Archiwum bloga

środa, 19 sierpnia 2020

Tadeusz Różewicz- - Miłość

                                                                
Kupiłem ci pelargonię
niosę doniczkę w różowej bibułce.
Idę ulicą
ludzie biegną ludzie jadą ludzie krzyczą
ten sprzedaje
cudowny płyn na porost włosów
szkaplerze
trujące cukierki
pornograficzne obrazki.
                                                           
Jabar Nazari

 Obok w czerwonym kościele
grożą jeszcze śmieszni piekłem
obiecują niebo
zachwalają wiarę ojców naszych.

Sprytny z rybim okiem
i brodą jak lisia kita z miedzi
nabił sto tysięcy nędzarzy
w butelkę
ogłosił bankructwo.

Mrowisko się mrowi.
Piszą anonimy, składają fałszywe świadectwa
chorują na syfilis
piją wódkę i eter
gwałcą i zarzynają
obliczają saldo.

Obywatele miasta obłudnicy
witają kardynała
karmazynowy kardynał
nie uczynił cudu
wygwizdały go ptaki.

Poeci grają na katarynkach
prowadzą dialogi z Bogiem
fałszują monetę.

Na uniwersytecie
profesor pod parasolem
w czerwonym turbanie na głowie
wykłada metafizykę,
radzi wdychać prane.

Bzdura obłuda fałsz.

Idę ulicą
jestem ci wdzięczny za miłość
cieszę się pelargonią
w różowej doniczce.








To jest prawda:

miłość uszlachetnia

jestem lepszy

odrobinę lepszy

wierzymy w to oboje.

Brak komentarzy: