Archiwum bloga

czwartek, 25 czerwca 2020

Adam Lizakowski


W latach osiemdziesiątych
po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego
zrezygnowani Polacy wędrowali za ocean
w nadziei na lepsze , dostatnie  życie.
Marzenia szybko się rozwiały….  bardzo obrazowo pisze o tym  Adam  Lizakowski,
któremu tak jak wielu emigrantom
ciężko  było zapewne pogodzić się z inną
niż nasza polska mentalnością  Amerykanów
i twardą materialną rzeczywistością…..




 


 Kiełbasa i pierogi


Pewnym krokiem wszedł do kawiarni,
na umówione spotkanie ze znajomymi
/nic o jego ojczyźnie nie wiedzieli,
nawet gdzie ona jest? gdzieś blisko Rosji?
chyba/.


On pochodził z kraju o tysiącletniej
pięknej historii, gdzie mieszka tradycja
całowania kobiet w rękę na dzień dobry
i na do widzenia, dumny z siebie i kraju
patrzył na nich z politowaniem i wyższością.

 Był młody, subtelny, dobrze ułożony,
rano kształcił się /chciał zostać profesorem
literatury swojego kraju/,
popołudniami przesiadywał w kawiarniach
/tam, gdzie mieszkają ludzki gwar i muzyka/,

wieczorem ciężko pracował w brygadzie
sprzątającej wielkie sklepy
/tam wysiłek mięśni i pot zamieniał na
wino i papierosy, chleb i kawę/.

Amerykańskim znajomym opowiadał
z dumą o swojej ojczyźnie,
wspominał sukcesy, najpiękniejsze momenty jej historii,
z jego ust padały niezliczone pochlebstwa.

Opowiadał o niesprawiedliwości, jaka ją spotkała,
dowodził jej prawości.
Jego słowa płynęły bezszelestnie przez pola i łąki,
szybowały ponad górami i miastami


Ułani na koniach - Wojciech Kossak



dźwięk ich mieszał się z tupotem nóg,

galopem końskich kopyt, warkotem czołgów,

unosiły się ponad stolikami kawiarnianymi,

nasiąkały dymem papierosowym i wonią kawy.


Dla nich nie miało sensu to, o czym mówił,

jakieś tam niepotrzebne żale,
fatum ciążące nad jego ojczyzną,

wygrane bitwy, przegrane wojny.


Widzieli jak bladł i jaki sprawiają mu ból
mówiąc:

– Nic o twoim kraju nie wiemy poza tym,
że słyniecie w świecie z kiełbasy i pierogów.

Brak komentarzy: