Archiwum bloga

sobota, 22 października 2022

Paul Géraldy - Szczęście (z cyklu Ty i Ja)

Peter Mitchev

Szczęście

A przecież mogliśmy się nie zobaczyć wcale!
Ukochana, za chwilę ci wszystko wyjaśnię,
jak długo się musiały ważyć Losu szale,
zanim myśmy pokochać się mogli - my właśnie.

"Myśmy się urodzili jedno dla drugiego" -
tak mówisz, ale pomyśl: jaka w tym zawiłość,
ile różnych przypadków i ile zabiegów
trzeba było, by stała się ta nasza miłość.

Zanim mogły się złączyć nasze błędne drogi,
zastanów się, jak żyliśmy samotnie w dali,
i że czas jest tak długi, świat wielki i srogi,
i trzeba było szczęścia, byśmy się spotkali.

Czyś nigdy nie myślała, ma przygodo cudna,
ileż to niebezpieczeństw na szczęście czyhało,
gdy dążąc przez świat drogą tajemną i trudną
ciążyły nasze serca ku sobie wytrwale.

Czy zdajesz sobie sprawę z niepewności szlaku,
który wiódł nas w ten wieczór cichy, najłaskawszy,
że straszył jakiś kaprys czy migrena jaka,
a mogliśmy rozminąć się wtedy na zawsze?

Paul Géraldy
przełożył Kazimierz Andrzej Jaworski

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Podobno ludzie dobierają się na zasadzie całkowitych przeciwieństw lub niesamowitego dopasowania lub zupełnie przypadkowo.
Pięknie to poeta opisał:-)
jotka

donka pisze...

Masz rację.... ale jest jeszcze dalszy ciąg cyklu "Ty i ja " i nie wiem jak nazwać całość - bo miłość najpierw powszednieje, a potem mija i chyba pojawia się przyzwyczajenie tak jak przyzwyczajasz się do starych pantofli i w końcu nie możesz się bez nich obyć.

ale nie wiem, czy nie lepiej wierzyć w tą wielką miłość życia jaka spotkała bohaterów wiersza, bo może przecież i nas spotkać. lub spotkała.