Archiwum bloga

czwartek, 21 kwietnia 2022

Stanisław Baliński - OKNO WSPOMNIEŃ cd.

Stanisław Baliński : 

Kołysanka dla zmarłej matki 

Czas idzie. A noc – za nim. Po pię­tach mu dep­ce.
Deszcz pada. Po chod­ni­ku, rzekł­byś, że ktoś drep­ce,
Że krą­ży koło domu, za­wra­ca, przy­sta­je.

Deszcz pada te­raz pew­no i nad moim kra­jem,
Nad śpiew­nym, no­wo­gródz­kim, gdzie dro­gi w mgłach
mok­ną.
W tej chwi­li się otwie­ra ja­kichś ma­rzeń okno
I w oknie oświe­tlo­nym sta­je pani bla­da,
Wy­glą­da­jąc uważ­nie, czy deszcz już nie pada.

Prze­stał wła­śnie. Drżą jesz­cze kro­ple na traw­ni­ku,
Ale już wi­dać gwiaz­dy i czuć woń gwoź­dzi­ków.

Pa­trzę z głę­bi ogro­du z prze­chy­lo­ną gło­wą
Na ten dom, na ten ogród, na tę noc lip­co­wą.
Gdym ja uj­rzał świat.” Boże, jak te lata lecą,
Zdmu­chu­jąc po ko­lei gwiaz­dy, co nam świe­cą.
Wi­dzę, jak owa pani na pal­cach się wspi­na,
Po­ka­zu­jąc dwóm chłop­com, któ­rzy sto­ją przy niej,
Ja­kąś gwiaz­dę zie­lo­ną, co nad do­mem pły­nie.

Za­raz… Ja so­bie prze­cież ten dom przy­po­mi­nam,
I to okno, i pa­nią w ob­ło­ku fi­ra­nek…




To prze­cież moja mat­ka. Chłop­cy – ja i Ja­nek.

Tak. Pa­mię­tam ten wie­czór, kie­dy nam śpie­wa­ła:
„O, gwiaz­decz­ko, coś błysz­cza­ła,


„Gdzie ta gwiaz­da nad do­mem?” – py­ta­my się
z Jan­kiem.
„O tam. Wy­chyl­cie gło­wy. Wi­dzi­cie? Nad gan­kiem!”
Pa­trzy­my z bra­tem w górę. Wzrok nie­ba do­ty­ka.
„O, śpie­waj, mamo, da­lej!” – Ale gwiaz­da zni­ka.


Wiersz Stanisława Balińskiego przypomniał mi po tylu latach babcię, siedząca o zmroku  przy oknie  - w czasie okupacji nie było prądu  i śpiewająca  piosenkę „”O gwiazdeczko cos błyszczała” oraz nas tzn. .mnie z bratem pięcio  czy sześcioletnich -  w nią wsłuchanych   .   

Śpiewała „Gwiazdeczkę „ coraz bardziej drżącym, cichutkim  głosem do późnej starości na zmianę z „Wróć Jasieńku wróć z wojenki wróć”. 


O gwiazdeczko, coś błyszczała,
Gdym ja ujrzał świat,
Czemuż to tak, gwiazdko mała,
Twój promyczek zbladł?

Czemuż mi już tak nie płonie,
Jak w dziecinnych dniach, 
Gdym na matki igrał łonie
W malowanych snach?

Prędkoś, prędkoś żeglowała
Po niebieskiem tle;
O gwiazdeczko moja mała,
Wiodłaś ty mnie źle.

Wartkoś biegła wśród niebiosów,
Jam też chyżo żył,
I z żywota złotych kłosów
Wcześniem wieńce wił.

Znikły róże, zwiędły wieńce,
Pożółkł życia maj,
I zapały i rumieńce
I tych złudzeń kraj.

Wszystko mi tu nad okołem
Łza pomroku ćmi.
Ach, bo blada nad mem czołem,
Ma gwiazdeczka tkwi.

O gwiazdeczko, dawne życie
W twym promyczku wznieć,




I jak dawniej na błękicie
Jeszcze dla mnie świeć!
Niech me serce jeszcze zazna
Doli młodych lat,
Nim mnie ręka pchnie żelazna
Za słoneczny świat. 



2 komentarze:

jotka pisze...

Donko, w obliczu takich wspomnień, polecam Ci filmik na youtube, mnie urzekł kompletnie:
https://www.youtube.com/watch?v=gfCaCS5pSX8&list=RDgfCaCS5pSX8&start_radio=1&rv=gfCaCS5pSX8&t=0

donka pisze...

Dziękuję,.... jeszcze ta przepięknie wykonana modlitwa Okudżawy.... zupełnie się rozłożyłam, zresztą ostatnio nie wiele mi do tego potrzeba .. ta wojna.
Pozdrawiam serdecznie.