Archiwum bloga

czwartek, 18 listopada 2021

ZBIGNIEW HERBERT - Matka

 

Tasha Tudor

Upadł jej z ko­lan kłę­bek włócz­ki. 

Roz­wi­jał się w po­śpie­chu i ucie­kał na oślep. 
Trzy­ma­ła po­czą­tek ży­cia. 

Owi­ja­ła na pa­lec ser­decz­ny jak pier­ścio­nek, chcia­ła uchro­nić. 

To­czył się po ostrych po­chy­ło­ściach, cza­sem piął się pod górę. 
Przy­cho­dził splą­ta­ny i mil­czał. 

Ni­g­dy już nie po­wró­ci na słod­ki tron jej ko­lan.

Wy­cią­gnię­te ręce świe­cą w ciem­no­ści jak sta­re mia­sto.

Brak komentarzy: