Etykiety

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Roman Brandstaetter. - Modlitwa bez słów


Jeżeli nie umiesz modlić się słowami,
Nie rozdzieraj szat,
Ani głowy nie posypuj popiołem,
Ale módl się tak jak umiesz,
Bez słów,
Jak drzewa,
Jak trawy,
Jak morza,
Które również zmawiają modlitwę
Bez słów.

Słowa są nieporadne,
Zawodne,
Nieokreślone
I nieokreślające.

Są rozczarowaniem.

Bolesną omylnością.

Myślałeś, że słowem
Wyplenisz zło,
Myślałeś, że słowem
Wywołasz żródło ze skały,
Myślałeś, że słowem
Odmienisz człowieka.

Nie wypleniłeś,
Nie wywołaleś,
Nie odmieniłeś.

Módl się zatem bez słów,
Jak drzewo,
Jak trawa,
Jak morze…

niedziela, 10 czerwca 2018

Edward Estlin Cummings - NOSZĘ TWE SERCE Z SOBĄ./ Kocham Cię MOCNIEJ


Edward Estlin Cummings, jeden z głównych przedstawicieli nowojorskiej awangardy literackiej pierwszej połowy XX wieku.
Żył i tworzył w Nowym Jorku.  Był czołową postacią nowojorskiej bohemy artystycznej.

Twórca najpiękniejszej poezji miłosnej.

Przypomnę dwa  bardzo znane jego wiersze :



Noszę Twe serce z sobą

Noszę Twe serce z sobą - noszę je w sercu moim
Nigdy się z nim nie rozstaję - gdzie idę Ty idziesz ze mną;
Cokolwiek robię samotnie
Jest to także twoim dziełem, Kochanie

I nie znam lęku przed losem bo Ty jesteś moim losem
Nie pragnę piękniejszych światów - 
Ty jesteś mój świat prawdziwy
Ty jesteś tym co księżyc od dawien dawna znaczył
Tobą jest to co słońce kiedykolwiek zaśpiewa

Oto jest tajemnica której nie dzielę z nikim
Korzeń korzenia 
Zalążek pierwszy zalążka
Niebo nieba nad drzewem co zwie się życiem; 
I rośnie wyżej niż dusza zapragnie 
I umysł zdoła zataić
Cud co gwiazdy prowadzi po udzielnych orbitach

Nosze Twe serce z sobą - noszę je w sercu moim.






Kocham cię mocniej                
Emile Vernon

Kocham cię mocniej (najpiękniejsza jedyna)
niż kogokolwiek na ziemi i jesteś dla mnie
droższa niż cokolwiek na niebie

-światło słoneczne i śpiew witają cię
choćby wszędzie panowała zima

z tak głęboką ciszą i ciemnością
że nikt nie mógłby odgadnąć
(prócz mojego życia) prawdziwej pory roku-

i gdyby to co nazywa się światem miało szczęście
usłyszeć ten śpiew(albo dojrzeć to słoneczne
światło wzbijające się nad wszelką wysokość

poprzez czyjeś serce radośniejsze od samej radości na twoje
każde przyjście)
nikt by nie wierzył(moja
najpiękniejsza jedyna)

 w nic prócz miłości

tłum. Artur Międzyrzecki

sobota, 9 czerwca 2018

Marek Argentariusz - Miłość, która jest ogniem








To nie jest miłość, jeśli ktoś zobaczy piękną kobietę —
i zapragnie jej, posłuszny oczom swym, umiejącym
oceniać.

Lecz jeśli ujrzy choćby brzydką — i nagle przeszyją go
strzały, 
i miłuje, 
i serce pełne jest gorejącego
szaleństwa —

To jest miłość. Ta miłość jest ogniem. 

Piękność bowiem
podoba się wszystkim, których oczy potrafią patrzeć,
wszystkim jednakowo.

przełożył Zygmunt Kubiak

piątek, 8 czerwca 2018

Władysław Bełza - Wizja babuni /Z przedwojennego repertuaru kabaretu "Estrada" /

Morgan Weistling



 W zapadłym dworku przy klawikordzie
  Siedzi babunia, staruszka siwa,
  A z pod jej palców w dźwięcznym akordzie
  Jakaś się żywa nuta odzywa.

W jej oczach dziwny blask się rozpala,
  Myśl jakieś  dawne obrazy niańczy,
  W oczach babuni wiruje sala
  I babcia tańczy.

Zabrzmiał polonez, przed babci wzrokiem
  Miga jej młodość złotym promykiem
  I widzi siebie, jak drobnym krokiem
  Sunie dłoń w dłoni z podporucznikiem.

To ten co rzucił płomienne słowa
  Pod Belwederem młodzi powstańczej,
  A nasza babcia niczym królowa
  Z rycerzem tańczy.

Lecz takt się zmienia, czar walca płynie,
  Barwnych ułanów kwiat się rozwija,
  A wśród nich ona w białym muślinie,
  Jak wśród bławatów śnieżna lilja.

O jakże ona ów dzień pamięta,
  Gdy każdy niósł jej swój hołd poddańczy
  I nasza babcia jak wniebowzięta
  Z nich z każdym tańczy.

Tańczy, a przed jej przygasłym wzrokiem
  Suną postacie, jak z mgły utkane,
  Dawno już śmierci pokryte mrokiem,
  A tak jej drogie i ukochane.

Babcia je wszystkie wita spłoniona,
  Wszak to jej dawny orszak wybrańczy,
  I w wizję młodych lat zapatrzona
  Z duchami tańczy

czwartek, 7 czerwca 2018

Cyprian Kamil Norwid - PIĘKNO-CZASU / Julia Hartwig - Po omacku


URANIA - muza astronomii.
kopia rzymska z IIw n.e
.

Zgasły lilie i róże omdlewające,
Odejmą im dziś wiatr liście jedwabne:
Dziś nie szuka nikt Piękna... żaden poeta -
Żaden sztukmistrz - amator - żadna kobieta -
- Dziś szuka się tego, co jest powabne,
I tego - co jest uderzające!...

*
Powab i grzmot... dwie siły,
Skądkolwiek-bądź by były!...
To - dwa wdzięki Uranii, dwa jej ramiona.

*
Czy obejmą?... uścisną?... i czy Tobie
Łzy obetrą?... - przypomnisz w grobie -

- - - (pieśń nie skończona).



Julia Hartwig

Po omacku


Najpiękniejsze jest to 

co jeszcze nieskończone
Niebo pełne gwiazd 

niezapisane jeszcze przez astronomów
szkic Leonarda 

i urwana wzruszeniem piosenka
Ołówek pędzel zawieszone w powietrzu




Heinrich von Kleist * * *


Antonio Canova - Trzy Gracje / 1814 - 1819 / ERMITAŻ





* * *

Powinno się
przynajmniej raz dziennie
przeczytać jakiś ładny wiersz,
zobaczyć piękny obraz,
posłuchać przyjemnej piosenki
lub porozmawiać
z najlepszym przyjacielem.
W ten sposób budujemy
piękniejszą, bardziej wartościową
część naszego istnienia.

Tłum. Anna Kamieńska

środa, 6 czerwca 2018

Tadeusz Boy Żeleński - Markiza

Ze studia Jon Paula.


Z odległej kędyś krainy,
Z wieków, co dawno przebrzmiały,
Przyszłam do was w odwiedziny...
W rynsztunku mej dawnej chwały.

Obca tu jestem, więc staję
Nieśmiało oto i skromnie -
Czy z was mnie który poznaje?
Mówcie, czy kiedy śnił o mnie?

Czym może kiedy, czasami,
Z kartek pożółkłej gdzieś książki
Wykwitła nagle przed wami
Strojna w róż, muszki i wstążki?

Jam jest Markiza - ta sama,
Znana wam z dawnych powieści,
Ideał: kochanka, dama,
Co razem gardzi i pieści,

Co razem nęci i kusi,
W powabne iskrząc się błędy,
To znów w snach dławi i dusi
Zmorą straszliwej legendy;

Ja, której kaprys korony
Królewskie deptał tą nóżką,
A czasem znowu, szalony,
Paziów przygarniał w me łóżko;

W pochlebstwie od miodu słodsza,
W szyderstwie jak pocisk prędka,
W pieszczocie od bluszczu wiotsza,
To jak stal ostra i giętka;

Ja, której miłosny zakon
Wcielił do kunsztów swych ciemnych
Trucizny subtelnej flakon
I sztylet zbirów najemnych;

Ja, co drobniuchną mą dłonią
Zalotnie przysłaniam oczy,
Śledząc z umieszkiem, jak o nią
Krew strumieniami się toczy -

Z salonów moich złoconych,
Z mej gotowalni pachnącej,
Z ogrodów moich strzyżonych
Z lektyki mojej błyszczącej

Zeszłam tu do was na chwilę
Ot tak, zachcenie kobiece -
Ot, kaprys jak innych tyle,
Aby, nim rychło odlecę,

Tchnąć ku wam brzmieniem echowem
Minionych wieków piosenki,
Poigrać kuszącym słowem,
Krętym jak loków mych pęki,

Zmienić w majaków gorączkę
Sen waszych nocy spokojnych,
Obudzić w was słodką drżączkę
Pragnień zawrotnych, upojnych;

Rozniecić ognie najświętsze,
Przez które żyję i ginę,
W serc waszych wcisnąć się wnętrze
I bodaj na tę godzinę

Przerobić na m o j e prawo
Dusz waszych pustą zawiłość,
Że życia jedyną sprawą
Jest miłość, ach, tylko miłość!

Że kto li stóp mych wiek strawi,
Najsroższe cierpiąc męczarnie,
Choć wszystką krew z serca skrwawi,
Ten dni swych nie przeżył marnie;

Że jeśli zechcę, odmienię
W słodycz najcięższą niedolę,
Bo jedno moje spojrzenie,
Ach, wszystkie uleczy bole;

Że jeśli szał czyichś rojeń
Me serce podzielić raczy,
Ach, wobec takich upojeń
Cóż szczęście aniołów znaczy!

. . . . . . . . . . . . . . . . . .

Idę już, tak, czas mi w drogę -
Żyjcie szczęśliwi, żegnajcie;
Ja jedno radzić wam mogę:
Kochajcie, tylko kochajcie...

wtorek, 5 czerwca 2018

Kornel Filipowicz - Świętość


Kornel Filipowicz –nieżyjący od 28 lat polski powieściopisarz, poeta, autor 37 książek, prawie nieznany szerokiemu gronu czytelników, bardziej kojarzy się jako towarzysz życia Wisławy Szymborskiej. Zyskał sobie opinię człowieka wyjątkowo prawego i szlachetnego.
Jeden z jego znanych wierszy:

Świętość 

Nie można być świętym 
W całości od stóp do głów 
Od rana do wieczora 
Codziennie co godzina co chwila 

To nie miałoby sensu 
Byłoby śmieszne 
Nie mówiąc już o tym 
Że w dzisiejszych czasach 
Nieosiągalne 
ale 
W mroku pogrążonemu 
Zaszczutemu zajętemu sprawami 
Mojego żołądka i skóry 
Moich rąk i nóg 
Jeśli czasem 
Raz na tydzień 
Raz na rok 
Choć na chwilę 
Przestanę myśleć tylko o sobie 
I poczuję że jestem komuś potrzebny 
Że stać mnie na to 
Aby w czyjejś obronie 
Być odważnym i bezinteresownym 

To jakby odblask światła 
Którego źródło jest mi nie znane 
I niewidoczne 
To jakby iskra albo promień 
Który nagle przebił ciemność 
Dotknął jakiegoś miejsca we mnie 
I sprawił że zaświeciło 
i całego mnie na chwilę rozjaśniło 
Szkoda tylko 

Że to tak krótko trwało 
Że tak szybko zgasło.


Od 1969 roku do śmierci był związany z Wisławą (nie łączył ich jednak nigdy związek małżeński ani wspólne mieszkanie). 
Po jego śmierci Szymborska napisała m.in. znany nam wszystkim wiersz, szczególnie przeze mnie lubiany -
"Kot w pustym mieszkaniu," którego nigdy nie czyta na wieczorach.....
Jego związek z Wisławą Szymborską trwał ponad 20 lat.


Mizia - autentyczna kotka Kornela Filipowicza na kolanach Wisławy Szymborskiej:


Umrzeć – tego nie robi się kotu. 

Bo co ma począć kot 
w pustym mieszkaniu. 
Wdrapywać się na ściany. 
Ocierać między meblami. 

Nic niby tu nie zmienione, 
a jednak pozamieniane. 
Niby nie przesunięte, 
a jednak porozsuwane. 

I wieczorami lampa już nie świeci. 
Słychać kroki na schodach,  
ale to nie te. 
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk, 
także nie ta, co kładła. 

Coś się tu nie zaczyna 
w swojej zwykłej porze. 
Coś się tu nie odbywa 
jak powinno. 

Ktoś tutaj był i był, 
a potem nagle zniknął 
i uporczywie go nie ma. 

Do wszystkich szaf sie zajrzało. 
Przez półki przebiegło. 
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło. 
Nawet złamało zakaz  i rozrzuciło papiery. 

Co więcej jest do zrobienia. 
Spać i czekać. 

Niech no on tylko wróci, 
niech no się pokaże. 
Już on się dowie, 
że tak z kotem nie można. 

Będzie się szło w jego stronę 
jakby się wcale nie chciało, 
pomalutku,  
na bardzo obrażonych łapach. 
I żadnych skoków pisków na początek.

poniedziałek, 4 czerwca 2018

Józef Baran ***

"Boski świat", Kahlil Gibran


 



***
 
znów mnie wyrzuca
 
świt na brzeg
 
niczym muszlę
 
ze skłębionego oceanu
 
 
w mojej głowie jak w muszli
 
całą noc szumiało
 
Wiecznością i Snami
 
 
i wszystko pomieszało się z wszystkim
 
wszyscy byli wszystkimi
 
i nie było jeszcze sztucznego podziału
 
na umarłych i żywych


niedziela, 3 czerwca 2018

Ryszard Kapuściński - Cierpienie i wina

Tylko okryci zgrzebnym płótnem
potrafią przyjąć w siebie
cierpienie drugiego
podzielić jego ból.

odziani w oporny pancerz ego
przeczuwając że rozlegnie się jęk -
zawczasu głuchniemy,

że ujrzymy ranę i krew -
zawczasu ślepniemy,
mówimy sobie:
ścieżka Golgoty jest wąska
nie zmieści dwoje ludzi
każdy musi iść sam.

mówią:
unikaj cierpiącego
choćby niechcący
wbije w ciebie cierń -
poczucie winy

sobota, 2 czerwca 2018

Agnieszka Osiecka - …mam ciebie wciąż jeszcze w oczach

Gordon King




"…mam ciebie wciąż jeszcze w oczach
mam ciebie w sercu na dnie
jeszcze pamięci blady obłoczek
płynie nade mną otula mnie… 

mam ciebie wciąż jeszcze w oczach
wciąż ciebie umiem na pamięć
znam twoje ręce na moich włosach
choć z każdym dniem jesteś dalej…
dzisiaj to jedno ci powiem
że kiedy oczy zamykam
stajesz się więźniem dwóch moich powiek 

stąd nie uciekniesz donikąd…”

piątek, 1 czerwca 2018

Od jutra… Wiersz znaleziony w getcie napisany przez żydowskiego chłopca.





Od jutra będę smutny, od jutra.
Dzisiaj jednak będę szczęśliwy:
Do czego służy smutek, do czego?
Dlatego, że wieje nieprzychylny wiatr?
Dlaczego mam się dzisiaj martwić o jutro?
Może jutro będzie wszystko jasne…
Może jutro zabłyśnie już słońce.
I nie będzie żadnego powodu do smutku….
Od jutra będę smutny, od jutra.


Ale dzisiaj, dzisiaj będę szczęśliwy
i powiem do każdego smutnego dnia:
Od jutra będę smutny…..

Dzisiaj nie….

1 czerwiec - Dzień Dziecka


Wanda Chotomska

Dajcie dzieciom  słońce

Kiedy dziecko śpiewa –
śpiewa cały świat.
Cały świat piosenką jest,
śpiewa kot i śpiewa pies,
ptak na niebie, wiatr na drzewie,
świerszcz na łące…
Nawet kiedy pada deszcz,
to ten deszczyk śpiewa też,
że po deszczu, że po deszczu
będzie słońce.

Kiedy dziecko tańczy – tańczy cały świat.
Z rudym kundlem czarny kot,
drzewa z niebem, z ziemią płot,
ptak z obłokiem, wiatr z motylem,
świerszcz na łące…
Cały świat ma tyle lat,
ile dzieci mają lat,
te dzieciaki, co do tańca
wzięły słońce.

Kiedy dziecko płacze –
płacze cały świat.
Kot ma oczy pełne łez,
na podwórku płacze pies,
wiatr w kominie, mysz pod miotłą,
świerszcz na łące.
O, jak słono od tych łez,
nawet cukier słony jest,
o, jak ciemno, o jak zimno –
gdzie jest słońce?

Dajcie dzieciom słońce, żeby łez nie było,
Dajcie dzieciom słońce, dajcie dzieciom miłość.
Dajcie dzieciom słońce, całe słońce z nieba,
Żeby mogły tańczyć, mogły śpiewać