Archiwum bloga

piątek, 21 września 2018

WŁADYSŁAW BRONIEWSKI

Władysław Broniewski w czasach PRL-u był dyżurnym poetą, którego koniecznie trzeba było znać i uczyć się o nim. Zaszufladkowano go jako poetę proletariackiego. 
Władze wykorzystywały jego twórczość w celach propagandowych i to ta część jego poezji była najbardziej znana mojemu pokoleniu głównie za sprawą szkolnych programów tamtych czasów oraz okolicznościowych akademii. 


Oto jeden z wierszy pisanych przez poetę na tzw. zamówienie społeczne:

Smutna to była świadomość:
hałdy, hałdy, osada...
Proletariusz? – to przecie wiadomo:
ten, co nic nie posiada.

Co mi tam opowiadać,
co było, a czego nie będzie!
Chcę rozpowiedzieć radość
wszędzie.

Wydobyliśmy tyle a tyle
ponad normę. Wiadomo.
Niech dzieci spytają: "Ile
chleba z masłem przybyło do domu?"

Niech żona spyta: "Dlaczego
niezmęczony i taki radosny?"
Mąż odpowie: "Bom robił dla swego,



dla socjalizmu, dla wiosny.

Robiłem z rozmysłem, honornie,
kilof walił jak sto tysięcy,
325 ponad normę,
a będzie jeszcze więcej!"

Jeszcze czarne pod kopalniami
hałdy i widma domostw.
Przyszłość przed nami!
Byt określa świadomość!


Większość poetów i pisarzy, pragnących by ich wydawano i czytano w czasach sprawowania władzy przez "komunę" - musiało co jakiś czas pochwalić się podobnym utworem  .../.m.in.Tuwim, Szymborska, Miłosz, Gałczyński Brzechwa /dlaczego więc akurat Broniewskiego na długo wykreślono i nie wspominano ?
Broniewski od przed wojny miał przekonania lewicowe. Dał się więc łatwo  omamić komunistycznej propagandzie.
Czasy PRL-u; i nowy ustrój rozczarowały go jednak  po jakimś czasie, w jego życiu nastąpiły tragedie osobiste, takie jak tragiczna śmierć córki; to wszystko zmieniło Broniewskiego.

Jego poezja stała się bardziej intymna, już nie była tworzona dla mas. Zmieniła się tematyka, pojawiły się rozmyślania o nieuchronności przemijania, cierpienia, jego twórczość zaczęła być ucieczką w marzenia i wspomnienia dotyczące dzieciństwa i małej ojczyzny / Mazowsza./ 

Nowego Broniewskiego doceniłam dzięki Krzysztofowi Kolbergerowi, który deklamował jego wiersze w audycjach radiowych / Lato z radiem / i zaliczał do swoich ulubionych poetów. 

W mojej klasyfikacji mieści się w pierwszej dziesiątce.

Wiersz Władysława Broniewskiego "PRZYPŁYW" – recytowany przez Krzysztofa Kolbergera i Annę Romantowską zachwyca jak się go słucha.

H. Gailey

W morze spienione, w szumiące morze
gwiazdy spadały i nikły.
Oto ci serce dzisiaj otworzę -
To przypływ, miła, to przypływ!

Nocy tej księżyc poszedł na przełaj
przez srebrne wody Śródziemne,
fala do brzegu szła i ginęła,
jak giną słowa daremne,

fala ginęła, fala wracała,
jak miłość, której nie trzeba,
i obojętna gwiazda spadała
z obojętnego nieba.

Miłość konała, jak na gruźlicę
konają piękni i młodzi,
i w konającej patrzałem lice
z rozpaczą, że już odchodzi.

Mówiłem sercu: "Milcz o miłości,
serce uparte i dumne" -
a miłość rosła we mnie jak kościół,
dokąd wniesiono już trumnę.

Słowa miłości, słowa rozpaczy
zdławiła noc głuchoniema.
Kochać - to znaczy: dotknąć, zobaczyć,
a ciebie nie ma... nie ma...

Nocy tej przypływ bił o wybrzeże
zagniewanymi falami.
Byliśmy prości, byliśmy szczerzy,
byliśmy smutni i sami.

I słów nie było. I niepojęta
tkliwość złączyła nam dłonie...
Ja nie pamiętam, nie chcę pamiętać,
że miłość była w agonii!

Ach! ona świeci blaskiem wspaniałym
w gwiazd spadającym hymnie!
Gwiazdy - to mało, morze - to mało,
jeżeli miłość jest przy mnie,

bo wtedy mogę ująć w ramiona
świat od miłości mej szerszy
falą wezbraną, falą szaloną
nie napisanych wierszy...

Miła, ja płaczę... Gwiezdny alkohol
ma posmak cierpki i przykry.
Fala powraca szemrząc ci: "Kocham".
To przypływ, miła, to przypływ.






3 komentarze:

nelkakornelka pisze...

Broniewski miał talent i komunizował już przed wojną, przynajmniej pozostał wierny sobie. Inni upodlili się dla kariery. Lubię Mariana Hemara, który otwarcie powiedział kolegom poetom, kim się stali. Czytałam o Broniewskim, jego koszmarnej żonie, nieszczęsnej córce i Bogdanie Czeszce w książce "Biografie odtajnione". Coś okropnego...

donka pisze...

Też znam jego dzieje, dużo o nim czytałam.... nie był człowiekiem bez wad. Komuniści,którym się zaprzedał go wykończyli. I alkohol. Nieszczęśliwy człowiek.
Hemarowi łatwo było z daleka krytykować ale np.Tuwim na obczyźnie nie stworzyłby tyle pięknej poezji.. choć nigdy nie da się zmyć plamy, jaką była jego uległość i służalczość wobec władz PRL-u Ale to jeszcze tylko wie moje pokolenie.... Dla następnych to żaden problem.... czy wiemy cokolwiek jaki był Homer, czy naprawdę był wędrownym ślepcem, a jego poezja przetrwała wieki.

Wiesz, po latach człowiek robi się bardziej tolerancyjny skłonny do usprawiedliwień
i wybaczania. Oczywiście do pewnej granicy. Hemar miał swoje racje, Tuwim swoje.... a ci co go potępiali korzystali z jego usług i już ich też nie ma.
Tak niechcący przeszłam z Broniewskiego na Tuwima.

Pozdrawiam.... dobrze, że nie poszłaś do Szkoły Morskiej, choć była w tym czasie jedna pani kapitanowa.... nazywana "Żabą" / Walas Kobylińska/ Kończyła Szkołę Morską w Szczecinie . nawigację, a mój mąż w Gdyni mechanikę. Ale znali się.
Bywało, że też wypływałam z mężem .... i przeżywałam sztormy na M. Północnym . Nie żałuj to zawód dla bardzo mocnych, nawet wcale nie kobiet, mężczyzn też. Wachty mechaników na parowcach, pod pokładem / teraz już parowców nie ma/ w temp. 40 stopni i wyżej wykańczają najsilniejszych.

nelkakornelka pisze...

Wiersze Władysława Broniewskiego przynajmniej są potężne, jak dzwon, a Tuwima, no cóż... Niewielu już je czyta, poza tymi dla dzieci.
Marian Hemar zapłacił wysoką cenę za swą niezłomność - na emigracji wcale lekko nie miał, jego wiersze nie docierały do kraju, do dziś jest w znacznym stopniu nieznany, natomiast władza ludowa dręczyła nieszczęsnych uczniów dziełami Tuwima i podobnych chorągiewek. Pozostaje stawiane od dawna pytanie, czy należy oddzielać twórczość autora od osoby twórcy.

Nigdy nie myślałam o szkole morskiej - jestem ekstremalną mimozą, nie poradziłabym sobie. Ale lubię statki. Zazdroszczę Ci sztormów na Morzu Północnym. Można wykupić rejs zwykłym frachtowcem w kabinie pasażera (wycieczkowce mnie nie interesują), ale to tylko z portów niemieckich, ponadto cena jest bardzo wysoka i nie wiem, czy byłabym bezpieczna sama wśród gromady załogantów :)