Etykiety

wtorek, 15 maja 2018

Tadeusz Różewicz „Będzie żył w jasności” (fragment z „Gałązki oliwnej”)

       


   A jak nam się urodzi ten chłopiec

to mu powiem

że ten świat jest dobry i piękny

nauczę go słów

które są dla nas takie dziwaczne

jak nerineje turitelle amonity

opowiem mu o miłości nadziei

i braterstwie

opowiem mu o Mahatmie człowieku

który został wniebowzięty

jako kosmyk wonnego dymu

o naszych tkaczach górnikach

i drobnych urzędnikach

którzy budowali dom

wbrew ciemności

błyskającej złotymi kłami

wbrew burzy która pożerała

ściany i fundamenty tak

że poeci zaczynali budowę

"od dymu z komina"

a jak nam się urodzi

ten chłopiec to mu powiem:

tu jest światło tu ciemność

tu jest prawda tu fałsz

tu strona lewa tu prawa

I będzie żył w jasności.

                                                                                                                  

poniedziałek, 14 maja 2018

Jolanta Chrostowska - Iluminacja o matce





Jest liściem, łodygą,
i ziemią w ogrodzie.

Jest liściem, który dotyka policzka,
gdy w samo południe uciekam przed słońcem
w kosmos zieleni. Liściem.
Jest łodygą, łagodnie przygarbioną
pod spuchniętym niebem.   Łodygą.

Gdy wspinam się krawędzią góry,
szukam na szczycie samotnej sosny.
Wiem, że to matka czeka,
oddalona gestem milczenia.

Gdy schodzę, ona ciągle milczy,
i czuję, że niebo, które spada mi na głowę,
ona podtrzyma siłą niewidzialnych ramion.

Jest muszelką, znalezioną na plaży,
która nie rani stopy,
lecz łagodnie toczy się w morze.

Skrawkiem lądu w dzikiej zatoce,

cieniem w pustej ulicy,
który patrzy na mnie jak w swoje odbicie.

Jest dobrym wspomnieniem,
gdy czekam na sen w nieznanych ciemnościach,

I ogrodem, gdy rankiem wychodzę na świat.
Jest liściem, łodygą i ziemią w ogrodzie.

niedziela, 13 maja 2018

Maria Pawlikowska Jasnorzewska - Zgubiony tancerz

Donna Costras


Zwiędły suknie i wachlarz z piór strusich,
czas opada jak chmura szarańczy,
wszystko kończy się prędzej niż musi,
gra muzyka lecz nie ma z kim tańczyć.

Tancerz miły odszedł w dalszą drogę,
gdzie jest, nie wiem ani wy nie wiecie,
jeśli tu go odszukać nie mogę,
jakże znajdę go w wielkim wszechświecie.


sobota, 12 maja 2018

Sergiusz Jesienin - Usiądź przy mnie blisko, miła...

    Usiądź przy mnie blisko, miła,
    Spójrz mi w oczy aż do głębi,
    By w twych oczach się odbiła
    Zamieć, co się we mnie kłębi.
    Ten złocisty wdzięk jesieni,
    Twoich włosów przędza lniana
    Przyszły nagle jak zbawienie
    Dla nicponia i cygana.


    Zostawiłem moje strony,
    Gdzie śpią lasy, kwitną krzaki...
    Miejską sławą usidlony
    Chciałem pędzić dni hulaki.


    Chciałem w sercu swym zagłuszyć
    Szmery sadu, wiatr nad stepem,
    Gdzie przy wtórze bzykań muszych
    Wyrastałem na poetę.


    A tam teraz także jesień,
    Klony zaglądają w okna,
    Sęki łap nurzają w strzesze -
    Chcąc znajomych starych spotkać.


    Nie ma ich już między swemi,
    Tylko miesiąc przy jaworach
    Znaczy piędź cmentarnej ziemi,
    Gdzie i nam niedługo pora.


    Gdzie i nam po snach i trwogach
    Przyjdzie spocząć u pni krzywych.
    Każda ryta wichrem droga
    Tylko radość leje w żywych.


    Usiądź przy mnie blisko, miła,
    Spójrz mi w oczy aż do głębi,
    By w twych oczach się odbiła
    Zamieć, co się we mnie kłębi.


    1923
                                                           

czwartek, 10 maja 2018

Miłosz Czesław - Walc

Krzysztof Kolberger mówiąc o swojej chorobie i podziwianej przez wszystkich pogodzie ducha wyraził się że -

"Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna", 

zaznaczając iż jest to cytat z wiersza Czesława Miłosza – Walc.
To wiersz, który jest zapowiedzią ciemnych lat zniewolonych umysłów.
Wiersz piękny, ale trudny.

Warto przeczytać jego interpretację:
http: http://wspolczesnosc.ostatnidzwonek.pl/a-1780.html

                                    
wilhelm Gause - Walc wiedeński

 Już lustra dźwięk walca powoli obraca
I świecznik kołując odpływa w głąb sal.
I patrz: sto świeczników we mgłach się zatacza,
Sto luster odbija snujący się bal.

I pyły różowe jak płatki jabłoni,
I skry, słoneczniki chwiejących się trąb.
Rozpięte szeroko jak krzyże w agonii
Szkło ramion, czerń ramion, biel ramion i rąk.

I krążą w zmrużone swe oczy wpatrzeni,
A jedwab szeleści o nagość, ach cyt...
I pióra, i perły w huczącej przestrzeni,
I szepty, wołanie, i zawrót i rytm.

Rok dziewięćset dziesięć. Już biją zegary,
Lat cicho w klepsydrach przesącza się piach.
Aż przyjdzie czas gniewu, dopełnią się miary
I krzakiem ognistym śmierć stanie we drzwiach.

A gdzieś tam daleko poeta się rodzi.
Nie dla nich, nie dla nich napisze ich pieśń.
Do chat drogą mleczną noc letnia podchodzi
I psami w olszynach zanosi się wieś

Choć nie ma go jeszcze i gdzieś kiedyś będzie,
Ty, piękna, nie wiedząc kołyszesz się z nim.
I będziesz tak tańczyć na zawsze w legendzie,
W ból wojen wplątana, w trzask bitew i dym.

Stań tutaj przy oknie i uchyl zasłony,
W olśnieniu, widzeniu, na obcy spójrz świat.
Walc pełznie tu, liśćmi złotymi stłumiony
I w szyby zamiecią zimowy dmie wiatr.

Lodowe pole w blasku żółtej zorzy
W nagle rozdartej nocy się otworzy
Tłumy biegnące wśród śmiertelnej wrzawy,
Której nie słyszysz, odgadujesz z ust.

Do granic nieba sięgające pole
Wre morderstwami, krew śniegi rumieni,
Na ciała skrzepłe w spokoju kamieni
Dymiące słońce rzuca ranny kurz.

Jest rzeka na wpół lodami przykryta
I niewolnicze na brzegach pochody,
Nad siną chmurą, ponad czarne wody
W czerwonym słońcu, błysk bata.

Tam, w tym pochodzie, w milczącym szeregu,
Patrz, to twój syn. Policzek przecięty,
Krwawi. On idzie, małpio uśmiechnięty,
Krzycz! W niewolnictwie szczęśliwy.

Rozumiesz. Jest taka cierpienia granica,
Za którą się uśmiech pogodny zaczyna,
I mija tak człowiek, i już zapomina,
O co miał walczyć i po co.

Jest takie olśnienie w bydlęcym spokoju,
Gdy patrzy na chmury i gwiazdy, i zorze,
Choć inni umarli, on umrzeć nie może
I wtedy powoli umiera.

Zapomnij. Nic nie ma prócz jasnej tej sali
I walca, i kwiatów, i świateł, i ech.
Świeczników sto w lustrach kołysząc się pali,
I oczy, i usta, i wrzawa, i śmiech.

Naprawdę po ciebie nie sięga dłoń żadna,
Przed lustrem, na palcach unosząc się, stań.
Na dworze jutrzenka i gwiazda poranna,
I dzwonią wesoło dzwoneczki u sań.

1942, Warszawa




środa, 9 maja 2018

Cezary Bauszman - ZABIJANIE CZASU

T. Timor – Gra o czas

Potrafimy czas zabijać
W sposób wieloraki
Jak nie w taki - no to w inny
Jak nie w inny - w taki.

Potrafimy czas zabijać
Wręcz nieprzyzwoicie
Jakby można było później
Kupić nowe życie.

Potrafimy czas zabijać
Aż uwierzyć trudno
Co wymyślił tutaj diabeł
By nie było nudno.

Potrafimy czas zabijać
Nikt się z nim nie liczy
Gdy mijaniem życie mija
Zwyczajnie na niczym.

A największą dla nas karą
Myślę tak w zadumie
Jest, że człowiek go na powrót
Wskrzesić już nie umie.

Potrafimy czas zabijać
Czasem bez sumienia
Dziwne aż, że nie wsadzają
Za to do więzienia.

Każdy umie czas zabijać
Na setki sposobów
Ale jakoś nikt nie może
Złożyć go do grobu.

I ja czasem zabijałem
Czas, który przemijał
Ale w końcu zrozumiałem
Że to on zabija.

5 sierpnia 2001 Londyn

wtorek, 8 maja 2018

Karol Wojtyła - Źródło /fragment z Tryptyku Rzymskiego/



 Zatoka lasu zstępuje
w rytmie górskich potoków...

Jeśli chcesz znaleźć źródło,
musisz iść do góry, pod prąd.

Przedzieraj się, szukaj, nie ustępuj,
wiesz, że ono musi tu gdzieś być —

Gdzie jesteś, źródło?...  Gdzie jesteś, źródło?!
Cisza...

Strumieniu, leśny strumieniu,
odsłoń mi tajemnicę
swego początku!

(Cisza —  dlaczego milczysz?
Jakże starannie ukryłeś tajemnicę twego początku.)

Pozwól mi wargi umoczyć
w źródlanej wodzie
odczuć świeżość,
ożywczą świeżość.

poniedziałek, 7 maja 2018

Gibran Khalil Gibran - - O dzieciach


Khalil Gibran (1883-1931), pisarz libański, autor książki pt. „Prorok”, tłumaczonej na ponad 100 języków, której nakłady osiągnęły kilkadziesiąt milionów egz.
Książka jest zbiorem pięknych, poetyckich tekstów, które są jednocześnie przemyśleniami autora na wiele aspektów ludzkiego życia - miłość, małżeństwo, dzieci, przyjaźń, praca, religia, piękno i wiele innych.

                                          "O dzieciach"



Wasze dzieci nie są waszymi dziećmi.                       
Są synami i córkami Życia, które pragnie istnieć.
Przychodzą przez was, ale nie od was
i chociaż są z wami, nie są waszą własnością.

Możecie dać im miłość, lecz nie myśli.
One mają swe własne myśli.

Możecie gościć ich ciała, ale nie dusze.
Ich dusze zamieszkują w domu przyszłości,
do którego nie macie wstępu nawet w swoich snach.

Możecie starać się być jak one,
lecz nie próbujcie czynić ich podobnymi do was,
gdyż życie się nie cofa
i nie zatrzymuje na dniu wczorajszym.

Jesteście jak łuk,
z którego wasze dzieci,
jak żywe strzały wyleciały naprzód.
Łucznik widzi ten znak na ścieżce wieczności
i nagina was swą siłą tak, by Jego strzały leciały szybko i daleko.
I bądźcie radzi ręce Łucznika,
bo kocha On strzałę, która wzlatuje,
ale tak samo kocha łuk, który jest opoką. 

niedziela, 6 maja 2018

Halina Birenbaum - jesteśmy jak kwiaty


jesteśmy na tym świecie jak kwiaty
delikatne lub mniej wrażliwe
trwałe bardziej czy mniej – jednak wszystkie
jednorazowe i przemijające...

jesteśmy liczni różnorodni wieczni jak gdyby
wzrastamy rozwijamy się rozprzestrzeniamy – kwitniemy
wiele światła potrzebujemy aby żyć
i niezliczoną ilość innych rzeczy
ale i to nie pomaga – 

przychodzi czas a wysychamy...
więdniemy uchodzimy z tego świata zanikamy
powoli osobno ze swego krajobrazu wypadamy
uchodząc naszym bliskim (a może i wrogom?)
sprawiamy ból, 
brak niezastąpiony

bez nas oni także zmieniają się do krajobrazu mniej pasują
tęsknią – nie dostosowują się

sadzi się inne kwiaty – ale zapach i obraz
tych które znikły lecz w pamięci zostały
nie wraca
smutno bez nich – i ludzie płaczą
płaczą nawet gdy milczą, szukają wspominają

piątek, 4 maja 2018

annaG - Nadzieja


"Nie płacz, że coś się skończyło, tylko uśmiechaj się, że ci się to przytrafiło."
/Gabriel_García_Márquez /




A kiedy poczujesz lekki powiew wiosny,
nieśmiałe jeszcze pąki uśmiechu
usiądą na Twej zaspanej twarzy,
-nadzieją mnie nazwij.

Kiedy ciepły wiatr z południa
zwieje w kąt Twoje smutki,
rozgoni czarność myśli
zakopie na dnie serca ból i niesmak,
-nadzieją mnie nazwij.

Kiedy porankiem wilgotnym
od pierwszej rosy na polach
do okna Twego nieśmiało zapukam
i poproszę o strawę,
-nadzieją mnie nazwij.

Gdy ciepłym promieniem słońca
rozgrzeje ciało i duszę zbłąkaną,
kolorem tęczy pomaluję obraz
pod Twymi zmęczonymi oczami
-nadzieją mnie nazwij.

Bo oto jestem choć nie wierzyłeś,
zła kordon przebiwszy pierwszym kwiatem,
urodzona w bólach rozpaczy i niebytu
z ciemniej spękanej wyobraźni bez wiary.

Więc otwórz okna szeroko na oścież,
zachłyśnij się haustem zieloności
wpuść świeżość jasnych obłoków,
drżącą w niewinności
pierwszych liści
 

czwartek, 3 maja 2018

Halina Poświatowska - „Jeśli zechcesz odejść ode mnie”


HAŚKA

jeśli zechcesz odejść ode mnie
nie zapominaj o uśmiechu
możesz zapomnieć kapelusza
rękawiczek notesu z ważnymi adresami
czegokolwiek wreszcie – po co musiałbyś wrócić

wracając niespodzianie zobaczysz mnie we łzach
i nie odejdziesz
jeśli zechcesz pozostać
nie zapomnij o uśmiechu
wolno ci nie pamiętać daty moich urodzin
ani miejsca naszego pierwszego pocałunku
ani powodu naszej pierwszej sprzeczki

jeśli jednak chcesz zostać
nie czyń tego z westchnieniem
ale z uśmiechem


zostań
                                                            

środa, 2 maja 2018

Piosenka o krótkiej pamięci - z repertuaru Andrzeja Zaorskiego


                                                                                 

Zapomniane refreny romansów,
Zapomniany agitek rym
Śmiesznie dźwięczy słuchany z dystansu
Śmiesznie jako klasyka brzmi.

Zapomnienie zabawą pokoleń,
Zapomnienie – historii to czar,
Jakże łatwo już wkrótce po szkole
Znika pamięć win, zasług i kar.

Piosenka o krótkiej pamięci
Lajt motiv i epok i dni
Na pamięć jej uczcie swe dzieci
I sami słuchajcie jak brzmi.

Piosenka o krótkiej pamięci
Nie nęci – bo pamięć to zło
Zapomnisz – i wszystko przeleci
Raz dołem, raz górą, raz w bok.

Zapomniane szlachetne dewizy,
Zapomniany niejeden błąd
Co powraca cyklicznie jak kryzys
I nie sposób wyrzucić go stąd.

Bo pamiętać za dużo to przykre,
Choć przestrzegło by czasem to nas
Przed tragedią, przed bzdurą, przed mitem
Co powtarza się co jakiś czas.

Piosenka o krótkiej pamięci
Latami gubiła się gdzieś
Lecz zawsze wzlatała znad pleśni
Jak hymn lub żałobna zła pieśń.

Piosenka o krótkiej pamięci
Niech wierci nam serca i myśli
Nie wolno się łatwo zniechęcić,
By znowu nie wyrósł tu krzyż.

wtorek, 1 maja 2018

Bertold Brecht – Pochwała niepamięci

Dobra jest niepamięć!
Jakże inaczej
syn mógłby odejść od matki, co go wykarmiła?
Co napełniła siłą jego członki
i nie pozwala mu jej wypróbować.

Albo jak uczeń mógłby odejść od nauczyciela
Co mu wiedzy użyczył?
Kiedy się już wiedzę posiadło
Uczeń musi sam w drogę wyruszyć.

Do starego domu
Wprowadzają się nowi mieszkańcy.
Gdyby jeszcze byli w nim ci, co go zbudowali
Dom byłby za mały.

Piec grzeje. Zduna
Już nikt nie pamięta. Oracz
Nie poznaje bochenka.

Jakże mógłby się znów dźwignąć rankiem człowiek
Bez niepamięci nocy ścierającej ślady?


Jakże mógłby sześć razy powalony
Wstać po raz siódmy
Żeby znów orać kamienisty grunt i ryzykować
Lot w niebo?

Słabość pamięci
Daje człowiekowi siłę.

przełożył Robert Stiller

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Roman Brandstaetter - Samotność




Samotność
Nie jest wieżą
Z kości słoniowej.

Jest morską latarnią
Na skalistym cyplu
Człowieczeństwa.

Jej blask
Już z dala
Ostrzega okręty i łodzie
Przed podwodną skałą
I mielizną.

O wczesnym wieczorze
Zapal
Swoją samotność.

sobota, 28 kwietnia 2018

Konstandinos Kawafis – Itaka


Ten bardzo piękny, najbardziej znany wiersz greckiego poety Konstandinosa Kawafisa o Itace recytował ś.p.Krzysztof Kolberger w Radiowej Jedynce. Bardzo lubił jego poezję…. A ja dzięki niemu też.

Może kilka słów przypomnienia motywu mitologicznego, który tak jak "Orfeusz i Eurydyka:" znalazł wiele odwołań w sztuce nowożytnej. Myślę o bohaterskim poemacie Homera „Odyseja” którego treścią są losy niestrudzonego wędrowca Odyseusza, dzielnego króla Itaki odbywającego wielką podróż spod murów Troi do domu, do wiernej, kochającej żony Penelopy.
Odyseusz powracał do swej ojczyzny dziesięć lat. 
Ta opowieść jest metaforą ludzkiego życia, które jest wieczną walką z przeciwnościami losu, wiecznym dążeniem do celu. Jest to także wyprawa w głąb siebie, poznanie swoich słabości, odnalezienie i określenie tego, co naprawdę w życiu ważne i wartościowe. Dla Odyseusza celem była Itaka.

                               
                                                                           Andrew Annenberg 






Itaka


Jeśli wyruszasz w podróż do Itaki,
pragnij tego, by długie było wędrowanie,
pełne przygód, pełne doświadczeń.
Lajstrygonów, Cyklopów, gniewnego Posejdona
nie obawiaj się. Nic takiego
na twojej drodze nie stanie, jeśli myślą
trwasz na wyżynach, jeśli tylko wyborne
uczucia dotykają twego ducha i ciała.
Ani Lajstrygonów, ani Cyklopów,
ani okrutnego Posejdona nie spotkasz,
jeżeli ich nie niesiesz w swojej duszy,
jeśli własna twa dusza nie wznieci ich przed tobą.

Pragnij tego, by wędrowanie było długie:
żebyś miał wiele takich poranków lata,
kiedy, z jaka uciechą, z jakim rozradowaniem,
będziesz podpływał do portów, nigdy przedtem nie widzianych;
żebyś się zatrzymywał w handlowych stacjach Fenicjan
i kupował tam piękne rzeczy,
masę perłowa i koral, bursztyn i heban,
i najróżniejsze, wyszukane olejki —
ile ci się uda zmysłowych wonności znaleźć.
Trzeba też, byś egipskich miast odwiedził wiele,
aby uczyć się i jeszcze się uczyć — od tych, co wiedzą.

Przez cały ten czas pamiętaj o Itace.
Przybycie do niej — twoim przeznaczeniem.
Ale bynajmniej nie śpiesz się w podróży.
Lepiej, by trwała ona wiele lat,
abyś stary już był, gdy dobijesz do tej wyspy,
bogaty we wszystko, co zyskałeś po drodze,
nie oczekując wcale, by ci dała bogactwo Itaka.

Itaka dała ci tę piękną podróż.
Bez Itaki nie wyruszyłbyś w drogę.
Niczego więcej już ci dać nie może.

A jeśli ją znajdujesz ubogą, Itaka cię nie oszukała.
Gdy się stałeś tak mądry, po tylu doświadczeniach,
już zrozumiałeś, co znaczą Itaki.

tłum. Zygmunt Kubiak