Archiwum bloga

sobota, 31 marca 2018

Halina Poświatowska - Wielkopostna legenda


Giovanni Bellini  (circa 1430–1516) 


dwa tysiące lat temu
urodziła panna w Galilei
niemowlę

dziecko było bezbrzeżnie nagie
a ona nie miała nic
oprócz miłości

i tak rosło
ogrzewane oddechem
aż dorosło
do nienawiści

i przybili go do drzewa ludzie
a ona patrzyła

potem - mówią - że wstąpiła w niebo
ale równie dobrze mogła wstąpić w ból
tak był głęboki

1 komentarz:

nelkakornelka pisze...

Aj, smutny ten wiersz. Poetka przeczuwała nadchodzącą śmierć. Donko, życzę Ci zdrowych, spokojnych Świąt Wielkanocnych, takich, jakich chcesz. Ja będę miała tradycyjne, nie pojechałam nad morze, za bardzo mnie wszystko boli. Jestem u Rodziców. Zostałam wypędzona do kościoła ze święconką... Brrrr......
Przysyłam wiersz Mariana Ośniałowskiego, bardzo go lubię. Szkoda, że popełnił samobójstwo, i do tego w Paryżu. Jak można zabijac się w Paryżu? Rozumie, że w Radomsku albo w Strykowie, ale w Paryżu? Poeta musiał być naprawdę zrozpaczony. RIP. Ale wiersz, jak dla mnie OK, nie jest posępny, za to taki wielkanocny, zwiewny.

Zmarwychwstanie

Marian Ośniałowski

„Tu go nie ma, tu go nie, tylko jego odzienie.”

(staropolski Anonim)

Trzy Maryje do grobu szły.
Jak bursztynowe mgły.

Śniegu było mało, ziemia się czerniła.
Nad rudą czeluścią grobu Marie się schyliły.

Nisko się schyliły,
śpiewnie się dziwiły:

„Tu go nie ma, tu go nie,
tylko jego odzienie”.

Maria Jakubowa
i Kleofasowa.
Maryja z Magdali.

Zmartwychwstaniem purpurowo
horyzont się palił.

Jak obłoki bursztynowe trzy,
Święte Marie ku zorzom szły.