wtorek, 15 listopada 2022
poniedziałek, 14 listopada 2022
Jerzy Połomski - Cała sala śpiewa z nami.
Jerzy Połomski - legenda polskiej piosenki nie żyje, odszedł dziś tj. 14.11.2022r. w wieku 89 lat.
Do najbardziej znanych przebojowych utworów, wykonywanych przez Połomskiego, należą m.in. "Bo z dziewczynami" i moja ulubiona, budząca niezapomniane wspomnienia " Cala sala śpiewa z nami." Autorką tekstu piosenki była też już nie żyjąca Urszula Rzeczkowska.
Był raz bal na 100 par
Pan wodzirej wprost szalał po sali:
"Koszyk raz! Kółko dwa!"
A pod oknem samotnie bez pani
Siedział pan, smętny pan
Taki, co to nie pije, nie pali
A tłum szalał
Hiszpański walc cud ten wyprawił
I wszyscy śpiewali go tak
Cała sala śpiewa z nami
Tańcząc walca - walczyka parami
Na tym balu nad balami
Takim, co się pamięta latami
Gdzieś Hiszpania za górami
A tu zima, karnawał jest z nami
Raz się żyje, zakręćmy walczyka ten raz
Hiszpański walczyk w sam raz
Więc ten pan, smętny pan
Zdenerwował się, proszę państwa, okropnie
Pojął, że właśnie on
Może życie przesiedzieć przy oknie
Nagle wstał, ruszył w tan
Walc hiszpański mu dodał odwagi
Z tłumem szalał
Hiszpański walc cud ten wyprawił
I wszyscy śpiewali go tak
Cała sala śpiewa z nami!
Tańcząc walca - walczyka parami
Na tym balu nad balami
Takim, co się pamięta latami
Gdzieś Hiszpania za górami
A tu zima, karnawał jest z nami
Raz się żyje, zakręćmy walczyka ten raz
Hiszpański walczyk w sam raz
niedziela, 13 listopada 2022
Jacek Kaczmarski - Zwątpienie
Co nas obchodzić mogłoby w tym kraju,
Gdzie przyjaciele z dala się obchodzą –
Czy się wrogowie starzy dogadają,
Kogo pogodzą, a komu dogodzą.
Gdzie przyjaciele z dala się obchodzą –
Czy się wrogowie starzy dogadają,
Kogo pogodzą, a komu dogodzą.
Na co się jeszcze obrażać w ojczyźnie
Przeobrażonych i poobrażanych,
Gdzie, jeśli ktoś cię przez przypadek liźnie –
To, by otworzyć – nie
zaleczyć – rany.
Przeobrażonych i poobrażanych,
Gdzie, jeśli ktoś cię przez przypadek liźnie –
To, by otworzyć – nie
zaleczyć – rany.
Czego na Boga pragnąć móc nad Wisłą,
Co nie jest jeszcze marzeniem spragnionych?
Fatamorgana – nazywa się „przyszłość”,
Źródła w oazach – strute lub strzeżone.
Kogo wśród swoich bliźnich nienawidzić,
Uszlachetniając podłość przez nienawiść,
Gdy się nienawiść brzydzi tym, co widzi
I w bezsilności – nudzi, a nie dławi.
Z kim porozmawiać wśród prawnuków Skargi,
Dla których słowa, nie myśl – to rozmowa?
O chórze marzą roztrzepane wargi
Internowane w gadających głowach.
Kogo potępiać i czym, jeśli stempel
Zastąpił tępe ostrze potępienia
I – bezszelestnie, żeby iść z postępem,
Trzeba udzielać hurtem rozgrzeszenia?
Zastąpił tępe ostrze potępienia
I – bezszelestnie, żeby iść z postępem,
Trzeba udzielać hurtem rozgrzeszenia?
Komu dać miłość w cieniu Jasnej Góry,
Gdzie wszyscy tak ukochani boleśnie,
Że blizny wiary są bliznami skóry,
Próbując żywym przyswoić nieszczęście.
Co zdradzić jeszcze w państwie Targowicy,
Gdy komuniści też krzyczą o zdradzie
I próżne plany państwowej mennicy,
Żeby srebrniki były wciąż na składzie.
Jak wierzyć szczerze w narodu świątyni,
Gdy na sztandarach – aksjomaty wiary
Powyszywane są nićmi złotymi,
A dusza warczy, gdy widzi sztandary.
Kogo wynosić pod niebo Lechitów,
Gdzie tylu było dziwnie wyniesionych
I braknie brązu dla nowych pomników
Wśród tylu starych – jeszcze nie strąconych.
Jak żyć w tylekroć zdobytym Muzeum,
Gdzie nieżyjący życia się trzymają
Wbrew rozsądkowi śpiewając Te Deum,
By ich coś wreszcie obeszło w tym kraju.
Jacek Kaczmarski
3.3.1989
sobota, 12 listopada 2022
Agnieszka Osiecka - Zabiegi
Operacja wyrwania języka
bywa bolesna,
lecz przeprowadzona w normalnych warunkach
przebiega zazwyczaj pomyślnie
i już po kilku godzinach
zostaje tam zaledwie biała kropka.
*
bywa bolesna,
lecz przeprowadzona w normalnych warunkach
przebiega zazwyczaj pomyślnie
i już po kilku godzinach
zostaje tam zaledwie biała kropka.
*
Operacja wyrwania skrzydeł
znajduje się jeszcze
w stadium eksperymentu.
Mamy za sobą
kilka udanych prób,
zdarzają się jednak (również) nieszczęśliwe wypadki.
*
Operacja wyrwania serca
przeprowadzona w normalnych warunkach
jest całkowicie bezbolesna.
Trwa od dwóch do trzech minut.
Zostaje po tym blizna,
zwana również świętym spokojem.
Agnieszka Osiecka
Cyprian Kamil Norwid - Italiam, Italiam
1
Pod latyńskich żagli cieniem,
Myśli moja, płyń z aniołem,
Płyń, jak kiedyś ja płynąłem:
Za wspomnieniem - płyń spomnieniem...
2
Dookoła morze - morze -
Jak błękitu strop bez końca:
O! przejasne - pełne słońca.
Łodzi! wioseł!... Szczęść ci, Boże...
3
Płyń - a nie wróć-że mi z żalem
Od tych laurów tam różowych,
Gdzie Tass śpiewał Jeruzalem,
I od moich dni-laurowych...
4
O! po skarby cię wysłałem:
Cóż! gdy wrócisz mi z tęsknotą -
Wiem to, ale proszę o to -
Niech zapłaczę, że płakałem...
5
Pod latyńskich żagli cieniem,
Myśli moja, płyń z aniołem,
Płyń, jak kiedyś ja płynąłem:
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Za wspomnieniem - płyń wspomnieniem...
piątek, 11 listopada 2022
WISŁAWA SZYMBORSKA - Gawęda o miłości ziemi ojczystej
Bez tej miłości można żyć,
mieć serce puste jak orzeszek,
malutki los naparstkiem pić
z dala od zgryzot i pocieszeń,
na własną miarę znać nadzieję,
w mroku kryjówkę sobie wić,
o blasku próchna mówić „dnieje”,
o blasku słońca nic nie mówić.
mieć serce puste jak orzeszek,
malutki los naparstkiem pić
z dala od zgryzot i pocieszeń,
na własną miarę znać nadzieję,
w mroku kryjówkę sobie wić,
o blasku próchna mówić „dnieje”,
o blasku słońca nic nie mówić.
Jakiej miłości brakło im,
że są jak okno wypalone,
rozbite szkło, rozwiany dym,
jak drzewo z nagła powalone,
które za płytko wrosło w ziemię,
któremu wyrwał wiatr korzenie
i jeszcze żyje cząstkę czasu,
ale już traci swe zielenie
i już nie szumi w chórze lasu?
Ziemio ojczysta, ziemio jasna,
nie będę powalonym drzewem.
Codziennie mocniej w ciebie wrastam
radością, smutkiem, dumą, gniewem.
Nie będę jak zerwana nić.
Odrzucam pustobrzmiące słowa.
Można nie kochać cię – i żyć,
ale nie można owocować.
Ta dawność jej w głębokich warstwach...
Czasem pośrodku drogi stanę:
może nieznanych pieśni garstka
w skrzyni żelazem nabijanej,
a może dzban, a może łuk
jeszcze się w łonie ziemi grzeje,
może pradawny domu próg
ten, którym wkroczyliśmy w dzieje?
Stąd idę myślą w przyszłe wieki,
wyobrażenia nowe składam.
Kamień leżący na dnie rzeki
oglądam i kształt jego badam.
Z tego kamienia rzeźbiarz przyszły
wyrzeźbi głowę rówieśnika.
Ten kamień leży w nurcie Wisły,
a w nim potomna twarz ukryta.
By na tej twarzy spokój był
i dobroć, i rozumny uśmiech,
naród mój nie żałuje sił,
walczy i tworzy, i nie uśnie.
Pierścienie świetlnych lat nad nami,
ziemia ojczysta pod stopami.
Nie będę ptakiem wypłoszonym ani jak puste gniazdo po nim.
Jacek Kaczmarski - Dylemat
W tej kamienicy, w której syn mój razem ze mną żył,
Drewniane schody, brudne ściany, kibla biel.
Mieszkał przez ścianę jakiś podejrzany dla mnie typ,
No, ale ja byłem w AK - a on w AL.
Na schodach mijaliśmy się nie mówiąc sobie nic.
Dopóki noża w brzuch nie wsadzi - wszystko gra!
A wszystko nas dzieliło - łączył nienawistny fryc,
No, ale tamten był w AL - a ja w AK.
Spotkania nielegalne tam za ścianą raz po raz,
A ja nic na to nie poradzę choć w łeb strzel!
Bo przecież Niemca nie nasadzę na sowiecki zjazd,
Nawet jeżeli ja w AK, a on w AL.
W tym czasie syn mój, Józef, znikał z domu dzień za dniem,
A od nieszczęścia strzegłem go, Bóg prawdę zna!
Wtem widzę: stoi w drzwiach sąsiada z rozpalonym łbem,
Choć tamten przecież był w AL - a ja w AK.
Zerżnąłem pasem syna, miał już siedemnaście lat,
Najlepszy wiek, żeby najgłupszy wybrać cel.
- Chcesz walczyć - walcz! Ale jak Polak, nie jak kat!
Przecież twój ojciec jest w AK - a on a AL!
Syn spojrzał na mnie i powiada, że chce Niemca bić,
I że Polaka powołanie dobrze zna.
A w czyim spełni je imieniu - nie robi mu nic,
Że był w AL - więc może też być i w AK.
A czas się zbliżał, każdy czuł, że już nam ziemia drży
I okna domów cieły świat jak okna cel!
Tamci do lasu szli, a na ulice szliśmy my,
Bo my w AK - a oni byli wszak w AL!
No i się stało, co się stało, co się miało stać,
I syn mój zginął - ciężko rzec - pierwszego dnia.
Nie trzeba było mi chłopaka do powstania brać,
No, ale nie był już w AL - już był w AK.
Ktoś powie - nie on jeden! Tak, lecz dla mnie właśnie on!
Nieszczęścia jakoś sprawiedliwiej, Boże - dziel!
Byleby żył! Za wcześnie Panie Twój ogląda tron!
Byleby żył! Niechby już sobie był w AL!
czwartek, 10 listopada 2022
Czesław Miłosz - Oset, pokrzywa, łopuch, belladonna -
***
Oset, pokrzywa, łopuch, belladonna
Mają przyszłość. Ich są pustkowia
I zardzewiałe tory, niebo, cisza.
Kim będę dla ludzi wiele pokoleń po mnie
Kiedy po zgiełku języków weźmie nagrodę cisza?
Miał mnie odkupić dar układania słów
Ale muszę być gotów na ziemię bez-gramatyczną.
Z ostem, pokrzywą, łopuchem, belladonną,
Nad którym wietrzyk, senny obłok, cisza.
Czesław Miłosz.
wtorek, 8 listopada 2022
Pani od biblioteki /Jotka / - Bez słów
Jednym słowem można zgasić nadzieję
Słowa zranią lub duszę rozgrzeją
Słowa radość niosą lub smutek.
Jednym słowem można wiarę przywrócić.
Słowa zranią lub duszę rozgrzeją
Słowa radość niosą lub smutek.
Jednym słowem można wiarę przywrócić.
Choćbyś zebrał całe bogactwo
słów przecudnych, prawdziwe klejnoty,
nie podsycisz uczuć, gdy gasną,
nie zagłuszysz rosnącej tęsknoty.
Kiedy miłość zaklęta w słowa
nie odnajdziesz w niej iskry płomienia.
Lecz niekiedy, gdy słowa przybledną
tlą się jeszcze o czułości marzenia.
Bo nie słowem się miłość mierzy,
wiele słów zapisano, wyryto.
W szczerość słowa nikt już nie wierzy,
błahych przysiąg nikt nie pamięta.
wiele słów zapisano, wyryto.
W szczerość słowa nikt już nie wierzy,
błahych przysiąg nikt nie pamięta.
Kiedy słowa nic już nie znaczą
nie powtarzaj banałów i przysiąg.
Zimnym okiem niewiele zobaczysz,
patrząc sercem, odnajdziesz wszystko:
dawną czułość w dotyk zaklętą,
oczu blask, ust smak w pocałunku
zapach włosów, ramiona co tęsknią
za bliskością wzajemną, namiętną.
Tylko wtedy, kiedy odnajdziesz
ślad chwili, za którą oddałbyś życie,
stwierdzisz pewnie, że było warto
to wspomnienie trzymać w ukryciu.
Jotka
poniedziałek, 7 listopada 2022
Ludwik Jerzy Kern - Zapolemizujmy
Toniemy w słów powodzi,
Toniemy w powodzi słów -
Jakże często wzbudza mój podziw
To, co przez usta ludziom wychodzi
Z głów.
Te wszystkie wdzięczne ple-ple,
Te cudne gadu-gadu,
Te kwiatki, które co dzień włączają się w mowobieg.
I słyszę, że gdzieś wzrosło ZAMASZYNOWIENIE ZAKŁADU
Przy jednoczesnym SPADKU DZIETNOŚCI POLSKICH KOBIET.
Za chwilę słucham wywodów
Prowincjonalnej klępy,
Że mają OSTRY DEFICYT...
Ostry?
A czemu nie tępy?
Potem pewien właściciel
Upierścienionej ręki
Zapewnia mnie, że jego koleś
PRAWIDŁOWO ZAFRAZOWAŁ TREŚĆ PIOSENKI..
.
Wyłączyłem w domu wszystko to, co grało,
Ale radio u sąsiada jest na piętrze,
I to radio mnie przez sufit przekonało,
Że USPRZĘTOWIENIE MAMY CORAZ WIĘKSZE.
I co z tego, że ja zatkam sobie uszy,
Że swe palce aż do bólu będę gryzł ja,
Kiedy dźwięczy mi od środka,
Wewnątrz duszy,
Fakt, że gdzieś ZARZUTOWAŁA JUŻ DECYZJA.
A w dodatku kaloryfer mi nawala,
"Palacz - myślę - pijak, nicpoń, kawał drania".
Ale nie,
Komisja zjawia się,
Ustala,
Że to CZYNNIK GRZEJNY NIE STANĄŁ
NA WYSOKOŚCI ZADANIA!
niedziela, 6 listopada 2022
sobota, 5 listopada 2022
Wasyl Symonenko - wiersze
Wasyl Symonenko (ukr. ВасильСимоненко), ur. 8 stycznia 1935 w Bijiwcach, zm. 14 grudnia 1963 w Czerkasach.
Ukraiński poeta, dziennikarz, działacz ukraińskiego ruchu oporu, autor liryków osobistych i patriotycznych, m.in. skierowanych przeciwko totalitaryzmowi.
W 1963 r. Symonenko został ciężko pobity przez pracowników miejscowej milicji na stacji kolejowej Smiła . Nigdy nie wyzdrowiał z niewydolności nerek i zmarł wkrótce potem w miejscowym szpitalu 13 grudnia 1963 roku.
Człowiekiem jesteś
Jesteś człowiekiem
Człowiekiem jesteś,
Czy wiesz?
Powiedz, wiesz to czy nie?
Ten uśmiech twoim jest,
Ta męka twoją jest,
Te oczy są także twe.
Jutro już cię nie będzie,
Jutro na świecie tym
Wciąż istnieć będą ludzie,
Wciąż kochać będą ludzie,
Lecz inni- już nie ty.
Dzisiaj twoje są nieba,
Twoje lasy i stepy.
Więc śpiesz się, bo żyć trzeba
Śpiesz się, bo kochać trzeba,
Nie przegap swoich dni.
Jesteś, choć dola marna
I wiedz to- chcesz, czy nie
Twój uśmiech niepowtarzalny,
Twa męka niepowtarzalna
I takież są oczy twe.
***
Obeliski z granitu, jak meduzy,
Pełzły, pełzły i straciły siły.
Na cmentarzu rozstrzelanych złudzeń
Już nie ma miejsca na mogiły.
Miliardy wiar - zagrzebane w czarnoziem,
Miliardy szczęść - na proch porozwiewane...
Dusza płonie, okrutny rozum płonie
I rechocze na wietrze nienawiść.
Gdyby przejrzeli wszyscy ogłupieni,
Gdyby wszyscy zabici powstali,
Nieba szare od przekleństw sklepienie
Musiałoby ze wstydu się zwalić.
Drżyjcie, zabójcy, pomyślcie sługusi,
Życie się na wasze kopyto nie przerobi.
Słyszycie? – Na cmentarzu iluzji
Już nie ma miejsca dla mogił.
Już naród to jedna wspólna rana,
Już krwią dyszy ziemia nasączona,
I na każdego kata i tyrana
Czeka pętla i czeka konar.
Rozdarci, zaszczuci, zabici
Powstają i będzie dzień sądny,
I ich przekleństwa, złe, niesamowite,
Spadną na dusze spleśniałe i syte,
I będą na drzewach wisieć
Apostołowie obłudy i zbrodni.
Krzysztof Cezary Buszman - TAKIM BYĆ
Dobrze by takim było być
Szczęśliwym, lecz nie ogłupiałym
I prostym, ale nie prostakiem
I mądrym, nie zarozumiałym.
Szczęśliwym, lecz nie ogłupiałym
I prostym, ale nie prostakiem
I mądrym, nie zarozumiałym.
Wymagającym, nie tyranem
I kochającym, nie kochliwym
Dostojnym być, lecz nie wyniosłym
I dobrym, a nie pobłażliwym.
I kochającym, nie kochliwym
Dostojnym być, lecz nie wyniosłym
I dobrym, a nie pobłażliwym.
Co dnia wierzę, że - uda się.
Odważnym, a nie hardym być
Stanowczym, ale nie upartym
I ufnym być, lecz nie naiwnym
Odważnym, a nie hardym być
Stanowczym, ale nie upartym
I ufnym być, lecz nie naiwnym
Nie złotym, ale czegoś wartym.
Służebnym być, lecz nie służalczym
Troskliwym, ale nie nachalnym
Człowiekiem ludzkim nade wszystko
Służebnym być, lecz nie służalczym
Troskliwym, ale nie nachalnym
Człowiekiem ludzkim nade wszystko
Choć niekoniecznie idealnym.
10 lipca 2005 Sopot
Subskrybuj:
Posty (Atom)


