wielka jak horda tatarska
a szczęście we śnie jak złoty deszcz
 
mój sen - dzwonek golę się w łazience otwieram drzwi
inkasent wręcza mi rachunek za gaz i elektryczność
nie mam pieniędzy wracam rozmyślając
nad liczbą 63,50


podnoszę oczy i wtedy widzę w lustrze

twarz moją tak realnie że budzę się z krzykiem
 
gdyby choć raz mi się przyśnił czerwony kubrak kata
lub naszyjnik królowej byłbym wdzięczny snom



niedziela, 9 sierpnia 2020

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska - Jeśliś jest prawdą....

 

 

Jeśliś jest prawdą
przyjdź do mnie bez słów
i weź w Twe ręce wszystko
co dać mogę
lecz jeśliś snem jest pośród innych snów
och ! to samotną puść mnie w dalszą drogę

 

Czy wiesz co znaczy być jak biały bez,
który ku słońcu wypręża się cały
i tak już za nic nie chcieć więcej łez? -
patrz na me oczy
- One już płakały –

sobota, 8 sierpnia 2020

Maria Pawlikowska Jasnorzewska - Przeciw "keep smiling"

Irina Karkabi




Ach, nie szukajmy zapomnienia, pociech,
Zębów nie szczerzmy przekornie, wbrew fali,
W śmiechu nad siły. 

Zmęczeniśmy w locie.
I najweselsi krzyżem na świat padli,
I co najżywsi, dzisiaj są umarli,
A najbarwniejsi, jak róże, przemarzli.
 
Był czas radości. A jest chwila taka,
Że Bóg nakazał płacz. 
Więc lepiej płakać.

Marian Hemar - Walczyk mojej prababki




Dziwna rzecz, jak w kilka lat
Zmienił się współczesny świat
Znów walca tańczy się
Znów dzieci niańczy się
 
Cicho puka znów do drzwi
Moda sprzed wojennych dni
Cieniem wróciła
Wspomnieniem się tli
 
Znów się nosi czułe serca
Czuły uśmiech, czuły wzrok
Znowu flirt, znowu mirt
Znowu szczęście we dwoje
Nie odchodź ode mnie na krok
 
Znów są w modzie sentymenty
Tomik wierszy, zwiędły kwiat
Stare, śliczne, romantyczne
Rekwizyty prababki sprzed lat
 
Znów się mówi o miłości
O wierności i o snach
Znowu flirt, znowu mirt
Znowu szczęście we dwoje

I słowik ukrywa się w bzach 







Znów się nuci dawne piosnki
W starych nutach zwiędły kwiat
Jak ten znany, ukochany
Walczyk mojej prababki sprzed lat


czwartek, 6 sierpnia 2020

Adam Zagajewski - Z ŻYCIA PRZEDMIOTÓW

Paul Cezanne
 
Gładka skóra przedmiotów napięta
tak mocno jak cyrkowy namiot.
Nadchodzi wieczór.
Witaj, ciemności.
Żegnaj, światło dnia.
Jesteśmy jak powieki, mówią rzeczy,
dotykamy i oka i powietrza, ciemności
i światła, Indii i Europy.
I nagle to ja zaczynam mówić: rzeczy:
czy wiecie, czym jest cierpienie?
Czy byłyście kiedyś głodne, zagubione, samotne?
Czy płakałyście?  Czy wiecie, czym jest lęk?
Wstyd? Czy poznałyście zawiść i zazdrość,
małe grzechy, których nie obejmuje przebaczenie?
Czy kochałyście? Czy umierałyście kiedyś,
w nocy, gdy wiatr otwiera okna i przenika
do chłodnego serca? Czy zaznałyście
starości, czasu, przemijania? Żałoby?
Zapada cisza.
Na ścianie tańczy igła barometru.

Wojciech Młynarski - Przedostatni walc


Wolno bardzo do mnie mów, kochana,
Słodko bardzo do mnie mów, kochana,
Walc przenika nas od stóp do głów
Wchłania nas choreografia,
Lecz zapomnieć nie potrafię,
Że przedo-, już przedo-statni walc tańczę

Trzeba cenę swoją znać, kochana,
Trzeba trzeźwo życie brać, kochana,
Trzeba wiedzieć, kiedy wstać i wyjść
Trzeba wyczuć, kiedy w szatni
Płaszcz pozostał przedostatni
I że to już przedo-statni walc

Nim skrzypną drzwi, nim podam Ci
Okrycie zwierzchnie,
Ty wczuć się chciej w smak chwili tej,
Co zaraz pierzchnie,
Zaraz pierzchnie


O, gdyby, gdybyż inni, tak jak my, kochana,
Porzucili piękne sny, kochana,
Ileż spraw to uprości-łoby
Gdyby inni potrafili
W odpowiedniej wyczuć chwili,
Że przedo-, już przedo-statni raz tańczą


Roznamiętniam się wokalnie,
Lecz myśl wraca momentalnie,
Że i mnie mój przedo-statni walc czeka

Chciałbym cenę swoją znać, kochani,
I tak chciałbym - psia go mać! - kochani,
Żeby wiedzieć, kiedy wstać i wyjść
Żeby wyczuć, kiedy w szatni
Płaszcz pozostał przedostatni,
I że to już przedo-statni walc



środa, 5 sierpnia 2020

Halina Poświatowska - Te słowa istniały zawsze





te słowa istniały zawsze
w otwartym uśmiechu słonecznika
w ciemnym skrzydle wrony
i jeszcze we framudze przymkniętych drzwi

nawet gdy drzwi nie było
istniały
w gałęziach prostego drzewa

a ty chcesz
żebym je miała na własność
żebym była
skrzydłem wrony brzozą i latem
chcesz
żebym dźwięczała
brzękiem uli otwartych na słońce

głupcze
ja nie mam tych słów
pożyczam
od wiatru od pszczół i od słońca



wtorek, 4 sierpnia 2020

  Józef Baran -   Ballada o staruszkach


patrzą lecz mało widzą
słuchają nie słyszą
mówią lecz nic nam to nie mówi
już prawie są ciszą

istnieją nieistotnie
coraz bledsze kopie
zaginionego w lustrze
Autentyku

ich rozkład
do którego stosują się skrupulatnie
jest co do minuty
nieaktualny

od czasu do czasu
bawią się z czasem w chowanego
szukając rano i wieczorem
nieistniejącego odbicia z wczoraj


poniedziałek, 3 sierpnia 2020

Ryszard Kapuściński - ("Imperium") – fragment -

"Światu grożą trzy plagi, trzy zarazy:
 Pierwsza to plaga nacjonalizmu.
Druga to plaga rasizmu.
Trzecia to plaga religijnego fundamentalizmu.

Te trzy plagi mają tę samą cechę, wspólny mianownik.
Jest nim agresywna, wszechwładna, totalna irracjonalność.


Do umysłu porażonego jedną z tych plag nie sposób dotrzeć.
W takiej głowie pali się święty stos, który tylko czeka ofiary.
Wszelka próba spokojnej rozmowy będzie mijać się z celem.
Nie o rozmowę mu chodzi, tylko o deklarację.
Żebyś mu przytaknął, przyznał rację, podpisał akces.
Inaczej w jego oczach nie masz znaczenia,
nie istniejesz, ponieważ liczysz się tylko jako narzędzie,
jako instrument, jako oręż.
Nie ma ludzi - jest sprawa.
Umysł tknięty taką zarazą to umysł zamknięty,
jednowymiarowy, monotematyczny,
obracający się wyłącznie wokół jednego wątku –
swojego wroga.

Myśl o wrogu żywi nas, pozwala nam istnieć.
Dlatego wróg jest zawsze obecny, jest zawsze z nami."

sobota, 1 sierpnia 2020

W 76 Rocznicę Powstania Warszawskiego




Fragment Pomnika Powstania Warszawskiego
Antoni Słonimski  

"MOGIŁA NIEZNANEGO
MIESZKAŃCA WARSZAWY"


Antyczni, nadzy i ogromni,
Zastygli w krzyk kamiennych warg,
Których na łukach tryumfalnych ark
Ustawią kiedyś w rząd potomni,

Bohaterowie wielkich dni,
Na tle chorągwi i barykad,
Antyczni, nadzy i ogromni,
O których co dzień komunikat
Podawał światu rapsod nowy,



Malował jan Gross -
uczestnik Powstania Warszawskiego


O was historia nie zapomni 
I narodowy rzuci pieśniarz 
Ziarno męczeńskiej waszej krwi
I posiew cierpień,
I uniesień
Na nowy Sierpień,
Nowy Wrzesień,
Na nowych dni sześćdziesiąt trzy.

O was historia nie zapomni,
Lecz któż na grobach będzie siadał
Tych, którzy trwożni i bezdomni
Padali mrowiem niezliczonym,
Któż się o milion ten upomni?
I jaki pieśniarz będzie składał
Słowa gorące i szalone
o tych, co w cieniu waszej glorii
konali w męce dla wawrzynów
W dymiący, krwawy gnój historii?

A gdy na zgliszcza wróci życie,
Na narodowy święty grób
Gdy kości będą zbierać z szańca,
Aby z nich dźwignąć pomnik sławy, 


Malował Jan Gross -
 uczestnik Powstania Warszawskiego






Niech na cmentarnej będzie płycie
Ten napis prosty, napis krwawy:

Tu leży Trup
Nieznanego Mieszkańca
Warszawy.













Wiersze Romana Brandstaettera do żony, po jej śmierci


1

(…)I znowu błądzę myślami
Po jaskółczych przestrzeniach,
Dokąd przywiodła mnie pamięć
Nienasyconej przeszłości,
I gestem ręki wskazuję ci pusty fotel,
Stojący przy moim biurku.

- Usiądź, kochanie…
Muszę z tobą jeszcze pomówić
O różnych sprawach,
O których nie zdążyłem ci opowiedzieć.
Muszę jeszcze nadać nowe imiona
Wszystkim dawnym zdarzeniom,
Nawet tym małym,
Najmniejszym,
Nawet tym ledwo widzialnym,
Nawet tym pyłkom przelotnym,
Aby przywrócić do życia
Ich trwanie.
A może nie jesteś już więcej niczego ciekawa?
Bo wiesz już wszystko?
Wszystkie zdarzenia , uczucia?
Bo znasz ich wszystkie imiona?...

Lecz ja  na przekór tym rozsądnym pytaniom
Wciąż gestem ręki wskazują Ci pusty fotel,
Stojący przy moim biurku…
Muszę ci jeszcze tak wiele powiedzieć…

Usiądź,  kochanie… (...).....