Archiwum bloga

czwartek, 3 lutego 2022

Breyten Breytenbach - Jestem Afryką

 

Breyten Breytenbach ; ur. 16 września 1939  Poeta, prozaik, eseista, autor sztuk teatralnych oraz malarz  jest najbardziej znanym twórcą wywodzącym się z Republiki Południowej Afryki, a zarazem jednym z najwyżej cenionych poetów posługujących się językiem afrikaans. znanym ze swojego sprzeciwu wobec apartheidu, skazany przez rząd RPA na 9 lat więzienia. 

Opublikował ponad pięćdziesiąt książek, w tym tomy wierszy, powieści, dzienniki i prozę wspomnieniową. 

W 2017 roku został laureatem Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Zbigniewa Herberta.

 . . Jurij Andruchowycz  jeden z jurorów pisał o nim:

"Nie wystarczy powiedzieć, że Breyten Breytenbach jest znakomitym poetą. To prawda, on rzeczywiście jest cudownym poetą, ale oprócz tego jest także imponującą, budzącą szacunek osobowością, człowiekiem, który walczył – i nadal walczy – o ludzką godność, przede wszystkim przeciwko apartheidowi, rasizmowi w jego różnych wcieleniach. Nie tylko liniami swoich utworów, ale też bezpośrednim działaniem. W jego osobie nagradzamy także przedstawiciela języka afrikaans – języka, któremu grozi dziś stopniowe zniknięcie z powierzchni ziemi. Breytenbach przedłuża jego istnienie tworząc poezję, również w ten sposób czyniąc ją niejako cząstką ruchu oporu. "




„Jestem Afryką”

o 15.34 w piątek 23 lipca 1971
sunę po przepaści Afryki
(jak kameleon po wargach mowy)
ponad Libią, na ukos od Benghazi,
po czerwonej ziemi, gdzie zabawne chmurki
jak białe słonie kosztują swego cienia;
a teraz ponad wstęgą Morza Śródziemnego:
niebo jest w górze i w dole:
Afryko, chciałbym do ciebie przywrzeć,
moja rzeczywistości, moja ziemio,
ta bolesność za ciemnymi szkłami,
które chronią przed blaskiem twojej wspaniałości,
białej jak słonie-chmury, to nie są łzy skruchy ani smutku:
Afryko, serce mi pęka z dumy,
Afryko, kraju moich przodków,
kraju, gdzie ojciec wpatrzony w horyzont
uspokaja drzewa,
kontynencie, na którym moja matka
z muszel i słońca potrafi wyczarować dom,
obszarze, na którym moi towarzysze powstaną w całej bezgraniczności człowieczeństwa: Afryko,
płaczę, gdyż jesteś życiem mojego życia,
gdyż zawsze z powrotem się odrodzę
teraz jestem słowem z ciała mego kraju,
mojego lądu, mej przeszłości, teraz wiem
że musimy zajść dalej, o całą wieczność dalej
poza granice przyzwyczajeń, że każdy
musi zdruzgotać małoduszne struktury
zniewolenia, niewiedzy i odosobnienia
aby dorównać twej naturze:
być wysokim i stać tak pewnie jak twe góry
zarośnięty jak ty lasami,
twardy i nieokiełzany jak twe pustynie, bogaty jak twe wybrzeża,
urodzajny jak łożyska twych rzek, wolny jak twe zwierzęta,
człowiek jak twoi ludzie,
na zawsze człowiek tak jak oni, przez pamięć dla ich ran:
Afryko, nasieniem rewolucji
obsiejemy cię taką, jaka jesteś:
a jesteś: dniem i nocą, w których mieszkają ludzie

Afryko, gdzie sny są czarne,
Afryko, płaczę bo jestem silny,
Afryko, do widzenia

przeł. z języka afrikaans Andrzej Braga (z tomu „Cały czas”, )

Brak komentarzy: