Etykiety

środa, 11 kwietnia 2018

Stanisław Baliński - Romans wieczorny


Stanisław Baliński (1898-1984),  polski poeta, prozaik, eseista.
Ukończył polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim, W dwudziestoleciu międzywojennym był jednym z Skamandrytów, zaprzyjaźniony  z
Tuwimem, Lechoniem, Słonimskim, Wierzyńskim. Po II wojnie światowej nie wrócił do kraju.. jest zapomnianym autorem pięknych lirycznych wierszy – tak odmiennych od poezji współczesnej.


Romans wieczorny 

W moim kraju romantycznym, śpiewnym,
Został staw, gdzie ballady nie giną,
Opleciony brzeziną powiewną,
Opasany potrójną olszyną.

Brzegiem stawu tataraki jasne
Pną się w górę ku falistej ścieżce,
Gdzie dwa cienie, oczy niewygasłe,
Dotąd biegną, by spotkać się jeszcze.

Środkiem stawu, wikliną zarosła,
Stara łódka przepływa bezpiecznie,
Gdzie dwa cienie, krzyżując dwa wiosła
Dotąd myślą, że miłość trwa wiecznie.

Idzie wieczór. I fiołki rumieńców
Toną w stawie, jak dumki najłzawsze.
A dwa cienie wśród ciemnych kaczeńców
Dotąd szepcą: dobranoc na zawsze...

Wracam nocą nad staw i nad bluszcze,
Snem kołuję od gwiazd do poranków,
Nasłuchując czy woda nie pluszcze,
I czy nowych nie spotkam kochanków.

Lecz tam cicho. Zieloność zasycha,
Drzewa próchnem bieleją, jak kości,
Woda milczy i oczy zamyka, 
Wierna cieniom i pierwszej miłości

wtorek, 10 kwietnia 2018

Anna Kamieńska - SKĄD PRZYCHODZĄ UMARLI DO SNÓW....


 Dorian Valle

Skąd przychodzą umarli do snów ludzi?
Rozsuwają ściany czasu,
Zjawiają się prawdziwi i czuli.
Pytają się z ogromnym zdumieniem:
Nie boicie się nas?

Gdzie przebywają wówczas, gdy nikt ich nie wspomina?
Gdy twarze ich zaczynają blaknąć
I myśl nasza nie tak łatwo przywołuje
Postać ich schyloną?

Którędy wiedzie droga umarłych do snów ludzi?
Z grobów znowu wyciągają ku nam ich ręce
Rzeczywiste i żywe.
Pragną naszych objęć i uścisków,
Jakby w nich ożywali na nowo.
I poprzez oczy nasze omglone snem
Szukają gwiazdy -
Tej jednej, która była gwiazdą ich życia.

Ostygło powietrze po ich oddechu,
Odebrzmiała fala głosu,
Ciało oddaje się ziemi solą, żelazem i wapnem.
Lecz żyją dłużej pod sennymi powiekami bliskich.
Stąd sięgają znowu do spraw życia,
Do drzwi, które tylekroć mijali,

Do stołów znaczonych odciskami ich dłoni,
Do strzępów mowy, do obrazów,
Które osadzają się w pamięci ludzkiej długo,
Jak muł skalny w głębokim dnie oceanu. 

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Wojciech Młynarski - Dwanaście godzin z życia kobiety

Tamara Łempicka, La Dormeuse, 1928

Wstałam o siódmej rano i
już jest siódma wieczorem

książkę niedoczytaną
z trudem do ręki biorę,
stron mi zostało niewiele,
lecz chyba czytać nie będę
przede mną jak na apelu
stanęło długim rzędem:

Dwanaście skulonych i drobnych godzin z życia kobiety,
tak bardzo do siebie podobnych, straszliwie podobnych niestety
ta pierwsza półsenna, co zaspać się boi,
ta druga kuchenna, co chleb rano kroi,
ta trzecia spóźniona, co mlekiem się parzy,

ta czwarta, zmęczona, o snu chwilce marzy,

ta piąta, co wzdycha – pół czarnej zaparzcie,
stanęło przede mną dwanaście, dwanaście
Dwanaście zgonionych, zdyszanych godzin z życia kobiety,

podobnych do siebie, siostrzanych, straszliwie siostrzanych
niestety,
ta szósta, ta szósta tak długa, tak nudna

ze zmarszczką przy ustach ta siódma,
ta siódma

i jeszcze ta ósma, dziewiąta, dziesiąta
co goni po sklepach, po domu się krząta
i ta jedenasta z dwunastą co sobie
po cichu powtarza – jak ja się wyrobię?
Jak ja się wyrobię? Jak ja się wyrobię? Jak ja się wyrobię?

I wtedy znad gazety

słyszę twój szept liryczny –
kochanie ty jesteś niestety

coraz mniej romantyczna…

Ach, jakie szczęście, że nie wiesz
mój ty Romeo uroczy,
jak w takiej chwili na ciebie
wytrzeszcza szare oczy

Dwanaście skulonych i drobnych godzin z życia kobiety,
tak bardzo do siebie podobnych, straszliwie podobnych niestety

ta pierwsza półsenna, co zaspać się boi,
ta druga kuchenna, co chleb rano kroi,
ta trzecia spóźniona, co mlekiem się parzy,
ta czwarta, zmęczona, o snu chwilce marzy,

ta piąta, co wzdycha – pół czarnej zaparzcie

wytrzeszcza na ciebie swe oczy dwanaście

Dwanaście zgonionych, zdyszanych godzin z życia kobiety,

podobnych do siebie, siostrzanych, straszliwie siostrzanych
niestety,
ta szósta, ta szósta tak długa, tak nudna
ze zmarszczką przy ustach ta siódma, ta siódma

i jeszcze ta ósma, dziewiąta, dziesiąta
co goni po sklepach, po domu się krząta
i jeszcze dwie tylko, a każda z nich mruga
jak gdyby mówiła – ten pan nam się udał
ten pan nam się udał, ten pan nam się udał, ten pan nam się udał…

I dojrzyj, jeśli mnie kochasz
Romeo, godzien litości,
że jest, ciągle jest miejsca trochę
na małą chwilę czułości
w dwunastu zgonionych i drobnych

niewartych pióra poety
straszliwie do siebie podobnych
godzinach z życia kobiety…



Dodaję komentarz DORJANKI- z dnia 11 kwietnia 2018 08:28  wraz z piosenkąl;
Jerzy Derfel skomponował muzykę do tego wiersza, a piosenkę wykonała po mistrzowsku Halina Kunicka. 


                         

sobota, 7 kwietnia 2018


Tomasz Różycki.- Spalone mapy

SPALONE MAPY
Dla J.B.

Pojechałem na Ukrainę, to był czerwiec
i szedłem po kolana w trawach, zioła i pyłki
krążyły w powietrzu. Szukałem, lecz bliscy
schowali się pod ziemią, zamieszkali głębiej

niż pokolenia mrówek. Pytałem się wszędzie
o ślady po nich, ale rosły trawy, liście,
i pszczoły wirowały. Kładłem się więc blisko,
twarzą do ziemi i mówiłem to zaklęcie -

możecie wyjść, już jest po wszystkim. I ruszała
się ziemia, a w niej krety i dżdżownice, i drżała
ziemia i państwa mrówek roiły się, pszczoły
latały ponad wszystkim, mówiłem wychodźcie,

mówiłem tak do ziemi i czułem, jak rośnie
trawa ogromna, dzika wokół mojej głowy.



Tomasz Różycki.  ( Nominowany do Literackiej Nagrody Nike 2011.)   wyjaśnia genezę wiersza: "Spalone mapy "-   

Wiersz powstał pięć lat temu podczas podróży na Ukrainę w 2004 r.
Pomyślałem przy tym, że będąc na miejscu, skorzystam z okazji i udam się do jednej z wsi leżących w pobliżu tego miasta, gdzie przed II wojną światową mieszkała moja rodzina. Chciałem zobaczyć, czy cokolwiek zostało z rodzinnego domu mojej babci. Na poszukiwania jej domu straciłem cały dzień. Zaczynało się już ściemniać, a we mnie wzrastała frustracja i przekonanie, że cała ta wyprawa była jednym wielkim nieporozumieniem. I gdy już miałem się zbierać w drogę w powrotną do Lwowa, udało mi się spotkać starszą kobietę, która była sąsiadką mojej babci i dobrze ją pamiętała, ponieważ za młodu razem się bawiły. Wskazała mi miejsce, w którym niegdyś stał dom babci.
Po budynku nie było śladu, podobnie jak po ceglanej kapliczce z figurką Matki Boskiej, która zdaniem babci wiele razy ratowała ją i rodzinę przed śmiercią w trakcie wojny. W ogrodzie nie ostało się także żadne drzewo.
Jedynym śladem wskazującym, że stał jakiś budynek, były wystające spod ziemi resztki murowanej, przydomowej piwnicy. - To było dla mnie bardzo wzruszające. A gdy po powrocie do Polski dowiedziałem się, że Jacques Burko, francuski tłumacz moich wierszy, odbył podobną podróż do korzeni, postanowiłem napisać "Spalone mapy" i zadedykować go właśnie jemu
.





piątek, 6 kwietnia 2018

Władysław Sebyła 1902-1940

kwiecień 2018r


Tylko raz krzaki stają w białym śniegu kwiatów.
Oczy są fijołkami,
A wiatr głaszcze — i pachnie włosami,
Wiosennym ciepłem wieje od dalekich światów.

Wtedy burze są szczęściem, a słowa muzyką,
A śmiech jest błękitnym niebem.
I oczami są zielone gwiazdy,
Największymi smutkami odjazdy,

A marzeń niespełnionych ból — powszednim chlebem.
I nie masz wtedy mocy, co by się oparła
Nocy,
Trylom płynącym z słowiczego gardła
I ciszy pachnących warg.
Bo oczy są fijołkami — i niebem,
A wiatr pachnie suchymi włosami.
I pod wiewem dalekich, błyszczących światów
Zielone krzaki stają w białym śniegu kwiatów. 
   

środa, 4 kwietnia 2018

...Pablo Neruda - Powoli umiera


Powoli umiera ten kto staje się więźniem przyzwyczajenia,
powtarzając każdego dnia te same drogi,
kto nie zmienia marki, znaku firmowego,
kto nie ryzykuje, nie zmienia koloru ubrań,
kto nie rozmawia z ludźmi których nie zna.

Powoli umiera ten kto unika w swoim życiu pasji,
kto zawsze przekłada czarne nad białe i poszczególne chwile nad całą paletę emocji,
które powodują, że błyszczą oczy, że na twarzy pojawia się uśmiech,
że serce bije mocniej w konfrontacji z błędami i uczuciami.

Powoli umiera ten kto nie wywraca stołu,
kto jest nieszczęśliwy z pracy,
kto nie ryzykuje pewności dla niepewności realizacji marzeń,
kto nie pozwoli sobie, przynajmniej jeden raz w życiu, uniknąć rozumnych rad.

Powoli umiera ten kto nie podróżuje,
kto nie czyta, kto nie słucha muzyki,
kto nie znajduje dobra w sobie.

Powoli umiera ten kto siebie nie kocha,
kto nie pozwala sobie pomóc,
kto przechodzi przez życie ciągle narzekając na własne nieszczęście lub na deszcz który pada.



Powoli umiera ten kto rezygnuje z własnego projektu przed rozpoczęciem go,
kto nie pyta o to, czego nie zna i nie rozumie,
kto nie odpowiada kiedy się go pyta o coś co zna.

Uniknijmy śmierci w małych dawkach,
pamiętając zawsze, bycie żywym nie ogranicza się tylko do prostej czynności oddychania.


Nie pozbawiaj się
możliwości bycia szczęśliwym!

wtorek, 3 kwietnia 2018

Mickiewicz Adam - Dzień dobry


mal. Richard Johnson
Dzień dobry! nie śmiem budzić, o wdzięczny widoku! 

Jej duch na poły w rajskie wzleciał okolice, 
Na poły został boskie ożywiając lice, 
Jak słońce na pół w niebie, pół w srebrnym obłoku. 

Dzień dobry! już westchnęła, błysnął promyk w oku, 

Dzień dobry! już obraża światłość twe źrenice, 
Naprzykrzają się ustom muchy swawolnice, 

Dzień dobry! słońce w oknach, ja przy twoim boku. 

Niosłem słodszy dzień dobry, lecz twe senne wdzięki 
Odebrały mi śmiałość; niech się wprzódy dowiem: 

Z łaskawym wstajesz sercem? z orzeźwionym zdrowiem? 

Dzień dobry! nie pozwalasz ucałować ręki? 
Każesz odejść, odchodzę: oto masz sukienki, 
Ubierz się i wyjdź prędko - dzień dobry ci powiem. 

sobota, 31 marca 2018

Halina Poświatowska - Wielkopostna legenda


Giovanni Bellini  (circa 1430–1516) 


dwa tysiące lat temu
urodziła panna w Galilei
niemowlę

dziecko było bezbrzeżnie nagie
a ona nie miała nic
oprócz miłości

i tak rosło
ogrzewane oddechem
aż dorosło
do nienawiści

i przybili go do drzewa ludzie
a ona patrzyła

potem - mówią - że wstąpiła w niebo
ale równie dobrze mogła wstąpić w ból
tak był głęboki

piątek, 30 marca 2018

Julian Tuwim - Chrystusie...

   
Rembrandt - Głowa Chrystusa :
/modelem malarza był młody,Żyd/

Jeszcze się kiedyś rozsmucę,
Jeszcze do Ciebie powrócę,
Chrystusie...

Jeszcze tak strasznie zapłaczę,
Że przez łzy Ciebie zobaczę,
Chrystusie...

I taką wielką żałobą
Będę się żalił przed Tobą,
Chrystusie...

Że duch mój przed Tobą klęknie
I wtedy serce mi pęknie,
Chrystusie...

                                                                             

czwartek, 29 marca 2018

Halina Poświatowska * * *

* * *
mówisz – na śmierć 
mówisz – na wieczność

a jeśli zmienisz się w drzewo
czy mogę liczyć na to że wzejdziesz
pod moim oknem

a jeśli – w szybę
czy będzie można końcem języka
podrażnić twoje dzwoniące jestem

a jeśli – w wiatr
czy będę trawą którą rozszumisz

a jeśli w światło
czy będę nocą którą rozproszysz

a jeśli - dniem
czy dobrą chmurą osłonisz
moją zmęczoną głowę
jak ją weźmiesz lekko
we włosy
pieszczotą palców zwinnych
wyszepczesz
trwam

środa, 28 marca 2018

Lars Gustafsson - Przelatywały rzadkie ptaki


Lars Gustafsson (1936,- 2016 ) – znany i popularny 
szwedzki poeta, dramaturg, prozaik i eseista.



 Przelatywały rzadkie ptaki

I wszystko powraca
szczególnie nocą, jakby wiedziało
o mnie coś, czego sam nie wiem:

stary brązowy pensjonat
przy wiadukcie kolejowym,

tartak, parowe piły,
które w środku dnia wydawały
z siebie dziwny głos skargi,
jezioro, dryfujące zanurzone pnie.

Gdzieś za horyzontem
rozciągały się bagna bez kresu,
trzciny gęściejsze od innych.

Przelatywały rzadkie ptaki,
jeszcze nie miały dla mnie imion.

Przelatywały jak przyszłe sny,
sny trzydzieści lat potem
albo jeszcze później,
w moim nieznanym
przyszłym życiu,
leciały
ciężko tuż nad powierzchnią.

Przełożył: Zbigniew Kruszyński



poniedziałek, 26 marca 2018

ŻYDZI - Jehuda Amichaj





Wśród współczesnych poetów izraelskich ciekawym i bardzo popularnym w Izraelu i nie tylko- jest Jehuda Amichaj Amichaj (1924–2000),, urodzony w ortodoksyjnej rodzinie, hebrajskojęzyczny poeta tłumaczony na ponad trzydzieści języków.







                                                   

                          

                                     

                                                              ŻYDZI                        
mal. Piotr Michałowski

Żydzi są jak zdjęcia wystawione w witrynie
wszyscy razem jednego wzrostu żywi i martwi                        
narzeczeni i panny młode, chłopcy w wieku bar micwy z niemowlętami.
Wyretuszowane odbitki z pożółkłych zdjęć.
Czasami przychodzą wybić okno
i palą zdjęcia. Wtedy zaczynają
robić nowe zdjęcia i na nowo wywoływać
i znów ich wystawiać cierpiących i uśmiechniętych.


                                                                           
                   
Rembrandt Harmenszoon van Rijn 
Rembrandt malował ich w tureckich fezach 
dyskretnie złotoustych
Chagall malował ich szybujących w powietrzu
a ja maluję ich tak jak mój ojciec i matka.




Żydzi - Józef Charyton ? 1914

Żydzi są rezerwatem pierwotnej puszczy
w której drzewa stoją blisko siebie, i nawet umierając
nie mogą się położyć. Wspierają się, przy życiu, upierają się
i nie można ich rozróżnić. Tylko ogień
spali umarłych szybciej.



malarz nieznany

A co w sprawie Boga? Bóg został
jak zapach perfum po pięknej kobiecie która przeszła niegdyś
koło nich i nie zobaczyli jej twarzy,
lecz pozostał jej zapach, różne zapachy,
twórca różnych zapachów.



Regina Mundlak /1887 - 1942/

Żyd pamięta szałas w domu dziadka.
A szałas pamięta zamiast niego
wędrówkę po pustyni, która pamięta
łaskę młodości i kamienne Tablice Przymierza
i złoto Złotego Cielca i pragnienie i głód
które pamiętają Egipt.





Szymon Buchbinder /1853-1908/

A co w sprawie Boga? Według umowy
po rozwodzie z Rajem i ze Świątynią
Bóg widzi swoich synów tylko raz
do roku, w Jom Kippur.





Żydzi nie są narodem historycznym
ani nawet archeologicznym, Żydzi
są narodem geologicznym z załamaniami
i urwiskami i warstwami rozżarzonej lawy.
Ich historię trzeba mierzyć
według innej skali.





Żydzi opiłowani cierpieniem i oszlifowanymi mękami,
jak kamyki na morskim brzegu.
Wyższość Żydów objawia się tylko przez śmierć
jak wyższość kamyków nad resztą kamieni:
kiedy silna ręka nimi rzuca,
podskakują dwa lub trzy razy
nad powierzchnią wody zanim zatoną.




mal.Aleksander Gierymski

Niedawno temu spotkałem ładną kobietę,
której dziadek dokonał na mnie obrzezania
na długo zanim się urodziła. Powiedziałem jej,
nie znasz mnie a ja nie znam ciebie,
ale jesteśmy narodem żydowskim,
twój zmarły dziadek, ja obrzezany przez niego
i ty jego ładna wnuczka : jesteśmy narodem żydowskim.




Mal. Maurycy Gottleb / uczeń Matejki /

A co w sprawie Boga? Kiedyś śpiewaliśmy
"Nie ma jak nasz Bóg", a dzisiaj śpiewamy,
"Nie ma naszego Boga"
ale śpiewamy, ciągle śpiewamy.

niedziela, 25 marca 2018

JEHUDA AMIHAJ - Jestem jak liść





Jestem jak liść który znając swoje granice
Nie pragnie niczego ponadto co obejmują
       
Ani stopić sie z naturą
Ani rozpłynąć w przestrzeni
       
Jestem już tak cichy
Że nie potrafię przypomnieć sobie
Że kiedykolwiek mogłem krzyczeć
Że mogłem krzyczeć będąc dzieckiem
       
A moja twarz to tylko to co pozostało
Po tym jak odrąbano z niej miłość
      
Jest jak kamieniołom
        Dawno opuszczony.

sobota, 24 marca 2018

Maria Konopnicka - Dziadek przyjdzie -




Dziadek dzisiaj przyjdzie,
W wielkim krześle siędzie,
Śliczne mi powieści
Opowiadać będzie.

Pal mi się, ogieńku! Pal mi się wesoło!
Wy, złote iskierki, sypcie mi się wkoło! 

Dziadek dużo widział,
Dużo ziemi schodził;
Już sam nie pamięta,
Kiedy się urodził.

Pal mi się, ogieńku! Pal mi się wesoło!
Wy, złote iskierki, sypcie mi się wkoło! 

Jak nam dziadek zacznie
Prawić różne dziwy,
To świat dawny staje
Przede mną jak żywy.

Pal mi się, ogieńku! Pal mi się wesoło!
Wy, złote iskierki, polatujcie wkoło! 

I dawne zagrody,
I ludzie, i pleśnie...
Do rana samego
Marzą mi się we śnie!

Pal mi się, ogieńku! Pal mi się wesoło!
Wy, złote iskierki, polatujcie wkoło
!