Archiwum bloga

poniedziałek, 15 listopada 2021

Anna Świrszczyńska - Chłopka

 

Vincent van Gogh 1885

Dźwiga na plecach
dom, ogród, pole,
krowy, świnie, cielęta, dzieci.

Jej grzbiet dziwi się,
że nie pęknie.
Jej ręce dziwią się,
że nie odpadną.

Ona się nie dziwi.
Podpiera ją krwawy kij
umarła harowaczka
jej umarłej matki.

Prababkę
bili batem.
Ten bat
Błyszczy nad nią w chmurze
Zamiast słońca.

3 komentarze:

BBM pisze...

Ciężki był kiedyś los kobiet, ciężki bywa i obecnie, choć przyczyny mogą być inne... wiersz dość ponury, ale zapadający w pamięć.

JoAnna I. - K. pisze...

Uwielbiam Świrszczyńską.

donka pisze...

Ja też JoAnno I. - K

To jedno zdanie z Kultury pl.mówi wszystko o - twórczości Anny Świrszczyńskiej "
" W poezji Świrszczyńskiej kobieta rodzi nie tylko dzieci, ale i świat. Występuje w wielu różnych rolach, bardzo często wyrażone są one w pierwszej osobie: matka, córka, kochająca, pożądająca, czuła i rozpaczająca, opłakująca zmarłych, opiekująca się rannymi, zwariowana albo bardzo praktyczna." Jako uczestniczka Powstania Warszawskiego nie umiała długo znaleźć języka oddającego jej przeżycia. Wiersze powstańcze powstały po ukończeniu przez nią 60 lat.