Etykiety

niedziela, 17 listopada 2019

Maria Wine - Gdzieś

Maria Wine - szwedzka poetka i pisarka /1912 - 2003/.


Gdzieś
musi być przebłysk światła
który rozprasza mrok przyszłości

nadzieja
która nie daje się zabić
beznadziejnością

i wiara
która nie zaczyna natychmiast
nie dowierzać sobie

Gdzieś
musi być niewinne dziecko
którego jeszcze nie zdobyły demony

świeżość życia
co nie tchnie jeszcze
zgnilizną


i szczęście
którego nie osiąga się
nieszczęściem innych

Gdzieś
musi być budzik rozwagi
który ostrzega przed zabawą w samounicestwienie

powaga
która waży się brać siebie poważnie

i dobroć
której korzeniem nie jest tylko
powstrzymane zło

Gdzieś
musi być piękno
które wciąż pozostaje pięknem

czyste sumienie
co nie ukrywa zatajonej zbrodni

musi być
miłość do życia
która nie mówi rozdwojonym językiem

i wolność
której nie zdobywa się niewolą innych

tłum. ze szwedzkiego Zygmunt Łanowski

Ułazdimier Arłou - ŁĄKA

Ułazdimier Arlou -  jeden z najpoczytniejszych białoruskich poetów, prozaików i eseistów.

Łąka

Wśród wysokiej trawy i kwiatów
babcia oprowadza mnie
po łące.
To są smółki,
pokazuje.
A tu kukawka.
A tu, widzisz - jastrun.
A ten kwiat nie ma nazwy,
bo to
kwiat twojego losu i
ty sam dasz mu nazwę,
jak podrośniesz.

Po łące hula wiatr.
Aż mi strach:
a nuż,
zanim podrosnę,
skoszą kwiat i nie zdążę
dać mu nazwy?

Babcia milczy.
Wiatr coraz silniejszy.
Stoję samotny
na skoszonej łące.

piątek, 15 listopada 2019

Krzysztof Ćwikliński - Stary wiersz


Teraz jest tylko cisza i piołun w lawendzie
Jej zapachem pijany ku ziemi się chyli...
I widzisz, Kochanie, doszliśmy tej chwili,
Kiedy jeszcze jesteśmy. Jutro nas nie będzie...
Jutro już nas nie będzie... Tani melodramat.
Łza w loży uroniona nad kiepskim aktorem.
I każde z nas do siebie powróci wieczorem
Na wyblakły konterfekt w zakurzonych ramach.
I pomyślisz, Kochanie, przed małym lusterkiem
Srebrne włosy gładząc, że jak dziś w teatrze
Tak my śmieszni byliśmy... I wtedy czas zatrze
To wszystko, co przed laty takie było wielkie...

czwartek, 14 listopada 2019

Irena Conti - List X / Odpowiadam na list X



List X

ZAUFAJ MI UKOCHANA


Ta nasza będzie miłością otwartą
Nie zamknę jej w niepewnej klatce serca

Będę ją wpisywał codziennie
według następujących po sobie
pór roku

więc w lot ptaków wiosennych
w szum drzew jesienią
w białość śniegów otulających
w wschodzącą zieloność ozimin

Wypatruję twojego powrotu
jak ziemia spalona deszczu
Nie daj czekać za długo...







Odpowiadam na list X


MIŁY JAK MAM CIEBIE TERAZ NAZYWAĆ

więc okazało się że to nie była
miłość otwarta nie wpisałeś jej
w szum drzew jesienią ani w lot
ptaków wiosennych ani w opiekuńczą
białość śniegów nie przechowałeś
w zieloności ozimin


Klatka twojego serca była za szczelna
i wszystko co w niej uwięzione
błąka się teraz
ociemniałe i głuche
poza kolorem poza dźwiękiem
z twarzą ukrytą w ziemi
obok twojej



wtorek, 12 listopada 2019

Agnieszka Osiecka - Długie te nasze jesienie




Pora coś tam ogrodzić, usmażyć,
wynagrodzić, utulić, pomarzyć,
pora wrócić do własnych żon

czernieje klon...

Pora wrócić do dawnych rachunków
tych z gazownią i tych z Panem Bogiem,
pora wrócić do starych frasunków

już mrozy za progiem...

Oj, długie te nasze jesienie
przedpokoje, przedsionki i sienie
przed zimą ostatnie postoje

niepokoje, spokoje...

Czas wyciągnąć obrączki z szuflady,
być gotowym na ważne narady,
pora zioła zaparzyć przed snem

pogwarzyć z psem...

Pora dziecku powiedzieć, że tata
zaprowadzi je znowu do szkoły
wierz mi synku, ty będziesz miał brata

tak mówią Anioły...


Oj, długie te nasze jesienie
przedpokoje, przedsionki i sienie
przed zimą ostatnie postoje

niepokoje , spokoje...

Do spiżarni już pora coś wrzucić
żal wyżalić i smutki wysmucić
na sylwestra wykupić bon

dla żon, dla żon...

A gdy nazbyt zaboli to wszystko,
gdy zapłonie i skromność i pycha,
no to w końcu...do wiosny już blisko

już blisko, do licha...!

oj, krótkie te nasze jesienie
przedpokoje, przedsionki i sienie
przed zimą ostatnie postoje

niepokoje, spokoje...

poniedziałek, 11 listopada 2019

Konstanty Ildefons Gałczyński - La danse des Polonais

Mal. Kornel Szlegiel „Polonez pod gołym niebem” 

Matkom Polkom

Gdy pani, żując pomarańczę,
Zada pytanie, czy ja tańczę
I czy z Nią tańczyć chcę,

Odpowiem wtedy: - Cóż za fopa!
Jeden zna taniec moja stopa,
"Une danse des Polonais".

Ach, to jest taniec wszak prapolski,
tak stary, jak Skład Apostolski,
starszy niż Totentanz,

bowiem od lat Pierwszego Mieszka
po Serafinowicza Leszka
powtarza się jak trans.


Magicznie usypianych figur,
depcących brzeg polskiego Stygu
ponurą "polką" swą...

"Naród idiotów!!!" Ktoś go nazwał.
Zdanie podzielam, bo ta nazwa
tak słuszna jest au fond!

Dlatego  bliżej, piękne panie,
opiszę Wam ten polski taniec,
cette danse des Polonais:

Więc najprzód dzielą się na grupki:
tutaj tuwimy, tam kadłubki,
tu nacje te, tu te;

potem dyskusje są zażarte,
jakie być mają w tańcu partie,
kto w prawo, kto à gauche;

i każdy "swoje" chce do tańca;
tamci Rodalu, ci Różańca,
inni śmiertelnych nosz.

Bo Szopenowe śnią akordy,
najchętniej biorą się za mordy
ci, którzy polską Styks
obsiedli z wieka i wciąż na niej
pląsając w śnie, opanowani
jakąś ideą fiks.

Skończyłem wykład. Tak się tańczy
ten polski taniec obłąkańczy,
cette danse des Polonais:

Ach, drugi taki kraj ukażcie!...
ja bym tam wszystkich zamknął... w baszcie...
czy nie mam racji? hę? …..)

1930

niedziela, 10 listopada 2019

Jacek Kaczmarski "Wywiad z emerytem"

Ilya Repin –  (1844 – 1930 )



- Młody człowieku, niech pan mi nie baja
Co złe, co niesłuszne, a co niewłaściwe.
Myśmy oddali siebie w służbę kraju
Nie po to by nas karcić, albo by podziwiać.

Państwo - to ład, a ład - to jest władza.
Proszę nie zgrywać Hamleta przede mną.
Hamlet dla prywaty swą ojczyznę zdradzał,
Jego protest był tylko histerią daremną.

My psychikę ludzką widzimy na wylot.
Każdy w sobie kryje szał i niepokorę.
Najtrwalsze się państwa do upadku chylą,
Jeżeli się przed tym nie obronią w porę.



Po to my jesteśmy, byliśmy, będziemy,
Sumienie społeczeństwa i karząca ręka.
Naprawdę o wszystkim nazbyt wiele wiemy,
Żeby się zawahać, gdy fundament pęka.

Kara stołka? Paznokcie? Bicie? Twarde łoże?
Nadużycie siły? Kapturowe sądy?
Jeśli ktoś dla przekonań życie oddać może -
Cóż mu po paznokciach, kiedy ma poglądy?

Owszem, czuję gorycz, gdy się nas oskarża,
Gdy się nienawidzi, albo nie docenia.
Ale to naszej pracy nieodłączna marża,
Którą płacimy za rację istnienia.

Nasz czas zawsze wraca, bo nasz idealizm
To jedna wielka czynu filozofia.
Od początku świata świat się ciągle wali,
A nie da się powstrzymać upadku bez ofiar.

To wszystko na razie, młody przyjacielu.
Jest pan dowodem na to, że to my rację mamy.
Niech każdy po swojemu podąża do celu.
Tymczasem - do widzenia. Jeszcze się spotkamy.


15.9.1987

sobota, 9 listopada 2019

Roman Brandstaetter - Panie, przeminął jeszcze jeden dzień.



Panie, przeminął jeszcze jeden dzień...

Było kilka niepotrzebnych spotkań,
Trochę obojętnych słów,
Trochę obojętnych pożegnań
I garść mało owocnych rozmyślań,
Które zgasły
I pierzchły.

I nic z nich nie pozostało.

I był jeszcze wiersz,
W którym usiłowałem opisać
Krajobrazy niewysłuchanych modlitw,
Ale poza zapachem spalenizny
Po zwęglonym czasie
Niczego nie zdołałem utrwalić.


I nic z niego nie pozostało.

I była modlitwa wieczorna
Za spokój ludzi dawno umarłych
I niepomiernie zdziwionych,
Ze ktoś jeszcze o nich pamięta
W tym świecie,
Cierpiącym na zanik pamięci.

I pozostał tylko smak goryczy.

I tak przeminął, Panie, jeszcze jeden dzień,
A teraz przykładam ucho do ściany nocy
I nadsłuchuję....

Usłyszę?
Nie usłyszę?

piątek, 8 listopada 2019

Zbigniew Herbert - Sprawozdanie z raju

Mal. Robert  Myszka
W raju tydzień pracy trwa trzydzieści godzin
pensje są wyższe ceny stale zniżkują
praca fizyczna nie męczy, wskutek mniejszego przyciągania
rąbanie drzewa to tyle co pisanie na maszynie

ustrój społeczny jest trwały a rządy rozumne
naprawdę w raju jest lepiej niż w jakimkolwiek kraju

Na początku miało być inaczej
świetliste kręgi chóry i stopnie abstrakcji
ale nie udało się oddzielić dokładnie
ciała od duszy i przychodziła tutaj
z kroplą sadła nitką mięśni

trzeba było wyciągnąć wnioski
zmieszać ziarno absolutu z ziarnem gliny

jeszcze jedno odstępstwo od doktryny ostatnie odstępstwo
tylko Jan to przewidział: zmartwychwstaniecie ciałem

Boga oglądają nieliczni
jest tylko dla tych z czystej pneumy
reszta słucha komunikatów o cudach i potopach
z czasem wszyscy będą oglądali Boga
kiedy to nastąpi nikt nie wie

Na razie w sobotę o dwunastej w południe
syreny ryczą słodko
i z fabryk wychodzą niebiescy proletariusze
pod pachą niosą niezgrabnie swe skrzydła jak skrzypce

czwartek, 7 listopada 2019

Antoni Słonimski - WSZYSTKO


O co my tak walczymy,
Za czymż my tak tęsknimy?
Jakież skarby nam wielkie odjęto?

Nie o sławę, bogactwo
Całe nasze tułactwo,
Lecz o sprawę i większą i świętą.

Nie o władzę nad światem,
Ale o to, by latem
Z książką usiąść pod starym jaworem,
Słuchać wiejskich pogwarów
I brzęczących konarów,
Koni rżących na łąkach wieczorem.

Nie by rządzić innymi,
Lecz by w domu z swoimi
Sprawiedliwie przełamać się chlebem.
Wyjść na drogę i czyste
Witać niebo gwiaździste
I spokojnie móc spać pod tym niebem.




Znów popatrzeć przez okno
Na kasztany, co mokną,
Od dżdżu mokrym przyglądać się listkom
Iść aleją, przystawać,
Dawne ścieżki poznawać

To niewiele, a przecież to wszystko.

środa, 6 listopada 2019

Martin Niemöller, 1892-1984 - " Kiedy przyszli."..

Mal. Jan Walach / 1884 – 1979 /

 Martin Niemöller, 
(niemiecki pastor luterański; wiersz napisany w obozie w Dachau w 1942 r.)

Kiedy przyszli 
po Żydów nie protestowałem.
Nie byłem przecież Żydem.


Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem.
Nie byłem przecież komunistą.

Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem.
Nie byłem przecież socjaldemokratą.

Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem.
Nie byłem przecież związkowcem.

Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował.
Nikogo już nie było.

wtorek, 5 listopada 2019

Aleksander Puszkin - Więzień





Spoglądam przez kratę mej celi wilgotnej
Na orła młodego w niewoli samotnej;
Towarzysz mój biedny pod turmy oknami
Żer krwawy swój dziobie i bije skrzydłami.

Żer dziobie i rzuca, i patrzy wciąż na mnie
I zda się, że nami jednaka myśl władnie,
Przyzywa mnie wzrokiem i krzykiem ze dwora,
Jak gdyby chciał wyrzec: Uciekać nam pora !

My ptaki wolności, nam lecieć tam trzeba,
Gdzie góra nad chmurą bieleje wśród nieba,
Gdzie sinych mórz brzegi dal kryje i mgła,
Gdzie wichry jedynie hulają i ja
!

poniedziałek, 4 listopada 2019

Jonasz Kofta - HASŁA

mal. Gordon King






Burzową chmurą 
płyną dzieje
Nadzieja 
ciągle się telepie
Jest hasło 
co optymizm sieje


Uśmiechnij się! Jutro będzie lepiej


Często to brzmi
jak drętwa mowa 
Po co wyszczerzać
się na próżno
Hasło inaczej
czas zredagować



Uśmiechnij się! Jutro będzie za późno

niedziela, 3 listopada 2019

Jan Twardowski - O STALE OBECNYCH


Mówiła że naprawdę można kochać umarłych
bo właśnie oni są uparcie obecni

nie zasypiają
mają okrągły czas więc się nie spieszą

spokojni ponieważ niczego nie wykończyli
nawet gdyby się paliło nie zrywają się na równe nogi

nie połykają tak jak my przerażonego sensu
nie udają ani lepszych ani gorszych

nie wydajemy o nich tysiąca sądów
zawsze ci sami jak olcha do końca zielona
znają nawet prywatny adres Pana Boga
nie deklamują miłości
ale pomagają znaleźć zagubione przedmioty

nie starzeją się odmłodzeni przez śmierć
nie straszą pustką pełną erudycji
nie łączą świętości z apetytem
bliżsi niż wtedy kiedy odjeżdżali na chwilkę
przechodzą obok z niepostrzeżonym ciałem
ocalili znacznie więcej niż duszę