Archiwum bloga

poniedziałek, 8 stycznia 2018



Z ostatnio przeczytanej książki 
zapamiętałam sobie bardzo ładne zdanie: 

Życie ludzkie jest jak lot jaskółki,
która zimą wpada do 
oświetlonej sali zamkowej,
przysiada na chwilę, 
by się ogrzać,
i przez drzwi w drugim końcu sali
wylatuje z powrotem w noc".

Czyli: nie wiemy, skąd przychodzimy, nie wiemy, dokąd zmierzamy, a krótki czas, jaki spędzamy w oświetlonej sali, jest tylko mgnieniem w porównaniu z mrokiem wieczności.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
nelkakornelka pisze...

Czytałam podobną opowieść w książce Philip C. Almonda
Za grobem. Historia życia po śmierci. Nie wiem, czy wzięłaś właśnie z tamtej pracy - w książce Almonda to porównanie wysnuł jeden z możnych na dworze pewnego średniowiecznego władcy Brytanii. Ogólnie książka Almonda raczej pesymistyczna - zwłaszcza te rozdziały o piekle. Przerażające to wszystko, przynajmniej dla mnie. Ale Wydaje mi się, że człowiek, który wiele w zyciu nie nabroił, nie ma się czego bać. Ozywiście to straszne doświadczenie graniczne, każdy się boi nieznanego - przejścia na drugą stronę. Nie wiadomo, kto ten absurd wymyślił...