Archiwum bloga

poniedziałek, 12 marca 2018

Szydzik Zofia - Życie

Louis Abbema



Zanim zejdę w dolinę -
uciszę niepokorne myśli,
szalonym pędem poplątane.
Polecę z wiatrem za muzyką
odbijającą się od grani
dźwięcznym, samotnym echem.

Pozbieram nuty, co spadły
z pięciolinii niemych dni.
Uspokoję wyjące wichry,
włóczące się bez celu
po skalistych zboczach mego ja.

Zgłębię tajemnicę mgieł,
skrywających w swej gardzieli
prawdę o nieidealnym bycie,
przetykanym zamętem i krzykiem.
A potem - będę czekać.

Żyję ... by czekać !

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Ja zakończył bym ten wiersz "Żyję by działać!"
Nie byłby spójny z pozostałą częścią jednak bardziej pozytywny.
Grzegorz

donka pisze...

,Może ma Pan rację.... ale ten wiersz oddaje moje osobiste doznania. Często staję, a właściwie stawałam w tym miejscu nad miastem w dole, tonącym we mgle.... rożne myśli...wspomnienia, spokój i oczekiwanie. Choć nawet nie wiem na co. To magiczne miejsce.... ładowałam tam akumulatory, albo uspokajałam emocje. Tak jakby malarz wiedział gdzie mieszkam. Tylko to było 5 lat temu,.. puste pola, drzewa, sarny podchodzące zimą pod płot. Teraz też gdy się powędruje wyżej, pod las są jeszcze takie miejsca. A zakończenie jeśli wyobraźnia trochę popracuje może być pozytywne.... można czekać np. na jutrzejszy dzień, miłe spotkanie, ciekawe zadanie w pracy
Donka