Archiwum bloga

wtorek, 17 marca 2020

FRANCOIS VILLON


François Villon -    (1431 - ok. 1465) był jedną z najbarwniejszych postaci Paryża XV stulecia. Poeta urodził się w rodzinie paryskich nędzarzy. 
De Villon, choć skończył uniwersytet i uzyskał dyplom, wybrał życie włóczęgi. Związał się ze środowiskiem złodziei, pijaków, prostytutek i morderców, 
Został zawodowym przestępcą; 
Za liczne bójki uliczne trafiał do więzienia, czasami nawet musiał uciekać na dłuższy czas z miasta. Za bójki z użyciem noża i śmiertelnym poranieniem księdza Villon został skazany na śmierć, a po odwołaniu wyroku(prawdopodobnie w wyniku interwencji dworu królewskiego), karę śmierci zamieniono na dziesięć lat wygnania z Paryża; - wkrótce potem (1465r-) zmarł w nieznanych okolicznościach. 
Mimo barwnego życiorysu uznany został za największego poetę całego europejskiego średniowiecza. Był autorem poematu Wielki testament, i szeregu ballad. 

Poezja Villona łączy w sobie elementy makabryczne i groteskowe, naiwne i fantastyczne, przemawia wprost, bez średniowiecznego alegoryzmu.


Często jest wykorzystywana przez artystów……przykładem - bardzo znana „Modlitwa”, śpiewana przez Bułata Okudżawę, czy też ballady wykonywane przez Georges'a Brassensa



Ballada, jaką Villon obdarzył szlachetnie urodzonego młodego żonkosia,
iżby ją swojej małżonce przekazać raczył: 

Venus and Adonis (Peter Paul Rubens)

 Niby o świcie głuszce tokujące,
A żądzy pełne, jak to w ich zwyczaju,
Pieszczoty sobie nie skąpiąc gorącej,
Gdy się skrzydłami chciwie obłapiają,


Niechże my wzajem, pani moja miła,
Miłosnych igrów zażyjem dowoli,
By nas radosna chuć w jedno spoiła,
Gwoli gorącej krwi, miłości gwoli.


Ja władzy twojej powolnym się stanę,
Po śmierć, co kiedyś do drzwi zakołacze,
Honorem ty żeś mi, na każdą ranę
Balsamem, kiedy śród zgryzoty płaczę.


Rzecze mi rozum, a będę go słuchał
Ochotnie, iżbym nie szczędził mozołu,
Służąc ci wiernie wszystką mocą ducha,
A więc nasz żywot trza nam wieść pospołu.


Kiedy nań plagi spadną i katusze,
Kiedy boleścią srogą rozgorzeje,
Wzrok twój w szczęśliwą przemieni mą duszę,
Jak wiatr, co każdą czarną mgłę rozwieje.


A więc nie stracę ziarna, zasianego
W twą glebę, dana mi od Boga ona,
Owoc wyrośnie na niej dnia pewnego,
Pospólność tedy nasza nam sądzona!





Przesłanie

Posłysz, księżniczko zacna, co ci gadam,
Serce me tobie w niewolę oddaję,
I w twej skłonności ufność mą pokładam,
Trza nam więc przecie miłować się wzajem!

Brak komentarzy: