Archiwum bloga

czwartek, 29 listopada 2018

Walt Whitman - Czy nigdy na ciebie nie przyszła godzina

Alastair Magnaldo

Czy nigdy na ciebie nie przyszła godzina
Boski promień spadający nagle,
aż pękają te bańki mydlane, woda, bogactwo,
Te gorliwe cele działania –
książki, polityka, sztuka, amory,

I nie zostaje zupełnie nic?

Przekład: Czesław Miłosz

2 komentarze:

nelkakornelka pisze...

Lubię smutne wiersze, nie wiem, dlaczego Różewicz jest dla mnie takim wyciskaczem łez. Może sprawia to bardzo jasna konstrukcja wierszy. Whitman zazwyczaj zbyt długo się rozwodzi, ale ten utwór mu się udał - całkowicie słuszne spostrzeżenie - po latach prawie wszystkie wysiłki czy przeżycia wydają się nieznaczące i miałkie, czesto absurdalne, nie pozostaje po nich nic.

Krzysztof Kamil Baczyński miał talent wprost niebiański - szkoda, że przełożeni nie wysłali go przed powstaniem z jakąś misją, może by ocalał. A tak strata jest naprawdę niepowetowana, okropnie bolesna. Jakie jeszcze cudowne wiersze mógłby stworzyć (jakby go Sowieci nie uśmiercili po wojnie, oczywiście). Nie wracam do blogu, nie mam już serca do tego, napisałam już wszystko, wstawiam jeden wiersz na miesiąc, żeby blog utrzymać przy życiu.

Ech, przemijanie. Niby do podeszłego wieku mi trochę brakuję, ale czuję dezintegrację, wszystko mnie boli, włosy zaczynają siwieć, nieustannie coś ze mnie cieknie...oglądałam ostatnio filmy Zanussiego, Spiralę i Życie jako śmiertelna choroba, filmy o śmierci - no coś potwornego. Też nie znalazł żadnej odpowiedzi Trzeba zapewne cieszyć się chwilą i nie myśleć za dużo... Pozdrowienia miłe :)

Anonimowy pisze...

Gdy cię smutek pogrąży w zadumie,
Gdy, jak wiry wciągają wspomnienia,
Gdy niewielu cię może zrozumieć,
Patrz przed siebie i miej marzenia.

:)