środa, 12 października 2022

Barbara Gruszka-Zych - Kwaśna wnuczka

 
Ancher Anna


                                    Kwaśna wnuczka
płacze za drzwiami
tu wiszą plecy babci w granatowym fartuchu
w białe kropki mrówek
ciągle przez nie zjadane

nie da się przytulić


zlizuje z łyżeczek powidła
teraz grzeją
przecież ona je grzała na piecu godzinami
 


miąższ jabłek śliwek dyni
mięso ogrodu
zamknięte przez nią w słoikach
nie psuje się jak jej ręka
 
była gruba jak beczka
do kiszenia kapusty
potem schudły jej nawet usta
i wszystko był kwaśne nawet wnuczka
 
ta łopatka mniejsza niż na cmentarzu
idzie nią uklepać
rozsypaną
w piaskownicy babkę
 
na jedno oko widziała mgłę
teraz za mgłą
chodzi po kuchni i przedpokoju
tłucze garnkami
 
sama się stłukła
 
trochę włosów
w jej gęstym grzebieniu
jakby podczas czesania straciła głowę
 
rano i wieczorem do kościoła
zamiast w podróż zagraniczną
teraz ją tu przynieśli
 
z zagranicy

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Dziwny ten wiersz, nie wszystko zrozumiałam...
jotka

donka pisze...

Masz rację, ale ma cos w sobie, znam ten wiersz od dawna i pomimo licznych zakamuflowanych metafor - zawsze mnie poruszał - życie babci wspominane przez wnuczkę... babcia zawsze w niebiskim fartuchu.... zawsze przy kuchni gotującą powidła na zimę. źle widzącą. Zachorowała... nic ją już nie cieszyło - nawet wnuczka była kwaśna. Sama się stłukła - umarła. A wnuczka bawiła się - zakopując babcię w piasku, bo tak zakopali jej babcię To jest wiersz o wszystkich babciach świata. Nie rozumiem fragmentu z mrówkami zjadającymi kropki

Polecam wspomnienie Barbary Gruszka-Zych o sobie: : -https://gazeta.us.edu.pl/node/273021