Archiwum bloga

wtorek, 23 grudnia 2014

Thomas Hardy - Woły



Noc wigilijna, godzina dwunasta,
„Teraz one wszystkie na kolanach” –
Rzekł stary człowiek, gdy przed paleniskiem
Siedziała nasza trzódka zebrana.

Wyobraziliśmy sobie łagodne
Te stworzenia w zagrodzie, gdzie żyły.
Byśmy zaś mogli zwątpić w to, że klęczą,
Zaiste, nie było takiej siły.

W dzisiejszych czasach niewielu jest ludzi,
Co by usnuli wizję tak piękną.
Lecz gdyby ktoś mi powiedział w Wigilię:
„Chodźmy, woły niebawem uklękną

W tamtej zagrodzie, na dnie tego jaru,
Cośmy go dziećmi znali, przy borze”,
W ciemność bym poszedł razem z nim, w nadziei,
Że tak się dziać może.

1915

tłum. z angielskiego Zygmunt Kubiak

1 komentarz:

~Kora pisze...

Ach, woły... Miłe, ale kto teraz wołu widział? To zapewne coś w rodzaju krówek, czyż nie? Nie wstawiasz wierszy, chorujesz, czy grudniowa ciemność Cię przytłacza? Już minęło przesilenie i dnia powoli będzie przybywać. Życzę Ci spokojnych i zdrowych Świąt.Przysyłam wiersz, zapewne znasz, ale mniemam, że Grochowiaka trzeba popierać. Poeta wstawał rano, mówił: "Jeśli jest przemijanie, to trzeba się napić". I konsumował litr wódki dzienni. Umarł za wcześnie, ale żył z klasą. Pozdrowienia :)

Pastorałka

Stanisław Grochowiak

Dobrze być kolędnikiem, lecz tylko Turoniem,
Kożuch plecy mu grzeje, gwiazda nad łbem płonie.

Dobrze być kolędnikiem, ale tylko Królem,
Ma koronę z pozłotki, ojcowską koszulę.

Dobrze być kolędnikiem, lecz tylko Aniołem,
Dźwigać skrzydła puchate, z drutu aureolę.

Dobrze być kolędnikiem, lecz tylko kukiełką,
Mróz zaskwierczy – dać susa w stajenne ciepełko.

Dobrze być kolędnikiem, lecz najlepiej kosem,
Ofuknąć swym świergotem groźną śmierci kosę…