Archiwum bloga

sobota, 19 maja 2018

Halina Poświatowska *** (odłamałam gałąź miłości...)Haśka

Haśka

odłamałam gałąź miłości
umarłą pochowałam w ziemi
i spójrz
mój ogród rozkwitł

nie można zabić miłości

jeśli ją w ziemi pogrzebiesz
odrasta
jeśli w powietrze rzucisz
liścieje skrzydłami
jeśli w wodę
skrzelą błyska
jeśli w noc świeci

więc ją pogrzebać chciałam w moim sercu
ale serce miłości mojej było domem
moje serce otwarło swoje drzwi sercowe
i rozdzwoniło śpiewem swoje sercowe ściany
moje serce tańczyło na wierzchołkach palców

więc pogrzebałam moją miłość w głowie
i pytali ludzie
dlaczego moja głowa ma kształt kwiatu
i dlaczego moje oczy świecą jak dwie gwiazdy
i dlaczego moje wargi czerwieńsze są niż świt

chwyciłam miłość aby ją połamać
lecz giętka była oplotła mi ręce
i moje ręce związane miłością
pytają ludzie czyim jestem więźniem

2 komentarze:

Dorjankowo pisze...

Halina Poświatowska była wręcz opętana pragnieniem miłości. Może dlatego, że była świadoma, iż ma na nią niewiele czasu. Jednak czas, który był jej dany wykorzystała do ostatniej kropli.
Temat ten nie zmienił się od tysiącleci. Aż się prosi by zacytować w tym miejscu fragment "Pieśni nad pieśniami" ze Starego Testamentu: "Połóż mnie jak pieczęć na swoim sercu, jak obrączkę na swoim ramieniu. Albowiem miłość jest mocna jak śmierć, namiętność twarda jak Szeol. Jej żar to żar ognia, to płomień Pana. Wielkie wody nie ugaszą miłości, a strumienie nie zaleją jej."

donka pisze...

Pięknie to skomentowałaś Dorotko. To prawda Halina była spragniona miłości, ale i wiedzy, / studia w Stanach, doktorat / chciała normalnie żyć.... spieszyła się.... wyobrażasz sobie ile pięknej poezji zostałoby po niej gdyby doczekała późnego wieku.. Podobnie Kamil Baczyński.... Dwa wielkie talenty przerwała śmierć.