Etykiety

środa, 14 kwietnia 2021

Jehuda Amichaj - Nie ma teologii po Oświęcimiu / Jestem jak liść


(…)A co w sprawie Boga? Bóg został
jak zapach perfum po pięknej kobiecie która przeszła niegdyś
koło nich i nie zobaczyli jej twarzy,
lecz pozostał jej zapach, różne zapachy,(...)



Nie ma teologii po Oświęcimiu
 
Biały dym unosi się z kominów Watykanu
 
na znak, że kardynałowie wybrali już papieża
 
Czarny dym unosi się z kominów Oświęcimia
 


na znak, że bogowie nie postanowili  jeszcze
powołać Wybranego Narodu


Nie ma teologii po Oświęcimiu:
numery na przedramieniach więźniów Zagłady
to numery telefonów Boga, które nie odpowiadają
i wszystkie są teraz wyłączone, wszystkie
 
Po Oświęcimiu jest nowa teologia
Żydzi zamordowani w Szoa
są teraz na podobieństwo Boga,
który nie ma ciała i nie ma postaci
 
Oni także nie mają ciała ani postaci

Nie mają ciała 




Jestem jak liść


Jestem jak liść który znając swoje granice
Nie pragnie niczego ponadto co obejmują
       
Ani stopić sie z naturą
Ani rozpłynąć w przestrzeni
       
Jestem już tak cichy
Że nie potrafię przypomnieć sobie
Że kiedykolwiek mogłem krzyczeć
Że mogłem krzyczeć będąc dzieckiem
       
A moja twarz to tylko to co pozostało
Po tym jak odrąbano z niej miłość
      
Jest jak kamieniołom
        Dawno opuszczony.




wtorek, 13 kwietnia 2021

JEHUDA AMICHAJ - Bóg pełen miłosierdzia

 

JEHUDA AMICHAJ  - pisałam już kiedyś o nim gdy zamieszczałam wiersz „ŻYDZI „ przypomnę, że to najwybitniejszy tworzący po hebrajsku. poeta dzisiejszego Izraela.  urodził się w 1924 roku w Wurzburgu w Niemczech w rodzinie ortodoksyjnych Żydów, która opuściła Niemcy, kiedy Jehuda miał dwanaście lat. Zdążyła przed Zagładą. Celem emigracji był  - Izrael, który znajdował się wówczas pod kontrolą brytyjską i zwany był Palestyną. Zm. 2000r. w Jerozolimie.

Walczył w II wojnie światowej i wojnie o niepodległość Izraela.  


 

Modlitwa za zmarłych

 
Bóg pełen miłosierdzia.
Gdyby nie był Bóg pełen miłosierdzia,
miłosierdzie byłoby na świecie,
nie tylko w Nim.
Ja, który zrywałem kwiaty w górach
i patrzyłem w dół na doliny,
ja, który znosiłem zwłoki ze wzgórz,
mogę zaświadczyć, że świat pozbawiony jest miłosierdzia.
 
Ja, który byłem Królem Soli nad brzegiem morza,
który stałem niezdecydowany przy oknie,
który liczyłem kroki aniołów,
którego serce unosiło ciężar udręki
w potwornych zawodach.
 
Ja, który posługuję się tylko
małą cząstką słów ze słownika.
 
Ja, który muszę rozwiązywać zagadki,
których nie chcę rozwiązać,
wiem że gdyby był Bóg — pełen — miłosierdzia
byłoby miłosierdzie na świecie,
nie tylko w Nim.

poniedziałek, 12 kwietnia 2021

Józef Baran - Wieczność

 

być może powrócimy tam do rozmów
które przerwaliśmy tu
w najważniejszym miejscu
 
do spotkań
które tak ciekawie się zapowiadały
lecz zegarek nawoływał do rozstania
 
dobudujemy szyny w nieskończoność
wszystkim napoczętym podróżom
które ugrzęzły w szczerym polu
 
zaschnięte strumyki wytrysną na nowo
i rozbiegną się we wszystkie strony
 
z wątków porzuconych w pośpiesznym marszu
wysnujemy zaniechane losy
 
wszystko co przeżyliśmy będzie tam rozrastało się do
niebotycznych rozmiarów pęczniało rozpleniało
na naszych oczach splatało i rozplatało niczym
w tropikalnych nie strzeżonych ogrodach
 
i wszystko czego nie zdążyliśmy ziścić (jakież niewiarygodne
historie mieściły się w spojrzeniach krzyżowanych z przypadkowymi ludźmi i jak szybko przecinaliśmy je nim zdążyły się wydarzyć)
 
albowiem żyliśmy pośpiesznie rozsiewaliśmy tylko
ziarna na wiatr
nie oglądając się za siebie
 
i wielkie będzie nasze zdziwienie
gdy chcąc przeżyć wszystko od początku
będziemy się musieli przedzierać
przez niezgłębioną puszczę wieczności
                                                                               

WIKI


    

niedziela, 11 kwietnia 2021

Janina Brzostowska - Za wiele zamieszania

 

Odpoczywać
jak przydrożny kamień
od wieków nie poruszony

 
Jak nadmorski piasek
na brzegu,
do którego dawno nikt
nie przybił.
 
Jak jedyne drzewo
na bezdrożach
ciemnego torfowiska.
 
Za wiele zamieszania
wznosi człowiek
w milczenie
ziemi.
 


Janina Brzostowska - Niech mi cię

 


Niech mi cię
 
Niech mi cię
codzienność
nie zasłania.
 
Niech mi cię
dalekość
nie roztrwoni.
 
Nie pozwolę
nie dopuszczę
byś przeminął.




sobota, 10 kwietnia 2021

Andrzej Waligórski - EKSPORT I IMPORT


Polak pęcznieje jak balon z gumy,
Czeka na podziw i poważanie,
Widzi w tym bowiem powód do dumy,
Że cudzoziemcy rwą nasze panie.

  

Ot, mój pradziadek tak mawiał z łezką,
Patriotycznego pełen prestiżu:
Sam Napoleon panią Walewską
Raczył używać w mieście Paryżu!
co Francuzom był raczej anty,
Odczuwał radość nie mniej kretyńską:

Co tam Walewska! Książę Konstanty
Był łaskaw ciupciać panią Grudzińską!

Na to pradziadek powiadał w gniewie,
Za orientacją będąc francuską:
Honoriusz Balzac w mieście Genewie
Spał z Ewą Hańską, z domu Rzewuską!

 

Każdy argument jak piorun gromki
Przeciwnikowi grozi awarią;
Szczęsna Potocka i kniaź  Patiomkin!
Ludwik Piętnasty z Leszczyńską Marią!


Z kart historycznych wstają wspaniali
Króle, wodzowie, nawet biskupy,
Którzy w przeszłości importowali
Nie tyle nasze głowy, co pupy...

Wyciągam z tego ponure wnioski:
Nietędzy widać z nas zalotnicy;
Rewanż wziął tylko Staś Poniatowski
Na Katarzynie Wielkiej, carycy!


Był dobry w łóżku, nikt nie zaprzeczy,
Z werwą rozegrał całą imprezę,
Ale że Polak, więc za te rzeczy
Dał wrednej babie zbyt drogi prezent..


By więc uniknąć wstydu i sromu,
I nie wpaść więcej w takie pułapki,
Błagam: Polacy, siedźcie żesz w domu!
Eksportujemy wyłącznie babki! 

 

piątek, 9 kwietnia 2021

Urszula Kozioł * * *




* * *

puste chwile
 
są podarunkiem dla duszy
 
dusza potrzebuje pauzy
 
potrzebuje chwili niedziania się
 
chociażby po to
 
żeby zagłębić się w sobie 


czwartek, 8 kwietnia 2021

Edward Stachura - Dokąd idziesz / TANGO

                                      

 STACHURA mniej znany: 

Dokąd idziesz  Do słońca,

 
W nocy noc i w ludziach czarna noc
Blask nie widzi gdzie ma zadać cios
 
Jestem tutaj
Wołam cię
Jestem tutaj
Przeszyj mnie
Promieniu świetlisty złocisty
 
Nie strasz mnie jak gdybyś nie miał wzejść
Wiem żeś tuż pod horyzontem jest
 
W lustrze nieba
widać cię
W ziemi drżeniu
Słychać cię
Promieniu świetlisty złocisty
 
Nocy proszę nie przeciągaj już
Skoro świt do Słońca pora pójść
 
Z błyskiem w oku
będę szedł
Wprost na ciebie
będę biegł
Promieniu świetlisty złocisty 


Tango triste

To było tak, jak zaćmienie słońca w sercu:
Przestała naraz widzieć mnie;
To było tak, jak trzęsienie ziemi w Peru:
Przestała naraz słyszeć mnie;

To było tak,
Jak o latarnię morską
Rozbija się wędrowny ptak.

W najgłębszą ciemność strącił mnie największy blask

Tango - żałobny śpiew jak po szarańczy.
Tango - to smutna myśl, którą się tańczy.
Z kulą u nogi przeklętej pamięci,
Z nożem, co w plecach aż do rękojeści,
Z obłędem, co w oczach się nie mieści.
Niech będzie tak, że zaćmienie zawsze będzie:
Nie wyjdzie słońce dla mnie już:
Niech będzie tak, że trzęsienie ziemi wszędzie:
Zaginął wszędzie po mnie słuch;
Niech będzie tak,
Bo ja nie żyję wcale,
Bo duchem ptaka stał się ptak.

W najgłębszej nocy tańczę do czarnego dnia.

Tango - żałobny śpiew jak po szarańczy.
Tango - to smutna myśl, którą się tańczy.
Z kulą u nogi przeklętej pamięci,
Z nożem, co w plecach aż do rękojeści,
Z obłędem, co w oczach się nie mieści.


Warto posłuchać: TANGO  w wykonaniu Jacka Różańskiego

                         


poniedziałek, 5 kwietnia 2021

Adam Mickiewicz - PRZYJACIELE

 

Nie masz teraz prawdziwej przyjaźni na świecie;
Ostatni znam jej przykład w oszmiańskim powiecie.

Tam żył Mieszek, kum Leszka, i kum Mieszka Leszek.
Z tych, co to: gdzie ty, tam ja, - co moje, to twoje.

Mówiono o nich. że gdy znaleźli orzeszek,
Ziarnko dzielili na dwoje;
Słowem, tacy przyjaciele,
Jakich i wtenczas liczono niewiele.
Rzekłbyś; dwójduch w jednym ciele.
 
O tej swojej przyjaźni raz w cieniu dąbrowy
Kiedy gadali, łącząc swoje czułe mowy
Do kukań zozul i krakań gawronich,
Alić ryknęło raptem coś koło nich.
Leszek na dąb; nuż po pniu skakać jak dzięciołek.
Mieszek tej sztuki nie umie,
Tylko wyciąga z dołu ręce: "Kumie!"
Kum już wylazł na wierzchołek.
 
Ledwie Mieszkowi był czas zmrużyć oczy,
Zbladnąć, paść na twarz: a już niedźwiedź kroczy.
Trafia na ciało, maca: jak trup leży;
Wącha: a z tego zapachu,
Który mógł być skutkiem strachu.
Wnosi, że to nieboszczyk i że już nieświeży.
Więc mruknąwszy ze wzgardą odwraca się w knieję,
Bo niedźwiedź Litwin miąs nieświeżych nie je.
 
Dopieroż Mieszek odżył... "Było z tobą krucho! -
Woła kum, - szczęście, Mieszku, że cię nie zadrapał!
Ale co on tak długo tam nad tobą sapał.
Jak gdyby coś miał powiadać na ucho?"
"Powiedział mi - rzekł Mieszek - przysłowie niedźwiedzie:
Że prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie".

Wojciech Młynarski - Głowę noś do góry

 

Głowę noś do góry, nie daj się
Otuchy nie trać, nie
Kiedy puk, puk, puk
Zapuka bieda w okno twe
Nadzieję miej w sercu i nie daj się
 

Nie daj się, do góry głowę noś
W błękit spójrz i chmury w taniec proś
Mieni się wśród purpury słońca szczytu biel
Tam bracie spójrz, do góry głowa, tam twój cel
Głowę noś do góry, nie daj się
 
Zamiast z lękiem wokół stawać w drogi pół
Lepiej żyj, szeroko żyj, góra – dół
Żeby się coś zadziało, a gdy bywa źle
Wtedy krzyknij śmiało „Nie dam się”…
 
Nie daj się, do góry głowę noś
W błękit spójrz i chmury w taniec proś
Mieni się wśród purpury słońca szczytu biel
Tam bracie spójrz, do góry głowa, tam twój cel
Głowę noś do góry, nie daj się


piątek, 2 kwietnia 2021

Konstanty Ildefons Gałczyński - Księżyc (fragment)

 



... Zawieszony u tej szyby górnej,
tobie świecę w noce niepochmurne,
w listach twoich przekręcam litery,
na twe loki spadam deszczem srebrnym
i sen tobie śni się w noc wrześniową,
żeś trąciła gałązkę deszczową —
i twe oczy, jak dwa lichtarzyki,
w dwie radości świecą, w dwa płomyki.
 
Potem, świateł różnych szafarz szczodry,
z światłem zbliżam się do twojej kołdry;
świecąc jak latarnia światłem sutym,
kołdrę twą zahaftowuję w nuty,
w gwiazdy, w gwiazdki, w całe Drogi Mleczne,
w chmury, w ptaki, w baszty średniowieczne.
 
A ty, srebrna, śpisz ze srebrną twarzą,
i jest nocny czas, i sny się marzą.
Gdy odejdę, nie płacz, moja żono —
ja księżycem wrócę pod twe okno.
Kiedy w szybie promień zamigoce,
wiedz: to ja. Twój księżyc. Serce nocy....


czwartek, 1 kwietnia 2021

Danuta Wawiłow - Pan i pies

 

Razem co wieczór pan i pies
Pan, bo pies chciał, a pies bo musiał
Pan się uwznioślał aż do łez
A pies pod każdym drzewkiem siusiał

Piesek oblewał każdy płot
A pan opiewał mleczną drogę
Im wyższy pan obierał lot
Tym wyżej pies podnosił nogę

Wracali do dom za pan brat
Szczęśliwi, choć nie syci jeszcze
Pies się na swej rogóżce kładł
A pan do rana pisał wiersze

Tak nader ściśle, nie od dziś
Wiąże się życie i liryka
Pan by bez psa nie musiał wyjść
Pies się bez pana nie wysika.

Bolesław Leśmian - W czas zmartwychwstania

 

Simone Cantarini (1612-1648


W czas zmartwychwstania Boża moc
Trafi na opór nagłych zdarzeń.
 
Nie wszystko stanie się w tę noc
Według niebieskich wyobrażeń.
 
Są takie gardła, których zew
Umilkł w mogile - bezpowrotnie.
 
Jest taka krew - przelana krew,
Której nie przelał nikt - dwukrotnie.
 
Jest takie próchno, co już dość
Zaznało grozy w swym konaniu!
 
Jest taka dumna w ziemi kość,
Co się sprzeciwi - zmartwychwstaniu!
 
I cóż, że surma w niebie gra,
By nowym bytem świat odurzyć?
 

Nie każdy śmiech się zbudzić da!
Nie każda łza się da powtórzyć