Archiwum bloga

piątek, 19 października 2018

Jacques Brel - Na Markizach

Eugène Henri Paul Gauguin
Jacques Brel

Na Markizach

Tu śmierć się bierze jak
Dojrzały owoc w dłoń.
Przenika morza smak
W najgłębszej studni toń.

Brakuje chłopcom zim,
Co studzą uczuć żar.
Kobiety niosą im
Nagiego ciała dar.

Deszcz w zapachy stroi się
I w barwnych ptaków tren...
To samo widzieć chcę,
Co widział tu Gauguin.

Wiatr nie ochłodzi nas...
Nieruchomieje czas...
Na Markizach.

Girlandy świateł tu
Zapala cichy zmrok
Dosięgasz ręką snu,
Bo księżyc jest o krok.

Tu nieskończony świat
To nieskończoność fal,
Co zmyją każdy ślad,
I każdy lęk i żal.

Kilka kroków na trzy pas,
Gitary głos hen, hen...
Melodię mroku gra...
Czy słuchał jej Gauguin?

Ostatni może raz
Nieruchomieje czas...
Na Markizach.

Tu słowa mają sens,
Bo serca czyste są.
I można plażą biec
Naprzeciw przyszłym dniom.

Wśród kokosowych palm
Miłosny słyszeć śpiew,
Nie wiedzieć, co to żal,
Zapomnieć strach i gniew.

Nim odpłynie moja łódź,
Przypłynie ciepły sen...
To samo musiał czuć
Tamtego dnia Gauguin.

Spokojnie żegnam was...
Nieruchomieje czas...
Na Markizach.


                                               

Brak komentarzy: