Etykiety

środa, 25 lutego 2026

TARAS SZEWCZENKO. " Do Polaków" "Testament"

 

Dziś mija czwarta rocznica wybuchu  wojny pomiędzy Rosją a Ukrainą. 

Przypomnę z tej okazji  postać uznawanego za wieszcza narodowgo, najważniejszego poety Ukrainy, - Tarasa Szewczenko. / 1814 r - 1861r  / 

 Urodził się jako chłop pańszczyźniany w dobrach polskiego magnata. W dziewiątym roku życia Taras Szewczenko stracił matkę, w jedenastym -ojca. Jako dziecko był pastuchem wiejskim. Słuchał wędrownych kobziarzy, bandurzystów i lirników, którzy śpiewali pieśni o przeszłości Ukrainy. Kiedy tylko mógł malował. Tym zwrócił na siebie uwagę swojego pana, który zapragnął mieć w nim własnego pańszczyźnianego malarza. Razem z nim wyjechał do Petersburga. Tam na jego talent zwrócili uwagę ukraińscy artyści. Zebrali pieniądze i wykupili go z niewoli pańszczyźnianej. 22 kwietnia 1838 roku Szewczenko stał się wolnym człowiekiem.   Po swoim wyzwoleniu Szewczenko intensywnie uzupełniał wykształcenie, pochłaniał literaturę rosyjską i polską, czytał Mickiewicza w oryginale. Studiował nauki przyrodnicze, odwiedzał muzea i teatry.

10 lat spędził na zesłaniu w carskiej armii w Orenburgu. Poeta, dramaturg, prozaik, malarz żył ledwie 47 lat. ( jedynie dziewięć lat ze swojego 47-letniego życia spędził jako człowiek wolny )

Poprzez swoją działalność literacką, Taras Szewczenko zaliczany jest do wieszczów narodowych Ukrainy. Poetę określa się jako niezłomnego budowniczego ukraińskiej świadomości narodowej i niepodległości. W narodowej literaturze ukraińskiej, Taras Szewczenko uważany jest za bohatera narodowego, proroka i wieszcza, a jego literacka spuścizna otoczona jest szczególną opieką i kultem.


mal.Taras Szewczenko 1842

DO POLAKÓW


Gdyśmy byli kozakami,
Unii nie było
Z wolnymi braćmi Polakami
Wolno się nam żyło.

Kwitnęły stepy nam wesoło,
Kwitły sady nasze,
Niby lilie w około,
Tak to, bracie Lasze.

Dumne były matki nasze,
Bo wolnych rodziły.
Tak, mieliśmy, bracie Lasze
I wolność i siły.


Ale oto w imię Boga
Przyszli Jezuici,
Zapalona chata droga,
A my krwią obmyci!

O, tak bracie! W imię Boże
Raj nasz zamącili,
I rozlało się krwi morze,
A chatę — spalili...

Schyliły się łby kozacze
Jak zdeptane trawy,
Ukraina płacze, płacze
Zmarnowanej sławy.

Pomarniało głów bez liku
A ksiądz wyśpiewuje
Głośno w obcym nam języku
Swoje Alleluje!

Tak to, tak to bracie Lasze,
Księża i panowie
Rozsiekali drużbę naszą
Mieczem po połowie.

Podaj-że rękę kozakowi
I szczere serce jemu daj,
Dopomóż, bracie, wygnańcowi
Odtworzyć dawny, cichy raj!

Taras_Szewczenko.



Testament

Kiedy umrę, prochy moje
 Złóżcie na mogile,
 Pośród stepu szerokiego,
 W Ukrainie miłej:

 Niechaj widzę łany, pola,
 Dnieprowe urwiska,
 Niechaj słyszę, jak Dniepr huczy,
 Wre i pianą ciska!

 A gdy spłynie z Ukrainy
 Ku morzu krew wroga, —
Wszystko rzucę i polecę
 Do samego Boga

 Na modlitwy. A póki co —
 Nie uznaję Boga!
Pochowajcie i wstawajcie,
Pozrywajcie pęta,

Niechaj wrażą krwią skropiona
Wstanie wolność święta!
A wówczas mnie w tej rodzinie
Wielkiej, wolnej, nowej,

Chciejcie wspomnieć choć cichemi,
Lecz dobremi słowy.

 1845.25.XII.


Brak komentarzy: