środa, 9 marca 2022
Adam Zagajewski - "Uchodźcy"
Zgarbieni pod ciężarem, który niekiedy
stare kobiety o pomiętych twarzach,
To może być Bośnia, dzisiaj,
Zawsze jest wóz, albo przynajmniej wózek,
i to charakterystyczne pochylenie,
Powłócząc nogami,
wtorek, 8 marca 2022
Wisława Szymborska - Pytania stawiane sobie
Co treścią jest uśmiechu i podania ręki?
Czy nigdy w powitaniach nie jesteś daleka,
tak jak bywa daleki człowiek od człowieka,
gdy wyda sąd niechętny pierwszego wejrzenia?
Czy każdą dolę ludzką otwierasz jak książkę,
nie w czcionce, nie w jej kroju szukając wzruszenia?
Czy na pewno, czy wszystko odczytujesz z ludzi?
Wymijające słowo dałaś w odpowiedzi,
pstry żart w miejsce szczerości - jak obliczysz straty?
Nieziszczone przyjaźnie, lodowate światy.
Czy wiesz, że przyjaźń trzeba współtworzyć jak miłość?
Ktoś w tym surowym trudzie nie dotrzymał kroku.
A czy w błędach przyjaciół twej winy nie było?
Ktoś żalił się i radził.
Ile łez wyschło zanim przyszłaś na pomoc?
Współodpowiedzialna za szczęście tysiącleci -
czy nie lekceważysz pojedynczej minuty łzy
i skurczu twarzy?
Czy nigdy nie wymijasz cudzego wysiłku?
Stała szklanka na stole i nikt jej nie spostrzegł,
aż dopiero gdy spadła nieuważnym potrącona ruchem.
Czy w ludziach wobec ludzi
wszystko jest najprostsze?
poniedziałek, 7 marca 2022
KAZIMIERZ PRZERWA-TETMAJER - A kiedy będziesz moją żoną...
A kiedy będziesz moją żoną,
Umiłowaną, poślubioną,
Wówczas się ogród nam otworzy,
Ogród świetlisty, pełen zorzy.
Rozwonią nam się kwietne sady,
Pachnąć nam będą winogrady,
I róże śliczne, i powoje
Całować będą włosy twoje.
Pójdziemy cisi, zamyśleni,
Wśród złotych przymgleń i promieni,
Pójdziemy wolno alejami,
Pomiędzy drzewa, cisi, sami.
Gałązki ku nam zwisać będą,
Narcyzy piąć się srebrną grzędą
I padnie biały kwiat lipowy na
Rozkochane nasze głowy.
Ubiorę ciebie w błękit kwiatów,
Niezapominek i bławatów,
Ustroję ciebie w paproć młodą
I świat rozświetlę twą urodą.
Pójdziemy cisi, zamyśleni,
Wśród złotych przymgleń i promieni,
Pójdziemy w ogród pełen zorzy,
Kędy drzwi miłość nam otworzy
niedziela, 6 marca 2022
Tadeusz Gajcy - Wczorajszemu
Tadeusz Gajcy (1922-1944) poeta czasu II wojny światowej, zginął 16 sierpnia 1944 roku w Powstaniu Warszawskim. uważany jest za najwybitniejszego, obok Krzysztofa Kamila Baczyńskiego twórcę pokolenia Kolumbów.
Ufałeś: na niebo jak na strunę miękko złożysz dłoń,
muzykę podasz ustom, utoczysz dotknięciem,
łukiem wiersza wysokie księżycowe tło
wprowadzisz w bezmiar dolin -
Modlitwę nocnych cieni rozwiesisz jak więcierz
na słodkich oczach dziewann i szumach topolich.
Ufałeś: trzepot ptaków rozsiejesz ziarnisty,
rozległą piersią ujmiesz horyzonty, w których świat
pływa mały jak z dzieciństwa okręcik.
Klechda z omszałych lat
- świty w klechdzie powiewały krwawe -
do snu kołysała dzieci.
Taką klechdą przełamał się dzień
walczącej
Warszawy.
Wtedy -
rozwiodły się nad miastem ornamenty łun
na złotych kolcach wieżyc i bełkocie Wisły,
muzyka - lecz nie nieba - krążyła jak sen,
dziś wiesz:
to skowyt strzałów na brukach się wił,
otaczał, chodził wokół jak zbłąkany zwierz.
A tobie - dni wczorajsze w oczach nie ostygły,
ufałeś...
Księżyc sierpem zmrużone rzęsy kosił,
wśród krzyży zwijał świata purpurową nitkę;
żołnierze nieśli drżące, spokorniałe oczy
na sfruwającą powietrzem
białą Nike.
Falował spokój w ciepłej darni,
kiedy młodzi plecami wsparci o wieczność
odchodzili w głębokie posłania.
Więc nakryły ich obłoki podobne kulistym mleczom
i wiatr, któremuś wierzył - składał pocałunki umarłym.
Nie wiedziałeś, że dłoń, którą uczyłeś śpiewać,
potrafi nienawidzić i pięścią grubieć pełną,
gniewu unosić żagiew -
Ufałeś. Nie ukoił twoich ust śpiew drzewa
i oczu blask nie zajął pod kopułą hełmu,
i serca nie nasycił krzyk wbity na bagnet.
Dzień rozbrój z woni siana. Sandały zielone
niech zostawi przed progiem, na którym go czekasz -
odejmij pustkę oczom, gdy w smutku zatoną,
i nie daj mówić wiatrom o liliowych zmierzchach.
Bo kłamią. Bo śpiewają gorejącą lawą,
że znowu dłoń na niebo jak na strunę złożysz,
muzykę podasz ustom -
Dzisiaj -
w piaskach cmentarzy
powiędły echa strzałów,
wiruje błękit niski jak wczoraj łaskawy,
jak lustro.
Każ trawie, by milczała. Jej śpiew cię zadławi,
spowije watą wzruszeń i ciśnie w niepamięć.
Nim ockniesz, się już serce zagubisz w obrazie
I dłonie w przerażeniu milcząco załamiesz.
Dzisiaj
inaczej ziemię witać!
Wierzyłeś: słowiczym pieniem wierszy popłynie sława harda
i wzejdzie w barwnych tęczach, obudzi się w mitach.
Nie tak.
Nazbyt duszno jest słowom na wargach
ciosanym z łun i żalu o wadze kamienia -
Myślałeś: będzie prościej.
A tu słowa, śpiewne słowa trzeba zamieniać,
by godziły jak oszczep.
sobota, 5 marca 2022
Edward Stachura - Confiteor
| Z albumu Meditations Ultimes |
Bosi na ulicach świata
Nadzy na ulicach świata
Głodni na ulicach świata
Moja wina
Moja wina
Moja bardzo wielka wina!
Zgroza i nie widać końca zgrozy
Zbrodnia i nie widać końca zbrodni
Wojna i nie widać końca wojny
Moja wina
Moja wina
Moja bardzo wielka wina!
Zagubieni w dżungli miasta - moja wina
Obojętność objęć straszna- moja wina
Bez miłości bez czułości- moja wina
Bez sumienia i bez drżenia- moja wina
Bez pardonu wśród betonu- moja wina
Na kamieniu rośnie kamień- moja wina
Manna manna narkomanna- moja wina
Dokąd idziesz po omacku- moja wina
I nie słychać końca płaczu- moja wina
Jedni cicho upadają- moja wina
Drudzy ręce umywają- moja wina
Coraz więcej wkoło ludzi- moja wina
O człowieka coraz trudniej- moja wina
- moja wina
- moja bardzo wielka wina!
czwartek, 3 marca 2022
BOLESŁAW LEŚMIAN - *** (Wracam, wracam po długiej rozłące)
Wracam, wracam po długiej rozłące -
Dłonie twoje, niecierpliwe, lgnące.
Wszystko - dawne, a niby na nowo -
Drogi oddech-znajomy ruch głową...
Znów prowadzisz przez wszystkie pokoje,
I idziemy, idziemy oboje...
Nowej sukni nie postrzegłem wcale -
Śmiech Twój dzwoni, że patrzę niedbale.
Pokazujesz dłonią niespodzianie
Nowe w kwiaty obicia na ścianie
I list do mnie zaczęty na stole -
"Pełen żalu ... Niech leży ... Tak wolę".
Okno nagle otwierasz w głąb nieba -
Niepotrzebnie, a właśnie tak trzeba.
Dłoń mą tulisz do serca, więc słyszę,
Jak uderza,- choć w ustach masz ciszę...
I w tej ciszy, w straszliwym milczeniu
Skroń mi, płacząc, składasz na ramieniu.
Władysław Broniewski - Nic więcej
Cóż tam zostało? Zwalony dom
zwyczajne życie, podobne snom,
i na cmentarzu matki mej grób
i ziemia zdana wrogom na łup -
ziemia zielona, ziemia najdroższa,
błogosławiona słońcem Mazowsza –
i pochód szumnych topól nad Wisłą,
gdzie mi na chwilę szczęście zabłysło,
gdzie ta, co serce me trzyma w ręce…
I już nic więcej? Chyba nic więcej.
Cóż mi zostało? Tęsknić i iść,
tułać się – wiatrem porwany liść –
i słuchać szumu biblijnych rzek,
a we śnie widzieć wiślany brzeg,
i walczyć! walczyć! – ale nie we śnie! –
o ziemię, którąm stracił we Wrześniu,
o dom zwalony, o zwykłe życie,
o grób mej matki do śmierci bić się
i serce złożyć w kochane ręce…
To mi zostało .Chyba nic więcej.
(mal. Antonietta Varallo)
środa, 2 marca 2022
Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Zamyślenia
Zamyślenia - VI
Czasem gdy marzę w późną noc, z oddali
Muzyka jakaś cicha ku mnie płynie,
Nieziemska jakaś, dziwna i mistyczna,
Kędyś w bezkresu poczęta głębinie.
I zdaje mi się, żem ją niegdyś słyszał,
Gdzieś przed wiekami, wśród głuchych przestrzeni —
Dziwne wspomnienia błądzą w mojej duszy
Dziwne mgławice ledwo widnych cieni.
| Igor Zenin |
I jakieś widzę, jakby w mgłach pamięci
Zgubione światła, podobne do sennych gwiazd
co mdlejąco majaczą w pomroczu,
W czas zadumanych wieczorów jesiennych.
I myśl ma wpływa, cicha, zadumana,
W jakąś głąb pustą, milczącą, tajemną —
I zdaje mi się że tajny Duch świata
W mistycznych echach mówi wówczas ze mną
poniedziałek, 28 lutego 2022
Śliwiak Tadeusz - Piwnice
| mal. Jan Chrzan / uczestnik powstania warszawskiego / |
w ciemnościach przypadkowej piwnicy
kryjąc się przed bombami
stłoczeni pospiesznie
nie znając imion
twarzy
koloru włosów
mocno objęci ze strachu
ty i ja obcy a najbliżsi sobie
całowaliśmy na przemian oczy dłonie usta
dwoje młodych tak bardzo kochających życie
nie wiem kim jesteś
nie wiem jak wyglądasz
po nalocie
wypchnęli nas z piwnic na światło
rozdzieliła nas ciżba
jak miałaś na imię [...]
Tadeusz Sliwiak - Życie
życie niewiele sobie robi z umierania
trwa długo
albo urywa się nagle
niczego sobie nie przyrzeka
jak z orłem i reszką
chodząca po świecie moneta
jak upadnie,
tak leży