Archiwum bloga

czwartek, 20 września 2018

Julian Tuwim - EWA

Adrian van der Werff






Zaczęło się to dawno, dawno, 
Najdawniej jak pamięć sięga, 
Tam, skąd bierze początek 
Rodzaju ludzkiego księga. 
Pod modrym niebem, w cudnym ogrodzie, 
Pod słynnym drzewem, w przewiewnym chłodzie, 
Pierwszą wiosną, w pierwszym maju, 
Zresztą każdy o tym wie: 

Kiedy Adam mieszkał w raju 
Bardzo często nudził się, 
Spać tam było we zwyczaju, 
Więc spoczywał w błogim śnie... 

Dalszy ciąg każdy sam sobie dośpiewa. 
Słowem: EWA. 
I zaraz potem zerwała owoc z drzewa, co nęcił wonią 
i blaskiem świecił. Ach, przypadła doń pożądliwymi usty: 

Patrz Genezis, rozdział trzeci, ustęp szósty: 
Widząc tedy niewiasta, iż dobre drzewo ku jedzeniu, a iż 
było wdzięczne ust wejrzeniu a pożądliwe drzewo, dla 
nabycia umiejętności wzięła z owocu jego i jadła, i dała 
też mężowi swemu, który z nią był i on też jadł. 

Od grzechu zaczął się jej świat, 
A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał, 
Jest więc odtąd na wieki i grzeszna, i święta, 
Zdradliwa i wierna, i dobra i zła, 
I rozkosz i rozpacz, i uśmiech i łza, 
I gołąb i żmija, i piołun i miód, 
I anioł i demon, i upiór i cud, 
I szczyt nad chmurami, i przepaść bez dna, 

Początek i koniec - kobieta, acha!  

Brak komentarzy: