Archiwum bloga

piątek, 1 marca 2019

Ludmiła Marjańska – POLEWA


* * *

Proszę o sen Nie przychodzi
a przecież sen mnie odmłodzi

Znów będę szła sprężyście
depcząc jesienne liście
Będę łykać deszczowe krople
topić w dłoni przejrzyste sople
wbiegać szybko po schodach

Ach - znowu będę młoda
we śnie Lecz lampy już gasną
a ja nie mogę zasnąć
od tylu, tylu godzin

Już sen mnie nie odmłodzi
a zresztą - tak naprawdę - po co
kiedy tak dobrze mi nocą
wspominać długie życie

Zasnę na pewno o świcie



POLEWA

Przemilczałam głębokość morza,
przemilczałam jego dno i sedno.
Świat wokoło trzaskał i gorzał.
Lata dymią, przygasają, bledną.

Przemilczałam, a teraz powracam
tropem ognia w ślady pogorzelisk.
Przypomnienie wystrzela jak raca:
kolorowy, nietrwały obelisk.

I z lat tamtych wypalonej gliny
nieudolną, pytającą ręką
lepię życia skutki i przyczyny
mądrym szczęściem polewane cienko.



Brak komentarzy: