Archiwum bloga

sobota, 27 listopada 2021

EDWARD STACHURA - Jesień

 


Za­nu­rzać za­nu­rzać się

w ogro­dy ru­dej je­sie­ni

i li­ście zry­wać ko­lej­no

jak­by go­dzi­ny ist­nie­nia


Cho­dzić od drze­wa do drze­wa

od bólu i zno­wu do bólu

ci­chut­ko kro­kiem cier­pie­nia

by wia­tru nie zbu­dzić ze snu


I li­ście zry­wać bez żalu

z uśmie­chem cie­płym i smut­nym

a mały li­stek ostat­ni

zo­sta­wić ko­muś i umrzeć

3 komentarze:

BBM pisze...

Pełen zadumy, ciepłego smutku, zgody na przemijanie...

donka pisze...

Wyjątkowo spokojny, jesienny wiersz Stachury.... masz racje, że wydaje się być pogodzony... tym razem sam ze sobą.

Pozdrawiam Cię już niedzielnie, komputerowi też się należy odpoczynek, przy okazji jego właścicielce również.

Kawiarennik pisze...

Stachurę lubię pod każdą postacią... ten piękny wiersz, w przyjaznym ludziom i sobie stylu Steda... ale ja może jestem wyjątkiem, lecz odnajduję się najlepiej w prozie Edwarda Stachury, nie tylko w Siekierezadzie. Oczywiście jest to poetycka bardzo proza, do bólu szczera i jakaś taka pasująca do mnie, do moich lat młodzieńczych...