Etykiety

wtorek, 26 czerwca 2018

Agnieszka Osiecka - Nie jesteś sama

William Kay  Blackklock  



Tej dziewczynie, która czyta list wyblakły 
Tej kobiecie, która milczy cały dzień 
Tej, co stawia w noc bezsenną złe pasjanse 
I ozdabia nadziejami ciemną sień 
Niech się niebo nie kojarzy tylko z deszczem 
Niech się rzeka nie kojarzy z rzeką łez 
Są na świecie dobre okna w dobrym mieście 
I ta wiara, że w człowieku człowiek jest

Nie jesteś sama, nie jesteś sama 
Uwierz w siebie, uwierz w ludzi 
Uwierz w nas 

Nie jesteś sama, nie jesteś sama 
Są gdzieś okna, które płoną cały czas
Tej dziewczynie, która topi w czarnej kawie 
Te tęsknoty, których miała pełen skład 
Tej kobiecie, która pali bardzo dużo 
I w szufladzie przechowuje biały kwiat 
Niech się miłość nie kojarzy z pożegnaniem 
Niech pogoda opromieni każdą myśl 
I niech przyśni się ktoś miły i czekany 
Kto nadaje mleczną drogą taki list 

Nie jesteś sama...

poniedziałek, 25 czerwca 2018

Julian Tuwim - List do pewnej paryżanki

mal. Konstantin Razumov
Chętnie bym z Panią pochodził
Po wiosennym Panamie,
Odrodziłby mnie, odmłodził
Pierwszy paryski kamień.
Chętnie bym z Panią postał
Przy byle wystawie modnej,
Szczęśliwy, że mi los dał
Znów stać na nogach swobodnie.
Chętnie bym z Panią posiedział
Gdzieś w knajpce na bulmiszku,
Wypiłbym kilka kieliszków...
Czego? Już ja bym wiedział.
Chętnie bym z Panią pojeździł
Po elizejskich szampach,
Wieczorem, gdy się gwieździ
Złoty niebiański szampan.
I chętnie bym z Panią poleżał
Po dniu tak pięknie spędzonym
(Niech Pani zapyta się męża,
A ja się dowiem u żony).

J.Tuwim - Paulinka kretynka


Pięcioletnia Paulinka uprzejma i miła
mimo innych przymiotów bardzo skromną była.
Raz, gdy ślicznie z pamięci wierszyk powiedziała,
chciał ją ktoś pocałować, lecz buzi nie dała.

Dlaczego? bo się cienia nieskromności lęka:
Ten ktoś, był to mężczyzna, a ona panienka.
"Wolno ci - rzecze ojciec - to przyjaciel domu."
"Ależ tato! buzi się nie daje nikomu."

"On już w podeszłym wieku, któż ci płochość przyzna?"
Na to skromna panienka: "Przecież to mężczyzna."

Anioł czuwa nad tobą, niewinna dziecino,
Wszystkie wdzięki przygasną, ozdoby przeminą,

Ten powab przetrwa wieki, strzeż go całe życie,
Bo skromność najpiękniejszą zaletą w kobiecie.

niedziela, 24 czerwca 2018

Michaił Jurjewicz Lermontow - " CZARNE OCZY"

Artist: Atula Siriwardane


Niezliczone gwiazdy nocy - 
Czemu, pani, ty masz tylko dwie?


Południowe! Czarne oczy!
To spotkanie w złe wypadło dnie.
Kto bądź spyta, gwiazdy nocy
Rajskie szczęście wróżą mu co krok.
W waszych gwiazdach, czarne oczy,
Sercu memu raj i piekła mrok.

Południowe! Czarne oczy!
W was miłości wyrok dopadł mnie.
Dnia gwiazdami - lecz i nocy
Dla mnie odtąd - wy, gwiazdeczki dwie!

sobota, 23 czerwca 2018

Michał Jurjewicz Lermontow - Żagiel

H. Gailey

Samotny żagiel na przestworzu
Bieleje wśród błękitu fal.
Co wypatruje on na morzu ?
Czemu od stron swych pędzi w dal ?

Wiatr świszcze, w górę pną się fale
I skrzypią reje, maszt się gnie,
A on nie szuka szczęścia wcale
I nie od szczęścia w oddal mknie.

Pod nim świetlista wody grzywa,
Nad nim złocisty promień zórz
A on, zuchwały, burzy wzywa,
Jak gdyby spokój był wśród burz....

piątek, 22 czerwca 2018

Zbigniew Herbert - U wrót doliny

William Blake


 "Wielu z nas przypomina 
człowieka, 
który wsiadłszy 

do pociągu
trzyma walizkę kurczowo
na kolanach bojąc się,
że jak odłoży ją 
na półkę,
to ona z nim nie pojedzie. „

(Jiddu Krishnamurti, 1895-1986)


Zbigniew Herbertęłęó

U wrót doliny
Po deszczu gwiazd
na łące popiołów
zebrali się wszyscy pod strażą aniołów

z ocalałego wzgórza
można objąć okiem
całe beczące stado dwunogów

naprawdę jest ich niewielu
doliczając nawet tych którzy przyjdą
z kronik bajek i żywotów świętych

ale dość tych rozważań
przenieśmy się wzrokiem
do gardła doliny
z którego dobywa się krzyk

po świście eksplozji
po świście ciszy
ten głos bije jak źródło żywej wody

jest to jak nam wyjaśniają
krzyk matek od których odłączają dzieci
gdyż jak się okazuje
będziemy zbawieni pojedynczo

aniołowie stróże są bezwzględni
i trzeba przyznać mają ciężką robotę

ona prosi
- schowaj mnie w oku
w dłoni w ramionach
zawsze byliśmy razem
nie możesz mnie teraz opuścić
kiedy umarłam i potrzebuję czułości
starszy anioł
z uśmiechem tłumaczy nieporozumienie

staruszka niesie
zwłoki kanarka
(wszystkie zwierzęta umarły trochę wcześniej)
był taki miły - mówi z płaczem
wszystko rozumiał
kiedy powiedziałam -
głos jej ginie wśród ogólnego wrzasku

nawet drwal
którego trudno posądzić o takie rzeczy
stare zgarbione chłopisko
przyciska siekierę do piersi
- całe życie była moja
teraz też będzie moja
żywiła mnie tam
wyżywi tu
nikt nie ma prawa
- powiada -
nie oddam

ci którzy jak się zdaje
bez bólu poddali się rozkazom
idą spuściwszy głowy na znak pojednania
ale w zaciśniętych pięściach chowają
strzępy listów wstążki włosy ucięte
i fotografie
które jak sądzą naiwnie
nie zostaną im odebrane

tak to oni wyglądają
na moment
przed ostatecznym podziałem

czwartek, 21 czerwca 2018

Jan Lechoń




Jan Lechoń - Aria z kurantem

Stephen Darbishire

Smutek taki mnie chwycił, że zda się, aż skomli,

Ani przed kim się żalić, kto wie, kiedy minie.

Gdybyż to było można usiąść przy kominie

I czytać sobie stare wiersze Syrokomli!

I marzyć, jakbyś pocztą wędrował podróżną.
O owych lasach, rzekach, tych dworach, tym zdroju,
I myśleć, że są wszyscy w przyległym pokoju,
Od których ciągle listów wyglądasz na próżno.

Cóż znajdę, jeśli wyjdę takiego wieczoru?
Tu wszyscy obcy i każdy gdzieś śpieszy.
Ach żadna mnie muzyka dziś nie pocieszy,
Chyba "Aria z kurantem" ze "Strasznego Dworu".


 PIOSENKA
Aleja Starych Powązek

Droga Warszawo mojej młodości,
W której się dla mnie zamykał świat!
Chcę choć na chwilę ujrzeć w ciemności
Dobrej przeszłości
Popiół i kwiat.

Zanim mnie owa ciemność pochłonie,
Twoich ogrodów chcę poczuć woń.
Niechaj Twych ulic wiatr mnie owionie,
Połóż Twe dłonie
Na moją skroń!

Jak kiedyś zapach bzowych gałązek
Wśród kropli rosy i słońca lśnień,
Tak inny z Tobą marzę dziś związek:
Starych Powązek
Głęboki cień.

Marzę, że Ty mi zamkniesz powieki,
Lecz choćbym z ciężkich nie wrócił prób,
Będę Ci wierny, wierny na wieki
Aż po daleki
Wygnańczy grób.

(1951)

wtorek, 19 czerwca 2018

Zbigniew Herbert - Pan od przyrody


Nie mogę przypomnieć sobie
jego twarzy

stawał wysoko nade mną
na długich rozstawionych nogach
widziałem
zloty łańcuszek
popielaty surdut
i chudą szyję
do której przyszpilony był
nieżywy krawat

on pierwszy pokazał nam
nogę zdechłej żaby
która dotykana igłą
gwałtownie się kurczy

on nas wprowadził
przez zloty binokular
w intymne życie
naszego pradziadka
pantofelka

on przyniósł
ciemne ziarno
i powiedział: sporysz

z jego namowy
w dziesiątym roku życia
zostałem ojcem
gdy po napiętym oczekiwaniu
z kasztana zanurzonego w wodzie
ukazał się żółty kiełek
i wszystko rozśpiewało się
wokoło

w drugim roku wojny
zabili pana od przyrody
łobuzy od historii

jeśli poszedł do nieba -

może chodzi teraz
na długich promieniach
odzianych w szare pończochy
z ogromną siatką
i zielona skrzynką
wesoło dyndającą z tyłu

ale jeśli nie poszedł do góry -

kiedy na leśnej ścieżce
spotykam żuka który gramoli się ;
na kopiec piasku
podchodzę
szastam nogami
i mówię:
- dzień dobry panie profesorze

pozwoli pan że mu pomogę -

przenoszę go delikatnie
i długo za nim patrzę
aż ginie
w ciemnym pokoju profesorskim
na końcu korytarza liści

poniedziałek, 18 czerwca 2018

Herbert Zbigniew - Modlitwa Pana Cogito - podróżnika

Franz Wilhelm Odelmark

Panie dziękuję Ci że stworzyłeś świat piękny i bardzo różny
a także za to że pozwoliłeś mi w niewysłowionej dobroci Twojej
być w miejscach które nie były miejscami mojej codziennej udręki

- że nocą w Tarquinii leżałem na placu przy studni
i spiż rozkołysany obwieszczał z wieży Twój gniew lub wybaczenie
a mały osioł na wyspie Korkyra
śpiewał mi ze swoich niepojętych miechów płuc melancholię krajobrazu

i w brzydkim mieście Manchester odkryłem ludzi dobrych i rozumnych

natura powtarzała swoje mądre tautologie:
las był lasem morze morzem skała skałą gwiazdy krążyły i było jak być powinno

- Iovis omnia plena - wybacz - że myślałem tylko o sobie
gdy życie innych okrutnie nieodwracalne krążyło wokół mnie
jak wielki astrologiczny zegar u świętego Piotra w Beauvais

że byłem leniwy roztargniony zbyt ostrożny w labiryntach i grotach
a także wybacz że nie walczyłem jak lord Byron o szczęście ludów podbitych
i oglądałem tylko wschody księżyca i muzea

- dziękuję Ci że dzieła stworzone ku chwale Twojej udzieliły mi cząstki swojej tajemnicy
i w wielkiej zarozumiałości pomyślałem
że Ducio van Eyck Bellini malowali także dla mnie

a także Akropol którego nigdy nie zrozumiałem do końca
cierpliwie odrywał przede mną okaleczone ciało

- proszę Cię żebyś wynagrodził siwego staruszka
który nie proszony przyniósł mi owoce ze swego ogrodu
na spalonej słońcem ojczystej wyspie syna Laertesa

a także Miss Helen z mglistej wysepki Mull na Hebrydach
za to że przyjęła mnie po grecku i prosiła
żeby w nocy zostawić w oknie wychodzącym na Holy Iona
zapaloną lampę aby światła ziemi pozdrawiały się

a także tych wszystkich którzy wskazywali mi drogę i mówili kato kyrie kato

i żebyś miał w swej opiece Mamę ze Spoleto Spiridiona z Paxos
dobrego studenta z Berlina który wybawił mnie z opresji
a potem nieoczekiwanie spotkany w Arizonie wiózł mnie do Wielkiego Kanionu
który jest jak sto tysięcy katedr zwróconych glową w dół

- pozwól o Panie abym nie myślał o moich wodnistookich szarych niemądrych prześladowcach
kiedy słońce schodzi w Morze Jońskie prawdziwie nieopisane

żebym rozumiał innych ludzi inne języki inne cierpienia
a nade wszystko żebym był pokorny
to znaczy ten który pragnie źródła

dziękuję Ci Panie że stworzyłeś świat piękny i różny

a jeśli jest to Twoje uwodzenie jestem uwiedziony
na zawsze i bez wybaczenia 

ks Jan Twardowski - Spotkanie




Ta jedna chwila dziwnego olśnienia
kiedy któs nagle wydaje się piękny
bliski od razu jak dom kasztan w parku
łza w pocałunku
taki swój na co dzień
jakbyś mył włosy z nim w jednym rumianku
ta jedna chwila co spada jak ogień

nie chciej zatrzymać
rozejdą się drogi -
samotność łączy ciała a dusze cierpienie

ta jedna chwila
nie potrzeba więcej

to co raz tylko - zostaje najdłużej

niedziela, 17 czerwca 2018

Anna Maria Jopek - "Nie wiem skąd to wiem"



Ada Dalilah

Nie wiem skąd to wiem, ale taką pewność mam,
że tym razem los nie myli się .

W sieci szarych dni słońce dużo jaśniej lśni
a nadzieja lubi mnie.

Serce jak liść na wietrze drży, sekret mój dobrze zna.
Cicho serce sza, żadnych szabada,
nie płoszmy chwili tej, niech trwa.

Szukaliśmy się, jak połówki jabłka dwie.
Warto było czekać tyle lat. Nie wiem skąd to wiem.

Skąd przeczucie, że to ten i skąd pewność,
że aż tak. I choć tak chcę wyszeptać te słowa dwa
jednym tchem, cicho serce… sza.

Słowa na wiatr wyfruwają lekko tak
i znaczą coraz mniej.

Uśmiecham się do każdej z chwil, którą los daje nam.
Dobrze nam czy źle, jesteś blisko mnie,
więc o najwyższą stawkę gram. I choć tak chcę
wyszeptać te słowa dwa jednym tchem,
milczę wierząc, że sam domyślisz się. 
I tylko nie wiem,

skąd to wiem... lecz wiem.




sobota, 16 czerwca 2018

Karol Wojtyła - TO PRZYJACIEL





…. Ciągle wracasz pamięcią
do tego poranka zimą.
Tyle lat już wierzyłeś, wiedziałeś na pewno,
a jednak nie możesz wyjść z podziwu.
Pochylony nad lampą, w snopie światła wysoko związanym,
nie podnosząc swej twarzy, bo po co -
- i już nie wiesz, czy tam, tam daleko widziany,
czy tu w głębi zamkniętych oczu -

Jest tam. A tutaj nie ma nic prócz drżenia,
oprócz słów odszukanych z nicości -
ach, zostaje ci jeszcze cząstka tego zdziwienia,
które będzie całą treścią wieczności

czwartek, 14 czerwca 2018

Tadeusz Śliwiak - Otwieranie drzwi



Gdy je otwieram
światło w nich staje jak blady arlekin
głośniejszy jest szum morza
a wiatr mocniej pachnie
staje w nich siwy listonosz
wozy z mięsem i sady
pies na łańcuchu studnia
i dziewczyna z kwiatem
nie ma takich drzwi
których nie warto otworzyć
a kto nie pyta codziennie

„co jest za tymi drzwiami?”


ten dawno już umarł
tylko nie wie o tym

środa, 13 czerwca 2018

Marian Hemar - Teoria względności


Powoli zapominany Marian Hemar (ur. 6 kwietnia 1901 we Lwowie, zm. 11 lutego 1972 w Dorking) polski poeta, satyryk, 
 komediopisarz,dramaturg, tłumacz poezji, autor tekstów piosenek.
– Napisał, opracował, przetłumaczył, sparafrazował do momentu wybuchu II wojny światowej około 3 tysiące piosenek, z których kilkaset zasłużyło sobie na miano przebojów.  To on był autorem m.in tekstów.: "Czy pani Marta jest grzechu warta", "Chciałabym i boję się", "Nikt, tylko ty", "Wspomnij mnie", "Czy ty wiesz moja mała."Pisał o fatalnej dramatycznej miłości, o  życiu codziennym, nie unikał podejmowania żartu czy satyrycznego komentarza. Poetyka jego piosenek w dużej mierze nawiązywała do skamandryckiego ducha spod znaku Juliana Tuwima. Po wojnie pozostał na emigracji, zamieszkał w Londynie.
Bolał nad tym, że jego Polska, która doznała tak wielu krzywd od niemieckiego okupanta, znów jest zniewolona, tym razem przez stalinowski totalitaryzm do 1956 roku.
Wciąż podkreślał mocno: “Moja gorąca miłość nie może się pogodzić z inną Polską, tylko tą najlepszą, najszlachetniejszą, najuczciwszą w świecie. (…) Uczyli mnie tej miłości Słowacki, Żeromski i Piłsudski”.

Marian Hemar

Teoria względności

Gdy się ludzi ocenia
Z różnych punktów widzenia --
Ciekawa rzecz, jak się skala
Pewnych wartości zmienia.

Wada staje się cnotą,
A zaletą -- głupota.
O przeciwniku -- gdy zacny --
Mówimy, że idiota.

O stronniku, gdy trudno
Przyznać nam, że rozsądny --
Nie powiemy, ze cymbał.
Powiemy: "Z gruntu porządny".

Gdy się mądrym człowiekiem
Chlubi wrogi nam obóz --
Stwierdzamy, że "inteligentny"
I dodajemy: "łobuz".

Gdy się w naszym obozie
Łobuz szasta wybitny --
Mówimy: "Twardy człowiek.
Zdolny -- mówimy. -- Sprytny".

Gdy nasz przeciwnik się potknie,
"Zdrajca!" -- głosimy krzykiem.
Gdy stronnik zdradzi, stwierdzamy:
"Nie był naszym stronnikiem".

I to nas niesłychanie
Na duchu podtrzymuje,
Że przeciw nam zawsze
Idioci tylko i szuje.

A z nami, wszyscy albo
Roztropni, albo dumni,
Albo z gruntu porządni,
Albo bardzo rozumni.
*
Dziwne, jak punkt widzenia
Automatycznie zmienia
Skalę naszych kryteriów
Uznania czy potępienia.

Gdy my konfiskujemy --
Zasługa to narodowa.
Kiedy nas konfiskują --
Gwałcą swobodę słowa.

Kiedy nas zamykają --
Tyrani! Despoci! Kaci!
Kiedy my zamykamy --
Tośmy furt demokraci.

Kiedy my "Precz!" wrzeszczymy --
Tośmy patrioci polscy.
Ci, co "Precz" wrzeszczą na nas
Wywrotowcy warcholscy.

"Dwa a dwa cztery" u nas --
To dogmat, to teologia.
"Dwa a dwa cztery" u wroga --
Wulgarna demagogia.
.....
 
*
.....
Przyznać komu, po męsku,
W sposób najprościej rozsądny,
Że choć wróg nasz -- rozumny,
Choć przeciwnik -- porządny,

I walczyć z nim, aż do konca,
do końca ceniąc go szczerze --
Na to nas nie stać. To w naszym
Nie leży charakterze.

Nasza zasada: siebie
Ze wszystkiego rozgrzeszać,
Ale na przeciwniku
Psy -- o to samo -- wieszać.

wtorek, 12 czerwca 2018

Horiguchi Daigaku – Czas zmroku /Z poezji japońskiej /


                                                                            

Czas zmroku to dobry czas.
Bezgranicznie słodki czas.
Nie jest to zależne od pory roku.
Z nastaniem zimy usiąść przy kominku,
w lecie – w cieniu wielkiego drzewa:
to jest zawsze pełne tajemniczego uroku,
to zawsze oczarowuje ludzkie serca.

Zmrok, jakby wiedział,
że ludzkie serce
najczęściej
uwielbia ciszę i spokój,
więc mówi cicho, szepcze delikatnie.

Czas zmroku to dobry czas.
Bezgranicznie słodki czas.

Dla ludzi tchnących młodością
to pora wypełniona pieszczotą,
to pora przepojona słodyczą,
to pora podsycająca nadzieję,
a dla ludzi wyzbytych marzeń młodości,
gdyż je już utracili,
to pora słodkich wspomnień,
pora upajania się dawno przeżytymi snami,
ale też jest to pora miłego aromatu ich przeszłości,
której nie zdołali zapomnieć,
choć dziś w ich sercach wywołuje już tylko ból.

Czas zmroku to dobry czas.
Bezgranicznie słodki czas.

Skąd bierze się ta melancholia zmroku?
Nikt tego nie wie!
(Haa! Czy ktoś spośród ludzi w ogóle cokolwiek wie?)

A zmrok gęstnieje w miarę pogłębiania się nocy
i prowadzi człowieka do coraz śmielszych marzeń i iluzji.

Czas zmroku to dobry czas.
Bezgranicznie słodki czas.

O zmroku
natura jakby zachęcała człowieka do spoczynku.
Wiatr łagodnieje,
milkną wszystkie odgłosy,
człowiek czuje się tak, jakby słuchał oddechu kwiatów,
nawet źdźbła traw dotąd kołysane wiatrem
nieruchomieją w jednej chwili,
a ptaszki chowają główki między skrzydła….

Czas zmroku to dobry czas.
Bezgranicznie słodki czas.