Etykiety

niedziela, 2 sierpnia 2026



Ciekawe losy naszych przodków – o Tacie mojego męża .

Przychodzi w życiu czas wspomnień, przeglądania albumów, tych bardzo starych i nowszych. 

Z tych starych - ze strony mojej rodziny niewiele ocalało, prawie wszystko spłonęło w powstaniu warszawskim.
Pożoga II wojny światowej ominęła natomiast dom rodzinny mojego męża Kazimierza Zaleskiego, zostało
trochę pamiątek i starych zdjęć, które wykorzystałam by opowiedzieć w pierwszej kolejności o jego ojcu – Franciszku Zaleskim, który najbardziej na to zasługuje.
Gdy weszłam do rodziny męża, jego tata był uroczym, już mocno starszym panem... Jedyny syn, a mój mąż pojawił się na świecie dopiero, gdy teść zbliżał się do pięćdziesiątego roku życia.
Miał ciężkie, ale i ciekawe życie, bogate w przeżycia wojenne - uczestniczył w czterech wojnach, w tym dwóch światowych.

Urodził się w 1882r.w polskiej rodzinie, w Sobotnikach na terenie Kresów Wschodnich, które należały wtedy do zaboru rosyjskiego…

Dalszy ciąg w PDF:





10 komentarzy:

Marek pisze...

Zaczyna się bardzo interesująco, lubię takie historie zwykłych ludzi. Link do PDF jest niestety błędny, wskazuje na ścieżkę dostępu na Twoim komputerze, bez możliwości pobrania go.

jotka pisze...

Początek fascynujący, niestety plik nie otwiera sie, a szkoda...

donka pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
donka pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
donka pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
donka pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Marek pisze...

Niestety te wszystkie odnośniki otwierają się tylko na Twoim komputerze, a nikt inny przez internet nie da rady odczytać. To jest po prostu adres umiejscowienia na Twoim komputerze. Musiałabyś przesłać je na blog, żeby inni mogli je pobrać.

Marek pisze...

Teraz z Google Drive już można otworzyć plik. Dziękuję bardzo! Czytam tę fascynującą historię.

donka pisze...

Miałesś Marku rację, że link do pdf- z moim wspomnieniem otwiera się tylko w moim komputerze..... z pomocaą znajomego informatyka udaje się obecnie otworzyć go w każdym klikając na "OTWÓRZ" - pod plikiem.

Marek pisze...

Przeczytałem całą historię Twojego teścia, Donko. Jestem pod wrażeniem nie tylko jego osoby, ale tez tego, że udało się zachować tyle pamiątek. Zdjęcia i przedmioty to cenne rzeczy i powinny być starannie przechowywane. U mnie w rodzinie niestety wiedza o przodkach kończy się bardzo wcześnie, a nie ma już kogo zapytać o czasy przedwojenne.

Historia teścia potwierdza tez moje obserwacje. Tak na prawdę ostatnie pokolenie w pełni otwarte na życie (w sensie, że było to powszechne), to ci urodzeni 1900-1919 r.

To pokolenie, które poumierało na przełomie XX i XXI wieku było inne, wychowane tak jakby w innej cywilizacji i kulturze. Jeszcze to pamiętam jak po ulicach pomykali elegancko ubrane dziadki, kobiety w chustach na głowie (tak też ubierały się jak były młode, a ten element ubioru to też symbol religijny). Religijni, moralni w dużej mierze i to było widać nawet w takich małych rzeczach.

Przykładowo dziadki, czasem sami ledwo słaniający się na nogach, widząc kobietę w ciąży zawsze ustępowali miejsca siedzącego, w kolejce itp.

Oni zbudowali państwo od zera, wygrali wojnę z Rosją, dźwignęli ciężar II WŚ, zbudowali podziemie. Nawet nie do porównania względem tego co jest teraz. Mojego pokolenia czterdziestolatków i młodszych. Sam jestem przekonany, że nie wytrzymałbym fizycznie i psychicznie tego wszystkiego, co przeżył Twój teść.