Etykiety

wtorek, 22 listopada 2022

Thomas Hardy - Spacer

 


Nie chadzałaś w ostatnie miesiące
Na spacery, dawniej nas wiodące
Ścieżką aż do podnóża
Drzewa na szczycie wzgórza;
Byłaś słaba, niezdolna
Do marszu – toteż z wolna
Przywykłem do samotnych wypraw
i za bramą
Nie dręczyła mnie myśl, 
że zostawiam cię samą.


Dziś wybrałem się znów na spacer
I przeszedłem tę co zwykle trasę,
Sam i tym razem; wokół
Objawiała się oku
Znajoma okolica;
W czym więc tkwiła różnica?

Tylko w tym, że gdzieś w głębi 
kryło się przeczucie
Pustki, jaką zaskoczy mnie pokój,
gdy wrócę.

poniedziałek, 21 listopada 2022

Zbigniew Herbert – Przeczucia eschatologiczne Pana Cogito

 

Vincent van Gogh



Tyle cudów
w życiu Pana Cogito
kaprysów fortuny
olśnień i upadków
więc chyba wieczność
będzie miał gorzką
bez podróży
przyjaciół
książek
za to
pod dostatkiem czasu
jak chory na płuca
jak cesarz na wygnaniu
pewnie będzie zamiatał
wielki plac czyśćca
lub nudził się przed lustrem
opuszczonej golarni


bez pióra
inkaustu
pergaminu
bez wspomnień dzieciństwa
historii powszechnej
atlasu ptaków
podobnie jak inni
będzie uczęszczał
na kursy tępienia
ziemskich nawyków
komisja werbunkowa
pracuje bardzo dokładnie
trzebi ostatki zmysłów
kandydatów do raju
Pan Cogito będzie się bronił
stawi zaciekły opór

2
najłatwiej odda swój węch
używał go z umiarem
nigdy nikogo nie tropił
także odda bez żalu
smak jadła
i smak głodu
na stole komisji werbunkowej
złoży płatki uszu
w doczesnym życiu
był melomanem ciszy
będzie tylko
tłumaczył surowym aniołom
że wzrok i dotyk
nie chcą go opuścić
że czuje jeszcze w ciele
wszystkie ziemskie ciernie
drzazgi
pieszczoty
płomień
bicze morza
że wciąż jeszcze widzi
sosnę na stoku góry
siedem lichtarzy jutrzni
kamień z sinymi żyłami
podda się wszystkim torturom
łagodnej perswazji
ale do końca będzie bronił
wspaniałego odczuwania bólu
i paru wyblakłych obrazów
na dnie spalonego oka

3
kto wie
może uda się
przekonać aniołów
że jest niezdolny
do służby 
niebieskiej
i pozwolą mu wrócić
przez zarosłą ścieżkę
nad brzeg białego morza 
do groty początku.


Zbigniew Herbert.


Eschatologia - Jest to ogół poglądów dotyczących rzeczy ostatecznych; śmierci i losów pośmiertnych człowieka.

niedziela, 20 listopada 2022

Kazimierz Wierzyński - Liryka / Niektórzy lubią poezję – Wisława Szymborska




LIRYKA

Jest po to, aby w każdym człowieku 
Ciemne, podziemne drążyć kopalnie, 
W sekundzie każdej i w każdym wieku 
Rozstrzygać nieodwołalnie.


W skałach korytarz przebić wybuchem, 
Zetlałe w mroku roztrącić kości, 
Trafić przeczuciem ślepym i głuchym 
Wprost w sedno ostateczności.

I nocą zguby, gdy światy runą, 
Na same dno się zwalą rozbicia, 
Trwać ocalałą, świetlistą łuną 
Nad sensem śmierci i życia.


K. Wierzyński.



Niektórzy lubią poezję

Niektórzy-
czyli nie wszyscy.
Nawet nie większość wszystkich ale mniejszość.
Nie licząc szkół, gdzie się musi,
i samych poetów,
będzie tych osób chyba dwie na tysiąc.

Lubią-
ale lubi się także rosół z makaronem,
lubi się komplementy i kolor niebieski,
lubi się stary szalik,
lubi się stawiać na swoim,
lubi sie głaskać psa.

Poezje-
tylko co to takiego poezja.
Niejedna chwiejna odpowiedź
na to pytanie już padła.
A ja nie wiem i nie wiem i trzymam się tego
jak zbawiennej poręczy.

Wisława Szymborska.

sobota, 19 listopada 2022

MOJA NIDZIELNA KARTKA Z KALENDARZA.




Czesław Miłosz - Kołysanka

Charles Joseph Grips
 
Nad filarami, z których smoła ścieka,
w prowincji tej, gdzie salwa co dzień błyska,
pod śpiew saperów o losie człowieka
kołysze płacz dziecinny kołyska.

Kołysze, lula nowego bohatera
w zapachu ognia i spalonych zbóż.
Pluszczą pontony, tryska ptak zbudzony.
Roz-kwi-ta -ły pęki białych róż.

Nie śpiewajcie chłopcy, pieśni tej -
porucznik mówi - bo zanadto smutna
i tak już w wodzie mokniemy po pas.
Nie bójcie się, tam w górze nie szrapnele -
po prostu leci ogień sennych gwiazd

Mój mały - szepczą dziecku w wiosce siwej
od mgły armatniej - mały, bajkę chcesz?

Więc była .... rzeka nazwana Stochodem.
W rzece mieszkała taka ryba, leszcz.

A leszcz był płaski jak miesiąc wieczorem
i pływał sobie, wodne kwiaty jadł,
aż przyszedł ktoś nad wodę i zakrzyczał:
wróć, u-ca-łuj jak za dawnych lat.

Zdziwił się leszcz, kto go wołać może.
Ale dość bajki, śpijże już, mój mały.
Jest inna bajka. Był raz sobie kraj,
a w kraju żyta szerokie szumiały,
szumiały żyta, szumiały i szły
krajem pociągi pełne bochnów chleba,
nad pociągami srebrny grał skowronek...

Dalej nie umiem.

Czesław Miłosz.

Marian Hemar - Przysłowia



I

Przysłowia są najtrwalszym bogactwem narodów,
W każdym najgłębsza mądrość kryje się u spodów –
Ileż mądrości ludziom z tego zdania przyszło:
„Nie ma nic złego, co by na dobre nie wyszło”?



*
Pan A – kradł, zdzierał, łupił, szachrował, paskował,
Co mógł, z kraju wywoził, czego nie mógł – chował.
Było złe: Głód, drożyzna, nędzy kierat twardy –
Ale wyszło na dobre: Pan A ma miliardy.


Pan B – ze szkół wylany, jął się dziennikarstwa,
Szkalował, szantażował, lżył, rozsiewał łgarstwa.
Było złe: Bezwstyd, cynizm, czci zanik i kwasy –
Ale wyszło na dobre: B jest królem prasy.

Pan C był politykiem. Waśnił, wichrzył, wadził.
Dziś – za dolara – pomógł. Jutro – za dwa – zdradził.
Było złe: każdy dojrzy okiem najmniej bystrem –
Ale wyszło na dobre: Pan C jest ministrem.

*
Mądrość w mądrym przysłowiu trzeba mądrze pojąć.
Każde przysłowie prawdę pokazuje twoją-ć!
Pojąwszy zło, czyń śmiało i miej serce chrobre –
„Nie ma nic złego, co by nie wyszło na dobre”...

II
Bądź skromny. Nie prowokuj losu ostrych igieł:
„Lepszy jest wróbel w garści, niż na dachu szczygieł”!
Chyba, że niezbadanym losom się spodoba,
Że i szczygieł i wróbel są na dachu oba...

III
Gdy zeń łuski skrobano na kuchennym stole,
Milczał szczupak, choć cierpiał najdotkliwsze bole.
Chociaż wił się w męczarniach, jak w ukropie szatan –
Milczał karp, ostrym nożem ćwiartowan i płatan.
Bowiem wczas się obydwaj dowiedzieli o tem,
Że choć mowa jest srebrem, milczenie jest złotem!


IV
Stanął mędrzec przed bramą: (Snać na kogoś czekał)
Wtem wypadł pies – i zachrypł. (Tak głośno nań szczekał)
Mędrzec się pobłażliwie uśmiechnął spod wąsa:
„Pies, który głośno szczeka – wiem – nigdy nie kąsa!”
Pomyślał tak i naraz – o niezwykłe cudo! –
Pies skoczył, ugryzł mędrca i rozdarł mu udo.
Mędrzec upadł krwią brocząc i jęknął: Bogowie!
Gdzież jest prawda, gdy kłamie najstarsze przysłowie?!
Odrzekli mu bogowie: Cichaj, głupi chamie!
Przysłowie mówi prawdę – tylko ten pies kłamie...

1924
/z tomu „Kiedy znów zakwitną białe bzy”, 1991/


piątek, 18 listopada 2022

Irena Maria Zborowska - W kapsule minionego

 


na jej oczach świat zwariował
kobiety nie myślą o małżeństwie
rodzeniu dzieci
rwą się do pracy
 
nie ma narzeczonych
są chłopcy
śluby straciły biały welon
 
coraz chętniej znika w świecie sprzed
bo co z tego że ktoś rusza ustami
kiedy ona nie rozumie
 

żyje jak za firanką
jest ale nie jest odpowiedzialna
za szaleństwo otoczenia
 

dzieci są dziećmi mówią Mamo całują dłoń
prawnuki potomkami barbarelli i robocopa
ukołysani ramionami gwiezdnych wojen
 
oni nie mają czasu dla niej
ona nie ma go wcale
minął
 
 
Irena Maria Zborowska


Józef Baran - Wieczność

 


być może powrócimy tam do rozmów
które przerwaliśmy tu
w najważniejszym miejscu

do spotkań
które tak ciekawie się zapowiadały
lecz zegarek nawoływał do rozstania


dobudujemy szyny w nieskończoność
wszystkim napoczętym podróżom
które ugrzęzły w szczerym polu


zaschnięte strumyki wytrysną na nowo
i rozbiegną się we wszystkie strony


z wątków porzuconych w pośpiesznym marszu
wysnujemy zaniechane losy




wszystko co przeżyliśmy będzie tam rozrastało się do
niebotycznych rozmiarów pęczniało rozpleniało
na naszych oczach splatało i rozplatało niczym
w tropikalnych nie strzeżonych ogrodach


i wszystko czego nie zdążyliśmy ziścić (jakież niewiarygodne
historie mieściły się w spojrzeniach krzyżowanych z przypad-
kowymi ludźmi i jak szybko przecinaliśmy je nim zdążyły
się wydarzyć)


albowiem żyliśmy pośpiesznie rozsiewaliśmy tylko
ziarna na wiatr
nie oglądając się za siebie


i wielkie będzie nasze zdziwienie
gdy chcąc przeżyć wszystko od początku
będziemy się musieli przedzierać
przez niezgłębioną puszczę wieczności


czwartek, 17 listopada 2022

Tadeusz Śliwiak – Drzwi drzwi drzwi

 



Za często myślisz że przed tobą
otwiera się nowy rozdział
nowy etap
nowa możliwość

otwierają się przed tobą
tylko drzwi
najczęściej te które dobrze znasz
musisz długo stać przed nimi
sterczeć
pukasz w nie ale nie za mocno

zdarza się że wyrzucą cię za drzwi
albo przygniotą ci nimi palce

kiedy jacyś ludzie
mówią o tobie przy drzwiach zamkniętych
budzi się w tobie lęk

może właśnie dlatego
tak bardzo lubisz otwartą przestrzeń
szerokie pola
i lasy
gdzie rosną drzewa

Zofia Szydzik - Szczęście

 

..ulotne tak, nieosiągalne, enigmatyczne,
jak twierdzą niektórzy lecz czy faktycznie?
oczekujesz tej chwili nagłego zdarzenia,
co przekuje w piękny fakt - twoje pragnienia!


zagotuje krew w żyłach, oślepi chwili jasnością,
wszech ogarnie twe zmysły - szaloną radością.
nie czekaj, te złudne oczekiwania są męką,
życie staje się ciężarem i duszy udręką!


nie spada ono nagle, jak grom z błyskawicą,
kolorowe, do twych rąk, które wnet pochwycą
chytrze oczekiwany życia szczodry dar...
jest marnym złudzeniem, jak na lodzie żar!




szczęście, to brama, którą wykuć musisz
pracą każdego dnia do własnej duszy,
z maleńkich drobin chwil twego istnienia,
bo w każdej chwili jest okruch marzenia


przyszłości, w której szczęście to twego
ducha stan, pogoda twych myśli - nic innego!
ono jest tuż, siada wraz z tobą codziennie
do stołu, śpi obok ciebie w łożu niezmiennie

.
refleksem gra u twych rzęs na zmartwienia łzie,
porywa do tańca – wirujesz - niczym w śnie.
jest wszystkim wokół co trwa i nabrzmiewa:
kolorem, zapachem, ptakiem co świtem śpiewa.


szczęście to dzień dzisiejszy do przeżycia
i przyszłość co tak pociąga, i jej tajemnica.
tym co minęło - nie przejmuj się wcale,
przecież nie przeżywasz życia - za karę!


nie noś go na plecach, jak worek z pokutą,
by szczęśliwym być - musisz wyjść poza
...czekania skorupę!


wtorek, 15 listopada 2022

Ewa Lipska - Tragarze cieni

 


Daniel Bilmes



Oni byli, ale teraz już ich nie ma.
Nie została nawet po nich szklanka cienia.
A żeglarze za zakrętem, gdzieś w oddali
Nowa partię czarnych szachów rozgrywali.


A ich meble, walizki, bagaże
noszą teraz niebiescy tragarze.
A ich słowa milczące na wieki
kolorowy powtarza arlekin.


A ich twarze, witraże i cienie
noszą teraz tragarze przestrzeni.
Żółte liście, niecierpliwe daty
zapisują górnolotne ptaki.




Oni byli, ale teraz już ich nie ma.
Znowu życie odpowiada nie na temat.
Coś zostało. Coś odeszło. Gdzieś się pali.
Rękawiczka. Fotografia. Sznur korali.


Ewa Lipska

poniedziałek, 14 listopada 2022

Jerzy Połomski - Cała sala śpiewa z nami.

 

Jerzy Połomski  - legenda polskiej piosenki nie żyje, odszedł dziś tj. 14.11.2022r. w wieku 89 lat. 
Był  niezwykłym artystą, jednym z najdłużej obecnych na estradzie. Nazywano go polskim Charlesem Aznavourem.  Jeszcze w 2013 roku wystąpił podczas jubileuszowego 50. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, gdzie zaśpiewał dwie swoje piosenki, jednocześnie świętując 56 rocznicą pracy artystycznej. Karierę zakończył w 2019 roku.  Wylansował dziesiątki przebojów, m.in. z tekstami Wisławy Szymborskiej, Jonasza Kofty. Teksty do jego piosenek pisali Agnieszka Osiecka, Wojciech Młynarski czy  Ireneusz Iredyński.
Do najbardziej znanych przebojowych utworów, wykonywanych przez Połomskiego, należą m.in.  "Bo z dziewczynami" i moja ulubiona, budząca niezapomniane  wspomnienia " Cala sala śpiewa z nami."   Autorką tekstu piosenki była też już nie żyjąca  Urszula Rzeczkowska. 


Był raz bal na 100 par
Pan wodzirej wprost szalał po sali:
"Koszyk raz! Kółko dwa!"
A pod oknem samotnie bez pani
Siedział pan, smętny pan
Taki, co to nie pije, nie pali
A tłum szalał
Hiszpański walc cud ten wyprawił
I wszyscy śpiewali go tak



Cała sala śpiewa z nami
Tańcząc walca - walczyka parami
Na tym balu nad balami
Takim, co się pamięta latami
Gdzieś Hiszpania za górami
A tu zima, karnawał jest z nami
Raz się żyje, zakręćmy walczyka ten raz
Hiszpański walczyk w sam raz


Więc ten pan, smętny pan
Zdenerwował się, proszę państwa, okropnie
Pojął, że właśnie on
Może życie przesiedzieć przy oknie
Nagle wstał, ruszył w tan
Walc hiszpański mu dodał odwagi
Z tłumem szalał
Hiszpański walc cud ten wyprawił
I wszyscy śpiewali go tak


Cała sala śpiewa z nami!
Tańcząc walca - walczyka parami
Na tym balu nad balami
Takim, co się pamięta latami
Gdzieś Hiszpania za górami
A tu zima, karnawał jest z nami
Raz się żyje, zakręćmy walczyka ten raz
Hiszpański walczyk w sam raz



 

niedziela, 13 listopada 2022

Jacek Kaczmarski - Zwątpienie









Co nas obchodzić mogłoby w tym kraju,
Gdzie przyjaciele z dala się obchodzą –
Czy się wrogowie starzy dogadają,
Kogo pogodzą, a komu dogodzą.

Na co się jeszcze obrażać w ojczyźnie
Przeobrażonych i poobrażanych,
Gdzie, jeśli ktoś cię przez przypadek liźnie –
To, by otworzyć – nie 
zaleczyć – rany.



Czego na Boga pragnąć móc nad Wisłą,
Co nie jest jeszcze marzeniem spragnionych?
Fatamorgana – nazywa się „przyszłość”,
Źródła w oazach – strute lub strzeżone.


Kogo wśród swoich bliźnich nienawidzić,
Uszlachetniając podłość przez nienawiść,
Gdy się nienawiść brzydzi tym, co widzi
I w bezsilności – nudzi, a nie dławi.


Z kim porozmawiać wśród prawnuków Skargi,
Dla których słowa, nie myśl – to rozmowa?
O chórze marzą roztrzepane wargi
Internowane w gadających głowach.

Kogo potępiać i czym, jeśli stempel
Zastąpił tępe ostrze potępienia
I – bezszelestnie, żeby iść z postępem,
Trzeba udzielać hurtem rozgrzeszenia?

Komu dać miłość w cieniu Jasnej Góry,
Gdzie wszyscy tak ukochani boleśnie,
Że blizny wiary są bliznami skóry,
Próbując żywym przyswoić nieszczęście.

Co zdradzić jeszcze w państwie Targowicy,
Gdy komuniści też krzyczą o zdradzie
I próżne plany państwowej mennicy,
Żeby srebrniki były wciąż na składzie.


Jak wierzyć szczerze w narodu świątyni,
Gdy na sztandarach – aksjomaty wiary
Powyszywane są nićmi złotymi,
A dusza warczy, gdy widzi sztandary.


Kogo wynosić pod niebo Lechitów,
Gdzie tylu było dziwnie wyniesionych
I braknie brązu dla nowych pomników
Wśród tylu starych – jeszcze nie strąconych.


Jak żyć w tylekroć zdobytym Muzeum,
Gdzie nieżyjący życia się trzymają
Wbrew rozsądkowi śpiewając Te Deum,
By ich coś wreszcie obeszło w tym kraju.


Jacek Kaczmarski
3.3.1989

sobota, 12 listopada 2022

MOJA NIEDZIELNA KARTKA Z KALENDARZA

 



Agnieszka Osiecka - Zabiegi


Operacja wyrwania języka
bywa bolesna,
lecz przeprowadzona w normalnych warunkach
przebiega zazwyczaj pomyślnie
i już po kilku godzinach
zostaje tam zaledwie biała kropka.
*

Operacja wyrwania skrzydeł
znajduje się jeszcze
w stadium eksperymentu.
Mamy za sobą
kilka udanych prób,
zdarzają się jednak (również) nieszczęśliwe wypadki.
*


Operacja wyrwania serca
przeprowadzona w normalnych warunkach
jest całkowicie bezbolesna.
Trwa od dwóch do trzech minut.
Zostaje po tym blizna,
zwana również świętym spokojem.

Agnieszka Osiecka